"Król Kruków" - Maggie Stiefvater | To w końcu warto to przeczytać czy nie?

14 czerwca

Któż z nas nie słyszał o „Królu kruków”? Któż z nas nie czytał pieśni pochwalnych na temat tej książki? Któż z nas nie głowił się nad tą niekończącą się falą ekskrementów, wylewanych przez niektóre osoby na tę serię? Skąd ten fenomen? Musiałam przekonać się osobiście.


38/2017
Tytuł oryginalny: "The Raven Boys"
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: The Raven Cycle (tom 1)
Kategoria: fantastyka/fantasy
Liczba stron: 496
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka
Premiera: 10 czerwca 2013

Do przeczytania tej książki zachęciły mnie ekstremalnie skrajne opinie. Ludzie kochają tę serię albo nienawidzą, przy czym ostatnio zauważyłam wysyp tych drugich. Stwierdziłam, że okej, też przeczytam, przekonam się za czym teraz ludzie szaleją. Uwielbiam książki Uroborosa, a pierwsze zdanie opisu z okładki brzmi tak: 

„ Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.”

Myślę sobie: „Ooo, dobrze się zaczyna...”. Jednak okazało się, że tylko ja mam tak brudne myśli i chodzi jedynie o przyjaźń. 

Blue wychowała się wśród wróżek, jednak ona sama nie nie posiada daru jasnowidzenia. Jest jedynie swego rodzaju katalizatorem, dzięki któremu obdarowane osoby lepiej „słyszą”. 
Już wkrótce Blue poznaje trzech przyjaciół – Ganseya, Adama i Ronana – poszukiwaczy magicznych linii mocy i legendarnego Króla Kruków. Czy razem odnajdą to, czego szukają? Zadanie nie będzie proste, zwłaszcza gdy dotrą już do magicznego lasu, w którym nawet czas nie płynie normalnie...

Przekonuje was ten opis? – bo mnie nie. Szczerze powiedziawszy znudził mnie motyw poszukiwania zaginionych grobowców, uśpionych mocy i tym podobnych dupereli. Wszystkie te historie i tak kończą się tak samo. Przez jakieś ¾ książki wraz z bohaterami próbujemy rozwikłać konkretną zagadkę, po drodze ginie jakaś drugoplanowa postać (bo oczywiście większość autorów boi się mordować te najważniejsze), na koniec oczywiście wszyscy są szczęśliwi i tańczą wokół ogniska przy odnalezionym grobowcu, śpiewając radosną piosenkę. Sami więc rozumiecie, że jakoś do lektury tej książki nie było mi spieszno. 

W końcu jednak przysiadłam i... byłam oczarowana. Nie, nieprawda. Na początku średnio mi się podobała. Bohaterowie byli mdli, akcji praktycznie nie było i całość określiłabym moim ulubionym, jakże profesjonalnym określeniem: takie se. Jako że twarda ze mnie babka, to stwierdziłam, że nie będę przekreślać tej powieści po 50, czy tam 100 stronach i lecę z tematem dalej. 

Nawet nie macie pojęcia, jak się cieszę, że nie odpuściłam. „Król kruków” niezwykle mnie uwiódł. Swoją delikatnością, lekkością i specyficznym klimatem. Na każdym kroku czuć magię i aurę tajemniczości. Po części to zasługa wykorzystania legendy o Glendowerze – walijskim księciu, który podobno czeka gdzieś uśpiony – która stała się podstawą i inspiracją do napisania „Króla kruków”. Najbardziej oczarowało mnie wplecenie do fabuły tajemniczych rysunków z Nazca w Peru, które oczywiście są jak najbardziej prawdziwe. Skomplikowane systemy linii, które z lotu ptaka przypominają zwierzęta, do dziś są ogromną zagadką, wobec czego brawa dla autorki za to, że wykorzystała je w swojej książce. Nadało to historii ogromnej wiarygodności.


Jednak moim zdaniem najmocniejszym elementem „Króla Kruków” są bohaterowie. Stiefvater stworzyła (jak na standardy młodzieżówek oczywiście) naprawdę wielowymiarowe postaci, z których każda jest kompletnie, kompletnie inna. Blue – niezwykle rozsądna, choć czasem ciut porywcza dziewczyna, która przez pewną przepowiednię nie może w pełni korzystać z życia. Ronan – okrutnie porywczy i brutalny chłopak, który po śmierci ojca całkowicie przestał sobie radzić. Gansey – cóż, ta postać jest dla mnie ogromną zagadką. Blue określa go mianem „Prezydenta”, ponieważ jest zawsze kulturalny i szarmancki, choć obrzydliwie bogaty. Ma też jednak drugą stronę, której nikomu nie chce pokazywać... Jest jeszcze Noah – nieśmiały i grzeczny chłopak, o którym nikt nic nie wie. Mojego ulubieńca zostawiłam na koniec. Adam. Spokojny, miły, kulturalny, niesamowicie zaradny i uroczy jak pudełko kociaków. Jego historia strasznie mnie poruszyła, być może dlatego, że przemoc w rodzinie, której doświadcza, nie jest zjawiskiem, z którym mamy do czynienia na co dzień. Większość maltretowanych osób stara się żyć w cieniu i nie obnosić z dowodami swojego cierpienia. Tu jednak jesteśmy naocznymi świadkami tego bólu i pasma licznych upokorzeń, których doświadcza Adam – tak, ten słodki i miły Adam, który wciąż pracuje nad sobą i dla siebie. Nie dojada, nie dosypia, a to wszystko po to, by zdobyć wykształcenie i być kimś. 

Stiefvater pisze lekko i przyjemnie, nie rozwlekając niepotrzebnie historii. Nie powtarza się i nie wyróżnia żadnego z bohaterów, skupiając się na nim bardziej niż na reszcie, choć myślałam, że to Blue będzie królować na kartach „Króla Kruków”. 

Autorka ukazuje także potęgę pieniądza i skutki posiadania lub braku mamony na różnych ludzi. To dyskretne studium psychologiczne robi naprawdę niezłe wrażenie, zwłaszcza, że wszystkie refleksje są starannie zawoalowane i historia nie wali nas w łeb oczywistymi morałami. 

Co mnie zawiodło? Zakończenie. Koszmarne i absurdalne. Nie chodzi mi o ostatnią stronę czy dwie, lecz o około dwadzieścia. Niektóre wątki zostały drastycznie urwane, autorka zaczęła kilka nowych, lecz w tak maksymalnym uproszczeniu, że do teraz zastanawiam się jak to się mogło zdarzyć. Tak jakby Stiefvater z najprawdziwszym namaszczeniem napisała jakieś 470 stron, a końcówkę skrobnęła na kolanie w przerwie między „Trudnymi sprawami”, a „Szkołą”. Dramat i mam nadzieję, że w kolejnych tomach ten element ulegnie poprawie, bo się zwyczajnie, po ludzku załamię. 


Mimo to mój pierwszy raz z Maggie Stiefvater uważam za niebywale satysfakcjonujący i mam nadzieję, że tak udany początek zwiastuje udany, wieloletni romans z jej dziełami.

Książka od wydawnictwa:
Znalezione obrazy dla zapytania uroboros wydawnictwo

Zajrzyj również tu

34 komentarzy

  1. Przyznaję się bez bicia, jestem wyjątkiem! xD Gdzieś mi kiedyś ten tytuł przemknął przed oczami, ale stwierdziłam, że raczej nie będzie dla mnie, bo to fantastyka, a ja jej unikam.
    Hahahaha niestety nie tylko ty miałaś brudne myśli... xD "Jadna dziewczyna i trzech chłopaków" brzmi jak początek jakiegoś erotyku... xD
    No cóż... Muszę przyznać, że się zaciekawiłam. Zwłaszcza postacią Adama, którą tutaj przedstawiasz. Uwielbiam takie zaradne osoby, które pomimo ogromnych trudności dążą do swoich celów.
    Zakończenie, które najwyraźniej nie jest zbyt dobre i początek taki sobie, jakoś odstrasza mnie, chociaż w środku tomiszcza kryje się coś więcej. Sam gatunek trochę mnie zniechęca, ale przecież próbuję się przełamywać... Jednak za wcześnie, żebym sięgnęła po kolejną fantastykę. Jestem po trylogii fantasy "Twierdza Magów" i to mi na ten moment wystarczy. Może potem sięgnę po więcej. xD Miałaś mi jakieś lekkie książki z tego gatunku polecić, kochana! xD Chyba maila do ciebie napiszę w tej sprawie, bo przekonywać się do czegoś trzeba krok po kroku. :P Może kiedyś i sięgnę po tę książkę. :)
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, pisz maila! Ja ostatnio mam strasznie ciężko z odpisywaniem na komentarze :/ Nie mogę się z tym ogarnąć już od długiego czasu :/ Także... maila masz, to pisz <3

      Usuń
  2. Tak, dobrze widzisz, napisałem komentarz xD
    Też niedawno skończyłem "Króla kruków" i AAAAAA. W tej części, tak jak Ty, najbardziej lubiłem Adama, ale w drugiej trochę mnie wkurzał :/ A zakończenie naprawdę było trochę rozczarowujące :/ Spodziewałem się czegoś lepszego :/ A ten klimat magii *,* Niby nie ma żadnych wampirów ani innych tego typu, ale książka jest przesiąknięta fantastycznością :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem w głębokim szoku xD
      Kurde, bo pod koniec autorka niepotrzebnie chciała zmienić jego charakter i coś mi się wydaje, że w drugim tomie będzie to ciągnąć :/

      Usuń
  3. W trakcie czytania tej książki miałam spory dylemat, aby wybrać między Adamem a Ronanem, bo obu strasznie mocno polubiłam, jednak gdy dobrnęłam do końca, uznałam, że to jednak Adam ostatecznie skradł moje serce (a po 2 tomie to już w ogóle). Początkowo nie przepadałam za tą książką, nie rozumiałam jej fenomenu i nie widziałam powodu, dla którego miałabym się "Królem kruków" zachwycać - co więcej, skrycie go hejtowałam :D Dopiero za drugim podejście doceniłam tę powieść, za bohaterów, za specyficzny tok prowadzenia akcji, za ten niesamowity klimat. Chyba po prostu czytałam zbyt dużo podobnych do siebie, schematycznych książek, więc gdy ponownie spotkałam się z "Królem kruków", który tak odstaje na ich tle, to wtedy dopiero dojrzałam w nim to ukryte piękno. I dobrze, bo dzięki temu na swoim koncie mam kolejną serię, która wzbudza we mnie masę pozytywnych emocji. Przede mną jeszcze 3 i 4 tom, niedługo będę się za nie zabierać (może jeszcze w tym miesiącu) i trochę boję się zakończenia, ale mam nadzieję, że mnie nie rozczaruje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, jakoś Ronan mnie nie jara, ale podczas tej sytuacji pod domem Adama strasznie mi zaimponował <3
      No cóż, wiele się tu nie dzieje, ale to naprawdę świetnie spędzony czas :D Można się bardzo zrelaksować!

      Usuń
  4. Książkę mam, ale nie wiem kiedy ją przeczytam i czy w ogóle to zrobię. Chociaż sprzeczne opinie o tej serii coraz bardziej mnie zachęcają do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obudziłaś we mnie nadzieję, że może jednak ta seria nie jest tak zła, jak ją malują, ale przynajmniej teraz wiem, że nie powinnam się spodziewać nie-wiadomo-czego-i-jak-bardzo-dobrego, bo po prostu mi się nie spodoba.
    Też miałam skojarzenie do tej jednej dziewczyny i trzech chłopaków... jeszcze się zaraz wyda, że wieczorami podczytujemy Grey'a, hehe

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak tak! Nie oczekuj od niej nie wiadomo czego i na pewno się nie zawiedziesz :) To po prostu relaksująca lektura :)
      No ba, ja przeczytałam nawet!
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  6. Hey! I am new at your blog (: I am following you now(;
    I hope you can visit mine and follow me back (; Have a good day!

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie ta książka leży prawie od dnia premiery. Byłam pewna, że ją przeczytam w tempie ekspresowym, bo poprzednia seria autorki bardzo mi się podobała. Jednak minęło kilka lat podczas, których pożyczyłam ją kilku osobom sama nie czytając jeszcze. :D
    Obecnie nie wiem czy kiedykolwiek po nią sięgnę.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często mam tak, że kupuję ksiązkę w dniu premiery, a potem leży z rok albo ze dwa :D
      Już byłam <3

      Usuń
  8. Ja niestety odpuściłam, nie dałam rady, nie wciągnęła mnie. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina (wyżej) mówiła, że za pierwszym razem też strasznie jej się nie podobała, ale za drugim razem już stała się wierną fanką :D

      Usuń
  9. Książka już jest mi znana, ale jeszcze nie czytałam. Poza tym nie jestem ogromną fanką fantastyki i akurat to do mnnie nie przemawia.
    pozdrawiam i zapraszam na nowy blog poświęcony książkom, filmom i kulturze.
    galeriakultury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja akurat jestem jedną z tych osób, które "Król Kruków" zachwycił, ba, znalazł się w ulubieńcach minionego roku. Ale czy to nie piękne, że każdy z nas ma inne gusta i coś, co dla mnie jest unikalnym arcydziełem, dla innego człowieka może nadawać się jedynie na podpałkę do grilla?
    Buziaki kochana! ♥
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A jeszcze cudowniejsze jest to, że są takie osoby jak Ty, które to rozumieją <3
      Ściskam! :D

      Usuń
  11. a ja przyznam się że nie czytałam (jeszcze) :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przeczytasz! Pozdrawiam :D

      Usuń
  12. Ja należę do tej drugiej grupy - osób, które ,,Króla kruków" nienawidzą. Chociaż może "nienawiść" to zbyt mocne słowo - po prostu książka bardzo mnie wynudziła, nie potrafiła mnie niczym zainteresować i znalazłam w niej też kilka nielogicznych elementów, które nie trzymały się kupy. Czytałam jeszcze inną serię Maggie Stiefvater - Wilkołaki z Mercy Falls - i podobał mi się zdecydowanie bardziej. Ale i tak cieszę, się, że ,,Król kruków" przypadł Ci do gustu :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, aż tak? xD
      Ja nie lubię wilkołaków, więc odpuszczam...
      Ściskam :D

      Usuń
  13. Doskonale to ujęłaś. Tą książkę, albo się kocha, albo nienawidzi. Ja jeszcze nie mam pojęcia do której strony się zaliczam, ale na pewno w najbliższym czasie się to zmieni. Jedyne co mnie martwi to odrobinę nudny początek, o którym wspominało już parę osób.

    Pozdrawiam!
    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mnie xD
      Mam nadzieję, że Ci się spodoba! :D
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  14. Też lubię książki, które zbierają skrajne opinie :) "Król kruków" ciągle przewija mi się w blogosferze i na portalach książkowych, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja sama nie umiem powiedzieć, co takiego nie podoba mi się w tej książce i innych utworach Stiefvater. Po prostu nie umiem się w nie wciągnąć i nimi zachwycać, choć nie mam im zbyt wiele do zarzucenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak często mam. Nie musisz przeciez wiedzieć, czemu Ci się nie podoba, czasem tak już jest i tyle :)

      Usuń
  16. A mnie ta książka zabiła. Oficjalnie jej nienawidzę. Nie cierpię, gdy w książkach mamy przesyt, a tutaj niestety się tak stało. Cóż, jedna z gorszych książek, jakie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam o niej bardzo dużo dobrych opinii i mam nadzieję,że trafi do mnie jak najszybciej. Bardzo fajna recenzja i blog, Pozdrawiam, i zapraszam do siebie:
    http://gosiaandbook.blogspot.com/2017/06/wywiad-z-mrswierzbicka.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam szczerze - mamy bardzo zbliżoną opinię o tej książce. Właściwie nieomal identyczną. Różnica tkwi tylko w ulubieńcach - ja przepadam właśnie za Blue i jej szaloną rodzinką. :D Drugi tom ma zdecydowanie lepsze zakończenie, za to fabuła choć emocjonująca to mocno poszatkowana. Ciekawa jestem Twojej opinii o "Złodziejach snów". ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie ta książka pokonała. Strasznie się zanudziłam i ogólnie była mdła. Ale że kończę książki zawsze, ale to zawsze, więc skończyłam i tę. Nie polecam nikomu, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail