"Mroczne zakamarki" - Kara Thomas | Gdzie reszta książek tej autorki?!

09 października

Kiedy byłam młodsza, uwielbiałam czytać powieści YA. Zestarzałam się jednak szybko, czytając trudniejsze książki, o wielkim, poważnym życiu. A jako że poważne i wielkie życie dopadło mnie, wygryzając dziurę w mózgu, z radością chwyciłam egzemplarz powieści Kary Thomas. Uwiodła mnie chyba ciemna okładka, lakoniczny opis i hipnotyzujące smutne spojrzenie kobiety. Idealna Tessa.


Czekaj, ale kto to Tessa? Tessa to dziewczyna, która nie miała łatwego życia. Jej rodzina jest dosłownie w rozsypce. Siostry i matki nie widziała od wieków, zaś ojciec siedzi w więzieniu, ciężko chory. Być może nie przeżyje nocy, a więc Tessa, za namowami babci, leci do swojego małego piekła na ziemi. Do prowincjonalnego miasteczka Fayette, które przypomina jej o zbrodni, której rzekomo była świadkiem w wieku ośmiu lat, wraz ze swoją przyjaciółką, Callie. Przypomina jej też o zabójcy, który siedzi w celi śmierci, który trafił tam przez ich zeznania. Pytanie jednak brzmi - czy to on zabił te wszystkie kobiety? I jak, skoro, kilka dni po przybyciu Tessy do miasta, zostaje zamordowana kolejna dziewczyna, w takim sam sposób, jak przed laty miał to zrobić Wyatt Stokes. Ale jak, skoro ten nadal siedzi w zakichanej celi?!

Przyznam, że książka zrobiła na mnie wrażenie, bo nie dostałam ckliwej historyjki o biednej bohaterce, która jest miotana przez życiowe fatum. Owszem, Tessa jest bardzo skomplikowaną osóbką i czasami drażni, niemniej jednak widzę wyraźnie, jaka miała to być postać według autorki. Postać jest kimś w pewnym sensie podobnym do wielu starszych nastolatków. Niby dorosła kobieta, jednak nadal nie może wyzbyć się lęku przed innymi ludźmi, ma opory przed dzwonieniem, nie umie się odnaleźć wśród ludzi i nie widzi, że ktoś ją podrywa. I, kurcze, drażni mnie, bo jest bardzo podobna do mnie. Kilka jej istotnych cech mam ja. Tak samo mam problem z telefonem, jak i ona. Tak samo lękami się ludzi i najchętniej chciałabym przemierzać ulice centrum w południe sama, bez wielkich tłumów. Tessa jest rewelacyjnym narratorem. Przedstawia fakty bardzo emocjonalnie, wydawało mi się, że czytam pamiętnik prawdziwego człowieka, a nie papierowego. Nie było tu miejsca na ochy i achy, nie było też miejsca na całkowicie niepotrzebną miłość, ale - dla fanów wątków sercowych - mogliśmy pokibicować facetowi, któremu Tessa wyraźnie się podobała. Niemniej jednak ważniejsza dla niej była tajemnica, która zmieniała się w coraz to gorsze sekrety, budzące demony w jej głowie i w tym prowincjonalnym miasteczko. 

To nie jest miłe, kiedy znów kogoś zabijają. Zwłaszcza w sposób identyczny, w jaki zabijał morderca, siedzący rzekomo w więzieniu. Fabuła pokazuje nam, jak na nowe morderstwo reagują policjanci. Jak próbują manipulować faktami, próbują młodym ludziom zarzucić im właściwą wersję wydarzeń, ale głównej bohaterce to nie wystarcza. Chcąc nie chcąc (chcąc tak naprawdę szukać swojej siostry), Tessa dostaje w swoje ręce mnóstwo podpowiedzi od losu, od ludzi, którzy już nie żyją. Łączy to, docieka, łamie swoje aspołeczne lęki, wygrywa sama ze sobą i dociera do prawdy, która szokuje nie tylko ją, ale i czytelnika. 
Nie wiem tylko, czy koniec mnie zainteresował na tyle, że odetchnęłam po lekturze, bo jednak w pewnym sensie mogłam się tego spodziewać. Podobała mi się manipulacja autorki między faktami. Przez sto stron myślałam, że zabijała zaginiona siostra bohaterki. Przez kolejne sto stron obwiniałam "Kapitana". Przez ostatnie dwadzieścia stron czytałam z otwartą gębą, kto tak naprawdę dokonał zabójstw. I to było bardzo życiowe. 
Negatywną stroną fabuły, takim niedociągnięciem, było to, że niektóre rzeczy były wciśnięte na siłę, tak, jakby autorka niektórych sytuacji potrzebowała tylko po to, by pchnąć fabułę dalej i dla niektórych czytelników to może być widoczne. Druga rzecz to sprawa z uwięzieniem bohaterki, które trwało kilka kartek, a autorka nie zrobiła na mnie tym wrażenia. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że spieszyła się, by ukończyć książkę. Drobny minus, ale do przeżycia, biorąc pod uwagę ilość nieogarniętych emocji podczas czytania. 

Język jest fajny, niefajne są jednak angielskie nazwy, tłumaczone czasami w dziwny sposób. Tak było w przypadku Myszki Miki (książka podaje Myszka Mickey, co wygląda brzydko), która u nas już jest zakwalifikowana do słownika w spolszczonej wersji, przez bajkę dla dzieci, puszczaną przez programy dziecięce Disneya. Tak samo krzywo spojrzałam na słowo Skype w jednym zdaniu, które powinno brzmieć tak, jak na pisałam: na skype, a nie na skypie, jak to zostało przetłumaczone. Mnie osobiście bardzo to raziło. Innych nie musiało, ale ja jestem maruda. Muszę, bo to naprawdę interesująca książka. 

Dlaczego to pozycja YA? Bo jest o dorastających nastolatkach, które przechodzą na tę ciemniejszą stronę mocy. Idealna odskocznia od tych mdłych historii. Tutaj można pomyśleć nad kruchą ludzką psychiką, pożyć w zupełnie innym życiu z bohaterką i, i tak, dobrze się bawić. Trochę na smutno i poważnie, ale dla mnie to idealny przykład na to, jak bardzo niespokojna jest rzeczywistość. 

"Mroczne zakamarki" Kary Thomas to pierwsza książka tej autorki w Polsce, a ja już chcę jej kolejne teksty - z tego, co wiem, na Instagramie zagranicznym widać już nową pozycję. Nie mogę się doczekać, bo to dobra lektura była. Wciągająca, czasami masakrująca, czasami smutna. Prawdziwie napisana i, cóż rzec, polecam ją zmęczonym czytaczom thrillerów, którzy nigdy nie zapoznali się z takim połączeniem. 

A, mam negatywa jeszcze. Piękna okładka, ale całkowicie niefotogeniczna!

Angela,

Kategoria: powieść YA/thriller
Liczba stron: 413
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka
Premiera: 20 września 2017

Książka wydawnictwa:


Zajrzyj również tu

14 komentarzy

  1. O autorce nie wiem nic, o książce również nie słyszałam, ale październik to idealny czas na czytanie horrorów, historii niesamowitych i thrillerów, więc książka wpasuje się jak ulał w moją listę "do przeczytania":)

    Pozdrawiam,
    Ania z https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie mogę, czy tylko dla mnie ta książka była beznadziejna? Czytam już którąś recenzję i wszystkim się podoba tylko nie mnie...
    Ja ledwo doczytałam do końca, strasznie to było nudne. A bohaterka mnie wkurzała, bo co chwila szukała kogoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  3. YA/thriller ? Już samo to brzmi intrygująco ;) Pierwszy raz słyszę o "Mroczynych zakamarkach", ale muszę przyznać że fabuła przypadła mi do gustu :)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje klimat i przyznam, że nie ciągnie mnie do tej książki.
    Pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O popatrz, a ja mam zupełnie inne odczucia. Nie podobała mi się i raczej nie sięgnę po inne książki autorki.

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam szczerze, że klimat przypadł mi do gustu, sięgnąć czy nie sięgnąć po pozycję... oto jest pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna pozytywna opinia, jednak mam też na uwadze inne recenzje, które przeczytałam, dlatego pozostaje mi tylko zapoznać się samej z książką i ocenić, czy faktycznie jest dobra, a może jednak słaba. To się okaże, jak na ten moment daleko do kupienia tej książki, ale może za jakiś czas się uda. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale mnie zaciekawiłaś. Też chętnie powróciłam do literatury YA, bo trochę mnie ominęło. Też za szybko chciałam "dorosnąć" ;) Aten miks gatunków prezentuje się wyśmienicie!

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail