O fali gówna wylanej pod adresem Zenona Martyniuka w związku z premierą jego biografii

28 lipca

Być może dotarła do was wiadomość, że 5 lipca tego roku wydawnictwo Edipresse wydało biografię Zenka Martyniuka, określanego jako Króla disco polo. Sama byłam bardzo zaskoczona tym faktem, ale pozytywnie. Wiedziałam, że książka ta na pewno znajdzie szerokie grono odbiorców. Niestety wystarczyło odwiedzić facebooka, by zobaczyć niekończącą się falę beznadziejnej krytyki i ohydnego hejtu, zarówno pod adresem wydawnictwa, jak i autora biografii, no i oczywiście samego Zenona Martyniuka. Ale po kolei.

[źródło]

Któż z nas nie słyszał o zespole Akcent? Myślę, że takich ludzi można policzyć na palcach jednej dłoni. Któż z nas nie lubi disco polo? W tym momencie na pewno zobaczyłabym wiele dłoni, które wystrzeliłyby w stronę nieba z prędkością światła. No cóż, disco polo jest dość charakterystycznym gatunkiem muzycznym i - jak każdy widzi, bądź bardziej słyszy - niezbyt skomplikowanym. Niestety nie jesteśmy zbyt tolerancyjnym narodem, wobec czego do słuchania tego typu muzyki, ogólnie uznanego za "totalną wieś", nie wszyscy się przyznają. Tak, tak, a gdy na weselu leci Przez Twe oczy, te oczy zielooonee... to śpiewają praktycznie wszyscy (nawiasem mówiąc klip do tej piosenki odnotował ponad 112 000 000 wyświetleń na YouTube). Nie oszukujmy się, taka jest prawda i podobnie jest w książkowym świecie, gdzie do przeczytania Pięćdziesięciu twarzy Grey'a przyznają się nieliczni, a okazanie sympatii względem tej serii okazuje się aktem heroizmu.

Przykro jest czytać wypowiedzi niektórych domorosłych znawców, którzy twierdzą, że rynek wydawniczy schodzi na psy, bo wydaje się takie "gówno", że co to za gwiazda, że to totalny chłam i jeszcze wiele innych, bardzo konstruktywnych opinii, których wartość merytoryczna równa się zawartości szamba. I nie - nie mówię tu o ludziach, którzy przeczytali tę książkę, o nie, bo 90% osób, które z taką dumą wypowiadały się na temat tej biografii, nigdy nawet nie widziały jej na oczy.

Nie jestem fanką disco polo i tego nie ukrywam, aczkolwiek na jakimś weselichu chętnie potańczę do czegoś skocznego i muzyka ta świetnie wpasowuje się w to kryterium. Tolerować czyjś kompletnie inny gust muzyczny uczymy się we wczesnej podstawówce, jednak niestety niektórzy pominęli ten etap.

Nie rozumiem, jak można być tak wielce oburzonym, że "ktoś taki jak Zenek Martyniuk" doczekał się swojej biografii. Może i się nie znam, ale chyba biografia opisuje życie autentycznej osoby, prawda? Najczęściej kogoś znanego i bardzo rozpoznawanego, często jakiegoś autorytetu. Więc co jest nie tak? Zespół Akcent powstał w 1989 roku, więc na rynku trwa już od 28 lat!!! Ich piosenki są bardzo znane, w pewnych środowiskach także okrutnie lubiane, a samo disco polo wreszcie wychodzi z cienia. 

Jeżeli jednak twierdzicie, że tej muzyki nikt nie słucha, podrzucę wam pewien film, który znaleźć można na kanale Dla Pieniędzy, w którym dowiecie się, ile zarabiają gwiazdy tego nurtu i to głównie z koncertów, bo LUDZIE NA NIE PRZYCHODZĄ.



Do tego ten cały hejt, że "gówno", że "szmira", że "chała", który odkryłam jeszcze długo, długo przed premierą. No cóż, chyba tego typu wypowiedzi osób, które nawet nie zapoznały się z treścią, nie muszę komentować, prawda?

Nawet przez moment nie chciałam tu nikogo obrazić, więc jeżeli w jakikolwiek sposób uraziłam wasze uczucia, to musicie mi wybaczyć, bo po prostu nie mogłam dłużej przemilczeć tego tematu. 
Po prostu żyjcie i dajcie żyć innym.
Dopóki nikt was swoim stylem życia nie krzywdzi - wszystko jest w porządku.

Jeżeli uważacie, że wydanie takiej książki to objaw agonalnego stanu rynku wydawniczego w Polsce - w porządku, ale czy ten hejt jest naprawdę potrzebny? Przecież nikt nie zmusza was do zakupu tej książki, a jestem przekonana, że istnieje rzesza osób, która będzie szczęśliwa z jej nabycia.

Należy rozważyć także, ile osób kompletnie nieczytających może przekonać się wreszcie do książek przez takie np. Życie to są chwile. Osoba, której słowo pisane kojarzy się tylko z nieprzyjemnymi lekturami, może zostać zaintrygowana, gdy w końcu na rynku wydawniczym pojawi się książka, w której poczytać sobie może o swoim idolu, odkryć nieznane fakty i ciekawostki. Sami się zastanówcie. Niewiele osób sięga od razu po uniwersalne dzieła wielkich mistrzów. Na początku musi to być po prostu coś przyjemniejszego i jeżeli tego typu książki zachęcą kolejne osoby do czytania, to ja jestem jak najbardziej na TAK!

Koniecznie dajcie znać, jakie jest wasze zdanie na ten temat!


Zajrzyj również tu

25 komentarzy

  1. Nie znam ani tego zespołu, ani artysty, więc jestem już jednym palcem u dłoni ;) Nie słucham disco-polo, a jak na weselu usłyszę taką piosenkę, to załamuję ręce, a nie śpiewam po cichu i tańczę, nie dlatego że uważam to za coś "obciachowego", ale mam dość piosenek, które ani nie mają dobrego wokalu, ani muzyki, a już na pewno nie promują dobrej treści i nie chodzi mi tu o przekleństwa w każdym zdaniu, a o sam wydźwięk utworów, z którego zazwyczaj wynika tyle, że życie ogranicza się tylko do seksu i dziewczyn. Po części zgadzam się z Tobą, a po części z tymi, którzy wydanie tej biografii tak krytykują. Dlatego nie chcę za bardzo się wypowiadać, że nie znam nawet tej osoby, więc sądzę, że inni, którzy hejtują bez przeczytania książki, też powinni zatrzymać to dla siebie. Ale z drugiej strony, muszę się trochę zgodzić z tym, że na rynku pojawia się coraz więcej biografii, które nie są kompletnie nic warte, a osoby, o których opowiadają, może są i sławne, ale nie mają nic mądrego do powiedzenia. Jest mnóstwo pseudo-artystów, którzy piszą o sobie książki, mimo że wartościowej treści jest w tym od grosza. Prawie każdy celebryta ma teraz swoją biografię, a co robi - gotuje, jest perfekcyjną panią domu, modelką? W żaden sposób nie krytykuję osób, które tym zajmują się w życiu, ale muszę tu trochę zgeneralizować i powiedzieć, że w większości przypadków tacy ludzie bazują na swojej sławie i pieniądzach, a nie na tym, że mają coś odkrywczego do powiedzenia albo przeżyli coś ciężkiego w życiu i chcą się podzielić swoimi doświadczeniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, biografie różnych dziwnych celebrytów zalały nasz rynek - zgadza się. Ale co innego, gdy pojawia się ksiażka o jakiejś pogodynce, która pokazuje nocą cycki w Mango, a co innego, gdy opis życia kogoś, kto robi coś konsekwentnie i coś tam sporego osiągnął.
      Ale absolutnie Cię rozumiem i nikt nikomu nie każe podrygiwać do każdego "hicioru" :D
      No cóż, a jak jest w przypadku tej biografii - nie wiem, bo zwyczajnie jej nie czytałam. Głównie jednak chodziło mi to, aby przestać oceniać z góry coś, o czym nie ma się kompletnego pojęcia albo w związku z jakimiś przykrymi doświadczeniami.

      Usuń
    2. "[...]na rynku pojawia się coraz więcej biografii, które nie są kompletnie nic warte[...]" - są tyle warte, ile ktoś jest w stanie zapłacić. :) Wydawnictwa to nie są instytucje charytatywne. Nie wydają biografii dla ideologii. Przed wydaniem sprawdzają czy im to w ogóle zejdzie. Muszą zarobić na tym. Można nienawidzić nawet osoby, której biografia się pojawiła, ale twierdzenie o którejkolwiek z takich książek, że są nic nie warte jest... niezbyt poważne. :)

      W księgarniach widnieje mnóstwo biografii osób, o których mam bardzo złe zdanie. O części z nich nawet takie, że swoim życiem nic kompletnie nie reprezentują. Mogę się dziwić, że ktoś w ogóle może tych osób słuchać. Mogę się dziwić, że ktoś kupuje ich biografię. Ale prosta logika zakazuje mi dziwić się wydaniu ich biografii. Skoro się dziwię, że ktoś tych osób słucha, to znaczy że biografię ludzie kupią z chęcią. A jak kupią to znaczy, że warto wydać.

      Rynek wydawniczy nie bawi się w politykę, różne ideologie czy miłości oraz antypatie. Rynek wydawniczy bawi się w pieniądze.

      Usuń
    3. Oooo, kolega wyżej bardzo dobrze prawi!
      Polewam Ci :D

      Usuń
    4. AMP H, miałam na myśli, że nie są nic warte pod kątem treści i samych wartości, jakie sobą prezentuje artysta. To, że wydawnictwom chodzi głównie o zarobek oczywiście rozumiem, bo to przecież normalne i trudno mieć o to pretensje, bo wydawnictwo też musi się z czegoś utrzymać, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę nasze polskie realia i to jak niewielki jest w rzeczywistości dochód przeciętnego wydawnictwa. Mówiąc nie są nic warte, nie miałam na myśli pieniędzy ;) Tak jak sam mówisz, jest wiele biografii osób, które swoim życiem nic nie reprezentują i to chciałam podkreślić mówiąc o "wartości" książki, choć mogłam to bardziej sprecyzować. Cóż, wiem, że wydawnictwo wydaje tylko to, co się sprzeda, co nie zmienia faktu, że ubolewam nad tym, że rynek wydawniczy tak funkcjonuje i coraz trudniej trafić na biografię kogoś naprawdę inspirującego.

      Usuń
  2. Z tym śpiewaniem na weselach czy innych potupajkach to szczera prawda:) Sama na co dzień słucham raczej mocnej muzyki, gotyckiej, metalowej, disco polo raczej nie wchodzi w grę. Jednak gdzieś tam załapałam zarówno słowa, jak i muzykę z tych bardziej znanych utworów. Skąd, jak, kiedy? Nie mam pojęcia ale je znam:D I śpiewam, a jak, tylko muszę mieć towarzystwo i piwo:)
    Ludzie hejtują, bo się nudzą. Takie jest moje zdanie. Siedzą przed kompem, szukają czegokolwiek, do czego akurat dzisiaj mogą się przyczepić i wylewają swoją nienawiść, zawiść i beznadzieję, obrażając kogo się da. Nie znoszę takich ludzi, nie rozumiem ich i mam nadzieję nigdy nikogo takiego nie poznać.
    Może i ten gość (należę do mniejszości i też go nie znam) nie ma nic do powiedzenia, nie wiem, nie oceniam, bo nie czytałam i nie znam człowieka. Jednak książka została napisana, wydana i na pewno znajdzie odbiorców. I o to chodzi. Po to są książki. Czasami trafiam na powieści, zwane powszechnie bestsellerami, które są dla mnie totalnymi gniotami, a dla innych czymś świetnym. Dla każdego coś dobrego. I też zawsze mówię: żyj i daj żyć innym. Nie pojmuję komu to przeszkadza, że taka książka została wydana;p
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie mam dość eklektyczny gust i słucham, co mi podejdzie :D
      Podzielam Twoje zdanie Gosiu. Hejterzy to po prostu bardzo nieszczęśliwi ludzie, chociaż często nie zdają sobie z tego sprawy.
      Dokładnie! To jest super, że nie wszystkim podoba się to samo, bo inaczej byłoby cholernie nudno :/
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  3. Twój blog teraz to po prostu cudo! <3 Książki nigdy nie przeczytam, ale szanuję jej wydanie, na pewno ktoś ją przeczyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu ale miło <3
      Ooo, myślę, że wielu ludzi!

      Usuń
  4. Hejo!
    No cóż, już wcześniej jak zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych u ciebie, że zostanie wydana taka książka - pierwszy raz się o niej dowiedziałam i byłam zszokowana. xD W tamtym czasie akurat Zenon Martyniuk pojawiał się dosłownie wszędzie (u mnie w już byłej szkole, nawet w klasie, bo jego fanki były w tej co ja, gdzie nie spojrzałam, było go pełno). Nie ukrywam, że nie pałam sympatią do disco polo, bo to zdecydowanie nie mój klimat. Mnie można nakłonić do tańca bardzo rzadko, a przy disco polo to już w ogóle święto narodowe (o śpiewaniu mowy nie ma). Jakoś nie umiem tańczyć, nie chciało mi się uczyć i nie było muzyki, do której chciałoby mi się w ogóle spróbować ruszyć tyłek z krzesła. Natomiast przy techno i electro house o dziwo mi się chce hulać. :D Taaa, jestem jakimś specyfikiem, ale znowu nie na temat... Znaczy po części na temat. xD W każdym razie jak jestem na weselu, czy na jakiejś imprezie urodzinowej, czy innych, gdzie grane jest praktycznie cały czas disco polo, potrafię schować swoją niechęć, bo nie jestem kurna u siebie i staram się uszanować gust osoby odpowiedzialnej za muzykę, gdyż to ona została wyznaczona do tego zadania, a nie ja i być może pozostałym gościom się podoba. ;)
    Wracając do książki - byłam zaskoczona i nie zamierzam jej czytać, bo w planach mam "Śmieszka" o Martinie Stankiewiczu i o zespole 5 Seconds of Summer, bo to mnie akurat ciekawi. No tak, nie miałabym nic przeciwko, gdyby to 5 SOS lub Starset mnie prześladowali, ale ja nie mam tutaj prawa głosu. xD Wiele dziewczyn na tym zadupiu za Zenkiem szaleje i tyle, a ja nie rozumiem tego fenomenu, ale trudno. Lubią disco polo i szaleją za nim? To, że ja nie, to nie znaczy, że będę po nich oraz samym piosenkarzu cisnąć, bo to mija się z celem. O gustach się nie dyskutuje, a swoich ulubionych gatunków muzycznych nie będę im siłą wpychać do głów, bo i po co? xD Bardziej chłopaki z mojej mieściny mają podobny gust muzyczny do mojego, ale cóż. :D Wydanie książki o Zenonie mnie nie obchodzi. xD Ktoś chciał wydać taką książkę, napracowano się, więc nie ocenię bez znajomości, a zapoznawać się z tym tytułem nie zamierzam, ale z tego powodu też hejtować nie będę, bo to nie jest mój interes. :)
    Ta wypowiedź jest tak chaotyczna - sorki, ale też odnosiłam się do swojego poprzedniego koma, kiedy dowiedziałam się o istnieniu takowej książki. xD
    Ps. Nowy adres bloga jest świetny! Chociaż poprzedni też zły nie był. ;) W każdym razie otworzyłaś sobie tym furtkę do recenzji np. filmów, seriali, czy czegoś innego. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno bym Cię skłoniła do potańczenia!
      Kiedyś zrobiłam sobie challenge - tańczenie makareny do każdej piosenki i kurde! Do każdej się da xD
      Ja ogólnie nie lubię ani biografii, ani autobiografii, więc raczej nie przeczytam, choć z ciekawości...
      Wiem <3 Właśnie chcę trochę rozszerzyć tematykę, bo czasem trochę się nudzę pisząc o samych książkach, a w ten sposób będę mogła pogadać trochę o rysowaniu i wszelkiej innej sztuce :D
      Pozdrawiam ciepło, kochana!

      Usuń
  5. Disco-polo puszczane w Wawie męczy mnie okropnie, bo to piosenki bez sensu, z podpicowanym wokalem i muzyką nierzadko skradzioną z kilku innych kawałków. Ale Akcent szanuję i przyznam, że bardzo lubię. Nie wszystkie piosenki, bo niektóre są naprawdę idiotyczne. Ale przyznaję się, że zespołu słucham i to z przyjemnością :) Zresztą temat disco-polo jest bardzo gorący, można by się wykłócać o wiele kwestii związanych z tym gatunkiem muzyki.
    A co do biografii, to nie widzę żadnych przeciwwskazań do jej publikacji. Jak zaznaczyłaś, na pewno znajdzie ona swoje grono odbiorców, sam zresztą nawet poznałbym historię Zenka, bo tak właściwie to nic o nim nie wiem. ;) A ludzi zawistnych, którzy hejtują bez wcześniejszego poznania przedmiotu, który obrzucają kalumniami, po prostu nie rozumiem i prosiłbym, żeby się puknęli w czoło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeden z niewielu zespołów, który do zaoferowania w swoich tekstach mają coś więcej niż opowieść o tym, jak to koleś X zapoznał babkę Y. Tylko jedni mówią o warzywniaku, drudzy o dyskotece. Jedni o blondynce, drudzy o brunetce. Ot, takie szaleństwo.
      O, o! To daj znać, jeżeli skusiłbyś się na jej przeczytanie, bo jestem ciekawa :D

      Usuń
  6. Nienawidzę tego, jak obrażają właśnie Zenka Martyniuka. Bardzo lubię tego gościa. Nie można powiedzieć, że nie ma talentu. Gdy puszczane są jakieś disco-polowe koncetry każdy zna tekst, śpiewa z nim.Jego piosenki wpadają w ucho, nawet jeśli nie jest się fanem tego gatunku. Jest osobą sławną, ludzie mówią na niego król disco-polo, gatunek, jak gatunek, ale uważam, że biografia to rzecz w porządku. Zasłużył na taką. Poza tym jego teksty nie są typowym dnem, jak przeważnie to bywa w disco-polo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się zgadzam. Teksty jego piosenek są najsensowniejsze (bez dup i cycków itd.) w całym tym szołbajznesie proszę ja Was :D

      Usuń
    2. Od 1000 lat śpiewa tak samo, ale to też jest swego rodzaju fenomen, bo przecież nikt nie młodnieje, a on jest taką ostoją muzyczną :)
      O, tak! Teksty coś wnoszą, w odpowiedzi na komentarz Radka właśnie zauważyłam, jak denna jest większość tekstów disco polo :D

      Usuń
  7. Co do disco polo to nie słucham tekstów, ale dobrze mi się do tego tańczy w sobotnie wieczory ;) Przeczytałam biografię pana Martyniuka bo jeśli mam się wypowiadać na jakiś temat to chcę wiedzieć o czym mówię. I stwierdzam, ze jest po prostu nudna. Ponad 200 stron o niczym. Sporo zdjęć, ale 45 zł za coś takiego to wydadzą tylko wielbiciele pana Zenka. Katarzyna Kuriata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj :/ Wielka szkoda, że się nie podobała...
      Podejrzewam, że wielbiciele i tak będą zachwyceni, ja tak mam ze swoimi ulubionymi autorami. Nieważne, co napiszą i tak to przeczytam, i pewnie będę niesamowicie szczęśliwa :D

      Usuń
  8. Disco polo jest i bedzie w Polsce. Kazdy lubi kazdy gdzies tam slucha gdzies tanczyl. Co do biografii osobiscie malo ich czytam ale hejtowac za to ze co? ze tak chce? Smiechu warte inei ma sensu glowy tym zawracac. Wazne ze my potrafimy zachowac dystans i poprawnie wypowiedziec. Bo slowa "gówno" i "szmira" to wiadomo kto tak mowi :P pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię takich nieuzasadnionych wypowiedzi owieczek, które idą za głosem tłumu :/

      Usuń
  9. Ja tam Zenona lubię. Disco polo też, ale np. Linkin Park również słucham. Lubię disco polo i czytam książki! Olaboga, ale jak to?! Nie trzeba być idiotą i wieśniakiem, żeby tego słuchać. A książkę kupię mamie na urodziny, bo mało czyta ale o swoim idolu to myślę, że jednak będzie chciała się czegoś dowiedzieć :)
    Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, czego ja nie słucham xD Mam eklektyczny gust i bardzo dobrze mi z tym :D
      Pozdrawiam ciepło! :D

      Usuń
  10. Ja słucham zdecydowanie innej muzyki, ale jak na zabawie poleci "jesteś szalona" to nie ma opcji siedzenia. Nie ma również wesela bez "Żono moja" :)
    Nie rozumiem hejtu, że wydano taką książkę. Bohater się nie podoba? To głupota, bo życie takiej gwiazdy musi być ciekawe, lata na scenie, tworzenie, spotykanie innych gwiazd.
    Czytałam kiedyś biografię Adele - niby gwiazda, której można słuchać bez wstydu, ale książka o niej była koszmarnie nudna! Młoda wokalistka, niewiele przeżyła w swoim życiu i większość książki była pisana na siłę. Uważam, że Pan Zenon jest o wiele barwniejsza postacią i jego historia może być ciekawa.
    A krytykować można jak się przeczyta - i to nie bohatera (chyba, że okaże się, że to dupek), a styl, sposób pisania, wydanie itp.
    pozdrawian
    Norsevia
    http://wbookach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jezu, "Żono moja" dręczy mnie już od paru lat i jeżeli zespół zagra to na moim weselu to zdekapituję wszystkich jego członków.
      Ooo! No proszę! No cóż, nie każdy, kto osiągnął sukces, jest postacią ciekawą, ale nie ma w tym nic złego. Podejrzewam, że fani Adele i tak byli zachwyceni :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  11. Może narażę się na hejt, ale ja uwielbiam Zenka i jego piosenki. Ba!, najlepiej bawię się przy disco polo i chętnie ich słucham. Czasami spotykam się z ludźmi wyśmiewającymi ten gatunek muzyczny, a nawet twierdzącymi, że trzeba go tępić. Kompletnie tego nie rozumiem, bo ja nie słucham np. metalu, a nie przeszkadzają mi takowe zespoły. To, że słucham disco polo, wcale nie wyklucza tego, iż uwielbiam polski rap, stare polskie piosenki (Krajewski, Alicja Majewska, Anna Jantar, Edyta Geppert i reszta cudownych artystów), jazz, rocka i parę innych gatunków muzycznych. Nie rozumiem także ludzi wyśmiewających ten nurt muzyczny, a jak przychodzi co do czego, to znają każdy tekst piosenki. Przypadek? Nie sądzę. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail