Książki, które mnie rozczarowały

14 listopada

Na pewno większość z was czytała w swoim życiu książki, o których wolałby zapomnieć, prawda? Najbardziej frustrujące są te wszystkie reklamy, które wyskakują nam nawet z lodówki, a które to zapowiadają kolejny Bestseller wszechczasów! i zapewniają nas, że ta Książka wciągnie Cię od pierwszej strony!, a potem co? Gówno i to przez duże "g".


PS Muchomor na zdjęciu głównym w tym wpisie nie jest przypadkowy. Zapraszam na post z przymrużeniem oka! Możecie je też zamknąć. Jak wolicie.


Zaklinacz ognia




Książka ciągnąca się jak sprawa rozwodowa, którą porównać mogę do stawu. Nie, nie dlatego, że to głęboka historia, która zawiera drugie dno (choć "dno" jakoś wybitnie mi tu pasuje), raczej dlatego, że jest zamulona i śmierdząca. Dosłownie. Pół dnia wietrzyła się na dworze. Powieść reklamowana jako porywająca historia pełna smoków, a koniec końców znaleźliśmy tu jedną popierdółkę. Do tego emocje jak podczas stania w kolejce do kasy przed świętami. Chociaż nie, wtedy stresujesz się, czy wystarczy dla ciebie karpia, więc jeszcze mniejsze. 


Szamański blues




Miało być ciekawe urban fantasy, a tymczasem czekał na mnie nudnawy nieudacznik w roli detektywa i kilka kobiet, których nie można było odróżnić. Parada atrakcji. Podczas tej lektury nudziłam się jak pedofil w domu spokojnej starości, żadnego napięcia, żadnej akcji, nic. Bardzo dobry wątek kryminalny nie uratował tej powieści. Generalnie kasza z grochem i to bez omasty. 


Latry


Wybaczcie za jakość, ale to straaaasznie stare zdjęcie.

Horror postapo, który okazał się totalną klapą. Ryłam w treści jak kret w świeżo posadzonych pelargoniach, a koniec końców dłubiąc w nosie znajdowałam ciekawsze rzeczy niż w tej książce. Życie wygrał wątek miłosny rodem z filmu pornograficznego. A przepraszam, była jedna różnica. Tu nie mówili po niemiecku, reszta bez zmian. Książka bez polotu, bez pomysłu, bez charakteru i bez sensu. Miałam wrażenie, że pisana była na kolanie w przerwie między Azją express, a Ukrytą prawdą.


Urok Grace'ów



Aby przeczytać to cudo należy nawalić się jak autobus lub wcześniej przeczytać jeszcze coś gorszego, a to może być naprawdę trudno. Książka napisana gorzej od Pięćdziesięciu twarzy Greya. Tak, da się. Urobiłam sobie ręce po kolana podczas tej lektury, ale po wielu trudach i znojach dotarłam do końca. Historię tę można przedstawić bardzo prostym schematem:

wino - impreza - wino - wóda - wino - trochę magii - wino - wino - impreza - magia - moment, w którym wszystko się chrzani - brak wina

Słowem: miało być tęczowo i teletubisiowo, a pod koniec czułam się zajechana jak koń po westernie. 



And the winner is...

Grey. 50 twarzy Greya oczami Christiana


Istna wirtuozeria chujowości. 
Nigdy nie używam tego słowa, ale w tym przypadku nie bójmy się go zastosować - grafomania. Grafomania i wtórność. Ktoś wyczuwał tu przysłowiowy "piniądz", a że nie było pomysłu, padło na opowiedzenie tej samej historii po raz drugi. Zmieniono tylko perspektywę i zamiast powtarzania tekstu o "wewnętrznej bogini", do porzygu czytać będziemy o "kutasinach" i innych tego typu egzotycznych określeniach, które stosuje Mr Grey w stosunku do innych samców. Wybierzemy się tu "do Portlandu" i poznamy wcześniejsze obiekty podbojów naszego alfy. Mrok, makabra i popruty sweter. Pierwszy raz w życiu czytałam coś tak złego i nie wiedziałam, czy dotrwam do końca. Po wielu krzykach i agonalnych podrygach jakoś dokończyłam tę fascynującą lekturę i powstrzymałam od popełnienia harakiri. Temu ciaciarajstwu (pozdrawiam Emila) nawet zdjęcia nie robiłam. Nie warto było.

* * *


Oczywiście to nie wszystkie zarazy, które na mnie zstąpiły, niedługo napiszę wam o kolejnych 😂.

Jeżeli którakolwiek z tych książek wam się podobała, to bardzo proszę, napiszcie dlaczego. Chętnie poznam  inny punkt widzenia i być może spojrzę na nie troszeczkę inaczej. Nie bierzcie sobie do serca moich gorzkich żalów, w końcu każdy ma inny gust i jeżeli wy uwielbiacie np. Zaklinacza ognia, to wam po prostu zazdroszczę, bo chyba nikt nie lubi rozczarowań, prawda?

Oczywiście w komentarzach napiszcie, które książki was rozczarowały! Umieram z ciekawości 😁.

Zajrzyj również tu

22 komentarzy

  1. Nie czytałam żadnej chcesz 'Urok...' mam w planach bo naczytałam się samych pozytywnych recenzji. Greya ogladałam i jeżeli książka jest podobna to nie żałuję, że jej nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście nie czytałam żadnej z nich, a od Grey'a trzymam się tak daleko, jak mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego tytułu, ale chyba powinnam się cieszyć jeśli nie zmarnowałam na nie czasu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze że ostrzegasz bo "Urok Grace'ów" miałam w planach... głównie za sprawą ładnej okładki :P Ostatnio pisałam posty na zapas i tez mam taki ranking w którym zwycięzcą tez jest 50 twarzy Greya, tego nie można pominąć, po prostu się nie da :D

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Żadnej z tych książek nie czytałam. Może to nawet i lepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie powiem, które mi się podobały, bo żadnej nie czytałam. xD
    Myślę, że moim ostatnim rozczarowaniem (o ile można to nazwać rozczarowaniem, bo czegoś superowego raczej się nie spodziewałam) był "Rozkaz zagłady", no niespecjalnie wiele się tam działo i głównie pamiętam ciągłe walki, walki i walki... :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ufff... nie czytałam żadnej z wymienionych i w sumie nie mam w planie ;) Na "Zaklinacza ognia" miałam ochotę, kiedy pojawiła się w zapowiedziach, ale później mi minęło. Posypało się trochę negatywnych opinii i uznałam, że nie ma sensu.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahaha! No mniemam że pozdrawiasz mnie :D To ja ciebie też :D
    I zupełnie się zgadzam do Zaklinacza Ognia, którego nie czytałam bo okładka mnie odstraszyła.
    A Szary.... no coż... tu chyba nie trzeba komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kobieto, uwielbiam Twoje posty. Są zajebiście napisane, pełne ironii i oczywiście idealnie dobrane słownictwo - albo coś jest dobre, albo złe i tyle. Niekulturalnie jak zwykle! Mnie rozczarowała Bonda, a Zaklinacza Ognia nawet nie skomentuję...

    OdpowiedzUsuń
  10. "Agonalnych podrygach" 😄😄😄😄😄 Umarłam 😄
    Nie czytałam żadnego z zaprezentowanych tu arcydzieł, więc chyba mam szczęście :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Obecność Greya mnie tu nie dziwi... Ale rozumiem, że już trzymasz w łapce bilety na ekranizację trzeciej części? (<3)
    Dzięki opatrzności nic z twojej litanii nie czytałam. Może to dziwne, ale paradoksalnie mam ochotę przeczytać "Urok Grace'ów" i sprawdzić, o co ci chodzi z tym winem XD

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    PS. Ile szukałaś takiego ładnego i fotogenicznego muchomora?

    OdpowiedzUsuń
  12. "Istna wirtuozeria chujowości." 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu czytałaś Grey'a :D Mi koleżanka parę lat temu swoje książki pożyczyła, ale przebrnęłam chyba przez kilka stron pierwszej części, później oddałam mamie bo to było dla mnie za trudne przeżycie XD

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama twórczości Jadowskiej nie lubię, ale bardziej mnie ona irytuje niż nudzi. Za to do samej autorki nic nie mam, bardzo sympatyczna, otwarta babka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. oprócz "Istnej wirtuozerii chujowości" nie czytałam żadnej w wymienionych. Ale po greja oczami krzyska nie sięgałam. Oczy wypaliło mi jego 50 twarzy i nie miałam kompletnie ochoty próbować czytać tego gniota.

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam żadnej z tych książek. Serię Greya czytałam, ale to jeszcze w liceum, na szczęście niewiele pamiętam, ale wtedy chyba byłam zadowolona - ot nastolatka czytająca erotyk. :D Po część oczami Christiana nawet nie mam ochoty sięgać, wiem, że teraz byłabym - lekko mówiąc - zbulwersowana tym, co za głupoty tam wypisują ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam żadnej z tych książek. Tylko pierwszy tom Greya i... po więcej nie sięgnęłam, zatem żaden dodatek już mnie nie skusi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam żadnej z tych książek i nie zamierzam całe szczęście. Chociaż swego czasu miałam ochotę na powtórkę z Greya i pomyślałam, że przeczytam tym razem jego oczami. Jednak ochota zmalała i wolałam obejrzeć film. I raczej na pewno nie powrócę do pomysłu czytania jej. Chociaż zwalam trochę na tłumaczenie, no bo bez przesady.. złe tłumaczenie i od razu książka zła.

    OdpowiedzUsuń
  19. Po pierwsze -gratuluję odwagi czytania tej ostatniej książki. Chociaż może jednak to już objaw jakiegoś masochizmu?
    Natomiast za zdanie "Podczas tej lektury nudziłam się jak pedofil w domu spokojnej starości(...)" należy Ci się nagroda. ♥ Przeczytałam je na głos mojemu chłopakowi - tak się śmiał, że przypalił nam obiad. :D Kasia - uwielbiam(y) Twój czarny humor! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie piekne uzasadnienia xD Padlam. Rzeczywiście, straszne rzeczy Ci się przytrafiły :)
    Mnie tak ostatnio pokonała Gier i Czerwień rubinu (tez możesz zamknąć oczy, z tego co pamiętam Ty bawiłas się na niej dobrze ;)), największe rozczarowanie roku. Może za dużo oczekiwałam?

    OdpowiedzUsuń
  21. "Zaklinacz Ognia" na mnie czeka i coś czuję, że nikt mi już nie zarzuci, że czepiam się tylko Maas. (PERFIDNE KŁAMSTWO, CZEPIAM SIĘ CZEGO TYLKO SIĘ DA!) Poza tym od Jadowskiej czytałam tylko serię o Nikicie, która totalnie owinęła mnie sobie wokół palca - szczególnie Robin, mój prywatny pluszak, jejku ten Witkacy to z jednej strony niby taki genialny, a z drugiej nudnawy. Mieszacie mi we łbie. (Pffff i tak zrobię po swojemu. Hipokrytka - po cholerę przejmować się recenzjami? Ooo miałam walnąć posta... XD)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam straszną ochotę na "Urok..", ale widzę, że chyba nie mam czego żałować :) Grey'a zaczęłam i również mnie irytowały te wulgaryzmy... Nie dotrwałam nawet do połowy ;)
    woceanieslow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail