"Ember in the Ashes - Imperium ognia" - Sabaa Tahir | Książka na miarę... na żadną miarę. Tej książki nie da się porównać do niczego.

23 czerwca

Najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku.


Jakie to było DOBRE!

Książkę tę przeczytałam już jakiś czas temu, ale to tak cudowny, tak niesamowity i tak pomysłowy twór, że aż ciężko to opisać. Jednak postaram się zaapelować do waszych czytelniczych umysłów i przekonać was do sięgnięcia po tę powieść. W zasadzie wcisnę ją wam, czy tego chcecie, czy nie. Z ciekawości zajrzałam na lubimy czytać i wiecie jaka ocena widnieje przy tym tytule? 8,11. Dla mnie to absolutna dycha.

Laia należy do prześladowanej przez władzę kasty - kasty Scholarów. Wychowywana przez dziadków dziewczyna pomaga im z całych sił, lecz jej brat wciąż wymyka się gdzieś potajemnie. Zostaje oskarżony o zdradę i Laia, aby go odzyskać, staje się niewolnicą egoistycznej i złej do szpiku kości komendantki w Akademii dla Masek. Tam poznaje Eliasa - jednego z najbardziej utalentowanych zabójców. To spotkanie całkowicie zmieni ich życie, lecz czy zwykła niewolnica i brutalny morderca mogą zmienić świat?

"Ember in the Ashes - Imperium ognia" (do jasnej ciasnej, skąd wzięła się ta cholerna moda na jednoczesne tłumaczenie tytułu i pozostawianie tego oryginalnego?) klimatem przypomina "Igrzyska śmierci". Oryginalna i porywająca historia, która wgniata czytelnika w fotel. Nie znajdziemy tu utartych schematów ani czułych słówek i eufemizmów. Wykreowany świat jest brutalny i właśnie w ten sposób został opisany.

Pokuszę się o porównanie owej powieści do znanej historii, aczkolwiek niekoniecznie lubianej. Dla mnie twór Saby Tahir jest współczesną, bardziej fantastyczną wersją "Quo vadis" i błagam, błagam - nie uciekajcie z tego powodu z krzykiem. Jeżeli czytaliście tę książkę Sienkiewicza (streszczenia się nie liczą!), to wiecie jaki ma klimat. Jedni ludzie mieli wszystko, inni nic. Chrześcijanie byli grupą prześladowaną i brutalnie wyżynaną. Bawiono się ich życiem, ich zdrowiem, ich emocjami. Osoby dzierżące władzy urządzały sobie igrzyska, podczas których śmiały się do rozpuku przy głośnych zakładach o to, którego chrześcijanina głowa poleci dalej. Fajnie się o tym mówi na historii, gdzie każda śmierć jest tylko pustym wyrażeniem, ale wyobraźcie sobie siebie w takiej sytuacji.
"Ember in the Ashes" ma przede wszystkim niebywały klimat. Dzięki tej lekturze przenosimy się w odległe czasy, do rzeczywistości pełnej amfiteatrów, gdzie losy pewnej niewolnicy łączą się z losami wyrafinowanego zabójcy. Maski, do których należy Elias, są elitarnym oddziałem Imperium. Borykają się z długoletnim, ekstremalnie trudnym i brutalnym szkoleniem. Tutaj nie ma taryfy ulgowej, przeżyją tylko nieliczni i to oni będą uprzywilejowanymi wysłannikami Imperatora. Liczy się spryt, lojalność, siła i odwaga. Nie ma miejsca na emocje i żale. To mroczny i niesprawiedliwy świat, w którym by przeżyć - trzeba oszukiwać i zabijać.

Sabaa Tahir wykreowała fenomenalną rzeczywistość. Niezwykle szczegółowo oddała realia całego Imperium (dlatego z tej lektury powinni być zadowoleni nawet miłośnicy high fantasy), przy czym pozostawiła ogromne pole dla nas i naszej wyobraźni. Uwielbiam ją za to, że nie boi się zabijać bohaterów (i chwała jej za to). Niestety w wielu przypadkach czujemy pewność, że główna postać na pewno nie zginie, bo... przecież to główna postać. Tu nie mamy tej pewności, dzięki czemu lektura "Ember in the Ashes" niesie ze sobą okrutną dawkę emocji i wstrząsów.

Jeżeli chodzi o samą konstrukcję książki, historię poznajemy z dwóch perspektyw: Eliasa i Lai. W każdym kolejnym rozdziale to ta druga osoba jest narratorem. Nadawało to całej akcji niesamowitej dynamiki. No i tu nowość: w końcu to nie tylko dziewczyna opowiada swoją historię, ale także facet i to dwudziestoletni. Czy było to dobre? Pokażę na obrazku.

[źródło]
Sami bohaterowie zostali kapitalnie skonstruowani. Wiarygodni, wielopłaszczyznowi, charakterni i co najważniejsze - NIEWYIDEALIZOWANI. Popełniają błędy, czasem mają gorsze dni, nie są ani do końca dobrzy, ani do końca źli, czyli coś, co pokochałam właśnie w "Igrzyskach śmierci". Tak porównuję tę książkę do trylogii Collins, jednak nie myślcie, że w jakiś sposób nią zalatuje. Absolutnie. Jest całkowicie oryginalna i inna od wszystkich. Ma specyficzny klimat, a świat w niej przedstawiony jednocześnie przyciąga i odpycha. Autorka świetnie przedstawiła w niej ludzką naturę, bez żadnych upiększeń. 

Fabuła jest zaskakująca, pełna zwrotów akcji i NIEPRZEWIDYWALNA. To naprawdę niesamowite uczucie, gdy czytając nagle otwierasz ze zdziwienia usta i trwasz w tej pozycji kilka minut, bo nie możesz uwierzyć w to, co się właśnie stało. Z drugiej strony - wszystkie zdarzenia i konsekwencje są w pełni logiczne. Nie ma tzw. rozwiązań z dupy, które niestety często niweczą całą przyjemność z lektury. Sabaa Tahir starannie zaplanowała tę powieść punkt po punkcie, jednocześnie nie tracąc na lekkości i świeżości. 

Pomimo tej całej brutalności, o której tu wciąż wspominam, "Ember in the Ashes" jest powieścią pełną cudownego, swobodnego i oryginalnego humoru, często dwuznacznego, aczkolwiek nie na poziomie żenującym. 

"Imperium ognia" jest opowieścią o przyjaźni, która często nie jest ważniejsza niż wszystko inne, o miłości, która wcale nie ratuje bohaterów z najgorszych opałów i o życiu, które często tracą niewinni. Cudo. Cudo. Cudo.

Na sam koniec, jeżeli nie chciało wam się czytać mojej opinii (lenie cholerne!), to wam ją streszczę w kilku graficznych znakach:
❤❤💓💪💗💋💋💙😻😻💟👌👌👍😁😚💃💋💏✔♥♡♡♡♡♡♥♥🎆🎇🌠💓💚💛💜

Kurde, musicie, MUSICIE to przeczytać po prostu. Jak nie, to do każdego z was z osobna przyjadę z książką i zacznę ją wam czytać na głos, aż w końcu będziecie mieć dość mojej wspaniałej osoby i mojego fantastycznego głosu i spróbujecie mnie przekupić, żebym tylko sobie poszła, ale ja powiem "Nie, nie, nieee" i dam alternatywne rozwiązanie. Albo czytasz, albo się mnie nie pozbędziesz. Gwarantuję wam, że lepiej nie próbować. Już tacy byli i co? Tylko mi miejsce w ogródku zajmują.

Mam też dobrą wiadomość dla osób, które wyczekiwały kontynuacji "Ember in the Ashes" - to już 28 czerwca! Oczywiście koło premiery wpadajcie do mnie, na pewno będzie opinia :D. 

40/2017
Tytuł oryginalny: "An Ember in the Ashes"
Wydawnictwo: Akurat
Cykl: An Ember in the Ashes (tom 1)
Kategoria: fantastyka/fantasy
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Premiera: 4 listopada 2015


Książkę kupicie na:
https://www.nieprzeczytane.pl/

Zajrzyj również tu

14 komentarzy

  1. Czuje się zmuszony do przeczytania jej haha :D Tym bardziej, że kolejny tom za parę dni, nawet napisałaś o tym w poście, a więc nie wiem dlaczego się powtarzam. Dużo osób poleca także chyba warto się zapoznać z tą historią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz i teraz mam dylemat albo przeczytać książkę, albo czekać aż zostaniesz lektorem ;) Sam nie wiem która opcja jest bardziej kusząca.
    A tak w ogóle to właśnie dodałem książkę na swoją półkę w księgarni internetowej na literkę "L", i zacznę ją gdy przeczytam Time Raiders ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tu pojawia się Lex, do której możesz się już pakować! xD Oczywiście jak ktoś mi czyta to się wyłączam, przez to audiobooki nie wchodzą w grę, ale możesz spróbować, nie bronię. xD
    Zmuszać się nie będę, bo znowu to powiem "nie przepadam za fantastyką i ograniczam ją do minimum", więc stara śpiewka może się znudzić. Pomimo tego gatunku, cholernie mnie kusi, żeby się zabrać za tę książkę. Uśmiercanie głównych postaci - to tylko u nas w blogowym świecie opowiadań (uwielbiam ten zabieg) - i wkurwia mnie przewidywanie, że główny bohater nie może umrzeć... Podobnie jest tutaj z akcją... Miłość nie ratuje (matko dzięki ci za to), bo od nadmiaru romansidła zmieniającego twardych bohaterów w ciepłe kluchy to mi się rzygać chce... Kusi mnie bardzo i gdybyś mnie okłamała, że to nie fantastyka, tylko np. thriller to w trakcie czytania bym wyklinała, że mi podstawiłaś pod nos gatunek, za którym nie przepadam, ale zapewne z ciekawości bym ją dokończyła, bo nie lubię przerywać w trakcie czytania. Jednak rzucać się na głęboką wodę też nie będę - nie po tej jednej książce Kinga... To jedyna książka, której przeczytałam 70 stron i nie mogłam dalej... "Łowca snów", jak usłyszałam ten tytuł w filmie "Pakt milczenia" stwierdziłam, że zobaczę. xD Za głęboko się rzuciłam i trochę zniechęciłam, jednak trudno. I tak przeczytam "Zieloną milę" po obejrzeniu kilkukrotnie ekranizacji. To zbyt piękne, żeby nie przeczytać. ;)
    Rozpisuję się tutaj nie na temat... Ta gadatliwa Lex, zamknąć jej wreszcie jadaczkę, a raczej odebrać klawiaturę. xD
    W każdym razie może coś lżejszego z fantastyki może bym przeczytała, ale to e-maila muszę do ciebie wysłać, żebyś mi poleciła. U mnie w bibliotece są tylko 1 i 3 część DA. xD Więc też kruuucho i nie wiem, czy bym się za to zabrała. xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  4. O, kolejna część, to mnie wydatki czekają. :) Też czytałem, też opiniowałem, chociaż aż tak niezdrowo się nie podnieciłem. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze dobrze już czytam ... aczkolwiek możesz mi poczytać do poduszki.
    pozycja wydaje się superowa.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dam rady przeczytać tego nie prędzej niż w sierpniu (Albo wrześniu)...
    Mam się zacząć bać?

    OdpowiedzUsuń
  7. No ja powiem, że książka do mnie kompletnie nie przemawia. Znudziły mnie już takie klimaty,mam ochotę na nieco odmienienie sobie nieco tematyki książek jakich czytam.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie chcesz wiedzieć jaką miałam reakcję, gdy przeczytałam, że premiera kolejnego tomu już 28 czerwca. Ksiązkę czytałam w zeszłym roku i zakochałam się w niej bez reszty. Długo czekałam na jej kontynuację i z mijającym czasem bałam się, że w Polsce nie pojawi się drugi tom...A tu taka niespodzianka! Strasznie się cieszę 😍

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/06/po-wlasnych-sladach.recenzja.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. Wypraszam sobie, ja nie leń! Po prostu weszłam tu z zamiarem czytania co drugiego zdania, bo jak wiesz (albo i nie) kupiłam już tę książkę (cholerstwo ma dojść we wtorek/środę), więc miałam problem moralny - czytać czy nie czytać? W końcu postanowiłam czytać co trochę, ale ostatecznie tylko zwracałam uwagę na tę podkreślone zdania, bo gdybym czytała wszystko to chyba bym miała wymagania z kosmosu.
    Wątpię, że to będzie najlepsza książka, jaką przeczytam w tym roku, bo musi iść w szranki z cuuudownym, ukochanym ,,Małym życiem'', ale że jest mega w klimacie, który lubię, więc może okazać się naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mówiłam, że dobre to jest? XD W prawdziwe czytałam Ember tak dawno, że już nie pamiętałem czemu... Ale teraz już wiem, po tej recenzji. W sumie czułam się trochę jakbym znów przeżyła to wszystko, co Saab odjebała (delikatniej się tego nazwać nie da) pod koniec.... I w połowie... I na początku... Chrzanić to, dajcie mi kolejny tom! <3

    Całus ;*
    Q.

    Otwórz Drzwi do Innego Wymiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dałaś linka więc jestem :D
    Kurczaczki i co teraz?! I co teraz?!
    TOTALNIE MUSZĘ TO PRZECZYTAĆ, KIEDYŚ. W NAJBLIŻSZEJ PRZYSZŁOŚCI ALBO... ALBO NIE WIEM KIEDY.
    Zdecydowanie zaliczam się do leni i to takich już z wyższego poziomu zaawansowania, ale recenzję przeczytałam od deski do deski. Książka zapowiada się ciekawie, co oznacza, że tak przekonałaś mnie, chcę ją przeczytać. Niemniej zapraszam do siebie, chętnie posłucham twojego głosu ;D
    Będę wspaniałomyślna i ci powiem, że może jednak nie będę zajmować miejsca w ogródku, skoro i tak masz go już tak mało :P
    Recenzja napisana w bardzo fajnym stylu, nawet jej długość nie przeraziła takiego kompletnego lenia jakim jestem XD
    Blog dodaję do obserwowanych i obiecuję zaglądać regularnie, a jeszcze lepiej co post! :D
    Pozdrawiam cieplutko (No i Marta też pozdrawia XD)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę, kurczę, sama nie wiem! Quo Vadis wciąż przede mną, więc niewiele wiem o klimacie tej książki, o którym wspominasz. I chociaż Ember In The Ashes obiło mi się o uszy już nieraz, sama nie wiem gdzie, to nie jestem do końca przekonana. Dużo osób jednak polecał tą książkę tak jak Ty, więc może coś w tym jest :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  13. Dosłownie kilka dni temu zaczęłam czytać o tej książce! Opis od razu mnie przekonał, a po Twojej recenzji... muszę ją mieć!

    http://zofiawkrainieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoja recenzja jest tak pozytywna, że książka ląduje u mnie na liście do przeczytania. :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail