Book Haul – marzec 2016

30 czerwca

Nadszedł kwiecień, więc czas na kolejny book haul. Tym razem w wersji tradycyjnej a nie wideo :D.
Marzec był dla mnie miesiącem dość hmm…działającym na nerwy. Polityka uniwersytetów XXI wieku jest co najmniej kontrowersyjna i pozostawiająca wiele do życzenia. Mamy za sobą też święta, dla mnie baaardzo przyjemne, ze względu na tyle dobroci (zrobiłam cheat-day na diecie:D) i miłą atmosferę, a także brak tego całego latania za prezentami jak na Boże Narodzenie, a przede wszystkim, w końcu było ciepełko. Nie żeby zima jakoś dała się w tym roku we znaki, mroźne dni można było policzyć na palcach, a co najlepsze, nie musiałam kupować ciepłych butów xD.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Marzec pod względem czytelnictwa był…eh, trudny, nawet bardzo. Musiałam ogarnąć całą książkę na zaliczenie wykładu, które mam za tydzień i którą (o Boże, wreszcie) dziś skończyłam, więc wreszcie ruszę z kopyta z moimi cudownymi rekreacyjnymi powieściami:).
Tak więc zaopatrzyłam się w kilka pozycji i oto one:





1. „Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania” Kasi Bondy. Mam już w swojej kolekcji „Okularnika”, którego jeszcze niestety nie przeczytałam, póki co czeka na swoją kolej. Pani Bonda stała się autorką popularną w mgnieniu oka i (dzięki Ci o Pani) napisała książkę o tym, jak pisać książki :D. Póki co tylko przekartkowałam ową pozycję i myślę, że będzie to świetny poradnik. Każdy rozdział daje jasne wskazówki co do kreacji bohaterów, świata przedstawionego i tak dalej. Nie daje gotowców, jedynie świetne wskazówki i naprowadza na genialne pomysły.

2. „Cmętarz zwieżąt”, czyli już czwarta książka Stephena Kinga na mojej półce. Co mnie zachęciło? Głupio mówić…Okładka! Jest po prostu fantastyczna, sama historia zapowiada się bardzo interesująco no i przede wszystkim jest naprawdę „cienka”:D Większość dzieł Kinga liczy przeważnie ponad 600 stron. Jak dotąd czytałam jedynie „Stukostrachy”, które ciągnęły się przez 600 stron a dopiero ostatnie 200 stron zawierało czystą akcję. Może coś mniejszego objętościowo wyzwoli mnie od flaków z olejem na początku i od razu będzie czekać mnie akcja :D.

3. „Komórka”, której zakup ciągnął się za mną już od 2 lat. Czytałam fragment i bardzo mi się spodobał. Zapowiadał naprawdę świetny thriller medyczny z elementami futurystycznymi. Jest to też jedyna książka Cooka w tym wydanie, w którym okładka jest dosyć ładna :). Wiem też, że nie zawiodę się czekając na akcję już od pierwszych stron.

4. „Grzesznik” mojej ukochanej Tess. Kolejna część cyklu o śledztwach detektyw Rizzoli. Myślę, że nie trzeba nic dodawać.

5. „Patologie społeczne”- książka, która zlecona mi została do przeczytania na egzamin. Muszę przyznać, że pierwsze cztery rozdziały ciągną się jak guma w gaciach. Natomiast kolejne, poruszające problem prostytucji, zagadnienie homoseksualizmu czy bezdomności zawierają tyle ciekawych informacji, że mózg często eksploduje :). Polecam każdemu, kto interesuje się wszelakimi rodzajami patologii i dewiacji, dość ciekawe vademecum.

6. „Złodziej pioruna”, czyli pierwsza część przygód Percy’ego Jacksona. Oglądałam już film, jednak ogromna popularność i sympatia czytelników wobec tej serii zdecydowanie zachęciła mnie do zakupienia. Często słyszę, że wręcz grzechem jest pozbycie się dzieł Ricka Riordana ze swojej biblioteczki, no cóż, musze się przekonać!

7. Oto nadszedł czas na moją pierwszą książkę o zombie! Chciałam kupić jeszcze „Apokalipsę Z”, jednak akurat skończył się zapas w magazynie księgarni, w której składałam zamówienie, tak więc zostałam przy dziele Pana Stene. Zapowiada się świetnie. Wielka tajemnica, wyspa ukrywana przed światem, a na niej żyjący ludzie, ale…czy na pewno ludzie?

8. „Sobowtór”- nie potrzeba polecenia!
Tess=geniusz.
Autorka z zawodu jest lekarzem internistą, ale jej wiedza wręcz powala.

9. Pierwsza książka serii „Osiemdziesięciu dni…”. Romansidło, erotyk. W zasadzie nie bawi mnie tego typu literatura, ale co tam, czasami trzeba się przełamać, może wreszcie ktoś odczaruje chłam, jakim stały się książki erotyczne. Póki co, po sławnych „50 twarzach…” pojawiło się mnóstwo za przeproszeniem shitu w tym gatunku, w którym ciągle powtarza się ten sam schemat.
















 

Zajrzyj również tu

0 komentarzy

Obserwuj przez e-mail