"Zew księżyca" - Patricia Briggs | Najbrzydsza książka w mojej biblioteczce...

10 czerwca

Obecnie „Zew księżyca” to w mojej biblioteczce absolutny zwycięzca w kategorii „Najbardziej obleśna i nieudana okładka”. Tak brzydkiej książki jeszcze nie miałam i mam nadzieję, że na jednym egzemplarzu się skończy, bo moje wątpliwe już poczucie estetyki może popełnić harakiri.


37/2017
Tytuł oryginalny: "Moon Called"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Mercedes Thompson (tom 1)
Kategoria: urban fantasy
Liczba stron: 420
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka

Co w takim razie przekonało mnie do przeczytania tej książki? No cóż, na pewno nie motyw przewodni, jakim są wilkołaki. Uwielbiam wampiry, Nocnych Łowców, demony, nawet te cholerne wróżki przełknę, lecz tych owłosionych drani nie potrafię zdzierżyć. Wilkołaki ukazywane są zwykle jako straszne konserwy, dla których życiowym celem jest zdominowanie innych osobników. Polegają na instynktach, toczą zajadłe walki i niestety zazwyczaj nie mają wiele wspólnego z rozsądnym działaniem. Z mózgiem też nie. Doceniam chęć obcowania z naturą, ten wiatr we włosach, muchy w zębach i komary na odmrożonym w nocy tyłku, ale nie potrafię przekonać się do tych stworzeń.

„Zew księżyca” przyciągnął mnie bardzo pochlebnymi recenzjami i rekomendacjami od moich znajomych, którzy twierdzili, że mimo wszystko książka ta spodoba mi się. No i, o dziwo, mieli rację.

Jeżeli jeszcze nie wiecie Fabryka słów podjęła się wznowienia tej serii. Na rynku możecie kupić już dwa pierwsze tomy, trzeci (podobno) już wkrótce!

Mercedes Thompson pracuje jako mechanik samochodowy i jest naprawdę twardą babką, która wielokrotnie zaimponowała mi nie siłą, nie odwagą, a rozsądkiem. Briggs skonstruowana zmyślną bestyjkę, która przełamuje kilka schematów. Nie jest kolejną biedną, zaszczutą szarą myszką, lecz też nie pędzi sprintem w kolejną skrajność. Kiedy sytuacja wymaga podwinięcia ogona (dosłownie), Mercy nie unosi się honorem i nie wygłasza refleksyjnych monologów na temat tego, że kobieta taka jak ona nie będzie słuchać czyichkolwiek rozkazów i bla, bla, bla, bla. Coś, co uwielbiam w tego typu książkach to humor i bardzo się cieszę, że tu go nie zabrakło, choć oczywiście chciałabym o wiele więcej. 

"PANI THOMPSON - czytałam - PROSZĘ TRZYMAĆ KOTKĘ Z DALA OD MOJEGO DOMU. ZJEM JĄ, JEŚLI JĄ ZNÓW ZOBACZĘ."

Główna bohaterka jest mechanikiem i miałam pewne obawy co do jej profesji i tego, w jaki sposób autorka przedstawi wszystkie szczegóły związane z jej zawodem. Briggs w tym względzie bardzo mnie zaskoczyła. Sprawnie żonglowała wieloma fachowymi terminami, nie upychając ich na siłę w fabule, lecz umiejętnie wkomponowała je w naturalne i ciekawe dialogi. Jeżeli chodzi o samą akcję właściwą Briggs zaliczyła kilka wpadek, wprowadziła także nieco zbędnych zawirowań, mimo to całość czyta się naprawdę lekko i przyjemnie. Na początku mamy okazję lepiej poznać samą Mercy, jej styl życia, charakter i otoczenie, dzięki temu gdy akcja nabiera tempa już wiemy, czego się po niej spodziewać, a także możemy skupić się bardziej na innych bohaterach. Przyznam, że najbardziej podobał mi się Adam. Samiec Alfa miejscowego stada wilkołaków niezwykle mnie zaskoczył. Brutalny, impulsywny, lekko arogancki, a do tego miły i sympatyczny. Mimo że wiele wydarzeń kręci się wokół niego, to i tak przez cały czas pozostaje gdzieś z tyłu, nie wysuwa się na pierwszy plan. Nie pozostaje obojętny Mercy (to nie spoiler), oczywiście z wzajemnością, jednak ten swego rodzaju flirt pozostaje gdzieś bardzo daleko w tle. Sam Adam jest po prostu jednym z bohaterów, o którym (szczęść Boże) główna postać nie myśli dniami i nocami, nie wysyła tęsknych spojrzeń w stronę jego domu, nie rysuje serduszek w piasku na plaży, ani nie podgląda go w najbardziej intymnych sytuacjach, wobec czego osoby nie lubujące się w wątkach miłosnych, będą ukontentowane (no może nie do końca, ale na pewno nie będą rwać włosów z głowy czy z czego tam chcą).

Pomysł Briggs na przedstawienie wilkołaków nie powala oryginalnością, aczkolwiek swoją wizję zrealizowała rzetelnie i umiejętnie. Autorka podkreśliła naturę wilka. Ich świat jest mroczny, bezlitosny i brutalny. Górę biorą instynkty, najważniejsza jest hierarchia stada i prawo do dominacji. Na początku byłam trochę zaskoczona, że to właśnie te nadnaturalne istoty przeważają w tej historii, bo w końcu sama Mercy jest jedynie zmiennokształtną. Potrafi w dowolnym momencie zamienić się w kojota i przyznam, że fragmenty, w których hasała na czterech łapach bardzo mi się podobały. Oprócz wilkołaków i zmiennokształtnych spotkamy także wampiry i czarownice.

Jak już wspominałam fabuła miała kilka uchybień i parę elementów się ze sobą nie kleiło. Wyglądało, jakby Briggs nagle stwierdziła, że rozwiązanie danej (niby problematycznej) sytuacji nie miało znaczenia i sobie je zwyczajnie pominiemy.
Wyobraźcie sobie np. że sekundy dzielą głównego bohatera od śmierci, cierpi niewyobrażalne katusze, moment w którym czytelnik obgryza paznokcie ze zniecierpliwienia, a tu bam, przyczyna bólu i przyszłej, prawie pewnej śmierci znika, no i jest wszystko cacy. Nikt do niego nie podchodzi, nie pyta o jego stan, nie przejmuje się, a on też ma tę całą sytuację gdzieś i w następnym zdaniu już nikt nie pamięta o tym zdarzeniu. Co najmniej dziwne.

"Volswagen Vanagon niczego nie przypomina tak bardzo, jak długiej na cztery i pół metra i szerokiej na metr osiemdziesiąt cegły na kółkach o równie aerodynamicznej sylwetce, co drzwi do obory."

Podsumowując „Zew księżyca” był naprawdę miłą lekturą, ciekawą przedstawicielką nurtu urban fantasy, jednak niczego we mnie nie rozpaliła, nie wywróciła mojego świata do góry nogami ani nic z tych rzeczy. To był po prostu sympatycznie spędzony czas i najprawdopodobniej przeczytam kolejny tom, bo to świetna odskocznia od rzeczywistości, jednak liczyłam na tzw. „efekt wow”, którego tu nie było. Na koniec pokażę wam oczywiście okładkę.

Ten okrutny żart grafika, który „zaprojektował” tę babeczkę na okładce, mając ze trzy promile krwi w alkoholu, postanowiłam zasłonić starą gazetą. Dzięki temu wygląda o wiele lepiej. W zasadzie, aby nie wyglądała tak źle możecie tę książkę zapakować we wszystko: gazetkę promocyjną z Tesco, stare naklejki z Hanną Montanną, wiekowy kalendarz z boysbandami, a nawet w starego pornosa. Chyba wszystko będzie lepsze. Oczywiście abyśmy nie zapomnieli jak cudownie wygląda ów „dziewczyna z okładki”, możemy ją sobie oglądać także z tyłu, na grzbiecie, a nawet w środku. Tym razem w wersji czarno-białej. Słowem: dla każdego coś „dobrego”. 


Książka od księgarni:

Zajrzyj również tu

30 komentarzy

  1. Muszę przyznać, że ta książka na pierwszym zdjęciu prezentuje się znacznie bardziej atrakcyjnie, niż na kolejnych, hahaha :D Ale na szczęście okładka nie oddaje tego, co znajduje się w środku, bo wnętrze tej książki jest naprawdę cudowne. Ja, co prawda, jestem trochę bardziej zadowolona z tej powieści niż Ty, ale i tak się cieszę, że jednak zaliczasz ją do przyjemnych i udanych lektur. Mam nadzieję, że 3 tom tej serii pojawi się jak najszybciej, bo ja tutaj naprawdę usycham z tęsknoty za przygodami Mercy.
    PS Tak samo robiłam, gdy czytałam książki z serii Dary Anioła - mam je niestety w tych paskudnych, polskich okładkach i po prostu musiałam obłożyć je w papier podczas czytania. Okładka to nie wszystko, jasne, ale takiego paskudztwa to ja jeszcze na oczy nie widziałam.
    PS 2 Ten pierwszy cytat, który umieściłaś w poście, jest chyba moim ulubionym zdaniem z tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko, żeby wyglądała gorzej xD
      O Boże, weź je sprzedaj, oddaj, wymień... Szkaradztwo :<
      Moim też! :D

      Usuń
  2. Stówę dam, że przekonasz ludzi do przeczytania książki tym, że ty nie lubisz wilkołaków, ale jednak książka faktycznie ci się podobała, a to znaczy, że rzeczywiście coś w niej musi być.
    Ja na początku totalnie olałam tę serię, potem była chwila, że bardzo się zaintrygowałam i chciałam ją zdobyć, ale jakoś szybko zmieniłam zdanie i teraz w sumie przeszła mi chęć na nią... To też kwestia tego, że nie lubię serii które mają po 10 tomów, to trochę męczące...
    A mi się okładka nawet podoba. :D Może to kwestia niebieskiego, bo kocham ten kolor. :D ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam nadzieję :D Niedługo biorę się za "Czerwień rubinu", mimo że nienawidzę motywu podróżowania w czasie, więc zobaczymy jak to będzie :D
      Niby tak, ale wiesz, z drugiej strony nie musisz czytać wszystkich tomów :)

      Usuń
  3. No faktycznie, ta okładka jest tak cholernie spierniczona, że nie da się na nią patrzeć. xD Bije rekordy popularności wśród najbardziej szpetnych. xD
    Mnie tam wilkołaki nie przeszkadzają. Mogą występować w opowiadaniu na 1 czy na 2 planie, mnie tam obojętne. Niekiedy dla odmiany fajnie mi się o nich ogląda jakieś filmy, ale jakoś nie czytałam książki, gdzie bezpośrednio byli głównymi bohaterami. Podobnie mam z wampirami, bo jakoś słabo u mnie z fantasy. xD
    Yyy ta przemiana w kojota głównej bohaterki to przypomina mi "Teen Wolf". Występuje tam sporo dziwactw. xD Obejrzałam raptem kilka odcinków i muszę oczywiście nadrobić ten serial, jak i wiele innych na liście, ale kiedy znaleźć na to czas. xD
    W każdym razie byłabym usatysfakcjonowana właśnie zachowaniem Marcy. Nie jest "zaszczutą betą" i umie się odgryźć, ale rozsądek też posiada. Dość ciekawe. xD Hmm podobnie ucieszyłoby mnie to, że nie myśli o tym całym Adamie dniami i nocami, bo chyba bym musiała czytać to przy wiadrze...
    Muszę poszukać, ile tomów w ogóle liczy ta seria. Może uda się ją wcisnąć na listę dla powiewu świeżości między thrillerami, których mam trochę do przeczytania. xD
    Ps. Z tymi naklejkami mnie powaliłaś. Ja jestem ubezpieczona i dosłownie takie posiadam! xD Nawet z High School Musical i Witch! xD Nie ma to jak kolekcjonowanie czegoś takiego w dzieciństwie, a potem rzucenie tego w kąt. xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam chyba wszystkie książki o wampirach - uwielbiam je <3
      Sporo dziwactw? Obejrzyj sobie "Czystą krew" xD Odpadniesz xD
      Hahahahhahaha aleś okropna! Adam jest super, pokochałabyś go :D Kurcze, sporo dosyć :/ Ale wiesz, nie musisz czytać wszystkich, możesz skończysz w każdym momencie :D
      No widzisz, czyli możesz kupować te książkę, zakleisz sobie xD
      Buziaki :*

      Usuń
  4. Jestem fanką tej serii, bo Briggs świetnie ukazała świat wilkołaków. Przyznam, że okładka aż tak mnie nie obrzydza - wydaje mi się, że jej zadaniem jest oddanie mocnego charakteru Mercy i tego, że nie jest to typowa bohaterka. Polecam kolejne tomy, bo akcja mocno się rozkręca! Jest też lepiej pod względem stylu :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Gaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę, bo mnie odrzuca po prostu :D
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. O rany, naprawdę to zrobiłaś! :D Owszem, pisałaś, że to najbrzydsza okładka w całej kolekcji, ale prawdę powiedziawszy nie sądziłam, że ją zapakujesz. Inna sprawa, że tak jak już pisałam, znam gorsze okładki, a tutaj, gdyby wyciąć tę paskudną twarz i od miesiąca niemyte włosy, to cała reszta - szczególnie kolorystyka - wypada na plus.

    A co do samej recenzji widzę, że masz podobne odczucia. Adam jest najlepszą postacią, książka przyjemna, ale bez szału, humor w porządku, a historia całkiem składna i dobrze poprowadzona (poza kilkoma bublami, które bolały wręcz fizycznie). Było miło, ale ja z kolei nie jestem pewna, czy chcę sięgać po kolejne tomy. Wiem, z czym to się je, a tyle innych książek czeka w kolejce, że może jednak na razie sobie odpuszczę.

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie bolą Cię oczy od patrzenia na tę nieszczęsną okładkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dało się inaczej, naprawdę xD
      Taaak, dokładnie, inaczej byłoby nawet spoko, zwłaszcza, że okładka jest niebieska :D
      Bolą, już upchałam gdzies na tyły mojej biblioteczki xD
      Pozdrawiam ciepło :D

      Usuń
  6. Patrząc na tę okładkę aż mi się przypomniały stare wydania Darów Anioła - brr, to było złe.
    Co do książki, z recenzji wynika, ze szału nie ma, więc na razie się nie palę, choć jeśli kiedyś znajdę ją np w bibliotece to przygarnę. :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złe, szkaradne, ohydne, obleśne... Tragedia po prostu.
      Mnie się podobała, choć po tych wszystkich peanach pisanych na cześć tej serii, spodziewałam się czegoś więcej :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Ja też zbytnio nie przepadam za tematyką wilkołaków. Nie ma konkretnego powodu, po prostu ich nie lubię :D Jednak ta seria ma rzeczywiście dobre recenzje, więc może kiedyś się skuszę.
    Okładka naprawdę świetna xD Ciekawe, kto miał większego kaca - kobieta z okładki czy grafik :D
    Pozdrawiam
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też wilkołaki średnio interesowały, ale ta seria jest inna. Podobała mi się, czytałam całą serię, polecam

      Usuń
    2. Polecam, bo ja naprawdę nie lubię wilkołaków, a ksiazka podobała mi się :D
      Pozdrawiam dziewczyny!

      Usuń
  8. Kilka lat temu też miałam do czynienia z tą serią. Przez pomyłkę kupiłam w jednym z namiotów nad morzem drugą część zamiast pierwszej, a ponieważ później pierwszej nigdzie nie mogłam znaleźć, zabrałam się już za tą drugą. I zgadzam się z Tobą co do tego, że bohaterka jest niezła. Nawet ją polubiłam. Jednak książka sama w sobie tylnej części ciała mi nie urwała, a wręcz trochę się z nią wynudziłam, więc już nigdy nie wróciłam do serii o Mercedes. Zastanawiam się teraz, czy pierwsza część spodobałaby mi się bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mercy ma już z 10 części. Fakt, trochę brakuje jej polotu, a raczej namiętności, bo to jest seria dla ludzi młodych, ale jest dość zabawna, Mercy jest pomysłowa.

      Usuń
    2. Isleen, może to przez to, że zaczęłaś od drugiego tomu? Spróbuj jeszcze "Zew księżyca", myślę, że Ci się spodoba, choć nie sądzę, żeby Cię jakoś szczególnie porwała :)

      Usuń
  9. Okładka jest okropna!! Nie dziwię Ci się, że obłożyłaś gazetą xD
    Szczerze mówiąc to ja też za wilkołakami nigdy nie przepadałam, ale książka wydaje się być przyjemna, a idą wakacje więc moze uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że na żywo wygląda jeszcze gorzej xD

      Usuń
  10. Ta okładka rzeczywiście jest mało estetyczna, ale ja mam w biblioteczkę tę: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/161000/161090/352x500.jpg

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię Bridge. Czytałam całą tą serię i każda część była świetna. Świetnie się zakończyła. Jest na chomiku amatorskie tłumaczenie, ale bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak w przypadku cyklu o Nocnej Łowczyni :)

      Usuń
  12. Też nie lubię wilkołaków. Za wampiry swego czasu dałabym się pokroić, czarownice do tej pory mnie jarają, wróżki zawsze wypadały zbyt przesłodzone, ale te owłosione gady są nie na moje nerwy XD.
    A ta okładka jest ohyyyydnaaa. Jeszcze zrób post z tutorialem jak właściwie należy obkleić ją gazetą i na pewno skorzystam <3

    (Przez chwilę tylko tu nie wchodziłam i ile ja mam do nadrabiania :O)

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, zrobię xD
      Hahaha tak, na maila mi przyszło tysiąc powiadomień o Twoich komentarzach xD
      Pozdrawiam ciepło :D

      Usuń
  13. Jak fantasy to już wiem, że nie dla mnie, bo ja nie bardzo lubię takie książki. Mimo wszystko, recenzja jest świetna.
    pozdrawiam, galeriakultury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bywają gorsze okładki, tworzone prawdopodobnie przez szalonych daltonistów , a ja z przykrością zauważyłem, ze moje poczucie estetyki uległo mocnemu stępieniu . Tyle już okładkowych koszmarków widziałem . Nie odniosę się do treści książki , bo w zasadzie nie czytam tego typu literatury . Co do opinii czytelników, to rzeczywiście, Patricia Briggs ma grono wiernych czytelników

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail