"Błękit szafiru" - Kerstin Gier | Płaczliwe dziewczę i chłopak z permanentnym zespołem napięcia przedmiesiączkowego

16 października

Kolejny tom przygód nastolatki obdarzonej genem podróżowania w czasie, która nie może odnaleźć się w zupełnie nowej dla niej sytuacji.



Ciężko porównać Błękit szafiru do Czerwieni rubinu, dlaczego? Bo po prostu czytelnik ma wrażenie, że czyta ciąg dalszy tej samej książki. Między zdarzeniami rozgrywającymi się w pierwszej, a w drugiej części nie ma żadnej przerwy. Co bardzo mnie irytowało, główna bohaterka wciąż nam o tym przypomina. Rozumiem, że od pierwszego wydania Czerwieni rubinu do pojawienia się na rynku jej kontynuacji minęło dużo czasu, ale ciągłe wtrącanie, że "to zdarzyło się zaledwie wczoraj", "jeszcze dwa dni temu nie miałam o tym pojęcia", "poznałam go dopiero tydzień temu", "moje życie zmieniło się sześć dni temu" jest naprawdę frustrujące. Kilkukrotne przypomnienie o tym czytelnikowi naprawdę by wystarczyło. 

W tym tomie dzieje się zdecydowanie więcej. Możemy uczestniczyć w wielu wyprawach do przeszłości, brać udział w cudownych balach i poznawać zwyczaje ludzi żyjących w ówczesnych czasach. Gwendolyn, chcąc nie chcąc, uczy się typowego dla danej epoki języka, tradycji i gestów, dzięki czemu możemy troszeczkę liznąć specyficznego klimatu dawnych czasów. 


Co mnie irytowało w tej części? Bohaterowie. Gwendolyn płakała mniej więcej co jakieś 20 stron, gdy Gideon "spojrzał na nią lodowato", a znowuż ten osobnik zachowywał się tak, jakby cierpiał na permanentny zespół napięcia przedmiesiączkowego. Naprawdę, takich zmian nastrojów nie zaliczają nawet kobiety w ciąży. Było to naprawdę frustrujące. Gideon wykreowany został na typowego bożyszcze i łamacza niewieścich serc, ale te jego humory mnie po prostu dobijały. W jednym momencie jest do rany przyłóż, po czym bez żadnego konkretnego powodu (albo z bardzo słabego) "spogląda lodowato", no i nikt nie wie, o co mu chodzi i czego dusza pragnie. 

Ogromną zaletą tego tomu jest Xemerius, który wcale nie okazał się porywająco przystojnym facetem, jak wcześniej myślałam. Choć to akurat zaliczam na plus. Ten osobnik strzela fenomenalnymi żartami jak z kałasznikowa i jest zabawniejszy niż ja. Nienawidzę go. W każdym razie to najjaśniejszy element tej powieści i mam nadzieję, że w finalnym tomie będzie go jeszcze więcej 💖.


Nie cierpię wątku podróżowania w czasie, a tę serię czytam głównie ze względu na wątek miłosny, który naprawdę mnie ciekawi, choć w zasadzie sądząc po podobieństwach tego cyklu do Trylogii snów, którą już czytałam, mogę się domyślać, jak to wszystko się skończy. Błękit szafiru serwuje nam więcej uczucia, które wybucha między bohaterami jak purchawka zaatakowana wyjątkowo ciężkim laczkiem. Żałuję tylko, że wszystko dzieje się tak szybko, przez co staje się aż nierealne. 

Zakończenie jest zdecydowanie lepsze, niż w przypadku pierwszego tomu. Tym razem jestem zaintrygowana dalszymi losami Gwendolyn i Gideona i naprawdę jestem ciekawa trzeciego tomu. Generalnie polecam wam tę serię, choć nie zmieni waszego życia w żaden sposób. Przy niej można się po prostu trochę pobawić, a przecież o to chodzi w czytaniu, prawda?

Tytuł oryginalny: Saphirblau: Liebe geht durch alle Zeiten
Cykl: Trylogia czasu (tom 2)
Kategoria: fantastyka/fantasy/literatura młodzieżowa
Liczba stron: 368
Cena okładkowa: 39,00 zł
Oprawa: twarda
Data premiery (tego wydania): wrzesień 2017
Wydawnictwo: Media Rodzina


Zajrzyj również tu

34 komentarzy

  1. Xemerius to chyba moja ulubiona postać z 'Trylogii Czasu'. Nie zmienia się w fontannę, nie wylewa łez strumieniami i nie jest irytującym, idealnym chłopakiem, który potrafi wszystko :)
    Mam tę trylogię przeczytaną od dawna, ale koniecznie muszę jeszcze kiedyś odświeżyć sobie lekturę tej serii, bo pamiętam, że świetnie się bawiłam przy czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! O tym osobniku mogłabym czytać wciąż i wciąż :D

      Usuń
  2. A ja i tak obstawiam przy swoim, że to najlepsza trylogia, jaka mnie kiedykolwiek spotkała. Przemilczmy fakt, że czytałam ją będąc w gimnazjum i mając... 13? lat? Plus minus XD. Jak już wyjdą wszystkie wznowienia w tych nowych okładkach to ją sobie odświeżę i sprawdzę, jak tam z moją pamięcią jest, bo to różnie bywa xd

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kobieto, to ciekawe co to będzie niedługo xD Bo już trochę starawe jesteśmy ;(

      Usuń
  3. Również nie lubię wątku podróżowania w czasie, ale tutaj w ogóle mi nie przeszkadzał. Czytałam trylogię, kiedy została wydana po raz pierwszy, a teraz, po latach, z przyjemnością do niej wróciłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Weź mnie w ogóle nie strasz tym Gideonem, ja już bym go dawno zabiła w pierwszej części. Chyba mnie szlag trafi przez niego jak zacznę drugi. Oby nie, ale mega nie lubię tego ziomka. Niemniej jednak mnie też ciekawi wątek miłosny i chyba się poświęcę, nawet jeśli później przez tego nieszczęsnego Gideona będę żałować.

    Pozdrawiam cieplutko :*
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahhahaha xD Tak, zabijesz go xD Ty jesteś cudak, podążasz za wątkiem miłosnym z kolesiem, którego nie cierpisz xD
      Buziaki! :D

      Usuń
  5. Niestety, nie porwała mnie ta trylogia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też jakoś nie porywa, ale miło się czyta :)

      Usuń
  6. A mnie naprawdę zauroczyła okładka! Taka w stylu Burtona. Ha, doskonale znam tę irytację, gdy autor ciągle przypomina o tym samym. Niemniej, historia wydaje mi się być na tyle ciekawa, aby poszukać poprzedniego tomu. Pozdrawiam! :)

    × www.majuskula.blogspot.com ×

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kompletnie nie podoba :< A z bliska przypomina papier toaletowy :< Pozdrawiam ciepło! :D

      Usuń
  7. No właśnie... w drugim tomie wszystko jest za szybkie i zbyt chaotyczne :c

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tytuł posta, wywołał uśmiech na mojej twarzy:) Książka natomiast, jak i cała seria zdecydowanie nie dla mnie. Za stara już jestem. :)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Baaardzo się cieszę :D
      OJ tam, ja też jestem stara xD

      Usuń
  9. Kurczaczek, nie znam tego :D ale chcę to przeczytać tu i teraz. Dlaczego jeszcze jej nie mam?

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie czytam tom pierwszy :) ale przyznam, że nie porywa mnie szczególnie, bohaterowie już zdołali mnie doprowadzić do szału... nie wiem, czy dotrwam do drugiego tomu :( A szkoda, bo obiecywałam sobie wiele - pewnie przez te świetne okładki ;)
    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej taka lekka lektura, przy której się można zrelaksować, ale nic porywającego :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  11. Ach, pamiętam, jak samam się zachwycałam Xemeriusem :) Muszę do tej trylogii wrócić, paiętam, że dobrze się przy niej bawiłam i akurat mnie Gideon przypadł do gustu. W sumie to mnie irytowała dużo mniej niż inne młodzieżówki. Dawno to było, ale było.

    OdpowiedzUsuń
  12. Xemerius jest genialny. ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam! Przeczytam na pewno, choćby dla relaksu :)

    Pozdrawiam
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka jest przepiękna, ale po recenzji dochodzę do wniosku, że to nic dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Xemerius jest genialny! Polubiłam go od samego początku i również mam nadzieję, że będzie go więcej w kolejnej części :D A z tego co wiem, pojawi się ona w styczniu :)
    Tę trylogię traktuję z przymrużeniem oka, ponieważ jest przeznaczona do młodszej młodzieży, a ja do takiej się już dawno nie zaliczam. Dla mnie jest ona po prostu idealnym przerywnikiem od wszelkich horrorów i kryminałów ^^
    Buziaki! ;* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo <3 Super, będę miała takie piękne trylogie na półce <3
      Dokładnie :)
      Ściskam ;*

      Usuń
  16. Bardzo mi się podobają Twoje określenia niektórych rzeczy, chyba najbardziej opis Gideona:) Ja z wielką chęcią przeczytałam wszystkie trzy części i naprawdę wspominam je z sympatią! Całości dopełniła ekranizacja! I oczywiście moje serce skradł mały gargulec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę <3
      Ekranizacja jeszcze przede mną, jestem ciekawa Xemeriusa :D

      Usuń
  17. Bardzo przydatna recenzja. Ja zaczęłam "od końca". Okazyjnie kupiłam 3 tom i nadal waham się, czy zbierać całą serię. Ale wychodzi na to, że czas na zakupy.

    Pozdrawiam gorąco i zapraszam,
    http://iskraczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdyby nie te ohydne okładki, które wręcz odstraszają, może przynajmniej spojrzałabym na nią przychylnym okiem, a nie tylko z politowaniem. xD Jednak każdy ma inny gust, komuś mogą się one podobać, ale na pewno nie mnie...
    :O To jest niemożliwe, żeby ktoś miał lepsze poczucie humoru od ciebie, Kasiu. xD Nie wierzę w to, musiałabym przeczytać, żeby się przekonać, a do tego mi się nie spieszy. xD Może kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości. :P
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail