"Pamiętnik diabła" - Adrian Bednarek | Krótko o tym, jak powinny wyglądać debiuty

19 października

Wciąż poszukujemy informacji o seryjnych mordercach. Ludziach pozbawionych wszelkiego rodzaju hamulców moralnych. Dlaczego przejawiają tak skrajnie dewiacyjne zachowanie? Dlaczego czerpią satysfakcję z wyrządzania bólu innym ludziom? Co nimi kieruje? Do czego dążą? Dlaczego nie potrafią się powstrzymać?


Nieczęsto czytam książki tego, niecieszącego się dobrą sławą, wydawnictwa. Rzadko sięgam także po dzieła polskich autorów. Zazwyczaj po prostu nie trafiam na publikacje, które w jakikolwiek sposób zaintrygowałyby mnie i już. Inaczej było w przypadku tej książki, która okazała się być debiutem. I to jakim!

Kuba Sobański to człowiek, który ma wszystko. Bogatą rodzinę, piękne mieszkanie, cudowną dziewczynę. Ma jednak coś jeszcze. Niepohamowany pociąg do zabijania.

Pamiętnik diabła w dużym stopniu opiera się na motywie zbrodni doskonałej. Bohater wciąż stara się uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny, co oczywiście z czasem staje się coraz trudniejsze. Morderca posuwa się do kolejnych zbrodni, perfekcyjnie zacierając przy tym ślady. Nic nowego, prawda? Niekoniecznie, bowiem Kuba Sobański studiuje... prawo. Dzięki temu poprzez relację głównego bohatera trafiamy do świata, którymi rządzą zupełnie inne zasady. Grzeszna elita nieustannie spiskujących ludzi, bogaczy, którzy za nic mają sobie prawo i moralność.

Chciałabym pochwalić autora za brak baboli natury kryminologicznej i kryminalistycznej (oczywiście w zakresie mojej wiedzy), a przyznam, że nieczęsto się z tym spotykam. Wielki szacunek, bo na odległość wyczuwa się porządny research i to nie tylko w kwestii przebiegu śledztwa czy środków i metod rozpoznawania dewiacyjnych zachowań, ale także charakter i sposób zachowania głównego bohatera. W zasadzie ciężko bez odpowiedniego wykształcenia i praktyki jednoznacznie stwierdzić czy Kuba Sobański jest socjopatą, przejawia oznaki psychopatii czy mamy do czynienia z jeszcze innym zaburzeniem, co oczywiście jest ogromną zaletą tej książki. Byłam okrutnie ciekawa, co spowodowało, że główny bohater posuwa się do popełnienia tak bestialskich czynów, co w końcu po części udało mi się wydedukować w trakcie lektury.

Oczywiście zdarzyły się maleńkie potknięcia, takie jak przekonanie, że skórzane rękawiczki zapewniają sprawcy anonimowość, podczas gdy są praktycznie najłatwiejsze do zidentyfikowania, ale oczywiście mogę to zrozumieć z tego względu, że Kuba Sobański był jednocześnie narratorem, wobec czego sam również mógł popełniać błędy i mylić się w niektórych sprawach. Autor zgrabnie tuszuje niektóre problematyczne kwestie (najczęściej dotyczące ukrycia dowodów przez bohatera), ale robi to w tak subtelny sposób, że nie mogę się do tego doczepić, a sami wiecie, że lubię się przypieprzyć do takich aspektów 😁.

Chyba po raz pierwszy w życiu czytałam książkę stworzoną przez osobnika płci męskiej, w której znalazłam dość sporo scen erotycznych, co było miłą odmianą. Niestety pierwszy tego typu akt wzbudził we mnie lekkie zażenowanie i niesmak, który wynikał ze zbyt dobitnego i niezbyt wysublimowanego słownictwa, lecz (o dziwo), w kolejnej tego typu scenie wszystkie negatywne odczucia zniknęły. Mam wrażenie, że ktoś wskazał autorowi drogę, być może trochę poszperał w internecie, poszukał inspiracji w innych książkach, nie wiem, ale stało się coś, co nadało rytm temu seksualnemu aspektowi powieści (który absolutnie tu nie dominuje, jest po prostu uzupełnieniem życia zwykłego studenta).

Nie mogę nie wspomnieć o strukturze tej powieści, która odrobinę utrudniała czytanie, zwłaszcza na początku. Pamiętnik diabła pisany jest okrutnym ciurkiem, a zagęszczenie tekstu jest wręcz nieludzkie. Po dłuższym czytaniu oczy po prostu wypływają, a głowa boli tak, jakby waliło w nią odkurzaczem całe stado Teletubisiów. Pomimo tego że książka ta składa się głównie z przemyśleń bohatera, to nie nudziłam się ani przez chwilę, co uwierzcie, nawet mnie zaszokowało. Zwykle powieści z narracją pierwszoosobową, bez licznych dialogów po prostu mnie nużą. Kilometrowe, monotonne wynurzenia doprowadzają mnie do szału, a Pamiętnik diabła czytałam z zapartym tchem od początku do końca. Wadą jest jednak trochę zbyt szczegółowe opisywanie każdej czynności głównego bohatera, co rzeczywiście jest częstą bolączką debiutantów.

Co mnie rozczarowało? Brak krwawych opisów. Od tego typu thrillerów oczekuję flaków, potu, może jakiejś piły łańcuchowej i wielogodzinnych krzyków, a po odłożeniu lektury chcę się bać wyjść do toalety. Tu tego nie było, ale ten element traktowałam jako wadę jedynie na początku, bowiem zauważyłam, że autor po prostu nie tego chciał. Skupił się na innych elementach i udowodnił, że krwawe opisy nie są kluczem do szczęścia czytelnika.

Zakończenie było świetnym zwieńczeniem naprawdę dobrego thrillera z rozwiniętym wątkiem psychologicznym. Mam dość sytuacji, w których bohaterowie pod koniec książki trzymają się za ręce i tańcząc wokół ogniska śpiewają o przyjaźni. Bleh. Adrian Bednarek pierdyknął nam w twarz rzeczywistością i pokazuje, że happy endy mają się nijak do prawdziwego życia.

Słowem podsumowania. Takie debiuty to ja mogę czytać każdego dnia i polecam wam tę książkę całym serduchem i z czystym sumieniem. Mnie zaskoczyła i mam nadzieję, że was również zadziwi.

Tytuł oryginalny: Pamiętnik diabła
Kategoria: thriller
Liczba stron: 440
Cena okładkowa: 38,00 zł
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data premiery (tego wydania): marzec 2017
Wydawnictwo: Novae Res



Zajrzyj również tu

33 komentarzy

  1. Ok thriller, thrillerem, całe stado Teletubisiów walących odkurzaczem? Nie wiem czy moja głowa to zniesie ;D A tak całkiem serio to serce rośnie, że mamy takich uzdolnionych debiutantów, z chęcią sprawdzę twórczość Adriana Bednarka :)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam okazję poznać twórczość tego autora przy okazji lektury "Procesu diabła". Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że polubiłam głównego bohatera.
    W planach mam nadrobienie zaległości, bo jednak brakuje mi tego początku historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że pierwszy tom jest lepszy od drugiego, ale różnie to bywa z gustami :D

      Usuń
  3. Sięgnij po dalsze części, tam się dopiero dzieje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie, ale obawiam się, że jako zmęczona matka po całym dniu, czytając tak mały druk mogłabym nie wytrwać za długo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę tę czyta się dłużej niż inne, ale (o dziwo) nie męczy w ogóle :D

      Usuń
  5. No przyznaję zaintrygowałaś mnie.
    W ogóle rzadko się zdarza, że jest dużo przemyśleń i opisów, które nie nudzą, że czyta się wręcz zaciekawieniem, takie książki zdecydowanie powinno się doceniać.
    Fajne zdjęcie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GLORIAAA!
      Ej no, cuda się zdarzają <3
      Dzięki :D

      Usuń
  6. Mam na półce tę książkę, ale jakoś utknęłam po przeczytaniu 70 stron, mam w planach ją dokończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przelecisz przez początkowe imprezy i zacznie się dziać :D

      Usuń
  7. Chciałabym dać szansę, ale boję się, że nie dotrwam do końca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brak krwawych flaków mnie zachęca :) Ewidentnie. Od dawna obserwuję informacje o książkach Bednarka, ale jakoś nie do końca byłam przekonana, czy warto ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcie fantastyczne. Strzał w 10 jeżeli chodzi o formę. Dzięki niemu byłabym gotowa na zakup. Powiem otwarcie że nie miałam przyjemności zapoznać się z tą książką - w sumie brak krwi i flaków też nie przemawia na plus - ale Twoja recenzja sprawiła że dodałam ją do mojej listy.
    Granuluję jeszcze raz pomysłu na super zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję bardzo <3 Wyszło spontanicznie, bo kompletnie nie miałam na nie pomysłu, a że jestem po anginie, to i trochę ciężko było kombinować :)
      Super <3 Dziękuję jeszcze raz :D

      Usuń
  10. Teletubisie powiadasz? XD
    Szkoda, że czcionka i wydanie jej tak utrudniało czytanie. Mnie to też niemiłosiernie denerwuje. Może być książka ciekawa, ale takie maleńkie i zbite zdania mnie dobijają. Jeśli chodzi o samą książkę, ja niezbyt często takie czytam, ale ta brzmi naprawdę intrygująco. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapiszę sobie tę pozycję! Muszę przyznać, że ciekawe porównania wymyślasz! XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka absolutnie nie dla mnie, ale stado Teletubisiów walących po głowie odkurzaczem zrobiło mi dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  13. słyszałam o tej książce dużo dobrego. no cóż, w przypadku debiutu można przymknąć oko na pewnie niedociągnięcia :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe... jeśli gdzieś znajdę tę książkę (czyt, biblioteka) to na pewno zaryzykuję i przeczytam.

    Pozdrawiam cieplutko :)
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. To może być ciekawe ;) Ja jestem trochę uprzedzona do scen erotycznych pisanych przez facetów. Ani razu nie zdarzyło mi się przeczytać opisu erotycznego, który byłby autorstwa osobnika męskiego i nie był obrzydliwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie sięgnę po książkę, mam nadzieję, że oczy nie wypłyną mi naprawdę, bo czasami od długiego czytania "ścian tekstu" tak się czuję (pozdrawiam okularników).

    Pozdrawiam jeżowo
    Nikodem z https://zaczytanejeze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekałam na recenzję tej książki i zastanawiałam się, czy jest warta poznania. Teraz wiem, że zdecydowanie tak! Matko, nie wiem, jak to będzie wyglądać bez krwawych scen, ale skoro autor jest w stanie mi udowodnić, że i bez nich książka jest świetna, utrzymuje w napięciu i dostarcza rozrywki z chęcią sięgnę po nią, aby się tego przekonać. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  18. A mnie przekonuje właśnie brak tych krwawych opisów:) bez nich też można stworzyć trzymającą w napięciu akcję!

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail