"Sekretna kolacja" - Raphael Montes

05 lipca

Czterech przyjaciół i świat, który stoi przed nimi otworem. Niestety w zderzeniu z brutalną rzeczywistością zmuszeni są do podjęcia radykalnych kroków. Etyka etyką, lecz za coś trzeba żyć, prawda? Przyjaciele decydują się na założenie nietypowego biznesu. Organizują kolacje, na których serwuje się dania stojące w ostrej sprzeczności z panującymi zasadami moralnymi. Oczywiście nikogo w ten sposób nie krzywdzą. Jednak... czy na pewno?



Sekretna kolacja to jedna z książek, na punkcie której oszalałam już przy zapowiedziach. Uwielbiam obrzydliwe historie z kontrowersyjną fabułą. Kanibalizm w ekskluzywnej formie? Ekstrawagancja w najczystszej postaci.

Twór autora Dziewczyny w walizce jest książką dość nietuzinkową, ponieważ zapisana została w formie relacji głównego bohatera. Dante opowiada nam swoją historię i już na początku wiemy, jak się ona skończyła. Na kolejnych stronach dowiadujemy się jak do tego doszło. To bardzo udany zabieg, który pozwala czytelnikowi skupić się na tym, co dzieje się aktualnie, nie wybiegając myślami za bardzo do przodu. Uwielbiam taką konstrukcję, ponieważ nie zachodzę w głowę, co stanie się na końcu, lecz uważnie śledzę poczynania bohatera na bieżąco. Mogę skupić się na lepszej analizie całej fabuły, bohaterach i stylu autora.

Raphael Montes jest Brazylijczykiem, dlatego więc akcja "Sekretnej kolacji" rozgrywa się w jego ojczyźnie. Byłam zachwycona wszystkimi miejscami, które opisał autor, tym klimatem, ludźmi i zwyczajami, tak odmiennymi od naszych. Nieczęsto mam okazję przeczytać coś takiego, ponieważ akcja większości książek, które czytam, toczy się w Stanach, Rosji, Canadzie lub na bliżej nieokreślonym terenie, zdarzają się również słowiańskie klimaty. Przyznam, że była to świetna odmiana i na pewno chciałabym więcej :).

"Z powodów wątpliwości sprawdziłem także w Kodeks karny. Część V, rozdział II. Przestępstwa będące brakiem szacunku dla zmarłych. Artykuł 212. Zbeszczeszczenie zwłok albo prochów. Kara: pozbawienie wolności od roku do lat trzech oraz mandat. Ku mojego zaskoczeniu kanibalizm nie był przewidziany w Kodeksie karnym. Problem stanowiło tylko zbeszczeszczenie zwłok, ale jedzenie mięsa - proszę bardzo."

Bohaterowie są... zwyczajni i to w najlepszych tego słowa znaczeniu. Banda chłopaków, z których każdy ma swoje wady i zalety, swoje preferencje, wzloty i upadki, a nawet głupie zwyczaje. Montes nie stworzył bohaterów literackich, on stworzył prawdziwe osoby, które są niesamowicie wiarygodne. Nie znajdziemy tu (charakterystycznych dla fikcji) skrajności, tylko wysublimowaną równowagę, która zdecydowanie robi wrażenie.

Muszę docenić styl i lekkość operowania słowem Montesa, a także humor, który wprowadził, a który to tak wspaniale umilił mi czas. Książkę przeczytałam praktycznie w ciągu doby (a nie czytam zbyt szybko) i to były naprawdę świetne chwile.

Na uwagę zasługuje również sama konstrukcja książki. Historia bogata jest w ciekawe, dynamiczne i nadzwyczaj naturalne dialogi (pamiętajmy, że główni bohaterowie są studenciakami, więc i słownictwo jest urozmaicone, NAPRAWDĘ UROZMAICONE), a także, jak zwykłam mawiać, efekciarskie wstawki, które niebywale umilają lekturę. Przykład? Rozmowa z WhatsAppa. Wydawnictwo Filia pokusiło się o wydrukowanie charakterystycznego okienka z dymkami wiadomości i dzięki temu możemy uwolnić swego wewnętrznego stalkera. W końcu któż z nas nie miał czasem ochoty wejrzeć w czyjeś prywatne życie? Kuźwa no, znajdziecie tu nawet przepis na antrykot jagnięcy, który zaleca się zastąpić ludzkim mięśniem pośladkowym.

Nowa zakładka <3
Dobra, ale przejdźmy do najważniejszego, bo pewnie to was ciekawi najbardziej.
Obrzydliwa czy nie?
Krwawa czy nie?
Mrozi krew w żyłach czy nie?

I tak i nie. Raphael Montes z wielkim rozmachem napisał swego rodzaju czarną komedię. Porusza bardzo trudne i kontrowersyjne tematy, lecz z lekkim przymrużeniem oka. Niby na poważnie, a jednak nie do końca. Szczerze? Okrutnie mi się to podobało. Od przyciężkich, patetycznych historii, które od początku do końca są ekstremalnie poważne, pozbawione humoru i poruszają "ważne tematy", wolę właśnie takie - lekkie, przyjemne, zabawne, a do tego cichaczem zmuszające do refleksji.

"Wziąłem z lodówki ser i szynkę i zrobiłem sobie kanapkę. Już miałem otwierać zamrażarkę, jednak w porę przypomniałem sobie, że w środku są zwłoki."

Naprawdę obrzydliwych momentów jest niewiele (choć może jestem już tak spaczona przez Ginekologów i Ludzi z bagien, że nie czuję już tej ohydy). Aczkolwiek punkt zwrotny tej historii był naprawdę wstrząsający. Montes sprawnie żongluje naszymi emocjami i wciąż zaskakuje nowymi rozwiązaniami. Samo zakończenie było naprawdę zadziwiające i stanowiło satysfakcjonujące zwieńczenie całej historii. Daje naprawdę mocno do myślenia i - co najważniejsze - pozwala na refleksję na temat dalszych losów owego biznesu. Niestety choć autor zastosował tu półotwarte zakończenie, nie zanosi się na kolejny tom, więc jeżeli nie macie ochoty na wielotomowe tasiemce - śmiało sięgajcie po Sekretną kolację.

Słowem podsumowania: książka naprawdę bardzo mi się podobała. Na początku oczekiwałam większej dawki krwi, flaków, obrzydliwego smrodu, wymiocin i Bóg wie czego, ale lektura niebywale mnie usatysfakcjonowała. To coś nowego, oryginalnego, coś, co poruszyło pewien temat tabu. Montes przedstawił tu kilka drastycznie kontrowersyjnych poglądów i teorii, które z pewnością zmienią wasze spojrzenie na świat, bo jakkolwiek nieetyczne są to opinie, to niestety, są prawdziwe.

Polecam wam ją z całego serducha, zwłaszcza jeżeli znudziliście już wszystkimi nudnawymi thrillerami i przewidywalnymi thrillerami. Jeżeli męczą was trójkąty miłosne czy rozterki sercowe głównych bohaterów. Jeżeli szukacie czegoś zupełnie nowego, zabawnego i inteligentnego. To książka zdecydowanie dla was!

41/2017
Tytuł oryginalny: "Jantar Secreto"
Wydawnictwo: Filia
Cykl: -
Kategoria: thriller/sensacja/
Liczba stron: 400
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka 
Premiera: 14 czerwca 2017

Książka od portalu Secretum.

Zajrzyj również tu

16 komentarzy

  1. Nie, dziękuję. Chyba jestem zbyt wrażliwa (albo nie powinnam wczytywać się w tę recenzję przy kolacji ;))...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brrr, brzmi obrzydliwie, ale z drugiejs trony jestem ciekawa, jakie wrażenie ta książka wywarłaby na mnie, więc może skuszę się na nią, gdy nadejdzie odpowiedni czas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zapowiada się ciekawie, więc chętnie ją przeczytam ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ci przeważnie ufam i jak będę miała okazję, to przeczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie tą pozycją. Ostatnio mam chrapkę na kryminały, więc tę pozycję zapisuję sobie na karteczce do kupienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Normalnie bym książki nie tknęła, nie byłabym w stanie jednak czytać o czymś obrzydliwym, ale jak mówisz, że takich momentów jest nie wiele to są one smaczkiem, więc warto sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nie moja bajka, bo mimo że mówisz, że tvh obrzydliwych sytuacji jest dość mało, to ja jednak mam wrażenie, że bym nie podołała :D

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele słyszałam już o tej książce, ale jeszcze nie miałam okazji, teraz to już zdecydowanie muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie te kręci każda obrzydliwość, odmienność i dziwność historii, więc to chyba coś dla mnie. No i po wielu kryminałach, jakie przeczytałam, zwykle flaki i wszelkie wnętrzności raczej mnie już nie ruszają. Świetne jest to, że, jak piszesz, bohaterowie posługują się urozmaiconym, ale naturalnym słownictwem. Bardzo nie lubię, kiedy w książkach młodzi bohaterowie używają wydumanych zwrotów i słów, których w realnych życiu nigdy by nie wypowiedzieli. Na pewno będę miała tę książkę na oku :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  10. No i teraz nie wiem :D Z jednej strony nie lubię nadmiernej ilości flaków i krwi, a już samo słowo kanibalizm sprawia, że się wzdragam, ale z drugiej kocham czarne komedie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że to będzie książka idealna dla mnie. Uwielbiam czarny humor + Przepiękne zdjęcie! Zachęca do czytania.

    zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń
  12. To brzmi jak coś, co mogłoby mnie zainteresować :) Z chęcią sięgnę po nią, jak tylko będę mieć okazję. I bardzo klimatyczne zdjęcia, super!
    Pozdrawiam,
    https://slowo-sie-rzeklo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam napisać ze ta książka chyba nie jest dla mnie,ale po Twojej recenzji jestem Jej straszenie ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydaje mi się, że książka spodobałaby mi się, chętnie się za nią rozejrzę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  15. No, zobaczymy czy mi również spodoba się tak jak Tobie. Tę książkę widuję już wszędzie, na stronach księgarni, na facebook'u, ale jednak najwięcej chyba na instagramie. Co chwilę ktoś mnie do niej zachęca, więc pewnie po nią sięgnę (jak tylko moja wypłata się uporządkuje - cóż, w czerwcu trochę zaszalałam z książkami). Ciekawi mnie, czy będzie bardzo brutalna, czy niekoniecznie. Dlaczego? Bo nie wiem, czy cokolwiek mnie jeszcze zadziwi po dużej dawce przeczytanych książek podobnych do twórczości Simona Becketta, czy Chrisa Cartera. Jednak zawsze warto spróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hejo!
    Sama okładka przyciąga mój wygłodzony niczym stado piranii wzrok. Moje patrzałki pragną flaków, krwi i wszelkiego rodzaju obrzydliwości, a najwyraźniej tego tutaj nie dostanę w takiej ilości... xD No cóż, życie!
    Czytałam niedawno jedną książkę, która właśnie była podobna pod względem początku - na starcie wiemy, jak się wszystko zakończy, ale przez całą książkę dążyłam do tego i zastanawiałam się, co się stało wtedy, że tak to się skończyło. xD Książka to "Metoda" Shannon Kirk. :D
    Ja właśnie wolę jednopartówki. Głównie takich książek szukam, bo wkurzają mnie niekończące się serie. Owszem, niekiedy lubię przeczytać duologię lub trylogię, ale głównie jednopartówkę, żeby mieć ją już zakończoną i nie wkurzać się, kiedy kontynuacja i czy będzie ona równie dobra. xD
    Klimat książki, do tego te zabawne cytaty, które dałaś oraz cała opinia nie pozostawiają wątpliwości, że muszę się za nią zabrać. Komedii nie lubię, ale za czarną jakoś nigdy nie miałam okazji się zabrać (jeśli chodzi o filmy), chociaż nie raz wujek mi opowiadał o nich i stwierdziłam, że mogą być ciekawe... xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail