"Wielki Sennik" - Andreas Baumgarten | Nie taki sennik straszny...

11 listopada

Nie znam chyba osoby, która nie lubi spać. Zdarza mi się, że zaraz po przebudzeniu już marzę o tym, by jak najszybciej wrócić do łóżka, zawinąć się w pościel i zatopić się w śnie. Rzadko jednak zdarza mi się rozmyślać o czym śniłam, choć czasem, zwłaszcza kiedy śnią mi się głupoty, zastanawiam się, skąd też w mojej głowie wzięły się takie bzdury. Okazuje się, że warto czasem, a nawet jak najczęściej, zastanawiać się nad tym, co podczas snu podsuwa nam podświadomość, do czego przekonuje czytelnika Andreas Baumgarten w swoim „Wielkim Senniku”.


Szczerze mówiąc, otwierając paczkę z książką, spodziewałam się kolejnego leksykonu, podającego „suche” znaczenia poszczególnych elementów snów, jak na przykład zęby, nagość, ucieczka, dziecko itp.  albo wykładu na temat mistyczności snów, będących łącznikiem z siłami kosmosu, czy innych, owianych otoczką wiedzy prawie tajemnej bajdurzeń. Moja ulga, kiedy okazało się, że jest inaczej, była dość spora, bo szkoda byłoby zawierać niewiele wnoszącą treść w tak pięknym wydaniu, a muszę powiedzieć, że od razu niesamowicie przypadło mi ono do gustu. Twarda, porządna oprawa, cudna kolorystyka i motyw łapacza snów prezentują się naprawdę pięknie, do tego idealny rozmiar czcionki i wstążeczka pełniąca funkcję zakładki, co finalnie złożyło się na książkę cieszącą oko i świetnie prezentującą się na półce.


Jak już wspomniałam, również treść okazała się być interesująca. Autor podzielił ją na dwie części: teoretyczną i leksykonową. W pierwszej z nich Baumgarten przedstawia informacje dotyczące wielu aspektów marzeń sennych.  Szczegółowo, ale nie w sposób przegadany, przedstawione zostały poszczególne fazy snu oraz to, czym się różnią i jakie są ich cechy, skąd w ogóle wynika to, o czym śnimy, a także wskazówki, w jaki sposób odpowiednio przygotować się do analizy i interpretacji snów. Spośród wszystkich informacji najbardziej zainteresowało mnie omówienie sposobów tłumaczenia snów na przestrzeni wieków. Marzenia senne od najdawniejszych czasów były przedmiotem zainteresowania ludzi. Kiedy człowiek nie jest w stanie racjonalnie czegoś wyjaśnić, zalicza to do spraw boskich, mistycznych, albo nawet szatańskich.  Autor przedstawia różne poglądy na marzenia senne od starożytności, przez średniowiecze, aż do współczesności. Nietrudno się domyślić, że przybliżone zostało tu również freudowskie podejście do snów i tego, w jaki sposób związane są one z ludzką podświadomością, jednak autor nie zamyka się na ten jeden pogląd i przytacza również inne autorytety, co pozwala na szersze podejście do znaczenia snów w życiu człowieka.

Nigdy nie zgłębiałam tajników snów i może dlatego podczas lektury części teoretycznej byłam zaskoczona ilością ciekawostek, o których nie mam pojęcia. Wiedzieliście na przykład, że sny można podzielić na pięć „królestw”, w zależności od głównych motywów pojawiających się we śnie i że te „królestwa” mówią wiele o osobowości śniącego? Albo że istnieją typowe, często spotykane motywy snów i że mogą one (w zawoalowany sposób niestety) informować na przykład o chorobie, o której jeszcze nie wiemy, i to nie za sprawą tajemnych mocy kosmosu, tylko samej podświadomości, uśpionej w środku dnia? I że niedobór marzeń sennych po alkoholu jest jednym z czynników powodujących kaca? Ja nie wiedziałam i pewnie nie dane by mi było się dowiedzieć, gdyby nie „Wielki Sennik”. Podoba mi się też, że autor skupił się przede wszystkim na tym, jak odpowiednia analiza snów może pomóc w odkryciu i zrozumieniu własnego „ja”. Dużym atutem, przynajmniej dla mnie, jest to, że Baumgarten nie doszukuje się w snach drugiego, nadnaturalnego, czy wręcz magicznego dna, a przedstawia ich praktyczną przydatność, którą można wykorzystać dla poprawy samopoczucia i jakości życia.



Nie da się ukryć, że analizy snów nie można nauczyć się w jeden dzień. Jest to czasochłonny i wymagający proces. Dlatego, oprócz wiedzy teoretycznej, autor przedstawił ćwiczenia relaksacyjne i wykorzystujące autosugestię, które ułatwią nie tylko dokładniejsze zapamiętywanie snów, ale również „zadawanie” sobie snów, które pomogą na przykład uzyskać odpowiedź na konkretne pytanie, czy po prostu umożliwić sobie miewanie pozytywnych marzeń sennych. To jednak nie wszystko. Autor stworzył bowiem szablon czegoś w rodzaju formularza ułatwiającego prowadzenie dziennika snów. Dzięki temu w dłuższym okresie można nie tylko zobaczyć swoje postępy w zapamiętywaniu i interpretacji snów, ale również dostrzec ich długofalowy przekaz. Osobiście, raczej nie podejmę się prowadzenia takiego „sennego pamiętnika”, ale jest to na pewno ciekawa i pomocna opcja dla każdego, kto zechce zwrócić większą uwagę na to, jak sny mogą wpłynąć na jakość jego życia.


Co do części leksykonowej, nie trzeba tu wiele mówić, bo ma ona postać identyczną jak każde tego typu opracowanie. Na ponad 460 stronach, w kolejności alfabetycznej objaśnione zostały znaczenia naprawdę przeróżnych symboli, czynności, czy przedmiotów. Całego leksykonu oczywiście nie przeczytałam, bo i tak wszystkiego bym nie zapamiętała, ale z ciekawości wyrywkowo zapoznałam się z kilkoma znaczeniami, a odkąd posiadam ten Sennik zdarzyło mi się również zajrzeć do niego, żeby sprawdzić, co mógł znaczyć jakiś mój sen. Haseł jest tutaj multum, czasem nawet takich, o których nie pomyślałabym, że mogą się śnić. Jeśli jesteście ciekawi, co oznacza, kiedy śnią się Wam abstynenci, drożdże albo kaszanka, to „Wielki Sennik” wszystko Wam wyjaśni :D

Podsumowując, choć „Wielki Sennik” był nabytkiem zupełnie nieplanowanym, to bardzo się cieszę, że do mnie trafił. Już samo wydanie jest bardzo zachęcające, ale zawarta w nim treść doskonale do niego pasuje. Dzięki części teoretycznej dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy, choć nie zamierzam praktykować dogłębnej analizy snów (bo jestem na to zbyt leniwą bułą, ale nie mówcie nikomu XD). Książka, mimo dużego nagromadzenia informacji nie odpowiada jednak na wszystkie pytania, ponieważ, wiele aspektów dotyczących obszarów mózgu odpowiedzialnych za sen nie zostało jeszcze dostatecznie przebadanych. Może i to troszkę filozoficznie zabrzmi, ale „Wielki Sennik” uświadamia, że w dzisiejszych czasach człowiek jest strasznie zabiegany i nie ma czasu na głębsze zastanowienie się nad sobą. Tymczasem wsłuchanie się w swoje „ja”, między innymi poprzez analizę snów (oczywiście poprzedzoną uzupełnieniem wiedzy w tym temacie) może mu przynieść odpowiedź na wiele pytań.

Tytuł oryginalny: Das große Buch der Traumdeutung
Tłumaczenie: Michał Antkowiak
Cykl: -
Kategoria: poradnik, leksykon
Liczba stron: 648
Cena okładkowa: 49,90
Oprawa: twarda
Premiera: 27.09.2017 r.

Wydawnictwo: Marginesy

Zajrzyj również tu

10 komentarzy

  1. Nie ukrywam, że przydałby mi się taki sennik w domu, bo aktualnie sprawdzam sny w takim internetowym, a to jest zdecydowanie mniej wygodne!

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak super! Ja właśnie byłam przekonana, że to taki typowy sennik tylko po prostu... ładny ;) jako dziecko trafiłam na super książkę własnie o śnieniu i pamiętam, że byłam w szoku gdy przeczytałam że człowiekowi ZAWSZE się coś śni, tylko czasem po przebudzeniu po prostu tego nie pamięta :O Szok i niedowierzanie.
    "Wielki sennik" wygląda BAJECZNIE, nie wiem czy się nie skuszę, moja tematyka no i wygląda obłędnie *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka ładna okładka! Brzmi intrygująco. ;)

    http://czytam-wszystko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie to sporadycznie sprawdzam sobie w internetowych sennikach znaczenie moich snów, a i tak są na tyle pokręcone, że ciężko z tego wyciągnąć jakieś sensowne, prawdopodobne zanczenie. I też nie miałabym siły na prowadzenie sennego pamiętnika, ale książka mogłaby mnie zainteresować. Na chwilę obecną w ogóle nie planuję, ale może kiedyś się trafi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi fachowo (wyjaśnia czym jest sen) i bogato (objaśnia symbole). Osobiście nie zaglądam do senników. Ładne wydanie. Hm... może na prezent?

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne jest wydanie tej książki! :D I jeśli rzeczywiście podejście do snów jest w niej bardziej psychologiczne a nie "parapsychologiczne" czy zabobonne, to myślę, że warto by było się z nią zapoznać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe :) ja też dotąd miałam tylko kontakt z różnymi "leksykonowymi" wersjami, a ta brzmi całkiem ciekawie. Chociaż, biorąc pod uwagę, jakie mam głupie sny ostatnio, to chyba lepiej ich nie interpretować ;)
    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  8. Poradniki raczej nie są dla mnie, ale przyznam, że ten mnie zaciekawił. Uwielbiam książki, w których głównym wątkiem lub przynajmniej jakimś pobocznym jest sen. :D Sama właśnie chciałabym się wielu rzeczy o swoich snach dowiedzieć i właśnie znalazłam to, czego szukałam, do tego bardzo ładnie wydane. :D Dopisuję do listy. ^^
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda tylko, że twarda oprawa bo ja zdecydowanie bardziej preferuję te miękkie. Sama książka nie wydaje się zła, a nawet zapowiada się ciekawie bo rzadko kiedy takie wątki są poruszane. Tym lepiej, że nie ma suchych znaczeń jak napisałaś. Mimo wszystko chyba jednak nie sięgnę bo już mam za duże zaległości, ale gdyby wpadła mi w ręce to dlaczego nie spróbować? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj przydałby mi się taki sennik, bo to co mi się śni czasem, to naprawdę trzeba zweryfikować!

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail