"Jestem wrakiem, to jest mój dziennik" Shannon Cullen | Nie ma tu miejsca na cały tytuł!

26 października

Młodym rodzicom do szczęścia brakuje humoru. Z takiego założenia prawdopodobnie wyszła Shannon Cullen, autorka wydanego przez Wydawnictwo Marginesy "Alternatywnego poradnika dla wyprutych rodziców". Na początku pomyślałam sobie, sięgając zaledwie do opisu i tytułu, że to jeden z tych luzackich poradników. Poradników, które mówią, jak masz żyć, kiedy twoja latorośl nie daje spać w nocy tobie, mężowi, kanarkowi, sąsiadom w drugiej ulicy. Myślałam w końcu, że to coś, co da wytchnienie zmęczonym przez dziecięce płacze i...


Wcale tak bardzo się nie pomyliłam. "Jestem wrakiem, to jest mój dziennik" trzeba traktować w kategorii szybkiego wytchnienia, małej dawki śmiechu i ćwierci uśmiechu na twarzy. Przy niektórych stronach można roześmiać się bardziej, niż zwykle. Otrzymawszy dziennik, zabrałam się za przeglądanie wszystkich stron i z całą pewnością mogę powiedzieć, że to bardzo dobra pozycja dla standardowego rodzica, który już nie może, a jeszcze musi. 

Dziennik polega na tym samym, co inne książki, drukowane w tym celu - pisze się po nich, wyrzucając z siebie stres, napięcie. Innymi słowy, ich zadaniem jest doprowadzenie do relaksu przez malowanie, nierzadko niszczenie. Ten dziennik sprawia wrażenie niejakiego pamiętnika-albumu, w którym możemy zapisywać takie rzeczy, jak BAGAŻ PODRĘCZNY: CZEKLISTA. I pod spodem wypisane kilkanaście najważniejszych przedmiotów zarobionego po pachy rodzica. 
Każda strona ma miejsce na datę i możliwość napisania, co się tego dnia zdarzyło. Miejsca jest mało, bo bardziej liczy się treść zadania na danej stronie, jednakże taka ilość miejsca może pozwolić na zapisanie ważnej rzeczy odnośnie swojego rodzicielstwa. Może odkryliśmy, że to cudowne uczucie, pomimo tych wszystkich obowiązków? A może nasze dziecko pierwszy raz powiedziało mama, tata?

To, co mi się nie podoba, to tytuł, który bez spójnika "a" jest strasznie chaotyczny. I przede wszystkim trochę za długi. Niemniej jednak okładka jest w porządku, jest w pewnym sensie urocza. A taki dziennik można schować w zabawkach dziecka, bo idealnie wpasuje się w scenerię. Bardzo mi się podoba również fakt, że dziennik jest dla obu płci. Nie jest słodki i tylko dla kobiet, ale jest też dla mężczyzn, panów, którzy wychowują swoje dzieci. To bardzo cenne i bardzo potrzebne w dzisiejszym świecie. 




Ten rzeczywiście alternatywny poradnik może być wspaniałym prezentem dla młodych rodziców, zwłaszcza dla tych, którzy znają się na poczuciu humoru. Bo, bądź co bądź, jego poważny brak może równać się złości i wyrzutom. A nie chodzi tu o to, by się złościć, bo ktoś dostał poradnik o tym, jak inaczej nazywać kupkę wyskakującą z pieluszki. Chodzi o odrobinę radości, zwłaszcza że jednak strona wybitnie mi się podoba i macie ją na zdjęciach. 

Angela,

Tytuł oryginalny: I'm Wrecked. This is My Journal
Tłumaczenie: Magdalena Zielińska
Kategoria: dzienniki artystyczne
Liczba stron: 224
Cena okładkowa: 32,90zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 13 września 2017
Wydawnictwo: Marginesy



Zajrzyj również tu

7 komentarzy

  1. Co prawda nie jestem rodzicem ale taka pozycja brzmi ciekawie, o ile nie rozumiałam szału nad "Zniszcz ten dziennik' i innymi cudakami to wydaje mi się, że 'Jestem wrakiem...' może być bardzo fajna pamiątką :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam i ja. W sumie recenzja też już dawno napisana, tylko ciągle czeka na publikację. Sięgając po tę książkę, myślałam, że będzie to swego rodzaju poradnik dla zmęczonego rodzica, także moje zaskoczenie było dość duże.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bardzo to dla mnie, wiec na razie nie jestem zainteresowana.

    pozdrawiam,

    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda nie kupiłabym sobie takiego dziennika, bo byłby mi niepotrzebny, ale sam pomysł i wykonanie jest całkiem ciekawe. Z pewnością niektórym osobom się spodoba i oczywiście przyda :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa propozycja dla młodych rodziców! Aczkolwiek ja wolę tradycyjne papierowe kalendarze, w które również traktuje jako pamiętnik.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa pozycja ale nie w moim stylu. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta pozycja w stu procentach nie jest dla mnie. Jakoś niespecjalnie lubię dzieci i to najwyraźniej samo o mnie mówi, że matką nie będę. xD Chociaż i tak mi ludzie trują, że z wiekiem zmienię zdanie. W każdym razie nawet wiem, komu mogłabym dać ją w prezencie. W tej chwili na sto procent im się to przyda. xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail