„5 sekund do IO” - Małgorzata Warda | W mackach wirtualnego świata

20 listopada

W dzisiejszych czasach realny świat miesza się z komputerową rzeczywistością. Firmy prześcigają się w pomysłach, jak sprawić żeby technologia była jeszcze bardziej obecna w naszym życiu. Niektóre pomysły są świetne, ale inne przyprawiają o gęsia skórkę. Odnoszę wrażenie, że zaczyna się zacierać granica między nowatorskim podejście, a obłędem. Dlatego tym bardziej chciałam przeczytać 5 sekund do IO i odkryć, co polska autorka ma na ten temat do powiedzenia.


Nie jestem może komputerowym geekiem, ale lubię czasem sobie zasiąść przed konsolą czy lapciakiem. Świat gier jest pełen możliwości. Rozwija wyobraźnie, uczy cierpliwości oraz dobrego planowania. Oczywiście niejednokrotnie odkładałam pada, a poczucie frustracji lub porażki nie opuszczało mnie przez długi czas. Czegoś brakowało albo było za trudne. Zdecydowanie łatwiej byłoby wejść do wirtualnej rzeczywistości i działać, zamiast operować myszką czy przyciskami. Wyobraźcie sobie, że możecie odczuć na własnej skórze, wszystko to, co się dzieje na ekranie. Dosłownie wtuptać do środka. Horrory nabrałyby zupełnie nowy poziom grozy. I właśnie taką możliwość prezentuje przed czytelnikami Małgorzata Warda. Daje coś nierealnego, ale czy na pewno?

Pierwsze, co robię po odłączeniu czujników od konsoli, to macam tył głowy. Ból mija. Mimo to muszę kilka razy nabrać głęboko powietrza, żeby uspokoić drżenie ciała. 

Fabuła

Szesnastoletnia Mika nie ma łatwego życia. Straciła tatę, rozdzielono ją z siostrą, a dziewczyna nie wie jak odnaleźć się w obecnym świecie. Jakby tego było mało,
w jej szkole dochodzi do strzelaniny i tylko ona miała bezpośredni kontakt ze sprawcą. Okazuje się, że go zna. Policja ciągle wypytuje, jednak główna bohaterka nie zna odpowiedzi. Żeby rozwiązać sprawę, zostaje konsultantką organów ścigania oraz bierze udział w wirtualnej grze, która prowadzona jest na planecie IO. 

Najnowsza technologia jest bardzo zaawansowana, a konsola do niej kosztuje krocie. Gracz odczuwa wszystko, jak w realnym świecie: ból, gniew, głód, pragnienie. Może nawet przejść przez własną śmierć. Produkcja jest groźna, a szereg ludzi tylko czeka żeby zrobić z niej coś, czym nie jest – areną mordu. Czy Mika uzależni się od rozgrywek? Czy ucieknie do wirtualnej rzeczywistości, aby nie myśleć o realnych problemach? Czy technologia gry jest groźna?


Moim zdaniem

Tak! Książka opisująca gamerski świat! Po dużym sukcesie Playera One, czas na polską odpowiedź. Ekscytacji nie było końca. Od kiedy pamiętam, interesuje się rozwojem wirtualnej rzeczywistości oraz jej wpływem na człowieka. Nie inaczej jest z portalami społecznościowymi. Coraz częściej przenosimy nasze życie do zero jedynkowej przestrzeni i pokazujemy kim jesteśmy. Nie mówię, że jest to coś złego. Sama chętnie korzystam z dobrodziejstw informatyków i innych zapaleńców. Problem pojawia się w momencie, kiedy nasze realne życie odchodzi w siną dal. Komputerowe działania są znacznie prostsze. Mamy możliwość udania się gdziekolwiek chcemy, rozmawiania z kimkolwiek chcemy, a to wszystko w dresach i zaciszu własnego domu

Małgorzata Warda przekuła pomysł w naprawdę dobre dzieło. Pokazuje, że nie tylko mężczyźni wiedzą co w trawie piszczy. Język jej twórczości nie jest skomplikowany, ale też nie ma w sobie infantylności. Dokładnie wyjaśnia skomplikowane zwroty. Tok jej myślenia jest płynny i nie wprowadza zbędnych zawirowań do dzieła. Fabuła rozwija się w miarowy sposób. Odpowiednie tempo jest tu najważniejsze. Mistrzyni kryminału pokazała innego oblicze swojej pisarskiej osobowości.

Przeraża mnie, że być może nic tu nie jest przypadkowe - ani jego pojawienie się na mojej drodze, kiedy sama wędrowałam po IO, ani ten wygląd, a ni nawet moja krótka, żółta sukienka, której nie miałam możliwości dobrać sobie sama, kiedy wchodziłam do gry. 

Czas powiedzieć coś o postaciach pojawiających się w powieści. Mika jest zbuntowaną, szesnastolatką, która chce tylko ustabilizować swoje życie. Pragnie odzyskać siostrę Niki po ukończeniu osiemnastu lat. Jest to dla niej priorytet. Zrobi wszystko żeby się tak stało. Na co dzień jest wycofana oraz nieufna. Walczy o swoje jak lwica i dlatego zgadza się na udział w policyjnych działaniach. Po tej akcji wszystko ma się ułożyć. Jej tata był policjantem wierzy służbom oraz w to, co mówi jego dawny kolega z pracy. Po strzelaninie w warszawskiej szkole, zostaje objęta programem ochrony świadków, wywieziona do Gdyni, gdzie ma się zaklimatyzować oraz wejść do rozgrywki dzięki konsoli Work a Dream. Uparta, pyskata, waleczna, pragnąca miłości dziewczyna, w której wiele osób znajdzie siebie z młodzieńczych lat. 

Ian jest chłopakiem poznanym na planecie IO. Pomaga Mice w walce oraz przetrwaniu. Ma jednak sekret, który odkrywa się podczas czytania książki. Jest bardzo pomocy, a jego skomplikowana natura wprowadza parę ciekawych momentów do powieści. Pozostali gracze są bardzo silnymi osobistościami. Zoja, Mattia, Marsia, Joseph tworzą zgrany zespół. Wzajemnie się uzupełniają. Podczas czytania ciągle zadawałam sobie pytanie: czy Mika zna ich w realu? Szubrawcy czy mąciciele wody w grze sprawiają, że fabuła dostaje niezłego kopa. Autorka bardzo dobrze poprzeplatała wszystkie fragmenty. 


Treść książki ma pokazać, jak nieumiarkowanie w kwestii technologii może wpłynąć na życie człowieka. Od wirtualnej rzeczywistości można się uzależnić. Jest bardzo atrakcyjna. Bohaterka coraz dłużej zostaje na księżycu IO. Nie chce wracać do szarego żywota. I wcale się jej nie dziwię. Małgorzata Warda pokazała wszelkie wady wirtualnych gier, te psychiczne, jak i fizyczne. Nie pominęła żadnej części. Dzięki jej wnikliwości, powieść przeraża oraz daje do myślenia. Nasze życie rozwija się bardzo szybko. Kto wie kiedy u nas pojawi się odpowiednik konsoli Dream a Work. 

Coś mnie jednak uwiera w całej treści. Jak zawsze muszę się do czegoś przyczepić. Jednak w tym wypadku nie jest tak źle. Raziły mnie przesadzone opisy. Może i się czepiam, ale w końcu od tego jestem. Wiem, że autorka chciała jak najlepiej oddać atmosferę IO. Co się dzieje na planecie, jakie panują warunki. Niestety, przedobrzyła. Nie w jakiś rażący sposób, ale zdecydowanie odczuwalny. Planetę znam chyba na wylot i to z nawiązką. Tak samo jak okazjonalne marudzenie głównej bohaterki. Sama się na to wszystko pisała. Denerwowało mnie jej rozchwianie. Jednego dnia była podekscytowana możliwościami, innego zapierała się rękami i nogami. Nie przestrzegała wyznaczonych zasad i oburzała się, kiedy ktoś jej zwrócił na to uwagę. Rozumiem, jest nastolatką, ale w powieści wykreowana jest na kogoś dojrzalszego. W takich momentach zgrzytał mi odbiór powieści. 


Pomijając moje czepialstwo, książka jest bardzo dobrze napisana. Gamerska rzeczywistość i uzależnienie od niej odkrywane są stopniowo, przez co czyta się coraz szybciej. Zdecydowanie polecam zapoznać się w twórczością Małgorzaty Wardy, a ja idę uśmiechać się o następny tom. 

Tytuł oryginalny: 5 sekund do IO 
Cykl: 5 sekund do IO
Tłumaczenie: - 
Liczba stron: 344 
Cena okładkowa: 29 zł 
Oprawa: miękka 
Data premiery: 30 marca 2017 
Wydawnictwo: Media Rodzina




Sowix/Kasia

Zajrzyj również tu

8 komentarzy

  1. Nie wydaje mi się, żeby to był moje klimaty ale czasem warto wyjść poza strefę komfortu ;) Podoba mi się to że książka jest w końcu o czymś innym niż wszystkie fantastyki i sci-fi które do tej pory czytałam, więc bardzo możliwe że dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To może być ciekawe doświadczenie. Nie ukrywam, że nie przepadam za polskimi autorami, ale chciałabym dać tu szansę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twórczość autorki jest mi nieznana, więc chętnie przeczytałabym tę książkę. Wydaje się być ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pióro Wardy znam i cenię, więc książkę mam w planach☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka niekoniecznie dla mnie, ale mojej córce mogłaby się spodobać, chętnie podeślę jej tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama lubię czasem popykać w coś, więc książka wydaje się ciekawa. Chciałabym jednak aby w końcu ktoś zwrócił uwagę na korzyści płynące z grania, zamiast ciągłych ostrzeżeń. Gry rozwijają wiele umiejętności, mnie nawet inspirują. A wystarczy jeden wariat, który zabija rodzinę z powodu choroby psychicznej, rzekomo spowodowanej graniem i całemu społeczeństwu gamerskiemu przykleja się łatkę psychola :( Aczkolwiek problem przenoszenia życia do świata wirtualnego jest realny i nie wiadomo do końca, co z tego wyniknie, więc fajnie, że powstają książki na ten temat, nawet fantastyczne. W końcu Huxley w "Nowym wspaniałym świecie" całkiem dobrze przewidział to, co dzieje się dziś, więc czemu dzisiejsi pisarze mieliby tego nie zrobić? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Temat zdecydowanie na czasie... może to byc naprawdę ciekawa lektura!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam tę książkę jakiś czas temu na oku, ale zrezygnowałam ze zrecenzowania jej i teraz zaczynam żałować. Postaram się ją przeczytać przy najbliższej okazji :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail