Skoro poezja jest nudna, to wszyscy jesteśmy martwi #1

03 sierpnia

Poezja. 
Kto się skrzywił, czytając to słowo? Praktycznie każdy? I ja się krzywię, przypominając sobie rok spędzony na studiowaniu filologii polskiej. Ale z drugiej strony dlaczego akurat ja mam grymas na twarzy, skoro czasami poezja zwłaszcza staropolska wołała o pomstę do nieba. W pewnym momencie, gdzieś między znanymi i mniej znanymi poetami epoki, o której rzadko kto cokolwiek pamięta, narodziła mi się myśl. 



Że, no przepraszam bardzo, ale co ja czytam? 
Na miesiąc przed zakończeniem roku akademickiego na historii literatury polskiej pojawiły się wiersze mówiące o rzeczach, których nie spodziewamy się przeczytać w takiej lekturze. Tymczasem w historii spotkamy utwory o seksie, o prostytutkach, o gwałtach i innych rzeczach na które ja osobiście bym nie wpadła. Naprawdę. Moje zdziwienie przechodziło samo siebie. 
Zapodane liryki nie były takie ładne, przyjemne i patetyczne. Wbrew pozorom, w momencie, kiedy poezja stawała się jakąś kartą przetargową (poczytajcie o pierwszej babeczce, która zdecydowała się przestać pisać tylko listy, a pozwoliła sobie na więcej), wiersze nie były super duchową sprawą. Były sposobem na  przetrwanie. I jeżeli jesteśmy już przy Elżbiecie Drużbackiej, o której w Polsce tak cicho, że aż człowiekowi się przykro robi, to właśnie ona jest przykładem na ratowanie się  poezją. Nie, nadal nie duchowe.

Drużbacka, po szybkiej śmierci męża, zaczęła mieć  problemy finansowe. Zaczęła się też zastanawiać, jak ma z tych problemów wyjść cało. Pogodziła się więc z rodziną Czartoryskich, zapominając o sporach i urazach. Napisała dla nich paszkwil ich przeciwnika - bo przecież kiedyś nie lało się po mordach, a podważano osobę  pisząc o niej trafnie skonstruowany wiersz. Fajnie, prawda? Macie ochotę napisać paszkwil jakiegoś człowieka ze swojego otoczenia? Może  pomyślimy o rubryce, która pozwoli na regularne zamieszczanie takowych utworów? Ciekawa jestem waszych pomysłów i rozwiązań literackich. 
Aż sama zaraz popełnię ten gatunek.

Kojarzycie Fredrę? Tego wariata, którego nauczyciele w szkole każą czytać "Zemstę"? Ja też ją czytałam, ale nic nie zachwyciło mnie bardziej niż jego liryk "O kurwie i o łotrze". Nie patrzcie tak w ekran. Taki tekst rzeczywiście powstał spod pióra Aleksandra, przytaczać go jednak nie będę, nie tylko ze względu na środki wyrazu w nim użyte, ale i przez długość utworu. Sytuacja liryczna jest prosta i bardzo uniwersalna - mężczyzna, chcąc skosztować prostytutki, tak był chętny i sprytny, by ją do tego przekonać, że nawet nie dopytał, czy aby niewiasta nie jest zarażona chorobą weneryczną. Była. Fredro w bardzo wymowny sposób ostrzega nas przed nastawianiem się na czysty zysk, bez konsekwencji. Albo głównie ostrzega facetów, coby za szybcy w swej akcji nie byli.

Poezja kiedyś nie była więc tylko wariactwem duchowym - była bardzo często w ciekawy sposób moralizatorska i zrozumiała. Naprawdę zrozumiała, pomimo użycia języka, który nie przypomina współczesnego. Według mnie jednak warto sięgnąć po takie zapomniane wiersze i być może kiedyś tam, w kolejnym poście, przytoczę wam nazwiska i tytuły wierszy, które rzeczywiście wychodzą poza szablon: świetnie nudnych wierszy staropolskich. 

Coś ze współczesności? Aż nie wiem, w czym wybierać, zacznę jednak od zagranicznych. Charles Bukowski - komu to coś mówi? Tak, to taki stary pisarz, który nigdy nie liczył się ze światem. Jego książki w oczach wielu zostały uznane za gnioty. Krytycy wyrażali się o nich jak o papierze toaletowym, ale zachwycał ludzi. Zachwyca do dziś, bowiem od przeszło roku wydawnictwo Noir sur Blanc wznowiło druk jego utworów, prozatorskich i poetyckich, chociaż jeszcze cztery lata temu odpisali mi na maila, że nie mają tego w planach. Nie wiecie, jakąż ja radością wybuchnęłam, czytając zapowiedzi jednego z najlepszych wydawnictw w Polsce. Tak wybuchnęłam, że rok rocznie na targach w Krakowie i w Warszawie kupuję po jednej jego książce.

Bukowski był naprawdę wariatem. Jego teksty opierały się na seksie, używkach i bezsensowności życia. Jego wewnętrzny smutek, którego z kartek możemy zbierać  garściami, sprawił, że cholernie mnie cieszy. Lektura, zwłaszcza jego wierszy, jest jak miód na zranione życiem sercem. Cholera, to tak bardzo nietypowe uczucie, że po części jego twórczość traktuję jak wizytę u psychologa. Jest w niej mnóstwo nienawiści do świata, mnóstwo złości, ba - moja rodzicielka kategorycznie zabroniła mi czytać jego teksty (nieważne, że samodzielnie siebie utrzymuję, czytać nie mogę;)). 
Jeden z wierszy, na który warto spojrzeć, to ten o pisaniu. Jego tytuł to "Znaczy chcesz być pisarzem?" i można go posłuchać na YT. W ogóle wiersze Bukowskiego,  po angielsku, można znaleźć nagrane w formie wizualnej-audio na tymże serwisie i bardzo polecam wam taką formę zapoznania się z jego wierszami. Mój ulubiony wiersz to "Bluebird":

"(...)w moim sercu jest drozd
który chce się wydostać
ale jestem dla niego zbyt bystry,
czasem tylko, gdy wszyscy śpią,
mówię: nie smuć się
wiem że tam jesteś
odkładam go z powrotem
ale on wciąż cichutko śpiewa
(widać nie pozwalam by zdechł)
więc zasypiamy razem
z naszą słodką tajemnicą
i jest to na tyle ładne
by doprowadzić mężczyznę do płaczu
ale ja nie płaczę
a ty?"

Ostatnim typem poezji,  do której chciałabym was przekonać, jest babeczka z Polski. Kaja Kowalewska - kojarzycie? Poetka,  której kilka miesięcy temu recenzowałam tomik wierszy, zastanawiając się, dlaczego u niej wersy mają więcej niż sto tysięcy znaczeń. Jej profil na FB obserwuje aktualnie... przeszło 94 tysiące osób. Fajna liczba, prawda? Ale przecież poezja to nudne smuty. Skąd więc tylu obserwujących? 

Kaja wydała kilka książek, a jej proza ma zabarwienie poetyckie. Jest przygodą do środka samego siebie. Nie autorki, ale nas, bo gra jej słów, ich zbieranie w worki liryczny, w większe grupy lepszego przekazu, namawiają do ogarniania rzeczywistości. Czyli dla mnie idealna, bo zmusza do myślenia. Jej tekstów nie zrozumiemy od razu - może za kilka dni, ale ta poezja, jej wiersze, są na tyle samodzielne w formie cytatów i wersów, że każdy z nas znajdzie w jej twórczości coś  dla siebie. Przede wszystkim warto, jednocześnie warto spojrzeć na poniższe cytaty:

"pustka po tobie
pustka po zapachu
powietrze nie pachnie dziś żadną porą roku"

- Melanżcholie (widzicie wy w ogóle te tytuły?)

"dotykasz mnie ostatni raz
przekwitam w durnych dziennikach
mamy lipiec"

" jestem bezczelnie szczęśliwa mocno tak w stan i ponad stany po góry lodowe morza rzeki lądy niestałe i stałe kurwa aż się muszę uszczypnąć w rękę w nogę w brzuch w powieki w sufit nad głową"

- Szklarnia snów, lipiec 2014 


Niczego nie brakuje nam w poezji, bo jestem pewna, że gdy zerwiemy z myśleniem: szkoła i poezja to największe piekło, to dojdziemy do wniosku, że wcale nie musimy analizować każdego wiersza. Nie musimy wydzielać w nim środków stylistycznych, ponieważ, co zapamiętałam już z  poetyki, to my, ludzie, nazwaliśmy dane zjawiska w języku, ale to nie znaczy, że one są totalną koniecznością. Mało jest poetów, którzy chcieliby, byśmy rozkładali ich wiersze na takie czynniki proste.
Ale dużo jest takich, którzy chcą, by poezja była piosenką współczesności.

Zajrzyj również tu

15 komentarzy

  1. Oooo nie, ja uważam, że poezja nie jest nudna. Zrozumiałam to niedawno, bo zaczęłam ją czytać. Nie nałogowo, ale częściej. Zaczęłam ją rozumieć, czuć. Spodobała mi się.
    Na dodatek, sama zaczełam tworzyć jakieś wiersze, przede wszystkim na potrzeby mojej książki.
    pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż. Lubię poezję. Pewnie dlatego, że sama od prawie dwudziestu lat coś tam piszę :D Ale fakt, że wiersze lubię i czasem trafiam na taki, który zbija mnie z nóg. Gratuluję ruszenia z postami Wybranych, którzy przeszli Kasi eliminacje :) Fajnie się zapowiada <3 :) Mrau! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moderacja komentarzy?? O proszę, od kiedy? :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka!
    Cóż mogę rzec... Ledwo skończyłam szkołę, więc ciężko mi zerwać z urazą dotyczącą literatury. Mój polonista i zarazem wychowawca skutecznie obrzydził mi poezję przez swoje dogłębne aż do bólu rozkładanie każdego wiersza na czynniki pierwsze. Każde słowo rozkładał na dwadzieścia nowych... Ta trauma zapewne minie po jakimś czasie.
    Nie znam się na literaturze współczesnej. Ledwo do niej dotarliśmy i już mieliśmy dość... Z wymienionych przez ciebie poetów nie znam żadnego. Pamiętam bardziej omawianych na języku polskim poetów wyklętych, których wiersze nawet mi się podobały, jak i również uznanych już polskich poetów (niektórych z nich wiersze bardziej do mnie przemawiały, innych niekoniecznie).
    Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze z przyjemnością przysiądę do poezji. Mam jeden tomik kupiony jako prezent, więc zapewne w niedługim czasie, ale będę już miała w głowie tę myśl, że muszę koniecznie zinterpretować dany tekst, a nie się nim cieszyć. ;x Oczywiście jestem wdzięczna poloniście, bo nauczył mnie wiele i wyniki z matury o tym świadczą, ale do poezji jednak mam przez to uraz. xD
    Tak tutaj marudzę, może trochę bardziej odbiegam od tematu, ale niestety zbyt dużego pojęcia o literaturze nie mam, prędzej sam uraz. xD Oczywiście można o nim podyskutować, bo przecież po to piszę ten komentarz oraz przez zaciekawienie poruszonym tematem. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak świetnie, że ten tekst został popełniony i to w dodatku przez osobę z wiedzą. Poezja jest tak cudnym wynalazkiem ludzkości, że aż mnie dziwi jej brak popularności. Ale może to lepiej, nie trafia do nieodpowiednich odbiorców. W moim życia liryka odgrywa wiele ważnych ról: kiedy nie wiem, co powiedzieć, cytuję; a moja stara już miłość też miała fioła na jej punkcie, wymienianie się wierszami i komunikowanie sobie pewnych spraw przy ich pomocy było świetną, uwrażliwiającą przygodą. :)
    Czasami człowiekowi jest tak źle, że już nie może. A potem sięga sobie po tomik wierszy i to działa terapeutycznie. Mnie zawsze na nogi stawiała Osiecka, to moja wielka idolka. Lubię też Tuwima, Jasnorzewską-Pawlikowską za jej celność w kilku słowach i Herberta za to, że zawsze potrafił mnie przywołać do porządku. Ze zjawisk nowoczesnych polecałbym się zapoznać z twórczością Nie Czesława, ale Miłosza. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poezja absolutnie nie jest nudna. Trzeba tylko do niej dorosnąć, odkryć ją dla siebie i po swojemu. Dla mnie początkiem zachwytu poezja były "Raki" Kochanowskiego. Majstersztyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zachwytem są wiersze o prostytutkach ;)

      Usuń
  7. Jeżeli chodzi o poezję, to mój mąż ma do tego talent i przyznam, że mi tym na prawdę imponuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poezja jest wspaniała, myślę, że trzeba do niej dojrzeć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trzeba poszukiwać odpowiednich poetów, bez wywyższania ich ponad granicę dziecięcości ;)

      Usuń
  9. Ja też jestem po filologii (angielskiej i niemieckiej) i wiele razy bywałam zaskoczona czytaną treścią i ludzką wyobraźnią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja skończyłam tylko rok i podziękuję za ten kierunek, jednakże fakt - niektóre rzeczy są rewelacyjne. Nie tylko chodzi jednak o wyobraźnię, a o to, co poruszają w swojej twórczości.

      Usuń
  10. Poezja nie jest popularna, bo jest wymagająca. Nie to co czytadła, które można kupić za 10zł i czytać w tramwaju jednym tchem. Poezja wymaga skupienia, zastanowienia, dlatego wydaje się nudna. Dlatego trzeba do niej po prostu dojrzeć, bo jest pełna piękna i dobra :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca taki obraz poezji przedstawiłam - w Bukowskim na przykład nie ma nic wymagającego. W Kai, może i owszem, ale nie w wielu wierszach, które nie są "cudownie duchowe i żmudne w obsłudze". ;)
      Czy trzeba dojrzeć? Raczej nie - mamy wielką dowolność poezji na rynku. Każdy znajdzie coś dla siebie.

      Usuń

Obserwuj przez e-mail