"Król kier" - Aleksandra Polak | Beznadziejna książka, która... podobała mi się!

09 listopada

Natrafiliście kiedyś na książkę, która była totalnie beznadziejna pod każdym względem, a mimo to tak was wciągnęła, że zapomnieliście o całym świecie? Miałam tak w tym przypadku.


W ten książce WSZYSTKO było absolutnie nie tak. Przez pierwsze 50 stron książki marzyłam o utopieniu jej na dnie Wisły, po czym... Dostałam obuchem w głowę, gdy zobaczyłam, że właśnie ją skończyłam. Ej, ej, ale kiedy? Dziabnęłam całą książkę w jedno popołudnie?! Tego jeszcze nie grali.

Alicja jest w ostatniej klasie liceum, jej życie jest nudne jak połowa filmów na YouTube, a wszystko kręci się wokół szkoły i chłopaka. Wszystko jednak zmienia się w momencie, gdy na jej drodze ku dorosłemu życiu pojawia się Hadrian, członek tajemniczego Circus Lumos. Dzięki niemu odkrywa, że nie wszystkie sztuczki są iluzją...

Opowiem wam najpierw o tym, jak strasznie męczyłam się na początku. Pierwsze 20 stron książki obfitowało w dramatyczne schematy. Stereotyp na stereotypie, stereotypem przyklepane. Liceum, do którego chodzi Alicja, stylizowany jest na taki amerykański highschool. Mamy różową ekipę, grupkę nerdów, lokalnego playboya, Rosjankę (bo do takiej szkoły zawsze musi chodzić ktoś ze wschodu) i nikomu nie rzucających się w oczy uczniów, do których należy nasza bohaterka. 

Niestety głupota goni tu głupotę. Przykład? Alicja idzie korytarzem, po czym przewraca się o plecak, który leży na środku. No bo kto normalny rzuca torbę na ŚRODKU KORYTARZA?! A kto normalny nie patrzy jak lezie i przewala się o wielki plecak, który leży NA ŚRODKU?! 
Jednak tę sytuację można jeszcze przeboleć, ale sytuacja ze studniówką to już czysty absurd. W zasadzie to nie jest żaden spoiler, bo to zdarzenie nie ma absolutnie żadnego wpływu na fabułę, a i możemy rozkoszować się tym cyrkiem na początku powieści.
No więc. Nasza bohaterka odlicza dni, godziny i minuty do studniówki (twierdzi, że już sekund mierzyć nie będzie, bo graniczyłoby to już z obsesją... ehem...), po czym w ten upragniony dzień zamiast latać jak kot z chorym pęcherzem po domu, spokojnie sobie idzie zjeść, zrobić lekcje (co tam, że to weekend) i bezczynnie siedzi na czterech literach. Czterdzieści minut przed planowaną godziną wyjścia (albo coś koło tego) budzi się z transu i zdaje sobie sprawę z tego, że jest w totalnej, za przeproszeniem, dupie. Nie kąpie się, tylko szybko przebiera, bierze kosmetyczkę i leci do samochodu. Logiczne. Czekała na ten dzień nie wiadomo ile czasu, po czym po prostu... Nie wiem nawet co tu się stało, ale to absurd totalny.


Oczywiście nie obyłoby się tu bez zawodu miłosnego, jak to zawsze w tego typu książkach. Nastolatki muszą pocierpieć! Nuda i schematy. Muszę wspomnieć także o licznych podobieństwach do innych utworów i produkcji. Głównie do moich ukochanych Darów anioła (nie chcę spoilerować, więc powiem tylko, że chodzi o polowanie na cienie i karmienie kobiety mroczną magią, która skutkowała czymś nieciekawym), a także do serialu Czarodziejki (moc trzech i tak dalej). Nie wspomnę już o niesamowicie oryginalnym pomyśle, jak to pewien niezwykle empatyczny jegomość zbiera wyrzutków i tworzy z nimi cudowną, kochającą się rodzinkę. Do tego walka dobra ze złem i to, że mrok trzeba zwalczać światłością... Wiecie no, ja nie mam nic do schematów, nie każda książka musi być oryginalna, ale tu wszystko zajeżdża starym, spleśniałym, śmierdzącym kotletem.

O głównej bohaterce powiem tylko tyle, że tak głupiej i naiwnej dziewczyny nie spotkałam już dawno w żadnej powieści. Jeżeli zaś chodzi o Hadriana - kurde no, to taki typowy zdobywacz czytelniczych niewieścich serc, który ma się śnić nastolatkom po nocach. 

Dobra, to teraz przejdźmy do potwierdzenia tego, co wszyscy tu podejrzewacie od dawna, jakobym miała rozdwojenie jaźni. Tak strasznie marudzę na Króla kier, opowiadam jakie tu wszystko było złe, gadam o tych schematach i stereotypach, ale wiecie co? Podobało mi się to.

Świadoma tych wszystkich wad i okropieństw, przyznaję się do tego, że historia ta wciągnęła mnie okrutnie i z niecierpliwością czekam na drugi tom.

Dlaczego Król kier tak mi się spodobał? Cholera wie. To przykład takiego typowego guilty pleasure, które sprawia wielką przyjemność czytelnikowi. Jestem zafascynowana tym stereotypowym do bólu Hadrianem, który swoim urokiem i dobrocią zdobył mojego serducho. Podczas tej lektury wylazła ze mnie typowa nastolatka, która potrzebuje uniesień i swego rodzaju niepewności, która wiąże się z pojawieniem tajemniczego chłopaka. 

Na uwagę zasługują także imiona bohaterów, które często w polskich książkach bardzo mi przeszkadzają. Kiedy czytam o dziewczęciu, które dysponuje jakimiś magicznymi mocami, to jestem naprawdę zaintrygowana, ale gdy ma na imię Magda lub Marysia, to, kolokwialnie rzecz ujmując, łeb mi odpada. Tu mamy Alicję, Hadriana, Juliana, Edwarda, Stellę... 

Zdecydowany plus za magiczny aspekt powieści. Członkowie Circus Lumos fascynują i ciekawią, a to przecież chodzi :). 

To pozycja dla zdecydowanie młodszego niż ja czytelnika - czternasto lub piętnastoletniego, no i bardziej dla dziewczyn mimo wszystko. Moja siostrzenica, która chodzi do podstawówki zaczęła tę powieść i była zachwycona, po raz pierwszy w życiu chciała ode mnie pożyczyć książkę! Niestety chodzi dopiero do piątej klasy (jeżeli mnie pamięć nie myli) i do treści Króla kier będzie musiała jeszcze troszeczkę dorosnąć, przynajmniej w moim mniemaniu.

Polecam wam ją szczególnie na zimę, bo większość wydarzeń rozgrywa się w styczniu, więc Król kier czytany w pobliżu kominka czy delikatnym blasku świecy, jeszcze bardziej umili wam czas. To książka, która albo podbije wasze serce, albo totalnie was wku*wi. Jednak sami widzicie, jak bardzo jestem oczarowana i mimo tych wszystkich wad, których jestem świadoma, naprawdę nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Chcę go teraz. Natychmiast!


Tytuł oryginalny: Król kier
Cykl: Circus lumos (tom 1)
Tłumaczenie: -
Kategoria: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 357
Cena okładkowa: 34,90 zł
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Data premiery: 25 października 2017
Wydawnictwo: Czwarta Strona


Zajrzyj również tu

21 komentarzy

  1. O kurczę! Ja irytowałabym się tu chyba na każdej stronie.. Choć nie powiem, trochę kusi mnie ta książka i znając życie przeczytam ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha xD Mam więc nadzieję, że Ci się spodoba :D

      Usuń
  2. Teraz to ja już nie wiem co mam myśleć, czytałam sporo negatywnych opinii a u Ciebie zachwyty no! Zawsze gdy jestem w takiej sytuacji sięgam po ebooka, bo nie chce kupować fizycznej książki w razie gdyby mi się nie spodobała ale jednocześnie chcę ją przeczytać bo może warto ;)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z tymi zachwytami to też bym nie przesadzała, ale naprawde mi się podobało mimo tych wszystkich baboli :D

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że po lekturze tej książki powiem to samo, co Ty. Beznadziejna, ale podoba mi się! To znaczy - będzie się podobać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ładna okładka. *_* To jest pierwsza recenzja, którą przeczytałam odnośnie tej książki i jak na razie nie chcę jej czytać. Przerażają mnie ostatnio takie główne bohaterki i schematy. Może gdybym ją dorwała kiedyś w bibliotece? xdd
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przepiękna, taka cukierkowa :D
      Może? xD

      Usuń
  5. Czułam się, jakbym czytała swoje recenzje XD. No wiesz, dużo bulwersu i hejtu, lubię szczerość i lubię Twoje recenzje. Chcę przeczytać tę książkę, aby się przekonać, ale też pewnie dostanę szału. Miałam tak z AFTER - mogę wymieniac 9384834 błędów, lecz wciągnęłoi mnie, bo przeczytałam wszystkie 4 tomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhaha xD Cieszę się :D Czasem tak jest i ważne, że zauważa się te błędy :D

      Usuń
  6. I teraz nie wiadomo, czytać, nie czytać... :D Recenzję przeczytałam z zapartym tchem, a nad książką jeszcze pomyślę. Też mam czasem takie przypadki typu 'wiem, że to gniot i nikomu się nie podoba, ale to nic, chcę JESZCZE!" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhaa xD I weź tu komuś wytłumacz dlaczego Ci się podobała!

      Usuń
  7. Rzadko czytam całe recenzje. Tu przeczytałam całą :D Genialna recenzja, a po książkę nie sięgnę bo dla mnie te całe nastoletnie uniesienia są fe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe czasem trafi się właśnie na taką książkę :) mi czasem się zdarzyło, że książka mi się nie podobała, ale bardzo chciałam wiedzieć jak się skończy, więc nie było innego wyjścia jak dobrnąć do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie właśnie takie są romanse, często są złe, ale czytanie ich jest relaksacyjne, przyjemne i szybkie.
    Nie znoszę w książkach motywu szkoły, a już szczególnie takich typowo amerykańskich highschool. Rzadko kiedy je trawię.
    Książka zdecydowanie nie dla mnie, bo pewnie też bym trochę ją skrytykowała. Dla młodzieży w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jezu nie, nie czytaj tego, zwłaszcza że ostatnio nic Ci się nie podoba xD

      Usuń
  10. Tak to czasem jest, że mimo wad i niesmaki, książki nam się podobają bardzo. Ja po "Króla Kier" sięgać nie zamierzam, ale na okładkę mogę popatrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo podoba mi się oprawa graficzna tej książki, no i motyw Circus Lumos jest również kuszący! Z drugiej strony, ehhh, mam powyżej uszu tych schematów. Nie wiem, czy zdecyduję się sięgnąć po tę książkę.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Królowa Książek.

    OdpowiedzUsuń
  12. To nieźle. Okładka mnie zwiodła, ale teraz wiem, że książka w stu procentach nie dla mnie i byłabym wśród tych czytelniczek, które tylko ten tytuł by wkurwił. xD Jak na ten moment nie trafiłam na taki przypadek, że książka jest tak cholernie irytująca i beznadziejna, a mi się podoba. Być może kiedyś tak się stanie, ale z "Królem kier" nie zamierzam tego próbować. xD Matko, jak to zabrzmiało. xDDD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail