"Nevermore. Kruk" - Kelly Creagh | A było już tak pięknie...

08 sierpnia

O książce tej w krótkich żołnierskich słowach rzecz mogę, że była "fajna". Nienawidzę tego, jakże profesjonalnego określenia, ale pasuje ono do tej książki jak żadne inne.



Kelly Creagh swój debiut oparła na osobie Edgara Allana Poego i jego dziełach, co samo w sobie już sprawiło, że byłam zachwycona. Wykorzystywanie legend, mitów czy utworów innych autorów było dla mnie zawsze strzałem w dziesiątkę i już wiedziałam, że to będzie coś. Zasiadłam więc do czytania i co? I byłam zachwycona! Przez 3/4 książki. Ta część to po prostu bomba, choć może z lekko opóźnionym zapłonem. Pozostały fragment? Totalny niewypał. 

Pierwsza rada - NIE CZYTAJCIE OPISU FABUŁY Z OKŁADKI. Spoilerów w nim tyle, że nie musicie już czytać książki, by dowiedzieć się, co się działo. Przygotowałam więc dla was mój własny (króciutki) zarys fabuły:

Kruk opowiada historię młodej cheerleaderki, której pewnego koszmarnego dnia do szkolnego projektu o Edgarze Allanie Poem przydzielony zostaje klasowy smutas. Dziwny got z burzą czarnych włosów, który nigdy się nie odzywa. Yep, nie mogło być lepiej. Już wkrótce okazuje się, że Wasza-Mroczność-Varen skrywa wiele tajemnic, a jego marzenia mogą stać się przyczyną jej najgorszych koszmarów...

Ta powieść tkwiła na mojej liście książek do przeczytania i kupienia ponad 2 lata, choć gdybym wiedziała, że jest tak pięknie wydana... Pewnie już dawno kisiłaby się na mojej półce. Jest naprawdę przecudowna, o wiele szersza niż zwykłe książki, a połączenie bieli, czerni i fioletu absolutnie podbiło moje serducho. W dodatku ten kruk z tyłu okładki i napisy z przodu, które widać dopiero pod kątem eh... Zakochałam się. Niestety monstrualną wadą jest tak ścisłe sklejenie stron, że książki nie można sensownie otworzyć, żeby nie złamać grzbietu...

Pierwszy tom serii Nevermore jest taką typową młodzieżówką dla nastolatków. Prawi o różnicach kulturowych i o tym, że należy je przełamywać. Izobel należy do szkolnych cheerleaderek (tłumacz w polskim wydaniu spolszczył tę nazwę i jesteśmy atakowani "czirliderkami", które wywołują we mnie odruch wymiotny), a Varen jest typowym, wykolczykowanym, zamkniętym w sobie gotem. Dwa pozornie odmienne światy nagle się zderzają i okazuje się, że nawet mogą żyć ze sobą w pokoju - ba! - żeby tylko...

Gdy zaczynam w jakikolwiek sposób analizować tę historię, okazuje się, że to taki typowy romans, okrutnie przewidywalny. Popularne dziewczę i tajemniczy koleś zaczynają się spotykać, a jak powszechnie wiadomo jest baba, jest chłop, no to będzie love story. No i było, ale - uwaga, uwaga - wątek romantyczny bardzo, bardzo mi się podobał. To chyba najlepszy, obok kreacji Varena, element tej powieści. Jest ciekawie, a i sama Izobel nie jest typem piszczącej nastolatki, która jara się głównym bohaterem tak, że aż odbija się wczorajsza kolacja. Gloria!

Niestety jak już mówiłam - byłam zachwycona około 300-350 stronami, które przeczytałam migiem i byłam zauroczoną całą historią i zagadkami, którymi zasypywała mnie autorka. Byłam tak zafascynowana, że już wiedziałam, iż muszę kupić kolejne tomy. Wezmę kredyt, sprzedam nerkę, nieważne, muszę to mieć. Do czasu... 
Do czasu tzw. momentu kulminacyjnego, który był paskudnie słabym wytłumaczeniem wszystkich tajemnic, o ile tak można to nazwać, ponieważ na zbyt wiele pytań nie dostałam odpowiedzi. Ten fragment uwidaczniał brak doświadczenia Kelly Creagh i kurde, było mi okrutnie przykro z tego powodu, bo niestety teraz podziękuję za kolejne tomy. 

Wielki plus za wykorzystanie twórczości Poego - wszelkie analizy jego dzieł, dokonane przez bohaterów, mogą zachęcić czytelników do zapoznania się z jego utworami. Autorka pisze lekko i niezwykle przyjemnie, przez co książka będzie świetnym "odmóżdżaczem" po ciężkim dniu.

Jeżeli chodzi o bohaterów - Varen jest moim absolutnym ulubieńcem. To dość skomplikowana (jak na standardy młodzieżówek) postać, które ma wiele do zaoferowania czytelnikom "Kruka". Nie jest typowym łamaczem niewieścich serc, seksownym przystojniakiem, który w swoim arsenale posiada tylko tajemniczość. Bardzo go polubiłam, zwłaszcza że dzięki niemu Izobel troszeczkę dorosła. Brawa należą się również za kreację Gwen, która pojawia się dopiero gdzieś w połowie powieści. Świetna dziewczyna, niezwykle zabawna, twardo stąpająca po ziemi, której każda z nas będzie zazdrościć otwartości. 
Gorzej wygląda sytuacja pozostałych bohaterów. Członkowie ekipy Izobel są tak stereotypowi i sztampowi, że pozostaje tylko usiąść i zapłakać.

Książka klimatem nie odbiega od Króla kruków i Silver, więc jeżeli jesteście fanami tych serii, to myślę, że Nevermore również się wam spodoba, bowiem oniryzm jest jednym z motywów przewodnich tego cyklu. Przez całą książkę dopatrujemy się również związku rzeczywistej postaci z losem bohaterów. 

Polecam czy nie polecam? Myślę, że książka warta jest przeczytania, choć w moim przypadku zadziałał efekt świeżości i ostatni fragment, który tak bardzo mi się nie spodobał, rzutuje na moją opinię o całej powieści.

49/2017
Tytuł oryginalny: Nevermore
Cykl: Nevermore (tom 1)
Kategoria: literatura młodzieżowa/fantastyka/fantasy
Liczba stron: 456
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 24 maja 2017


Książkę kupicie tutaj:

https://www.nieprzeczytane.pl/Nevermore-1-Kruk,product241095.html?utm_source=Nevermore%201%20Kruk&utm_campaign=kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com

Zajrzyj również tu

9 komentarzy

  1. Hejka!
    To już lepiej rozczarować się od początku, niż jak wszystko już gra i zmierza do końca być niemiło zaskoczoną. xD Jakoś do tej książki mnie nigdy nie ciągnęło i raczej się za nią nie zabiorę. Fantasy i do tego typowe romansidło, a fuj! xD Pierwszy gatunek jeszcze zdzierżę, ale drugiego ni chuja... Tak strasznie nienawidzę ckliwych romansideł, że aż mam ochotę zwrócić obiad. Właściwie miałam prawie podobną sytuację, co twoja, jeśli chodzi o czytanie książki, jednak ja gdzieś w połowie już byłam rozczarowana. Przyznam, że "Nic do stracenia. Początek" na samym starcie mi się podobał, w połowie już bohaterowie i ich zachowanie tak mnie irytowało, że uciekałam od tej książki gdzie pieprz rośnie i wymyślałam sobie różne wymówki, żeby tylko dalej jej nie czytać, ale jakimś sposobem udało mi się ją przeczytać. Wybacz, znowu po części na temat. xDD Ale po jej skończeniu od następnej książki oderwać się nie mogłam... Thriller lepszy, a romans jeszcze bardziej stracił w moich oczach po tej męczącej lekturze, chociaż wydawało mi się po opisie, że to bardziej będzie przypominać thriller/sensację, jednak się pomyliłam. xD
    Coś kosztem czegoś. xD Ale nie złamałaś tej książce grzbietu? Jakoś udało się dobrnąć do końca, bo inaczej byś o tym wspomniała, że "tak, niestety go złamałam". xD
    W każdym razie, to książka na sto procent nie dla mnie. Będę musiała się zabrać do tych wysłanych, ale najpierw przeczytam zaległe papierowe egzemplarze, a potem zabiorę się za ebooki, bo nie przepadam za nimi. xD Jednak skoro mi je wysłałaś, to grzech ich nie przeczytać. ;)
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie czytałam tej ksiązki. W sumie pierwszy raz widzę ją na oczy. Po przeczytaniu recenzji nie przemawia do mnie, zresztą nie lubię takiej tematyki.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka ta okładka jest prześliczna <3 Parę razy już przy różnych okazjach mi się przewinęła, ale nie wiedziałam, że w "Nevermore" pojawia się motyw twórczości Edgara Allana Poe. Z tego powodu prawdopodobnie po tę powieść sięgnę, ale bez wygórowanych oczekiwań ;)

    Read With Passion

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, że opis to mega spojler! Pamiętam jak czytałam... Dla mnie cała ta historia to jeden wielki wątek jakich już mnóstwo. Niestety mnie nie powaliła i po kontynuację nie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na samym początku nawet mnie zaciekawiłaś, gdy jednak doszłam do tego momentu gdzie wspominałaś, że książka jest podobna do "Króla Kruków" wiedziałam już, że to książka nie dla mnie. Aczkolwiek świetnie czytało mi się twoją recenzje :) Czekam na więcej ;)

    Pozdrawiam:
    adventureinthelibrary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze miła recenzja. Coś mnie ciągnie by otworzyć karty tej ksiązki a coś by lepiej tego nie robić.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy i drugi tom dobrze wspominam, natomiast trzeci czytałam po długiej przerwie - bo i dosyć późno się u nas pojawił. No i właśnie ten trzeci mi się już tak nie podobał...

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  8. Na mojej liście do przeczytania tez jest od dłuższego czasu... I teraz mam niezłą zagwozdkę brać, czy nie brać... Cholera nie wiem... Na razie poczekam i nadrobię książki, które czekają na półce :D
    Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za spojlerowo okładkowe ostrzeżenie! Kurczaki no, brzmi zachęcająco , ale aż tak popsuć zakończenie? To łamie moje książkoholikowe serce! Widzę, że mamy bardzo podobne gusty, będę tu regularnym gościem <3
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail