"Szamański blues" - Aneta Jadowska | Chyba po raz pierwszy w życiu myślałam, że nie dotrwam do końca...

17 września

O książkach Pani Anety Jadowskiej czytałam same dobre opinie. Wydawało mi się też, że to zdecydowanie moje klimaty. Lekki humor, trochę magii i historia z przymrużeniem oka. Niestety po raz pierwszy (no dobra, drugi, bo był jeszcze ten przeklęty Grey) w życiu nie wiedziałam, czy dam radę skończyć książkę... 


O czym jest?
Witkac jest dojrzałym (choć może nie mentalnie) mężczyzną na poważnym stanowisku, który dowiedział się, że jest... szamanem. Od tej pory świat nie wygląda już tak samo. 
W pobliskim szpitalu zaczynają umierać noworodki, które nie miały większych problemów ze zdrowiem, więc Witkac musi rozwiązać zagadkę tajemniczych zgonów. Oczywiście jego niezwykłe zdolności będą mieć tu kluczowe znaczenie...

Co mnie najbardziej bolało podczas tej lektury? Nuda. Wszechobecna i wszechogarniająca nuda. Przez całą książkę miałam nadzieję, że wreszcie coś się wydarzy, że coś mną wstrząśnie albo chociaż troszeczkę nadszarpnie. Szturchnie. Dotknie. No cokolwiek, jednak płonne były me nadzieje. Dłubiąc w nosie znajdowałam ciekawsze rzeczy, niż w tej książce.

Do opisania mojego stanu użyję cytatu z tej powieści, ponieważ podczas lektury: "balansowałam na granicy załamania nerwowego i kurwicy". Z przewagą kurwicy. 
Gdy wreszcie ujrzałam tak długo wyczekiwanie słowa "Koniec tomu I", czułam się zajechana jak sandały Mojżesza, bowiem już dawno żadna powieść nie wymęczyła mnie tak bardzo.

Początek Szamańskiego bluesa był niezwykle obiecujący. Już po kilku stronach siedziałam z bananem na twarzy i myślą, że Eeeee, to będzie dobre. Do czasu pierwszych błędów logicznych. Wyobraźcie sobie sytuację, w której do drzwi Piotra, głównego bohatera, puka przemoknięte do suchej nitki dziewczę. On wychodzi do łazienki dosłownie na kilka minut, po czym wraca i stwierdza:

Pod moją nieobecność znalazła jakiś ręcznik i wytarła nim włosy. Były potargane i lekko naelektryzowane, jakby dopiero wstała z łóżka.

Moment, jakim cudem cholernie mokre włosy wytarte ręcznikiem mogą stać się naelektryzowane? Tego nie wiedzą nawet najstarsi indianie.

Niestety pod względem stylistycznym również bywa kulawo:

Spacerowała po niewielkiej przestrzeni mojej kawalerki i robiła coś, co w policji nazwalibyśmy profilowaniem. Sporo się można dowiedzieć o człowieku, przeszukując jego mieszkanie. I ona właśnie to robiła.

Wciąż możemy tego uniknąć, przyjacielu mój. Robić tego każ mi nie.

Choć na ogół styl autorki był dość przyjemny i lekki, przez co czytało się to szybko, lecz często z wielkimi przestojami. Za co pragnę pochwalić Panią Anetę to genialnie użyte wulgaryzmy. Posługiwała się nimi w mistrzowski sposób, dzięki czemu świetnie rozładowywały napięcie. Nieczęsto się to zdarza. Druga ogromna zaleta tej książki to świetny humor. Niezobowiązujące żarty, często wynikające z konkretnej sytuacji. Widać, że nie były wpychane na siłę do fabuły, co osobiście uwielbiam. 

Może o tym nie wiesz, ale wszyscy rodzice byli kiedyś normalnymi, fajnymi i lubianymi ludźmi. Mieli swoje życie, żarty i w ogóle. A potem pojawiło się dziecko. 

Przemyśl sobie, czy i w jaki sposób chcesz być obecny w moim życiu, i porozmawiajmy jutro. Albo za kilka lat. Nie wiem, ile czasu zajmują ci procesy decyzyjne.

- Super, więc pojedziemy pociągiem. - Uśmiechnęła się tak promiennie, jakby faktycznie cieszyła się na myśl o korzystaniu z taboru kolei państwowej. Różne są dewiacje i fetysze.

Jeżeli chodzi o samą postać Witkaca, który jest jednocześnie narratorem, to taki z niego detektyw jak ze mnie znawca wietnamskiej pangi hodowlanej. Przez X lat nie wiedział, że jego ukochana, która odeszła od niego 16 lat wcześniej mieszka praktycznie za rogiem. Mam uwierzyć, że nigdy nie spotkał jej, ja nie wiem, w warzywniaku chociażby? Srogie grzyby. 

Książka wzbogacona jest o świetne, klimatyczne ilustracje.
Mam też wrażenie, że wszystkie kobiety, z którymi mamy do czynienia w tej powieści są praktycznie identyczne. Butne, samodzielne i odważne. 

Historia jest strasznie rozwleczona. W zasadzie można byłoby wyrzucić te wszystkie retrospekcje, którymi zanudzał nas Piotr i książka nagle skróciłaby się przynajmniej o połowę. Tymczasem tyle nudy zapisanej ciurkiem przerosło nawet mnie. Pod koniec czytałam już praktycznie same dialogi, bo nie mogłam się doczekać końca. 

W Szamańskim bluesie strasznie podobał mi się wątek kryminalny. Bez tej całej zbędnej magicznej otoczki na niezbyt wysokim poziomie. Gdy Witkac i Konstancja wybrali się do pewnego starszego pana, by wypytać go o szczegóły okrutnej zbrodni, która miała miejsce wiele lat wcześniej, byłam po prostu oczarowana. Świetna zagadka, mocne opisy i czego chcieć więcej? Gdyby Piotr (alias Witkac) był zwykłym człowiekiem, a nie jakimś dziwnym szamanem (a w praktyce zwykłą popierdółką), czytałabym tę powieść z zapartym tchem, bo najzwyczajniej w świecie podobały mi się tu tylko wątki kryminalne i obyczajowe (czyli jakieś 100 stron). Resztę po prostu bym usunęła. Także ze swojej pamięci.

Dobra, przejdźmy już do podsumowania. Czy przeczytam kolejny tom? Broń Boże. Chyba popełniłabym harakiri. Jeżeli macie podobny gust (bądź brak gustu, jak twierdzą niektórzy xD) do mojego - nie sięgajcie po tę powieść. Umrzecie z nudów i kto zapłaci odszkodowanie? Jeżeli jednak macie ochotę na tę serię - mam nadzieję, że wam się spodoba ;).

Tytuł oryginalny: Szamański blues
Cykl: Szamańska seria (tom 1)
Kategoria: urban fantasy
Liczba stron: 415
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka 
Premiera: 15 stycznia 2016

Książka wydawnictwa:



Zajrzyj również tu

26 komentarzy

  1. No to chyba przyznam się do braku gustu i nie sięgnę po tę książkę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przynajmniej nie jest najgorsza z najgorszych. :D
    Nie miałam okazji nic czytać tej autorki, jakoś mnie nie ciągnęło, więc nie znam jej stylu, ale twoje przykłady świetnie to obrazują. :D
    W ogóle ten tytuł książki tej okropny w życiu nie sięgnęłabym po coś o takim tytule...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, zależy od punktu widzenia... xD
      O! To fakt, mnie też strasznie się nie podoba i jak jeszcze tego szamana rozumiem, bo w końcu Witkac nim był, ale ten blues?

      Usuń
  3. Chyba sobie odpuszczę tę książkę XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, powaznie????? a inni się tak nią zachwycają.. coś chyba mnie wkręcaz :P a tak na poważnie. Muszę pomyśleć, bo była w planach do przeczytania, teraz już sama nie wiem. Świetne zdjęcie!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie, wszystko jest na poważnie :)
      Dzięki!

      Usuń
  5. Jakoś nie mam specjalnie ani ochoty, ani czasu na poznawanie przeciętnych książek, które dodatkowo mogą wynudzić mnie na śmierć. Raczej sobie podaruję.

    OdpowiedzUsuń
  6. zdjęcie jest kapitalne, a recenzja dobra mimo, że to nie mój klimacik.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nuda to najwieksze zlo kazdej skiazki. ale nawet dalabym szanse wdizac o istniejacym humorze. Jednakze gdy zobaczylam "wulgaryzmy" od razu odstawilam ten tytyul daleeeeeeko. Ilustracje to na bank atut. Coz duzo wad wylapalas. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, dlaczego?
      Moim zdaniem dobrze użyte wulgaryzmy są na wagę złota.

      Usuń
  8. "Butne, samodzielne i odważne" - hejże hej, a czyż takie nie są wszystkie bohaterki w choćby dystopiach? :D
    Słyszałam sporo o tej autorce i generalnie te same rzeczy co Ty, więc kiedyś tam planowałam po nią sięgnąć, w końcu zabawnych i przyjemnych książek nigdy za wiele, prawda? Skoro jednak bardziej polecasz dłubanie w nosie niż czytanie tego "dzieła" to cóż, chyba nie będę marnować czasu ;)
    PS. Jakie porównania, genialne! :)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale gdy masz trzy takie bohaterki, które różnią się od siebie tylko kolorem włosów, zaczyna to byś frustrujące xD
      Dzięki :D

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam książek tej autorki, a o tej kompletnie nie słyszałam. xdd Jednak to chyba dobrze, sądząc po twojej recenzji. XD
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że lepiej zapoznać się z innymi ksiązkami :D

      Usuń
  10. Oh well. Smutno mi, że ta książka ukazała się w moje urodziny. XD

    Ale, ale! Albo mamy trochę odmienne gusta, albo autorka jednak się wyrabia! Dobra wieść. Z tego, co czytam, Dora Wilk naprawdę była dużo gorsza - przede wszystkim dlatego, że Jadowska zrobiła z niej wspaniałą Mary Sue, która już w pierwszym tomie serii ma o kilka mocy za dużo. O dalszych nawet nie ma co wspominać. Inna sprawa, że Witkac, który pojawiał się już w heksalogii o wiedźmie imho był jednym z najlepiej zarysowanych bohaterów. Może dlatego cykl szamański wydaje mi się bardziej interesujący. Albo jestem naiwna i wierzę, że jeszcze może być super. XD
    Kurczę no. Może jednak zerknę do tego "Szamańskiego bluesa"?

    Tak czy kwak - dzielna kobieta jesteś! Szacunek i w ogóle. A tekst o dłubaniu w nosie definitywnie zrobił mi wieczór, dziękuję. XD
    Uściski!

    Kasia z Herbacianych myśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, a znowu ja słyszałam, że seria o Dorze Wilk jest super. No i weź tu bądź człowieku mądry...
      Najlepiej zarysowany? Boże, to boję sie innych bohaterów :/

      Hahaha super, bardzo się cieszę :D
      Buziaki!

      Usuń
  11. Jestem w trakcie czytania "Akuszera bogów" tej autorki i po skończeniu tego tomu, miałam zamiar sięgnąć po "Szamański blues", ale po przeczytaniu twojej recenzji, chyba wstrzymam się jak na razie z jej zakupem;)
    Pozdrawiam:D
    https://krainamola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba kiedyś skuszę się na "Dziewczynę z dzielnicy cudów" :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. O nie jestem sama! :) Ja zaczęłam serię z Dorą Wilk i poległam, no za nic w świecie nie mogłam przez to przebrnąć, więc doskonale Cię rozumiem :/ chciałam bardzo- naprawdę! Mam jeszcze na półce, serię z Nikitą myślę, że dam jej szanse, i ilustracje w niej są bardzo klimatyczne. Zobaczymy :) Świetna recenzja :)
    Book Beast Blog


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chciałam i jakoś poszło, ale naprawdę, to było cholernie ciężkie :/
      Oby Ci sie spodobała!
      Dziękuję :)

      Usuń
  13. Kurcze, tak samo jest źle, jak wszystkie kobiety w pozycji są ociekające seksem i płytkie. Wszystkie postaci żeńskie nie mogą być takie same, niezależnie jakby inteligentne i seksowne, i do tego bystre i odważne nie były. No po prostu nie :D Ale cytaty, które tu umieściłaś brzmią bardzo przekonująco :D ten o kolejach państwowych <3 love :D

    Tak czy inaczej nie znoszę męczyć książek, więc dla kilku śmiesznych cytatów, chyba nie opłaca się po nią sięgać :D

    Pozdrawiam!
    Cass z Cozy Universe

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam kilka lat temu książki z serii o Dorze Wilk, pamiętam, że przez pierwsze części "płynęłam", potem było trochę gorzej. Teraz sięgnęłam po jej serię o Nikicie, na razie jest średnio. Już nie jestem tak... zafascynowana(?) całym tym światem, bohaterami. Mam nadzieję, że autorka mnie jeszcze zaskoczy... Witkacego miałam w planach, ale teraz nie wiem, zobaczymy ;) Bardzo ciekawa recenzja, choć żałuję, że tak musiałaś się męczyć przy książce.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail