„Uwikłani. Pokusa” – Laurelin Paige

30 czerwca

9/2016

Tytuł oryginalny:”Fixed on You”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Cykl: Uwikłani (tom 1.)
Kategoria: literatura obyczajowa/romans
Liczba stron: 360
Cena okładkowa: 34,90 zł

Witam ponownie! Tak, tak, wiem, że „witam” podobno nie jest zbyt grzeczne, ale dla mnie jest okej i póki nie znajdę lepszego, pozwólcie, że do tego czasu będę używać owego feralnego sformułowania. W poprzednim (wczorajszym) poście obiecałam, że lepiej zajmę się blogiem i o, jestem :D.

Wczoraj zaczęłam książkę, którą już dziś chcę wam przedstawić. Jest nią pierwsza część cyklu „Uwikłani”. Powieść o której jest naprawdę głośno, ale nie komercyjnie, tylko tak między nami czytelnikami. Myślę, że właśnie tak to powinno się odbywać. Większość opinii, z którymi się zapoznałam były naprawdę pozytywne, co w przypadku romansidła/erotyku graniczy z cudem.

Niestety popularność Grey’a pociągnęła za sobą falę „erotyków” pisanych ciągle według tego samiusieńkiego schematu, czyli kobieta, młoda, skromna, nie mająca świadomości swojego ciała i mężczyzna, oczywiście zabójczo przystojny hiper-multi-miliarder, w pobliżu którego każda (bez wyjątku) kobieta robi się mokra. Świat został zbezczeszczony masą chłamu. Literatura kobieca/erotyczna skończyła w najgłębszych otchłaniach niewyobrażalnej chały. Myślę więc, że „Uwikłani” trochę odczarowują ten gatunek, aczkolwiek powieść ta ma pewne wady jak każda inna. Jeżeli chodzi o zalety to zwłaszcza trzeba zauważyć okładkę. Może nie jest jakaś wymyślna, ale naprawdę bardzo mi się podoba. Jest inna, przyciągająca i hipnotyzująca, ukazuje nagość, ale w żadnym razie nie wulgarność. Spójrzcie na inne okładki tych wszystkich powiedzmy „erotyków”:


Widzicie je prawda?
Wszystkie są po prostu identyczne, a wstawiłam jedynie sześć przypadkowych okładek. Czarne lub szare, jakiś kwiatek, but, coś do wiązania lub kawałek zadka i już. Nic co jest warte chociażby rzucenia okiem, nic, co byłoby w najmniejszym stopniu hipnotyzujące. Nie umniejszam treści tych książek, których w zasadzie nie znam, oceniam wyłącznie okładki, których stylu mam po prostu za linią porzygu.

Przechodząc do meritum. Jeżeli chodzi o treść, nie będę tutaj jakoś rozwlekle opisywać fabuły, ponieważ można przeczytać ją w zasadzie wszędzie. Główna bohaterka Alayna (nienawidzę autorki za to imię, za cholerę nie mogłam go dobrze przeczytać intuicyjnie przez całą książkę) Withers, młoda studentka pracująca w nocnym klubie jako kelnerka, aspiruje na stanowisko menager’a. Niedługo później na tapetę wchodzi nowy właściciel klubu, Hudson Pierce, obrzydliwie bogaty przystojniak, którego Alayna próbuje unikać za wszelką cenę, ze względu na swoje problemy z psychiką, które przysporzyły jej wielu kłopotów. Mianowicie chodzi o to, że bohaterka kocha „za mocno”, w sposób wręcz patologiczny, dostaje obsesji na punkcie danego faceta, co w ostatnim przypadku doprowadziło nawet do problemów z prawem. Kiedy zafiksuje się na jednym obiekcie, zaczynają się problemy. Należy zaznaczyć, że obsesyjne „pilnowanie się” by nie popaść w kolejną obsesją powoduje zupełnie inną fiksację. Pierce nie ułatwia jej tego wcale. Na dodatek
 ekstremalnie niemoralna propozycja, którą jej składa seksowny miliarder jest praktycznie nie do odrzucenia. Jednak czy zawodowe udawanie miłości i związku, który ma na celu zniszczenie innego „związku” może pozostać jedynie sprawą techniczną? Co, gdy w ich relacje wkradnie się uczucie? Ludziom, z problemami, dla których jedynym ratunkiem może być wzajemna terapia?

Generalnie dosyć podobała mi się ta powieść, nie mogę powiedzieć, że nie. Aczkolwiek widzę, że literatura erotyczna po prostu nie jest chyba dla mnie, lub po prostu zanudzają mnie ciągle powtarzające się choćby w najmniejszym stopniu schematy. Trzeba jednak powiedzieć, że książka ta jest nawet inna od reszty taplającego się w g***** chłamu. Tutaj spotykają się ludzie, którzy nie chcą krzywdzić siebie nawzajem, a wręcz próbują się uleczać. Nie ma żadnego sado-maso (jakkolwiek można by nazwać tę formę aktywności seksualnej w Grey’u, przyjmijmy, że było to sado-maso), pejczy, bicia, rzucania na ścianę i robienia sińców. Tutaj jest nawet kulturalnie, choć bywa dość ostro. O dziwo, powieść ta ma fabułę. Brawa. Bohaterzy są „jacyś”, nareszcie. Na sceny seksu również trzeba było poczekać, ale napięcie budowane było no już właściwie od początku. Na jednej z pierwszych kartek można było już czytać o przyciąganiu i seksualnym podnieceniu bohaterów. Co troszeczkę może irytować to częste powtarzanie się głównej bohaterki na temat swojej prawdziwej czy domniemanej obsesji. Wzmaga to oczywiście przekaz owego zafiksowania głównej bohaterki, jednakże czytelnika z tego powodu może dopadać czasem pewnego rodzaju zdenerwowanie. Co mnie też czasem raziło to wulgaryzmy, nie chodzi mi tu o przekleństwa, a o sformułowania typu: ”jego wielka pała” itp., które niestety często nie były używane we właściwych fragmentach. Tego typu frazy można użyć, kiedy akcja jest dynamiczna, ma tempo, dzieje się tysiąc rzeczy na minutę, a tam było dość, podkreślam dość, spokojnie.

Poza tym, powieść ta na tle masowej zagłady erotyków wypada naprawdę dobrze. Często jest seksowna i pociągająca, może również pobudzać zmysły, kiedy naprawdę się w to wkręcimy, całość oceniam na jakieś 6.5-7/10. Ciężko mi jednoznacznie powiedzieć, ponieważ 7 dostałaby w swoim gatunku, a 6.5 nie biorąc go pod uwagę.

Zajrzyj również tu

0 komentarzy

Obserwuj przez e-mail