"Miłość to piekielny pies" - Charles Bukowski | Zboczony romantyk - to lubię!

06 sierpnia

To, co lubię w Bukowskim, to prostolinijność uderzenia. Obuchem w twarz, ewentualnie z pijackim splunięciem na glebę i idziemy dalej, tworząc po drodze przeszyte realizmem wiersze. Nie ma w nim nic magicznego, jakby poezja jako muza stanęła przed nim zupełnie naga i - właśnie - masakrycznie prawdziwa.



Charlesa Bukowskiego łatwo przedstawić w dwóch słowach. To facet, który żył w poprzednim wieku, w najlepszej grupie społecznej - wśród prostytutek, alkoholików i wyrzutków. Idealna grupa, powiedziałabym, mając za życiową misję ukochanie całego marginesu społecznego na swój sposób. Ba, prowadzę niekwestionowane badania nad tym, że bycie bardzo innym człowiekiem radośnie wpływa na naszą twórczość - pozytywnie. Bukowski jest jednym z tych pisarzy, którzy potwierdzają moją teorię. Bawię się przy nim jak wariat. Czerpię z jego wulgarnej, prostej mowy ciepło istnienia. Czytam go często, jednak najczęściej wtedy, kiedy brakuje mi sił, by wstać i iść ogarniać własne życie. 

Jego proza, powiedziałby czytelnik nieco ociemniały, jest jak jego poezja - kupa odchodów i nic więcej. Jasne, na pierwszy rzut oka Bukowski przypomina dzieciaka, który chce się pochwalić swoimi podbojami miłosnymi i zasobem przekleństw, którym został obdarzony. Dopiero później, po długiej lekturze dochodzi się do wniosku, że jednak coś jest w jego prozie, w jego poezji. 
Miłość to piekielny pies to pozycja, na którą długo polowałam i w końcu mam zaszczyt napisania do niej recenzji. Zaszczyt, bo piękne i grube wydanie nie poraża jedynie formą, ale i treścią. Na kartach nowej serii Bukowskiego, dużo ładniej wykrojonej niż poprzednie wydania, odkrywam nowego poetę. Faceta, którego nie znałam z jego powieści i opowiadań. Trafiam na wiersze, w których jego wrażliwość uwypuklił sam autor. Są wiersze delikatne, pokryte nutką subtelnego milczenia o głębi. Bukowski w wieku... czekajcie, ile on ma lat podczas tworzenia tych wierszy? Pięćdziesiąt! To przecież idealny moment na to, by na chwilę przestać patrzeć tylko na długie nogi, zgrabne kostki i pociągające damskie stopy. 

Wiersze z tego zbioru różnią się od siebie zabarwieniem emocjonalnym. Chociaż wiemy doskonale, że większość jest pewnego rodzaju kalką prozy, to jednak... Cholera, Bukowski, ty romantyku! Nigdy nie sądziłam, że jego wiersze mogą mówić o miłości bardziej duchowej i rozwalać sceny z życia jego alter ego w tak szarmancki sposób. Może co niektórzy czytelnicy Bukowskiego spojrzą na mnie jak na wariata, ale są w tym tomiku takie perełki, które mówią o jego ukrytej warstwie bycia dobrym, kochającym chłopcem. To między innymi wiersz, który od razu sobie zaznaczyłam - w pułapce
Dlaczego perełka? W pewnym sensie dlatego, ponieważ nie ma w nim przekleństw, a ułożenie słów dodatkowo wzmacnia poetycką aurę melancholii i bardziej znanego szaremu człowiekowi smutkowi (chodzi mi nie o to proste szaleństwo autora, ale o naszą rzeczywistość, w której trzymamy się pewnych zasad). Na emocjach zagrały tak naprawdę pojedyncze wersy, pewna nie do końca wypowiedziana prośba. Układając je po swojemu, czyli w sposób, w który ja wykorzystuję poezję Bukowskiego, dostaję obraz zranionego do głębi, samotnego romantyka. 
I bardzo mnie to boli, a jednocześnie zachwyca. 

Biorąc pod uwagę całokształt, mogłabym zacytować autora posłowia, Leszka Engelkinga, którym tak często posługiwali się recenzenci. Pokuszę się jednak o własne złote zdanie, określające w całości Miłość to piekielny pies. Charles w tym zbiorze jest jak sumienie każdego "złego" człowieka. Pisze ludzką wydzieliną, owszem, ale dodaje do tego ukrywane na kartach swoich powieści emocje, dzięki czemu to cholerstwo nie jest takie gorzkie, ba, jest całkiem do przyjęcia przez szerszy tłum czytelników. Ja wiem, że ktoś może powiedzieć, że Bukowskiego czyta elita, ale o jakiej elicie autora w tym momencie możemy powiedzieć? Jego wiersze są otwarte na nas brudny świat, ale ratuje je, nas, wszystkich - piekielna miłość. 

Pisanie, że Bukowski mi się podobał lub nie w tym wydaniu, to taka trochę profanacja. Nie spodziewałam się  po nim wtopy, natomiast kilka jego wierszy istotnie dłużyło się podczas lektury. Kiedy ja widziałam w nich sens, koniec, amen w pacierzu, poeta ciągnął je dalej, nadając im prozatorskie akcenty. Niemniej jednak, wybaczę to, na rzecz wspomnianych perełek. W ogóle wybaczę to Bukowskiemu. Stary świntuch musi mieć coś dla siebie, prawda?

Angela, 


Tytuł oryginalny: Love Is a Dog from Hell
Kategoria: Poezja
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 39,00 zł
Oprawa: miękka, ze skrzydełkami
Premiera: 6 kwietnia 2017

Książka wydawnictwa:
https://www.noir.pl/ksiazka/705/Charles-Bukowski-Milosc-to-piekielny-pies



Zajrzyj również tu

2 komentarzy

  1. Przekonałaś mnie. Nie czytam poezji, ale chętnie sięgnę po ten tomik.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co sądzić o Bukowskim, czytałam jego książkę "Listonosz" i tylko mnie rozzłościł. Jednakże lubię eksperymentować z literaturą, więc na pewno przeczytam coś jeszcze tego autora.

    Pozdrawiam!
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail