"Cela 7" - Kerry Drewery | RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

27 marca

Front, który sugeruje nie najlepszy kryminał, wprowadza w poważny błąd. Jest to bowiem bardzo dobra dystopia z elementami satyry.


*** Wydanie ***

24/2017
Tytuł oryginalny: "Cell 7"
Wydawnictwo: Sonia Draga/Młody Book!
Cykl : ?
Kategoria: dystopia/literatura młodzieżowa
Liczba stron: 472
Cena okładkowa: 39,99 zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 29-03-2017

Niestety okładka pozostawia wiele do życzenia, choć świetne, intensywne kolory trochę nadrabiają projekt.
Poza tym to zwykła książka w miękkiej okładce, którą czyta się bardzo wygodnie. Na uwagę zasługuje duża czcionka, dzięki której oczy nie męczą się zbyt szybko :).

*** Fabuła ***


Nowy świat. Nowy wymiar sprawiedliwości, którym kieruje zasada oko za oko. Każdy, kto dopuszcza się zbrodni, zostaje zamknięty w celi śmierci. Od tej pory widzowie niewiarygodnie popularnego programu "Sprawiedliwością jest śmierć" głosują za egzekucją oskarżonego lub jego uniewinnieniem.

Już wkrótce światem wstrząsa wiadomość o śmierci wielbionego przez wszystkich celebrytę i działacza charytatywnego. Do morderstwa przyznaje się szesnastolatka, Martha Honeydew. Od tego momentu widzowie przez dokładnie tydzień wysyłać będą smsy o treści "Życie" lub "Śmierć", od których zależeć będzie dalszy los oskarżonej.

Jednak czy na pewno osierocona dziewczyna z biednej dzielnicy popełniła tę zbrodnię?

 *** Opinia ***


W dzisiejszym świecie nawet kara pozbawienia wolności nadal budzi wiele kontrowersji. W końcu zgodnie z Prawami Człowieka nikt nie może być przetrzymywany w jakimkolwiek miejscu wbrew własnej woli. Jednak jak można ukarać osobę, która podważyła czyjeś prawo do życia? Odpowiedź jest pozornie prosta: odizolowaniem, bądź karą śmierci, która stosowana była na całym świecie już od niepamiętnych czasów. Podczas panowania Drakona, stracić głowę można nie tylko za najcięższe zbrodnie, ale także za niewielkie wykroczenia i przewinienia. W Europie stosowano ją na potęgę zwłaszcza w średniowieczu. Obecnie ten rodzaj sankcji uwzględniany jest m.in. w Japonii, USA, Tajwanie, Singapurze czy Korei Południowej.

Na pewno większość z was słyszała o jakichkolwiek przypadkach wydania mylnego wyroku. Więźniowie niesłusznie skazani, którzy wychodzili z zakładów karnych po 10 latach pozbawienia wolności i którym Państwo próbuje wynagrodzić "zabrane" lata - niestety to chleb powszedni, o którym w mediach nie mówi się za wiele. Jednak co w przypadku, gdy błędnie oceniono czyjąś sytuację i na osobie tej wykonano karę śmierci? Życia już niestety nie przywrócimy.

Jednak w świecie skonstruowanym przez Kerry Drewery kara ta jest swego rodzaju objawieniem. Przestępczość drastycznie spada, eliminuje się osoby z marginesu, które najczęściej popełniają przestępstwa, a ludziom żyje się lepiej... "Najwyższa forma demokracji" - tak określa się przedstawiony wymiar sprawiedliwości. Sądy nie istnieją, sędziowie nie wydają wyroków. Każdy z widzów zagłosować może za egzekucją oskarżonej osoby, bądź przeciw. Żadnych limitów. Piękne, prawda? No cóż, niekoniecznie.

Kogo to obchodzi, czy jest winny, czy nie. Chodzi o rozrywkę, prawda?

Jest bowiem jeden mały haczyk. Oddanie głosu kosztuje. Za każdy sms, telefon lub przesłanie opinii przez internet, trzeba zapłacić. W praktyce wygląda to tak, że głosują jedynie najbogatsi i to ich zdanie ma największe znaczenie. Szerzy się korupcja, wszechobecne są spiski, szantaże i manipulacje. Bogaci bogacą się jeszcze bardziej, a biedni popadają w ubóstwo, niektórzy zostają skazani na śmierć za czyn zabroniony, którego nie popełnili.

Jedną z większych wad systemu wymiaru sprawiedliwości, który uważano tu za niezwykle demokratyczny, jest brak szarości. Wszystko jest czarne lub białe. Ktoś jest winny czyjejś śmierci, bądź nie. Nieważne są dowody, nieważne czy oskarżony popełnił zbrodnię w afekcie, czy jedynie bronił życia swojego, bądź osoby najbliższej. Nieważne są pobudki zbrodniarza, nieważne czy natura wyposażyła go w defekt biologiczny mózgu, np. uszkodzenie ciała migdałowatego. Ważne są pozory i ważny jest show.

Mała dygresja a propos show: z czystym sumieniem mogę wam polecić fantastyczny POLSKI film "Show" z Cezarym Pazurą. Produkcję tę określa się jako komedię sensacyjną, jednak jest to kawał genialnego kina, które w niesamowity sposób piętnuje politykę mediów.


Jak wspomniałam wcześniej, "Cela 7" zawiera elementy satyry. Wymiar sprawiedliwości to w zasadzie fikcja i błazenada. Prezenterzy popularnego show inscenizują rozprawy, na których wkładają szare peruki sędziów, a autorzy powieści kryminalnych jawią się jako eksperci, którzy potrafią wcielić się w rolę zarówno ofiary, jak i przestępcy, wobec czego podpowiadają widzom, czy dana osoba jest winna zbrodni, o którą się ją oskarża, czy nie. Przedstawiciele mediów są tu jako skrajnymi manipulantami, a programy telewizyjne tworzone są dla głupich owieczek, które zrobią wszystko, o co się je poprosi.
Nieliczni, którzy dostrzegają wady wychwalanego pod niebiosa systemu albo szybko znikają z tego świata, albo za bardzo boją się odezwać.
Chyba w takiej sytuacji nie można uniknąć porównania tej książki do osławionych na całym świecie "Igrzysk śmierci", które kocham całym serduchem. Tam jednak próby ośmieszenia mediów były bardziej zawoalowane i subtelniejsze, niż w "Celi 7", co zdecydowanie podniosło tę książkę na wyższy poziom, a przez co twór Kerry Drewery pozostanie jedynie zwykłą, choć świetną w odbiorze, młodzieżówką.

To nie jest wymiar sprawiedliwości, tylko rzeźnia, otwarta na oścież dla korupcji, fałszerstw, łapówkarstwa...

Styl autorki jest bardzo prosty, choć nie prymitywny. Brak tu wyszukanych słów i wielkich przemówień, co zapewne dla niektórych z was będzie to wielką zaletą, bo nie ma nic bardziej irytującego niż patetyczne wstawki w książce dedykowanej młodzieży. Na uwagę zasługuje zdolność Drewery do manewrowania stylem wypowiedzi bohaterów. Osoba z bogatej dzielnicy wypowiada się zupełnie inaczej niż typowy dresiarz przesiadujący na ławeczce pod blokiem i właśnie te różnice autorka świetnie oddała w swojej książce, przy czym nie uzyskała efektu groteski.

Książkę czyta się lekko i przyjemnie (prawie 500 stron przeczytałam w dwa dni ;)), zwłaszcza dzięki krótkim rozdziałom i pomieszaniu narracji - większość zdarzeń poznajemy dzięki narracji trzecioosobowej, która poprzetykana osobistymi przeżyciami i relacjami Marthy. Przyznam, że właśnie te części "Celi 7" podobały mi się najmniej. Często wspomnienia głównej bohaterki są zwyczajnie nudne i wtedy szybko starałam się przejść do kolejnego rozdziału.

Mam wielki problem z opisaniem bohaterów tej powieści, ponieważ historia ta skupiała się na oddaniu wykreowanej rzeczywistości, poświęceniu jednostki w imię wyższego dobra i samej idei sprawiedliwości.
To naprawdę niegłupia książka, która na pewno trafi do wielu serc.

Niezwykle ciekawymi fragmentami powieści były relacje z programu "Sprawiedliwością jest śmierć". Miały one formę podobną do dramatu: wypowiedzi prezenterów i ich gości były dokładnie cytowane, a co jakiś czas opisywano, co działo się w studiu, na ekranach itd.

Kto oszczędza zło, krzywdę czyni dobru.

Oczywiście nie obyło się bez wątku miłosnego, który bez tęsknych wspominek Marthy byłby naprawdę w porządku i absolutnie do przyjęcia. Mamy tu motyw zakazanej miłości rodem z "Romea i Julii". Hmmm... Najpierw porównanie do dramatu, teraz to, coś ciągnie mnie dziś do Shakespeare'a.

Intryga, którą tu przedstawiono nie jest niestety jakoś niebywale frapująca. W zasadzie podczas czytania ciągle się wszystkiego domyślałam i to mi trochę przeszkadzało, jednak rozumiem, że Drewery wolała się skupić na innych aspektach tej historii. Zapomniałabym wspomnieć, że w świecie przedstawionym nam przez tę autorkę, powrócono do niebywale niehumanitarnego sposobu wykonywania kary śmierci, a mianowicie do krzesła elektrycznego. Ze względu na osoby o wrażliwych żołądkach nie będę przytaczać tu szczegółów tego typu śmierci, lecz jeżeli was to interesuje, to koniecznie poczytajcie w internecie, co się wówczas dzieje z ludzkim organizmem.

Podsumowując, to naprawdę warta polecenia książka :). Bardzo zdziwiło mnie jednak zakończenie, ponieważ zanosi się na kolejny tom, podczas gdy myślałam, iż mam do czynienia z jednotomówką.

Zapraszam was na oficjalną stronę książki -> [LINK].

Za książkę dziękuję:

Zajrzyj również tu

14 komentarzy

  1. Wbrew pozorom tortury bywają o wiele bardziej druzgocące dla żołądka osoby o nich czytającej, niż opisy śmierci na krześle elektrycznym. :P Ale też postaram się zachować to jednak dla siebie. :D

    A wychodzi na to, że już kolejna pozytywna opinia o "Celi 7", która tak czy siak kojarzy mi się z "Nerve". W każdym razie dobrze zrobiłem wrzucając ją na półkę "Chcę przeczytać". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim największym problemem z tą książką było to, że kompletnie nie potrafiłam sobie wyobrazić tego, że kiedykolwiek miałaby nastąpić sytuacja opisana przez autorkę w swojej książce, że niby ludzie mieliby nagle zrezygnować z sądownictwa i znanego nam obecnie wymiaru sprawiedliwości na rzecz... właściwie czego? Trochę błazenady? Trochę terroru? Ja rozumiem, że to fikcja i w ogóle, jednak dla mnie ta wizja jest zdecydowanie zbyt absurdalna. Gdybym choć odrobinkę mogła uwierzyć w jej prawdziwość i prawdopodobność, wówczas jestem pewna, że "Cela 7" bardziej by mną wstrząsnęła. Mimo wszystko książka przypadła mi do gustu, tak jak napisałaś - pomimo objętości czyta się ją bardzo szybko, ja również uporałam się z nią w zaskakującym tempie, a to oceniam jak najbardziej plus. Zaskoczyłaś mnie końcówką - naprawdę będzie kolejny tom? Z jednej strony to ma sens, bo "Cela 7" ma niejako otwarte zakończenie (bardzo ich nie lubię, frustrują mnie :D), więc fajnie będzie dowiedzieć się jak bohaterowie spróbują odkręcić to, co wydarzyło się na końcu tej książki :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się bardzo intrygująca, a szczególnie pomysł z show. Trochę mi to przypomina sytuację z "Fobosa".
    Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać tę książkę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzieś czytałem o koncepcji świata stworzonego na wzór BigBrother ale ci przegrani byli zabijani a wygrani mieli jakąś tam nagrodę. Na początku śledziliśmy przez moment jednych bohaterów z ich wspomnień dowiadywaliśmy się o tym jak wygląda sytuacja na Ziemi i że tak prawdę mówiąc to pójście na "ochotnika" tutaj to dla nich jedyna szansa na życie ponieważ tam od dawna już luksusem jest jeden posiłek na dwa dni.
    Następnie dochodzą do nas informacje o ilości takich "zabaw" i przepaści pomiędzy bogatymi a normalnymi.
    Twoja recenzja Celi 7, przypomniała mi tę książkę ale niestety be tytułu. Ale co tam, może kiedyś gdy będę przeglądać swoją skromną biblioteczkę to przypomni mi się. Ale wracając do książki, nie lubię tak bezczelnie otwartych zakończeń ale książka wydaje się ciekawa i może dam jej kiedyś szansę.

    Pozdrawiam

    P.S.: Widzę, że u ciebie też słonko wyszło. Piesek zadowolony, że wyprowadził swoją Panią na spacer? Korzystaj ze słonka i ciepła bo za kilka miesięcy wszystko się tak nagrzeje, że człowiek będzie się chował po kątach byle tylko się troszeczkę ochłodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jasno się u Ciebie zrobiło :)

    Książka mnie intryguje. Czytałam już dwie czy trzy opinie na jej temat i jestem zainteresowana. Zobaczymy, co z tego wyjdzie; mam nadzieję, że ta historia jakoś mnie jednak w środeczku zmusi do myślenia czy chociaż zapewni porządną dawkę rozrywki. Przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Tym bardziej, że napisałaś o takim dopasowaniu dialogów do bohaterów. Wielu Autorów ma z tym problemy i często książka w całości przez dialogi mdłe, nijakie wypada znacznie gorzej niż by mogła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam dystopię i jakoś nie przypadł mi ten gatunek do gustu, więc sobie spasuje, choć nie przeczę też, że jest zła. Może być faktycznie dobra, ale nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje sie naprawdę ciekawa, choć skupienie się tylko na motywie. No brakuje mi tu jakiegoś charakternego bohatera? Kogoś, kogo można sobie bezkarnie ubóstwiać! ;)
    Jejciu jaki cudny piesio! <3
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest to chyba druga recenzja tej książki, z jaką się zapoznałam i teraz już wiem, że chcę tę pozycję przeczytać! :D Niby wiem, że dwie recenzje to tam jeszcze nic nie znaczą, ale 1) jestem mega zainteresowana wykreowanym światem, zasadami w nim panującymi i całym tym chorym system, a i pomysł z głosowaniem, czy dana osoba ma zginąć, czy nie jest jak dla mnie rewelacyjny 2) w końcu to Ty polecasz tę książkę, więc nad czym się tu zastanawiać-już dawno ustaliliśmy, że twój gust czytelniczy jest wyszukany i że byle jakie czytadło cię nie zadowoli, a to daje gwarancję, że "Cela 7" będzie naprawdę dobra 3) mój ukochany, przystojny, niezwykle czarujący monsz (tj. twój pies) tak genialnie pozuje do zdjęcia, że nie mogę się mu oprzeć...to znaczy książce też :D
    Także będę się czaiła na "Celę 7" i mam nadzieję, że mi się spodoba!

    Buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tej książce. Wydaje się być ciekawa, ale dosyć poważna, więc może poczekam z nią kilka lat, ale to jeszcze zobaczymy. W sumie to fajniej by było jakby autorka skupiła się nie tylko na jednym motywie i np. wykreowala jakiś ciekawych bohaterów... Mimo wszystko ciekawi mnie ten motyw sprawiedliwości, wymierzania kar itd.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam te recke już w dniu opublikowania, ale Bóg mi świadkiem, że ostatnio tylko śpię i chodzę do szkoły  (ewentualnie jeszcze jem - w końcu to podstawa). W każdym razie już poraz drugi spotykam się z recenzją, że to nic wybitnego, a przyjemne czytadełko, jednak mimo to jakoś tknęło mnie na tę książkę. Chyba po prostu potrzebuje czegoś niewymagającego. Poza tym wiesz, że dopiero przy twojej recenzji zrozumiałam, iż na okładce wcale nie ma baletnicy xd Chyba czas wybrać się do okulisty.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za literaturą młodzieżową, motyw "zakazanej miłości" będzie mnie irytować, ale samej książki ciekawa jestem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z jednej strony ciekawi mnie ta książka, bo z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam, ale z drugiej strony tyle już książek sobie odkładam "do przeczytania", że chyba tego wszystkiego nie ogarnę. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeglądając premiery wpadłam na tą książkę i po chwili dodałam do swojej listy. Chcę przeczytać, jestem ciekawa jej fabuły i całego wykreowanego świata. Ponadto zaciekawił mnie Twój opis, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że warto :)
    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail