Fanka książek czyta mangę! | "Naruto" - Masashi Kishimoto

05 sierpnia

Już dawno nie byłam tak podekscytowana wizją podzielenia się z wami moimi wrażeniami na... jakikolwiek temat. Dziś (w końcu) opowiem wam o tym, jak wypadło spotkanie fanki słowa pisanego z pierwszą w jej życiu mangą!



Czym jest manga? Tak na chłopski rozum to po prostu japoński komiks (choć bardzo nie lubię tego słowa w odniesieniu do mang). Jej bohaterami są często fantastyczne postaci, absolutnie nierealne. Cechami charakterystycznymi tego stylu są duże oczy i fikuśne włosy (ręka w górę która też chciała, by jej kłaki układały się tak jak tym babkom w anime ✋). 

Istnieje kilka jej typów:

  • shōjo - kierowana głównie do dziewcząt 
  • shōnen - kierowana głównie do chłopców 
  • seinen - kierowana głównie do mężczyzn po 18'stym roku życia 
  • josei - kierowana głównie do starszych nastolatek i dojrzałych kobiet 
  • ecchi - manga lekko erotyczna 
  • hentai - taka mangowa pornografia  
  • yuri - ukazująca miłość między dziewczętami 
  • yaoi - ukazująca miłość między chłopcami
To chyba wszystkie najgłówniejsze. Miłośników mangi proszę o wyrozumiałość, bo jestem totalnym lajkonikiem w tym temacie i mam z nimi zerowe doświadczenie. 

"Naruto" należy do mang typu shōnen, czyli przeznaczona jest głównie dla chłopców. Oczywiście w zamierzeniu, bo ze mnie dziewczynka i to dosyć duża już, a jestem po prostu zachwycona tą historią. Ale po kolei.

Jakieś 7-8 lat temu byłam totalnie zajarana anime o tym samym tytule i razem z przyjaciółką obejrzałyśmy około 300 odcinków. Obie byłyśmy wpatrzone w ekran jak sroka w sreberko. Byłam totalnie zauroczona tą historią i większością postaci. Bohaterowie - tacy dzielni, tacy silni i tacy cudowni, że aż dech zapierało! Masashi Kishimoto strzelał nowymi pomysłami i rozwiązaniami jak kałasznikow i mimo że Naruto (na początku) miał jedynie 14 lat, to w ogóle mi to nie przeszkadzało. Jednak do mang jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, kilka razy zerknęłam w jakieś książeczki należące do moich znajomych, ale nie zostałam zaintrygowana na tyle, aby stać się fanką dzieła jakiegokolwiek mangaki.

 

Jakiś czas temu srogo się nudziłam i postanowiłam tak dla odmiany pooglądać jakieś głupotki na YouTube'ie. Jakoś tak wyszło, że wyświetliła mi się propozycja jakiegoś AMV z "Boruto". Taka zadziwiona klikam, bo nie znam tego określenia, a tu się okazuje, że to kolejna seria. Otwieram więc nową kartę w przeglądarce, oglądam sobie cały film online i co? I siedzę z japą otwartą jak drzwi od stodoły. Zakochałam się po raz kolejny i postanowiłam, że może to czas na powrót do cudownych wspomnień z "Naruto" (no dobra, bardziej z Sasuke, ale uznajmy, że z "Naruto"). 

Obejrzenie 700 odcinków anime zajęłoby mi ze dwa lata, więc kupiłam sobie używany egzemplarz pierwszego tomu mangi. Nie byłam przekonana, ale usiadłam z książką w łapce i absolutnie przepadłam. To się czyta tak lekko i tak cudownie, że nie możecie sobie nawet tego wyobrazić.

Nie odejdę od moich ukochanych książek, ale powiem wam jedno... to się czyta lepiej od najlepszej powieści ukochanego autora! Określiłabym to jako coś pomiędzy książką, a serialem. Tylko, że czytanie mangi rozbujało moją wyobraźnię na nowo. Przez tydzień spać nie mogłam (a to już cud, bo sen lubię prawie tak samo jak jedzenie) i chciałam więcej, więcej, WIĘCEJ!

Podejrzewam jednak, że nie wiecie o czym opowiada "Naruto", więc już spieszę z króciutkim wyjaśnieniem. Tytułowy bohater to niezwykły rozrabiaka, który ma wielkie marzenie. Chce zostać Hokage Konoha-gakure, czyli najważniejszą osobą osady, która ma za zadanie bronić słabszych. Niestety nie wie jeszcze, co wydarzyło się przy jego narodzinach...

Masashi Kishimoto stworzył niezwykle barwny i rozbudowany świat shinobi (ninja). Każdy element przedstawionego świata jest do bólu dopracowany i kosmicznie wręcz realny, pomimo mangowej formy. Shinobi to osoby o niezwykłych (bądź zupełnie zwykłych) umiejętnościach, które ryzykują własnym życiem, aby mieszkańcy ich kraju mogli żyć w spokoju. Wciąż trenują i wykonują niebezpieczne misje, nieustannie ucząc się nowych technik. W powietrzu wciąż latają shurikeny i noże kunai, a od bogactwa wszelkiego rodzaju bajeranckich jutsu aż kręci się w głowie. Shinobi przekraczają granice ludzkich możliwości, torturują swoje ciała i poświęcają się dla bliskich. Ćwiczą przepływ chakry (rodzaj energii), by być coraz silniejszym. Właśnie taki jest nasz Naruto, choć większość jego przyjaciół twierdzi, że to okropny zgrywus, ciamajda i paskudny krzyczek. 


Bohaterowie są po prostu niesamowici. Główna trójka, czyli Naruto, Sasuke i Sakura, są kompletnie odmiennymi charakterami i prezentują nam całą masę różnych postaw i rozwiązań. Widać jednak, że nie jest to robione na siłę, jak to bywa w przypadku np. niektórych książek (wiecie, z jednego bohatera robi się totalnego śmieszka, a z drugiego absolutnego gbura, żeby tylko było urozmaicenie. Gdy jedna postać robi jedno, to ta druga KONIECZNIE musi zrobić coś zgoła odmiennego, nieważne czy ma to sens, czy nie).

Na początku bałam się, że nie do końca ogarnę całej akcji, w końcu to taki pokaz slajdów trochę, a tempo jest zatrważające. Nic takiego nie miało miejsca. Wszystkie walki są cudownie rozpisane i podzielone na części, które mózg intuicyjnie składa. Z drugiej strony nasza wyobraźnia nadal ma ogromne pole manewru i to wcale nie jest tak, że wszystko dostajemy na przysłowiowej tacy. Jako czytelnicy możemy kreować w naszym umyśle dodatkowe wątki, zmieniać losy bohaterów i czego jeszcze tylko zapragniemy.

Jeżeli chodzi o kreskę Masashiego Kishimoto to ja nie mam żadnych pytań. Autor ma w miarę prosty styl, lecz jego postacie są maksymalnie dopracowane i bardzo mi się podobają, co naprawdę jest rzadkością, bo zazwyczaj na ten element mang i anime okrutnie wręcz narzekam (przykład? "One piece" - może i to jest świetna historia, ale styl rysowania bardzo, bardzo mi się nie podoba). Jestem dość wymagająca, bo sama lubię rysować i nawet kilka lat to robiłam. Aczkolwiek żadnym artystą nie jestem (tylko rzemieślnikiem), bo większość moich obrazków z postaciami z mang i anime to wzorowane na czyichś pracach fanarty. Nie lubię kreowania i tworzenia abstrakcyjnych form przy pomocy ołówka. Lubię się po prostu odprężyć i porysować troszkę, tak dla własnej przyjemności i raczej tego nie mam zamiaru zmieniać (moje dziubanki widzicie w tle głównego zdjęcia). 
Bardzo intrygującym elementem mangi "Naruto" są prywatne wstawki od autora. Pokazuje on nam swoje wstępne szkice do jakiejś postaci, a także ciekawe i (dzięki Ci, o Panie) zabawne komentarze. Często przytacza nam też krótkie anegdotki ze swojego życia i wiecie co? TO JEST CUDOWNE! Właśnie dzięki tym wstawkom poczułam się bardziej zżyta z bohaterami i z samym Kishimoto, a to jest naprawdę niezwykłe uczucie. 

Teraz ciutkę od strony technicznej. Mangę czyta się od tyłu (!). Od góry i od prawej strony. W połowie pierwszego tomu już nie zwracałam uwagi na to, w jakiej kolejności mam podążać za dymkami, bo robiłam to samoczynnie, więc takie "przestawienie się" to naprawdę łatwizna. 

 

"Naruto" to naprawdę piękna, choć często brutalna historia. Co ciekawe skierowana jest do osób powyżej 15 roku życia, czyli starszych, niż główny bohater na początku (cała manga obejmuje okres kilku lat). Jednak w ogóle mnie to nie dziwi, bo krew płynie tu częściej niż woda, a oderwane kończyny przecinają powietrze z prędkością światła. Może trochę przesadzam, ale trupów jest sporo, choć, co zasługuje na pochwałę, ludzie nie giną tu bezsensowną śmiercią. Najczęściej jest to akt wielkiego heroizmu. 

Oczywiście przede wszystkim to opowieść o wielkich marzeniach i o drodze do ich spełnienia, ujęta w sposób do bólu zabawny. Naruto to taki trochę sympatyczny przygłup, który skradnie serducho każdemu (choć moje od wielu lat należy do młodszego Uchihy i to się nie zmieni nigdy. BOŻE! A potem człowiek ma wymagania wielkości Muru Chińskiego). Kishimoto ma świetne poczucie humoru, które objawia się nie tylko w wiadrze świetnych żartów, ale także poprzez humor sytuacyjny. Dla mnie cudo bez skazy.

No i teraz najciekawsza rzecz.
Tak wam tu opowiadam, jaka to nie jestem zachwycona, jaka zakochana i tak dalej, ale nie wiecie jeszcze najlepszego. Znam los każdego bohatera. Wiem, kto umrze. Wiem, kto się z kim hajtnie, kto zostanie starym kacapem. Wiem po prostu wszystko i co? Nadal każda minuta spędzona przy tej mandzie jest dla mnie na wagę złota. 
Pierwszy tom przetrzepałam już z piętnaście razem i połowę kwestii znam na pamięć. Generalnie dobrze, że mam drugi, bo mój używany egzemplarz chyba nie dożyje kolejnego miesiąca. 

 

Jeżeli więc chcecie przeżyć niesamowitą przygodę - nawet się nie zastanawiajcie. Jeżeli myślicie, że to dla dzieci - jedno wam powiem: gówno prawda. To historia, która przypaść do gustu może nawet 90-latkowi. To absolutnie uniwersalna opowieść (pierwszy tom w oryginalne został wydany w 1999 roku, u nas 4 lata później), o której będziecie rozmyślać dzień i noc. Dlatego polecam wam ją z całego serducha (sama skończyłam już 10 tom i jestem coraz bardziej podekscytowana i z niecierpliwością czekam na kolejną dostawę tego pioruńsko dobrego towaru). 

Jeżeli jesteście zainteresowani kupnem, to polecam stronę wydawnictwa. Możecie kupić tam wybrane tomy, wybrane pakiety po kilka części, bądź całą serię :). 

Strona wydawnictwa (klikajcie w obrazek):

http://jpf.com.pl/index.php?content=cont_naszemangi.php&tytul=Naruto&log=nie

Oficjalny sklep (klikajcie w obrazek):

http://www.mangarden.pl/pl/c/Naruto/112

Zajrzyj również tu

32 komentarzy

  1. Ja uwielbiam Naruto. Pierwszy raz z tym anime spotkałam się jeszcze w LO czyli dobre 7lat temu 😁 a potem już poszło samo 😊
    I kiepski ze mnie chłopak 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, jakoś nigdy nie czułem potrzeby interesowania się tą kategorią literatury. Jednak kto wie, może kiedyś zwrócę większą uwagę nie tylko na Naruto ale i na całą mangę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie masz pojęcia, jak to odpręża!
      Koniecznie, myślę, że Ci się to spodoba :) A i miejsca dużo nie zajmuje ;)

      Usuń
  3. Jeszcze nigdy nie czytałam mangi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę, że mamy podobny początek historii. mianowicie najpierw anime, które oglądałam od praktycznie samego początku (gdy zobaczyłam Naruto miałam do nadrobienia ok. 50 odc) i na bieżąco aż do ostatniego odcinka. oprócz tego fillery, specjalne odcinki i filmy. wszystko. natomiast jeśli chodzi o mangę, to... do tej pory nie czytałam, co jest śmieszne, bo tyle czasu jestem z Naruto (ależ to zabrzmiało, haha), a ani razu nie zajrzałam do mangi. nie wiem, jak do tego doszło, ale jednak tak się stało. podobnie mam też z LOTR - obejrzany X razy film i jeszcze nie czytałam książek XD obecnie też powoli kupuję mangę i czytam. trochę pluję sobie w brodę, bo gdybym na bieżąco kupowała, to już bym miała komplet i jedynie, co bym robiła, to czytała znowu i znowu. ale lepiej późno niż wcale!

    gdy powoli zbliżaliśmy się do końca Naruto to z jednej strony nie chciałam patrzeć, a z drugiej nie mogłam tak tego zostawić. ale było mi coraz smutniej i aż mnie przerażała ta myśl, że to już naprawdę KONIEC. co ja teraz będę robić? co będę w czwartki wieczorem oglądała!? :O i wreszcie ostatni odcinek (mówię bardziej o 479 odc) - łezka w oku się zakręciła, gula w gardle i deprecha na maksa! miesiąc później postanowiłam, że obejrzę raz jeszcze 2 serie i aż w szoku byłam, że tyle rzeczy pamiętałam - 2 serie w niecałe 2 miesiące (pewnie krócej by się udało, gdyby nie inne obowiązki ;D). wzruszyłam się ponownie. matko! dlaczego, dlaczego Kishimoto zakończyłeś Naruto? takie One Piece wciąż trwa, a Ty! zawiodłeś mnie! (swoją drogą w ogóle mi nie pasuje kreska OP, uważam że na przestrzeni lat grafika i kreska powinna być na o wiele wyższym poziomie... ale to tylko moje prywatne zdanie!)

    co do Boruto: nie podoba mi się w ogóle. kompletnie... i cieszę się jak idiotka, kiedy widzę Naruto oraz starych bohaterów!

    wciąż wpadam na stronę w czwartki i czasami jestem zaskoczona i zdziwiona, że już nie ma odcinków Naruto, bo nastał koniec...
    14 lat oglądania robi swoje, oj robi. dlatego teraz uciekam do mangi :D miłej lektury Ci życzę przy dalszym czytaniu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że lepiej późno niż wcale! No cóż, jakby nie patrzeć to ponad 70 tomów xD Ale spokojnie, jesteśmy na podobnym etapie kolekcjonowania i myślę, że damy radę. Bo jak nie my, to kto?!
      Powiem Ci, że dziś obejrzałam chyba 14'ty odcinek "Boruto" i nie, za jakiś czas obejrzę sobie po prostu jakieś AMV z Sasuke, bo to gówno straszne i nie ma sensu się męczyć...
      Człowiek czuje się strasznie staro, prawda? Nasi ukochani już po 30'stce, eh....
      Dziękuję! <3

      Usuń
  5. Hejo!
    Tak cholernie się cieszę, że ten post powstał. Czytałam go z tak ogromną przyjemnością, bo jest o moim kochanym anime. ♥
    No cóż, żałuję, ale obejrzałam wszystkie 720 odcinków (niektóre nawet po kilka razy), a oglądam je od 10 lat. Mam cholerny sentyment i przyznam się szczerze, że odcinek ze śmiercią Haku i Zabuzy jest jednym z tych, które doprowadzają mnie do płaczu jak małe dziecko nawet po tylu latach... Do tego jeszcze końcówka Terminator 2: Dzień sądu (przez śmierć mojego ukochanego Arnolda na końcu). xD Nic innego nie jest w stanie doprowadzić mnie do łez, a tutaj im się udało! Mogą świętować, że nieczułą bestię doprowadziły do wylania morza łez za każdym razem, kiedy je oglądałam... ;x Oglądanie ich po kilka razy zawsze pozwala mi dostrzec coś więcej, co zdarzało się niegdyś pominąć. :D
    W każdym razie nie sięgałam nigdy po mangę, bo stanowczo mi wystarczały anime, choć lepiej zacząć od pierwowzoru, nieprawdaż, Katarzyno-chan? :D Kupiłam w ostatnim czasie light novel Sword Art Online, bo chciałam porównać anime z książką. No cóż, obrazków mi też nie zabrakło, naprawdę mi się bardzo podobały i do tego skorygowałam różnice między anime a light novelką, a do tego jeszcze bardziej polubiłam głównego bohatera, bo poznałam bardziej jego myśli i uczucia. ♥
    Oczywiście Lex odbiega od tematu jak zawsze. W każdym razie planuję zakup mangi, ale Naruto będę kolekcjonować później, jak znajdę pracę itd. xD Jak na ten moment zaplanowałam zakup mangi "Another" i być może "Hack". Nie mogę oczywiście pominąć, że muszę dokupić pozostałe light novel SAO, choć nadal wychodzą nowe, jednak na nie też będę musiała trochę zbierać, jak znajdę robotę będzie łatwiej. :D
    Hmm Naruto ma nie tylko świetny humor, ale też wartości. Każdy bohater ma do zaoferowania nie tylko dobrą rozrywkę i pokaz swoich jutsu, ale również mądrości, jakie posiada. :D Oczywiście uwielbiam bohaterów, którzy byli źli z jakiegoś powodu. Najczęściej byli jednak dobrzy, ale wybierali błędną i robili złe rzeczy, chcąc czynić dobro. Dziwnie to ujęłam, ale trudno. xD Lubię Naruto, głównego bohatera, ale czasem to obstawanie cały czas przy jednym zaczynało być nudne. Nigdy nie pomyśli nawet o złej drodze. xD Dlatego właśnie uwielbiam klan Uchiha. Wydają się źli, ale trzeba ich zrozumieć, żeby w ich niekoniecznie poprawnym postępowaniu zobaczyć cel, który jest dobry. :D
    Lex, ale ty pierdolisz... xD Dobra mykam już, bo tutaj tak już ci napisałam chyba o wszystkim, ale zapewne potem sobie przypomnę, że wiele rzeczy pominęłam, ale zaraz będę oglądać Króla Szamanów z bratem, kolejne ulubione anime, więc no, wychodzi mi chaotyczna wypowiedź. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że anime a manga to kompletnie dwa różne światy. Też myślałam, że jakoś nic nie może mnie zaskoczyć podczas przeglądania tych książeczek, a tu bam! Kijem przez łeb. Szczególnie pierwsze 100 odcinków oglądałam kilka - kilkanaście razy, a miałam mega ubaw i wgl ryczałam jak bóbr podczas czytania, ja Ci mówię - kupuj to!
      No Uchihy to wiadomo <3 My lubimy.
      Len z kolcem na głowie <3
      Buziaki!

      Usuń
  6. Nie wiedziałam, że manga dzieli się na jakieś rodzaje, chociaż w sumie mogłam się domyślać, bo jakby nie było, za pomocą tej sztuki można opowiedzieć wiele naprawdę różnych historii. Zawsze odrzucała mnie manga, te rysunki wydają mi się trochę przerażająca, ale może kiedyś się przełamię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie są przerażające! Są cudowne, polecam Ci gorąco i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. Chyba po raz pierwszy ktoś mi wyjaśnił o co chodzi z ta całą mangą ;) Nadal mnie to nie pociąga, ale przynajmniej wiem o co chodzi. I podziwiam osoby, które mają tak rozbudowaną wyobraźnię, by na podstawie samych obrazków stworzyć sobie w głowie historię. Życzę Ci wielu cudownych chwil z mangą i czasu na to, byś mogła oddawać się nowej pasji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nawet nie masz pojęcia, jak mi miło <3
      Dziękuję i zobaczysz, jeszcze Cię przekonam!

      Usuń
  8. Tyle żeś gadała o tej mandze, że aż sama się skusiłam na jedną. Co prawda nie na Naruto, ale jak mi się spodoba Death Note, to dojdę i do tego, haha. Masz na mnie za duży wpływ :s

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Death Note jest super <3 Ja Ci mówię, kupuj od razu, przecież Ciebie nie trzeba długo namawiać do zakupów xD
      Buziaki!

      Usuń
  9. Kiedyś oglądałam "Naruto" dobrnęłam do z 30 odcinków,a potem był Zabuza i Haku, a na ich wątku ryczałam jak bóbr i doszłam do wnisku, że bez nich nie oglądam "Naruto" i strzelam focha na autora. ;)
    Ogólnie "Naruto" lubię, ale ilość tego mnie przytłacza i wole krótsze produkcje.
    Sama przygode z anime zaczęłam od jakiegoś wampirzego gówna, a potem już samo poszło. xD
    Chyba już kiedyś Ci to pisałam, ale "No. 6" to życie i serdecznie polecam anime (mang jeszcze nie czytałam, brakuje mi chyba trzech tomów, muszę je dokupić).
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak możesz?! Oglądaj dalej, jest o wiele lepiej :D
      No cóż, w zasadzie w każdym momencie możesz przerwać, a już masz ten komfort, że gdybyś bardzo chciała, to jednak możesz kontynuować przygodę z tą mangą :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Lubię mangi anime i tego typu rzeczy. Jednak mimo, że NARUTO jest dość sławne to jeszcze ani nie oglądałam, ani nie czytałam. Ciągnie mnie by się w cała mangę jak Czarodziejka z Księżyca zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytam mang, ale po tę na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja się do mang nie mogę przekonać. Kiedyś koleżanka się w nich zaczytywała (ale w czym to ci dokładnie nie powiem), a ja tam logiki nie widziałam. Musiałabym się najpierw przestawić na czytanie "od tyłu" albo mieć szlaczki przy dymkach narysowane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak trudno, naprawdę, po kilku minutach robi się to już intuicyjnie :)

      Usuń
  13. Mangi i anime to nie moja bajka, ale moje przyjaciółki uwielbiają te klimaty. Przez to z nam z tytułu kilka mang XD Jednak z tego co się orientuje za Naruto nie przypadają :(
    Pozdrawiam :)
    http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w sumie "Naruto" to manga kierowania bardziej do chłopców, ale jak widzisz ze mnie chłopiec marny, a jestem zakochana :D

      Usuń
  14. Piękne obrazki!
    Kiedyś zabrałam się za pierwszy tom tej mangi i niespecjalnie mi się podobało. Po jakimś czasie zrobiłam drugie podejście i teraz to moja największa miłość.
    Ja równiez jestem w #TeamSasuke! :-)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D
      Ooo! A wszystkie tomy już przeczytane? :)
      Uchiha <3
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  15. Moja przyjaciółka czyta mangi. Sama chciałam od niej je pożyczyć i zagłębić się w fabułę, ale nigdy nie było czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie to zmień! Mangi to naprawdę dobra opcja dla zabieganych osób :D

      Usuń
  16. Szczerze to nigdy nie czytałam mangi i jakoś mnie do tego w ogóle nie ciągnie :P

    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo to naprawdę świetna sprawa :)

      Usuń

Obserwuj przez e-mail