"Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach" Emmy Abrahamson | Książka z TĄ okładką

13 września

„Właściwie to nie mam ochoty na randki. Nie chcę się już zgrywać. Dobrze mi samej. Lubię swoje życie. Swoje ciche mieszkanko, czystą kuchnię i zastawione książkami regały. Podoba mi się, że wszystkie rzeczy są tam,gdzie je zostawiłam przed wyjściem. Niczego więcej mi nie potrzeba i nie czuję się ani nieszczęśliwa, ani żałosna z powodu samotności.”


Czasami ulegam pokusie, by sięgnąć po lekturę lekką, prostą, do bólu wręcz nieskomplikowaną, która ma dla mnie być niczym więcej niż czystą rozrywką. Kierując się tą wewnętrzną potrzebą do przeczytania wybrałam książkę, która według mnie miała okazać się taką niezobowiązującą ucieczką od rzeczywistości, a ponadto był to także tytuł polecany i całkiem wysoko oceniany.


„Jak zakochać się w facecie który mieszka w krzakach” to powieść, która zdecydowanie zwraca na siebie uwagę. Pomijając tytuł, brzmiący niczym poradnik dla kobiet poszukujących wrażeń i przygód, to zdecydowana większość odbiorców skupia się na okładce wyjętej wprost z koszmarnego snu grafika. Nie ocenia się jednak książki po okładce, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że czasami jest tak, że okropne, mszczące się na poczuciu estetyki wydania kryją w sobie wartościowe wnętrza – i na odwrót – piękne obwoluty nadrabiają kiepskie, bezwartościowe teksty. Dlatego bez większego grymaszenia wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać.


Cóż więc znalazłam w środku?

Fabuła to głównie losy młodej nauczycielki języka angielskiego, Julii, która mieszka w Wiedniu. Jej życie jest poukładane, bezpieczne, a nawet nudne – praca, dom, dom, praca, w międzyczasie jakieś spotkanie z przyjaciółką, wyjście do kina. Nieoczekiwanie poznaje młodego, bezdomnego Kanadyjczyka, Bena, który zdaje się być przeciwieństwem Julii, a mimo to szybko zakochują się w sobie, pomimo różnic, zdrowemu rozsądkowi i uprzedzeniom. Czy uda im się żyć szczęśliwie?
Z prozą Emmy Abrahamson zetknęłam się pierwszy raz, to pisarka, która ma polsko-szwedzkie korzenie, zdążyła już do tej pory wydać jeszcze jedną książkę o długim i enigmatycznie brzmiącym tytule „Mój tata jest dobry, a moja mama jest cudzoziemką”. Muszę jednak przyznać, że styl, jakim posługuje się autorka jest lekki, przyjemny w odbiorze, prosty, ale na swój sposób zabawny. To właśnie dowcip jest najmocniejszą stroną książki, on też sprawia, że powieść czyta się przyjemnie i szybko. Emmy Abrahamson niezwykle łatwo wyłapuje absurdy życia codziennego, zgrabnie i z polotem, ale także ironicznie ukazuje komiczne sytuacje z życia głównej bohaterki.

Postać Julii wywołuje u czytelnika uczucie sympatii już od pierwszych stron – pomimo jej wad można ją naprawdę polubić. Gdy ją poznajemy siedzi w klatce własnej rutyny, przyzwyczajeń, jej strefa komfortu otacza ją ścisłym pancerzem, z którego dziewczynie trudno się uwolnić, jest jej w nim tak wygodnie, że nawet nie widzi takiej potrzeby. To właśnie znajomość z Benem, uroczym kloszardem, stawia przed Julią pierwsze wyzwania. Mnie osobiście główna bohaterka urzekła swoją chęcią zostania słynną pisarką – co chwilę wpada na nietuzinkowy, jedyny i oryginalny pomysł na powieść, zachwyca się własną kreatywnością, po czym przypomina sobie, że taka historia już została przez kogoś spisana.

„Jak zakochać się w facecie który mieszka w krzakach” można porównać do bajki dla dorosłych we współczesnych realiach – fabuła jest bardzo prosta, główny wątek to perypetie Julii i Bena, i tak naprawdę nie ma tutaj pobocznych wątków, żadna postać z dalszego planu nie przykuwa większej uwagi. Relacja między zakochanymi jest ciekawa i przedstawiona w sposób mądry i głęboki – oto dwoje ludzi, zupełnie sobie obcych, stają się dla siebie najważniejsi, uczą się życia razem, ale także rozwijają się na swój sposób. Ta znajomość daje im od życia dodatkowe bodźce – zmienia ich i wzbogaca. Nie ma pozycji lepszy-gorszy, nie ma słabszego ogniwa – jest Julia, która odnajduje w swoim życiu spontaniczność, jest Ben, który zapragnął osiągnąć w życiu więcej niż było mu to dane do tej pory. To miłość ponad stereotypami, ponad uprzedzeniami.

Lektura okazała się lekką, przyjemną historią napisaną z humorem i ironią. „Jak zakochać się w facecie który mieszka w krzakach” doskonale wpasuje się w końcówkę lata, na dłuższe, chłodniejsze wieczory, kiedy poszukujemy nieco naiwnych, optymistycznych powieści.

Kategoria: literatura kobieca
Liczba stron: 272
Cena okładkowa: 32,90 zł
Oprawa: miękka
Premiera: 18 sierpnia 2017

Książka wydawnictwa: 


Zajrzyj również tu

12 komentarzy

  1. Wydaje się być idealna na odprężający wieczór z książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama chyba też przeczytam po recenzji Lindy :D

      Usuń
  2. Ciekawy tytuł :P Już z niego można wywnioskować, że to lekka i przyjemna lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już słyszałam na parku blogach o tej książce. Okładka raczej nie przyciąga, ale opis owszem. Jednak mimo tego ja nie mogę brać na listę kolejnych książek. Muszę zzwolnić. Teraz priorytetem jest Wesele oraz Chłopi, a na pólce leży stos nieprzeczytanych książek. Świetna recenzja. :) zresztą jak zawsze przyjemnie się ją czytało.
    Pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu współczuwam :<
      PS To pierwsza recenzja Lindy na moim blogu ;)

      Usuń
  4. Tytuł rzeczywiście wpadł mi w oko, ale pomyślałam sobie, że dostanę przeciętną lekturę, której znowu nie będę mogła skończyć. Może się myliłam? Dobrze wiedzieć, że nie jest to nudna jak flaki z olejem powieść. Kiedy będę miała ochotę na coś lekkiego, to z pewnością zakręcę się przy tym tytule. Póki co już mnie znużyły takie ładne opowiastki :D Trzeba sięgnąć po coś mocniejszego ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie czytam "Ubezwłasnogłowionych" i to jest NAPRAWDĘ mocne!

      Usuń
  5. Ciekawy tytuł, warta uwagi książka, w moim mniemaniu.
    Idzie jesień, może więcej znów poczytam niż pogram.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Czaiłam się na nią i czaiłam ale po Twojej recenzji widzę, że nie ma na co czekać. Ostatnio czytałam dość dużo i wystąpił u mnie efekt zmęczenia materiału, więc myślę, że przeczytanie czegoś lekkiego i niezobowiązującego rozwiąże mój problem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że zmęczenie materiału dopada wszystkich :<

      Usuń
  7. Podzielam Twoje zdanie co do tej książki w pełni.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail