"Dwór skrzydeł i zguby" - Sarah J. Maas | Wielkie (r)o(z)czarowanie

28 października

Lektura długo wyczekiwanego trzeciego tomu "Dworu cierni i róż" owocowała w ogrom emocji. Od cudownego uniesienia do totalnej ku*wicy. Uwaga! Jeżeli nie czytaliście poprzednich tomów, pomińcie tylko ten fragment opinii, który zaznaczony jest jasną szarością, reszta nie zrobi wam krzywdy.


Jeżeli nie mieliście jeszcze styczności z moją opinią na temat pierwszej i drugiej części tej trylogii, znajdziecie je tutaj (tam też przybliżam fabułę tej serii):

1. "Dwór cierni i róż"
2. "Dwór mgieł i furii"

Bardzo lubię tę serię, ponieważ Maas ma naprawdę lekkie pióro i głowę pełną całkiem niezłych pomysłów. Zauroczył mnie świat fae, ich ciekawe zdolności, no i oczywiście to zainspirowanie się baśnią o Pięknej i bestii, choć na początku byłam do tego dość sceptycznie nastawiona. Idea dworów i specyficznego klimatu, który panuje na każdym z nich. Bohaterka, która radzi sobie pomimo ogromnych problemów i utrudniających życie członków rodziny. No i w końcu wątek miłosny, który bardzo mi się spodobał. Niestety trzeci tom zwyczajnie mnie rozczarował. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że z takiej trochę baśniowej historii zrobiło się zwyczajne romansidło z  dość wyraźnym podłożem politycznym. W poprzednich tomach główna bohaterka coś robiła, czymś się zajmowała, a teraz albo przeżywała kolejne orgazmy, albo zastanawiała się nad tym, co może zrobić, by doszczętnie schrzanić życie byłemu kochankowi. Ja wiem, trochę uogólniam, ale naprawdę nie działo się tu wiele więcej. Zabrakło klimatu, który wyraźnie odczuwałam w poprzednich tomach i gdyby Dwór skrzydeł i zguby nie był zakończeniem trylogii, a jego początkiem, raczej nie sięgnęłabym po kontynuację. Do tego książka ta jest strasznie rozwleczona, pierwsze 400 stron można byłoby spokojnie zamknąć w 100.


Największą wadą tego tomu jest główna bohaterka. Feyra niestety totalnie rozminęła się z wszelką logiką. Niestety jej głupota była dość frustrująca, bowiem w końcu to z jej perspektywy poznajemy historię. Jeżeli zdenerwowało was to, co w poprzedniej części autorka zrobiła Tamlinowi, to Dwór skrzydeł i zguby (nawiasem mówiąc dziwny ten tytuł) doprowadzi was na skraj rozpaczy. Jednak w tym tomie to stosunek Feyry do Księcia Dworu Wiosny woła o pomstę do nieba. Ja rozumiem naprawdę wiele. Autorka w Dworze mgieł i furii za wszelką cenę chciała wybić na pierwszy plan Rhysanda i zrobić z niego cudownego, bardzo wrażliwego faceta, którego prawdziwe oblicze zupełnie różni się od maski, którą pokazuje innym. No i koniec końców nie miała co zrobić z Tamlinem, więc uczyniła go najgorszą gnidą. Faceta, który przeżył traumę i cierpiał dokładnie tak samo jak Feyra, ukazano jako strasznego egoistę, który pragnie zniszczyć naszą gwiazdę. I jakkolwiek trochę krzywo zaczęłam patrzeć na tę historię, tak jeszcze to (po wielu tłumaczeniach) mogłam zrozumieć, jednak stosunek głównej bohaterki do Tamlina w Dworze skrzydeł i zguby jest kompletnie nielogiczny. Najchętniej naplułaby mu w twarz mimo że on... Ajj tam, sami się przekonacie, bo nie chcę wam spoilerować. 
Do tego wszystkiego swoich mocy używała wtedy, gdy miała siedzieć na tyłku i się nie odzywać, za to na wojnie jakoś średnio się przydała.

Ciężko jest wybaczyć autorce jej brak konsekwencji, który w jakimś tam stopniu ujawniał się już w poprzednich tomach, ale niestety teraz osiągnął apogeum.
Najbardziej irytujące z tego wszystkiego jest to, że Feyra miewa traumę wtedy, kiedy akurat autorce się przypomni. Normalnie, gdy w powieści coś tam się dzieje, nie ma miejsca na jakieś koszmary, lęki i tak dalej. Natomiast, gdy zawiewa nudą, nagle główna bohaterka trzęsie się ze strachu i budzi w nocy z krzykiem. Niestety widać już na pierwszy rzut oka, że nie jest to zamierzone.


Uwaga! Tutaj polecę ze spoilerami (rzadko to robię, ale teraz nie mogłam się powstrzymać), a żebyście przypadkowo ich nie przeczytali, użyję białego koloru. Aby je zobaczyć, zaznaczcie tekst poniżej.
[Przykładem braku konsekwencji może być sytuacja, w której Feyra uczy się latać. Jest cholernie obolała po treningu z Azem, na drugi dzień nie może się ruszać, ledwo chodzi, smaruje się jakimiś dziwnymi maściami. Potem chcąc uniknąć starcia z siostrą po prostu sobie wychodzi na dwór i leci cholera wie gdzie i oczywiście nic nie boli. Sytuacja z Tamlinem jest jedną wielce patologiczną sytuacją. Facet, który okrutnie cierpi, bo wykradziono mu jego ukochaną, czepia się ostatniej deski ratunku i sprzymierza się z wrogiem. Feyra okazuje się w tym momencie straszną hipokrytką i wygłasza swoje nudne tyrady, jak to on mógł, jaki to on straszny i oczywiście znów powracamy do sytuacji, gdy jej (były już) ukochany uwięził ją w domu, by nie stała jej się krzywda. Oczywiście nasza gwiazda nie mogła tupnąć nogą i pokazać mu fuckera, nie, zachowywała się jak głupia kwoka, a teraz wielkie pretensje do Tamlina, jak to on mógł. Oczywiście, zamknął ją w złotej klatce, więc mogła go rzucić w cholerę, ale nie. Ona chce go zniszczyć. Chce, by cały dwór powstał przeciwko niemu i się zbuntował. Chrzanić konsekwencje. Ba! Nawet, gdy on ją ratuje z opałów, mimo że się gzi z Rhysem na jego oczach, ona nadal powstrzymuje się przed "splunięciem mu w twarz". Poważnie.
No i jeszcze jedna sytuacja, skoro już jesteśmy przy spoilerach. Szczytem absurdu była dla mnie scena seksu w namiocie pośród poległych i ciężko rannych po bitwie. Chrzanić jęki cierpiących, chcę orgazmu! Cyrk.
] Koniec spoilerów.

Jeżeli chodzi o Rhysanda (a w przypadku tej trylogii chyba zawsze o niego chodzi xD), to... No co ja mam wam powiedzieć, jego fanki będą usatysfakcjonowane. Osobiście nie należę do grona jego miłośniczek, które na samo jego wspomnienie ściągają majtki przez głowę. W przenośni oczywiście. Mam wrażenie, że autorka za bardzo chciała zadowolić większość czytelniczek i skupiła się praktycznie tylko na Rhysie i na tym, jaki to on nie jest cudowny, wrażliwy, opiekuńczy, a o każdym jego czynie trzeba pieśni pisać. Aczkolwiek, tak jak już wspominałam, jeżeli go kochacie, to będziecie zadowolone :).

Bardzo cieszę się, że w tym tomie lepiej poznajemy historie pozostałych bohaterów. W KOŃCU możemy dowiedzieć czym jest Amrena, o co chodzi Mor i bliżej poznać Luciena. O! Jeżeli chodzi o Morrigan, to przez pół książki nie mogłam przypomnieć sobie, kim ta kobieta jest. Szkoda, że Maas trochę nie przypomniała nam na początku zdarzeń z poprzedniego tomu. Jeżeli czytaliście Dwór mgięł i furii w pobliżu daty premiery, to możecie mieć problem z ogarnięciem faktów. Aczkolwiek ja mam łeb jak durszlak, więc może to tylko mnie dotyczy ta amnezja.


Z tego, co się orientuję, wszyscy narzekają na zakończenie i przychylam się do tych opinii absolutnie. Bardzo przewidywalne i trochę psujące ogólne wrażenie. Miało grać na emocjach, a tymczasem mnie tylko zdenerwowało, nie lubię tego typu tanich zagrywek.

Summa summarum nie było tak źle, bo choć wiele rzeczy mi się tu nie podobało, tom ten wzbudzał we mnie ogrom emocji, a o to właśnie chodzi. Wolę takie książki, do których mam wiele zarzutów, ale też wciągają, od takich nijakich i nużących, na których temat nie mam nic do powiedzenia.

Niestety poziom odbiega od tego prezentowanego w poprzednich tomach i to mocno. Ciężko mi się też wypowiedzieć jakoś pozytywnie o Dworze skrzydeł i zguby, ponieważ bohaterka okrutnie mnie irytowała, a sami wiecie jak ciężko skupić się na akcji, gdy głupota narratora doprowadza do szewskiej pasji.

Oczywiście bardzo podobały mi się dwa poprzednie tomy, więc i tak polecam wam tę serię, choć absolutnie nie jest doskonała i ma wiele wad, na które często trzeba przymknąć oko, ale ja cudownie się bawiłam i będę ją świetnie wspominać :). Dajcie znać, czy macie w planach tę trylogię, czy może czytaliście już Dwór skrzydeł i zguby i zdążyliście mnie znienawidzić za moje słowa xD.

PS Tego brokatu z kiecki chyba nigdy się nie pozbędę.

Tytuł oryginalny: A Court of Wings and Ruin
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3)
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Kategoria: fantastyka/fantasy
Liczba stron: 848
Cena okładkowa: 49,99 zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 25 października 2017
Wydawnictwo: Uroboros

Zajrzyj również tu

23 komentarzy

  1. Dobry pomysł z pisaniem spoilerów innym kolorem. Szacun za to, zwłaszcza, że dopiero za pierwszą część będę się zabierać ;)

    Przykro, że wypada tak źle w porównaniu do ostatnich książek. Niestety, z tego co piszesz wynika, że Maas wpadła w coś, co można określić jako "pułapka serii". Mają one często to do siebie, że któryś tom prędzej czy później z różnych powodów nie doskakuje poziomem do reszty. Coś posobnego zdarzało mi się spotykać chociażby w HP i wielu serialach, np. "Supernaturalu" czy "Grze o Tron". Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeśli autorka planuje następne tomy, to przy ich pisaniu odbije się od dna. :) "Dwory" jeszcze przede mną, zobaczymy co z tego wyniknie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dbam o to, by nigdy w moich opiniach nie było spoilerów ani do tej konkretnej książki, ani do poprzednich tomów, ale tu było naprawdę ciężko i chciałam wylać swoje żale :D

      Podobno to ma być i koniec i taką mam nadzieję, że jeszcze jeden paskudny tom mogę znieść, ale kolejny już na trwałe zepsuje mi dobre wrażenie :/
      Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo jestem ciekawa Twojej opinii! xD

      Usuń
  2. Ja pokochałam tom pierwszy, byłam nim tak oczarowana, że zarwałam dla niego noc. Drugi trochę mnie rozczarował, chociaż jestem wieeelką fanką Rhysanda! I Tamlina też lubiłam i nie podobało mi się, co autorka zrobiła z nim w Dworze Mgieł i Zguby... I Feyra niesamowicie mnie irytowała, ale... przede mną właśnie trzeci tom i jednocześnie obawiam się go jak i nie mogę sie doczekać, aż zacznę go czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No czytałaś moją, pisałam ci na facebooku jak wyjełaś mi z ust połowę recenzji, a szczególnie sprawy seksu. No recenzja w punkt jak zawsze u Ciebie. W końcu bez ochów i achów. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym nie miała tylu książek do przeczytania, to na pewno kupiłabym pierwszy tom, bo jestem strasznie ciekawa tej historii. Ale na razie wstrzymam się, bo w tym tygodniu przyszły mi 4 nowe książki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na razie czytam 1 część i umieram z nudów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem wydaje mi się, że jestem jedyną osobą która nie czytała tej serii :D Ale jakoś zupełnie mnie do siebie nie zachęca :)

    Pytanko. Pisałaś na fejsbuku o tym, że będziesz pisać post o złych książkach i można do Ciebie takie teksty do pół strony przesyłać:) Tylko zgubiłam tego posta, i nie wiem gdzie mam Ci to przesłać - jakbyś mogła pomóc :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna ze mną było podobnie!
      Pewnie, przesyłaj na mojego maila, znajdziesz go w zakładce "kontakt" u góry ;D

      Usuń
  7. Niezłe zaskoczenie ;P Będę się za nią zabierała zapewne w następnym tygodniu, bo na najbliższe dni mam inne plany, ale nieco ostudziłaś mój zapał :P Przynajmniej nie brakuje emocji. Pod tym względem Maas jest niezawodna. Szkoda, że zakończenie nie najlepsze :/ No cóż... pożyjemy, zobaczymy jak to będzie. Mimo wszystko mam nadzieję, że nie będzie tragedii ;P Pozytywne nastawienie to podstawa.
    P.S. Kim jest Morringam? Chyba będę miała ten sam problem co Ty ;P Trzeba będzie poszukać w drugim tomie ;P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. recenzję przeleciałam wzrokiem, bo nie chcę sobie nic zdradzać przed przeczytaniem :D Zazdroszczę Ci, że już miałaś tę możliwość :D
    Jednocześnie zostawiam po sobie ślad, czekam na swoją, nie mam pojęcia kiedy przyjdzie, ale według danych ze sklepu gdzieś w połowie listopada #meh, czemu nie zamówiłam w empiku?!
    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń
  9. a już myślałam że się skuszę ale jednak nie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam mieszane uczucia co do twórczości Maas, w ogóle nie mogłam doczytać "Szklanego tronu" tak okropnie mnie męczył. Jednak seria Dworów bardzo przypadła mi do gustu. W przypadku trzeciego tomu również odniosłam wrażenie, że pisarka chciała wszystkich na siłę uszczęśliwić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dopiero przeczytałem 1 tom :")
    Kryminalistko gdzie z tymi tatuażami XD

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja cały czas się waham, czy czytać, czy nie czytać... pierwszy tom leży i smętnie na mnie patrzy, a ja nie wiem, czy to coś dla mnie ;) Wiadomość, że dalsze tomy obniżają loty nie zachęca w tym przypadku.

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny pomysł na zaznaczanie spoilerów innym kolorem. :)
    Niestety nie mam czasu na czytanie, a moja lista książek do przeczytania jest długa. I tą trylogię będę musiała dodać do swojej listy.

    https://krucz-kruczis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem jednym z tych dziwaków którzy czekają aą wszystkie tomy danej serii są wydane, dopiero potem się za nią zabieram... Ciesze się więc niezmiernie że w końcu dowiem się o co tym wszystkim ludziom chodzi i o co tyle hałasu :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Robiłam podejście do tomu 1, ale nie wyszło :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko dobrze, że spoilery oznaczyłaś, mega się bałam czytać recenzję. Staram sie omijać wszystkie opinie o niej bo jeszcze jej nie czytałam. Ale zawsze jestem zbyt ciekawa twojego zdania, by nie przeczytać recenzji. :D
    Chciałam sobie powtórzyć jeszcze raz 2 tom, ale nie wiem, czy to robić czy nie. Ja jestem trochę innym czytelnikiem tej trylogii, bo kocham 1 tom i czytałam go 2 razy, a dalej już mniej się ekscytowałam mimo iż mi się podobało.
    Boję się, że 3 tom mnie zawiedzie. A jeszcze bardziej przerażają mnie te wszystkie orgazmy Feyry o których wszyscy wspominają, bo choć książki jeszcze nie czytałam, to już mi się to nie podoba. Oczekuję raczej jakiejś akcji. No i jeszcze bardziej przeraża mnie, że to zakończenie też mnie nie usatysfakcjonuje...

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm, kiedyś od niechcenia stwierdziłam, że może zabiorę się za pierwszy tom, ale szybko mi przeszło. xD W tym przypadku mój instynkt podpowiada, że nie znajdę tutaj tego, czego szukam, więc sobie odpuszczę. Po co czytać coś, co nie da satysfakcji, a tylko będzie irytować? ;/
    No cóż, przynajmniej kiecka jest ładnie ozdobiona. xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  18. W planach mam tą serię... tylko jakoś trzeba wygospodarować na nią czas...

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem w trakcie męczenia tego cuda. Mam wrażenie, że patologia z Tamlinem nie polega tylko na jego relacji z Feyrą, a na tym, że jest on zwyczajnie idiotą bez mocy. Przynajmniej tak kreuje go Maas i to coś, co niesamowicie mnie wkurza, zwłaszcza, ze maił być potężnym księciem. Niespodzianka, przenosić się nie umie, bronić umysłu nie umie, tymczasem na Dworze Nocy byle fae zdaje się takie umiejętności posiadać...

    OdpowiedzUsuń
  20. Główna bohaterka już często mnie irytowała, więc się trochę obawiam. ;// Pierwszy tom mnie nie zachwycił, ale drugi już oczarował, więc ciekawe jak będzie z tym powyższym. XD
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze tej serii nie czytałam, cały czas się zabieram za Sarah J. Maas jak sójka za morze, ale w końcu mam nadzieję, że mi się uda ;)
    PS. To, co masz na ręce, jest cudowne!

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail