"Dominic" i "Bronagh" - L. A. Casey | Ło matko! Czytam romans!

25 listopada

Dziś was zaskoczę. Przeczytałam romans i nadal żyję. Ba! Jestem nim zachwycona! Oczywiście w tym temacie jestem kompletnym lajkonikiem i z takiej perspektywy oceniać będę pierwszy tom serii “Bracia Slater”.


“Dominic” opowiada historię Bronagh, nastolatki, która po śmierci rodziców całkowicie się w sobie zamknęła. Odizolowała się od innych i ostatnie, czego pragnie, to jakakolwiek zażyła relacja. Niestety na horyzoncie pojawia się Dominic, dominujący facet, którego nad wyraz pociąga obojętność i ignorowanie jego osoby przez naszą bohaterkę. W końcu nieczęsto się to zdarza. W zasadzie nigdy.

Dobra, najpierw przyczepie się do kreacji głównej bohaterki. Autorka przedstawia ją jako niezwykle zamkniętą w sobie osobę, która za wszelką cenę nie chce się wyróżniać, po czym nagle zupełnie łamie ten wizerunek różnego rodzaju szkolnymi wystąpieniami, podczas których Bronagh przyciąga uwagę wszystkich dookoła. Odgryza się klasowemu przystojniakowi, mając za publiczność tłum uczniów i co? Nie bardzo jej to przeszkadza. Potem znów dostajemy jojczenie o tym, jaka to ona nie odizolowana i tak dalej. Nie lubię takiej niekonsekwencji. Szczytem absurdu była budka pocałunków, gdzie to Bronagh rozdawała buziaki (i nie tylko) na lewo i prawo. 

Z drugiej strony główna bohaterka bardzo przypadła mi do gustu. Niestety już od jakiegoś czasu autorzy romansów i erotyków zadręczają nas do bólu mdłymi postaciami. Bohaterka musi być niewinną, skromną, zwyczajną szarą myszką, która najlepiej potyka się jeszcze o własne nogi i nic jej nie wychodzi. Tutaj mamy zupełne przeciwieństwo. Bronagh jest pewna siebie, dowcipna, twarda i często także złośliwa. Nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, choć czasem pod wpływem ciepłego ciała osobnika płci przeciwnej ugną jej się nogi. Ale cóż, ja tam jej się nie dziwię. Bardzo się cieszę, żę Bronagh miała wady, a z wyglądu nie była idealną blond lalą o wymiarach 90x60x90. Wiecie, taką przysłowiową. Dzięki temu można było ją bardziej polubić i bez problemu się utożsamić.


Historię poznajemy właśnie z jej perspektywy. Kiedy w jej klasie zjawiają się bliźniacy Dominic i Damien, byłam o wiele bardziej ciekawa tego drugiego chłopaka. Wciąż wydaje mi się on o wiele bardziej intrygujący i skomplikowany niż Nico, do którego musiałam się powolutku przekonać.

Dominic jest twardym, wyjątkowo hardym facetem, który bierze to, na co ma ochotę. I nieważne czy dotyczy to ciastek w supermarkecie czy kobiety. Świetną sprawą jest to, że nie jest płaskim bohaterem, który tylko lata za naszą bohaterką lub wciąż ją odtrąca. Trochę się to dzieje i wciąż mamy przyjemność śledzić liczne zawirowania.

Większość romansów z pogranicza literatury erotycznej niestety nie może poszczycić się skomplikowaną fabułą. No dobra, jakąkolwiek fabułą. O dziwo, tutaj takowa zaistniała. Rzekłabym nawet, że jest całkiem niezła! Mimo że autorka skupia się na wątku romantycznym i erotycznym, to każdego z bohaterów obdarowała ciekawą historią, której punkt kulminacyjny mamy przyjemność obserwować jeszcze w “Dominicu”. Bywałam bardzo zaskoczona i oszołomiona kolejnymi wydarzeniami, co nieczęsto się zdarza. Ogromny plus. 

W książce tej natkniemy się na sporą dawkę złośliwości, wyzwisk i mordobicia. Takiego totalnego i agresywnego, więc jeżeli tego typu klimaty was odrzucają, to odradzam lekturę. Może się wam nie spodobać. Za to jeżeli macie dosyć takich uładzonych i do bólu delikatnych historyjek o miłości, to zachęcam jak najbardziej. Sama obie książki przeczytałam praktycznie w ciągu doby, a u mnie to naprawdę cud. 


Nie polecam również tej książki nastolatkom we wczesnej fazie dojrzewania, bo cóż. Może ona po prostu zrobić krzywdę. Powieść ta często ukazuje chorą i toksyczną relację jako coś cudownego, bez wad, co jest marzeniem każdej dziewczyny, więc jeżeli nie mamy do tego odpowiedniego podejścia i dystansu, może to wykreować odrobinę skrzywiony obraz miłości. Oczywiście nie do końca, bo nie jest to jakaś wybitnie toksyczna książka, po prostu ktoś niedojrzały może nieprawidłowo odebrać niektóre sceny i już.

Jeżeli chodzi o “Bronagh” to jest to zaledwie 170-stronicowy dodatek do “Dominica” i już nie podobał mi się tak bardzo. Zdawał mi się po prostu zbędny i coś złego stało się tu z bohaterami, zwłaszcza z główną bohaterką i Dominikiem. Nagle autorka postanowiła zmienić niektóre cechy charakteru Bronagh i to zdecydowanie na minus. Nie wiem, co tu się stało, ale po prostu wolę o tym zapomnieć i tyle.

Wracając do “Dominica”. Jest to naprawdę ciekawa książka, która okrutnie mnie wciągnęła, a sami wiecie, że ja i romans nie chodzimy wspólną ścieżką. Ani drogą. Ani autostradą. Ba! - nie chadzamy nawet po tej samej półkuli, a mimo wszystko naprawdę mi się podobało.

Tytuł oryginalny: Dominic, Bronagh
Cykl: Bracia Slater (tom 1+1.5)
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 488+168
Gatunek: romans/literatura erotyczna
Cena okładkowa: 36,90 zł + 29,90
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data premiery: 29 września 2017
Wydawnictwo: Kobiece



Zajrzyj również tu

24 komentarzy

  1. Czytam same pozytywne opinie o tym cyklu, więc to jest znak, bym ja również się z nim zapoznała.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie przekonałam do tej serii. Jak dla mnie te książki składają się z samych przekleństw i emocjonalnej huśtawki głównej bohaterki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie trzeba być przyzwyczajonym do wulgaryzmów, bo ich ilośc może odrzucić :)

      Usuń
  3. cholera, ja od początku zakładałam że te książki to jakiś straszliwy paździerz a to już kolejna POZYTYWNA recenzja na którą trafiłam :D Cały mój światopogląd legł w gruzach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany te dwie książki tak bardzo mi się nie podobały, że nie mam słów. Poczynając od bohaterów, ich zachowania, słów, po "fabułę" i okładkę. Ja nie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się nad tą książką i dodatkiem. Chyba się jednak skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze Tobie też się spodoba :D

      Usuń
  6. Ja "Dominica" czytałam dawno temu i to dla mnie nieporozumienie. Jak zobaczyłam, że będzie wydana, to aż chciałam wszystkich ostrzec by nie czytali. Ale ku mojemu zdziwieniu pojawia się wiele pozytywnych opinii - w tym twoja. Ja nie mam nic do wulgaryzmów, nie przeszkadzają mi, tak samo jak przepychanki, ale w tej książce coś poszło nie tak. Było niesmacznie i niezdrowo. Jestem zdecydowanie na nie. Za "Bronagh" nawet się nie brałam. Nie wiem czy przeczytam Aleca. Trochę liczę na to, że autorka poprawiła się w pisaniu, dlatego poczekam na recenzje i wtedy zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj wszystko jest "bardzo" po prostu. Nie ma mowy o półśrodkach, więc wierzę, że to może się nie podobać.

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze tych książek ale słyszałam bardzo dobre oponie na ich temat. Poczekam jak będą dostępne w bibliotece i skuszę się na nie. Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie historie do poczytania dla relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jak piszesz ile można czytać miłostki romantyczne, czasem trzeba sięgnąć po coś... takiego :D Jak dla mnie nie jest to typ książki, po który można sięgać jeden po drugim, ale raz na jakiś czas, warto się oderwać i sięgnąć. Sama jeszcze nie czytałam, ale zamierzam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdybym miała przeczytać całą serię naraz, to zniosłabym jajo, ale tak było bardzo sympatycznie :D

      Usuń
  10. Zgadzam się z Tobą co do "Bronagh". Książka jest zbędna ;/ Co do "Dominica" - podobało mi się, że autorka przełamała schemat i zaoferowała coś nowego, jednak bohaterowie nie zyskali mojej sympatii.

    OdpowiedzUsuń
  11. No ja jestem oczarowana, ale to już wiesz bo ile pisalyśmy na fb o tym to glowa mała. :D
    Czekam na Rydera mimo to.
    Dalej :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail