„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz" J.K. Rowling | Magia ukryta w codzienności...

30 października

Niektórzy apelują, aby nie oglądać filmów bez wcześniejszego zapoznania się z książką, wielu też sięga po literaturę dopiero po sukcesie i sławie adaptacji filmowej. Być wiernym jednej zasadzie jest szalenie trudno, szczególnie w przypadku kiedy książka pojawia się na rynku dopiero wywołana szumnym sukcesem opowieści z wielkiego ekranu. I o ile w tym przypadku można mówić jedynie o zabiegu marketingowym, zwiększającym popyt na akcesoria fanowskie i świetnie przemyślaną strategią na niekończący się obrót wokół wyprodukowanej przez autorkę historii; ja - zresztą jedna z tych fanek - z ciekawością sięgam po scenariusz filmu „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć.”


Mój wybór uzasadniam uwielbieniem wszystkiego co z czarodziejskim światem J.K.Rowling jest związane oraz tym, że na samym filmie bawiłam się świetnie. Chętnie zagłębiam się w lekturze scenariusza- i to pierwszego tego typu materiału w moim życiu! Odnajduję podobieństwa i przywołuję w głowie wspomnienia z projekcji. 

Sięgając po dramat na studiach, badamy różnice między pierwowzorem, a realizacją teatralną, uwzględniając interpretację reżysera i problemy, które uwydatnia poprzez ekspresję swoich aktorów. W tym przypadku kłopotu, ponieważ scenariusz to dokładna instrukcja tego, co ma się wydarzyć. Pozostało mi przestać udawać badacza, a skupić się na czerpaniu przyjemności z tekstu, linijka po linijce odtwarzając sobie w głowie film, który obejrzałam w kinie. W pełni kolorów i z najmniejszymi detalami.


Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć to historia sprzed czasów Harrego Pottera. Newt Skamander, naukowiec zajmujący się tematyką tytułowych fantastycznych zwierząt zjawia się z krótką wizytą w Nowym Jorku. Z jego walizki jednak do zwyczajnego świata ludzi wydostają się nadzwyczajne okazy, budząc postrach, zdziwienie i powodując zamieszanie na ulicach miasta. W dodatku, tajemnicza moc niewiadomego pochodzenia rozpoczyna siać spustoszenie, grozę i mordować mieszkańców Nowego Jorku… Skamander zostaje posądzony o sprowadzenie mrocznej siły…

Co od początku pociągało mnie w tej historii? Zderzenie świata magii z tym, co realne. Dwa równoległe światy, które proponuje nam autorka to wizja wyjęta prosto ze snów i marzeń. Bo kto z nas będąc dzieckiem nie wyobrażał sobie czasem swojego domu po drugiej stronie lustra, kto nie wierzył w istoty ożywające w nocy i stwory podłóżkowe? Intryguje mnie ten zamysł, ta kreatywna wizja na zbudowanie odrębnej rzeczywistości rządzącej się własnymi prawami i umieszczonej jednocześnie tak blisko i tak daleko. Newt, otwierając swoją zdumiewającą walizkę i zapraszając nas w podróż do swojego "ogrodu magiczno - zoologicznego", włącza jednocześnie pragnienie na wgląd gdzieś głębiej. Ucieczkę do miejsca, w którym dobrze wypowiedziane zaklęcie wywołuje wskazany efekt, a ty realnie spełniasz swoje marzenia i postanowienia. Ucieczkę tam, gdzie zło musi przegrać, a dobro wypierane jest z dumą do góry. Lubię magię, lubię czary i czarnoksiężników. Lubię też czarowników: lekko nieporadnych, ale uroczych i pełnych pasji w tym co robią. Pokochałam głównego bohatera miłością nieziemską, a fantastyczną.


Scenariusz Rowling to książka niebanalna. Na pewno nietypowa poprzez swoją formę, na pewno też niezwykła poprzez kolejny wyimaginowany świat stworzony przez nią i podany nam jako zgrabna historia, lecz również sympatyczny dodatek dla wcześniejszych fanów jej dokonań na magicznej estradzie. Autorka barwnie przedstawia nam miasto jako tętniące życiem, obfite w nieszablonowych mieszkańców, pełne smaków i zapachów. Mnóstwo w tej książce humoru, ale również - co oczywiste - niepokoju. Czytelnik wertuje stronę za stroną w zatrważającym tempie, łaknie rozwiązania zagadki i poznania całości fabuły jak najszybciej. Bohaterowie stworzeni przez Rowling to indywidualne stworzenia, żyjące pasją, utalentowane i dzielne. Prawdziwe ikony dla młodych czytelników, zachęcające do zaprzyjaźnienia się z nimi i przywitania podczas kolejnej części. 

Zdecydowanie czyta się szybciej i prościej niż opasłe tomy HP (kiedy już zaznajomisz się ze wszystkimi postaciami). Na wolne tempo nie ma co narzekać - akcja jest wyjątkowo dynamiczna, a zaskakujące zwroty zdarzają się ze strony na stronę. Niełatwo się znudzić, ale zagapiając się łatwo stracić istotne informacje. Uczy wnikliwości!

Rowling udowadnia, że nie tylko świetnie posługuje się opisem, ale i dialogami z dodatkiem didaskaliów. Tchnie w bohaterów pełnię życia, formułuje z nich bystrych obywateli, bohaterów - idoli, którzy ratując świat zamiast supermocami posługują się czystą magią. Wciąż kłaniam się jej kreatywności i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy (i części filmu na ich podstawie).

Dla kogo przeznaczona jest ta lektura? Wydaje mi się, że czytanie scenariusza to nie lada zabawa ale i wyzwanie. Trzeba posiadać niezwykłą wyobraźnię, aby móc konstruować w głowie kolejne barwne obrazy, przewijające się szybko jak slajdy w animacji. Przeniesienie się jednak do świata pełnego cudów, niespotykanych istot, czarów i magii rekompensuje trud, włożony w odszyfrowanie. Nie mówiąc już o samej przyjemności, jaką daje nam trzymanie w rękach, posiadanie i czytanie tak pięknie wydanego egzemplarza - księgi ozdobionej złotymi dekoracjami i ilustracjami. Polecam na jesienne wieczory. Wtedy najbardziej potrzebujemy odrobiny magii.



Karolina

Tytuł oryginalny: Fantastic Beasts and Where to Find Them – The Original Screenplay
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Kategoria: scenariusz
Liczba stron: 312
Cena okładkowa: 39zł
Oprawa: twarda
Data premiery: 29 marca 2017
Wydawnictwo: Media Rodzina

Zajrzyj również tu

9 komentarzy

  1. Dla mnie to była pozycja obowiązkowa, jak na prawdziwego potterhead przystało :) trochę nie rozumiem żali osób które narzekają na "Fantastyczne zwierzęta..." czy na "Przeklęte dziecko" - w obu przypadkach mamy do czynienia ze scenariuszem ludzie! Logiczne, że nie będzie się tego czytało jak standardową powieść, trzeba nabrać trochę dystansu. Wiem, że cichaczem każdemu marzy się taka legitna kontynuacja, albo seria o Huncwotach ale nie można porównywać dwóch zupełnie odrębnych form literackich. Mi się bardzo podobało i czekam na resztę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety nie jestem fanką Harrego Pottera więc nie interesuje mnie nic związanego z nim. Tak, wiem tu nie ma Harrego, ale z tego uniwersum. :D Ale okładka cudna. ♥ Oglądam film, był nawet fajny. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ciekawostka:) ale muszę też w takim razie obejrzeć się za filmem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film już za mną (czekam na kolejne części!), ale do tej książki mnie jakoś nie ciągnie, może kiedyś, jak wpadnie w moje ręce, to się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam Fantastyczne zwierzęta w wakacje i naprawdę mi się podobały, chociaż były dokładnym scenariuszem filmu, który wcześniej zobaczyłam (niespodziewane, prawda? XD). Ta książka dała mi nadzieję, że wokół nas tak naprawdę istnieje świat czarodziejów, a my go po prostu nie zauważamy. Może kiedyś stanę się drugim Jacobem i spotka mnie taka przygoda... ;)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka byłaby dla mnie dobra, bo obejrzałam film i za nic nie mogłam zadążyć, o co w nim chodzi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż, ja fanką HP nigdy nie byłam i nie będę, podobnie jest z Narnią. Jakoś się tym nie interesowałam, od zawsze wolałam horrory i thrillery, więc wiadomym było, że fantastyka i romansidła do gustu mi nie przypadną. xD W każdym razie to książka stanowczo nie dla mnie. Zamierzam się co prawda przekonywać do fantastyki, ale jakoś nie prozą pani Rowling, gdyż mnie ona po prostu nie ciekawi, a czarodzieje najmniej mnie w fantastyce przyciągają. ;/
    Recenzja bardzo ciekawa, a zdjęcia piękne. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail