"Wschodzący księżyc" - Keri Arthur

17 grudnia

Dziś o książce, której polecać wam nie będę, choć czytało się przyjemnie. To powieść z rodzaju tych, których za miesiąc nie będzie się pamiętać...

No i uwaga! Dziś spróbuję naprawdę krótko.
Oby się udało.



58/2016

Tytuł oryginalny: "Full Moon Rising"
Wydawnictwo: Erica
Cykl: Zew nocy (tom 1)
Kategoria: fantastyka/fantasy
Liczba stron: 438
Cena okładkowa: 34,90 zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 23-02-2011
Jeżeli chodzi o wydanie, to określiłabym je jako: takie se. To zwykła klejona książka i już. Okładka całkiem miła dla oka :). Czcionka standardowa.

Riley Janson (super, już nie pamiętam, jak nazywała się główna bohaterka) jest dhampirem. Już tłumaczę: jest to hybryda wampira i wilkołaka, bardzo rzadko spotykana w naturze. Jak to się stało? 
Jej matka (likantrop) przed pełnią księżyca odbyła stosunek ze świeżo przemienionym krwiopijcą, który w swoim ciele nosił jeszcze resztki niektórych płynów i wydzielin. Wybaczcie, nie wiedziałam jak to ładniej ująć. Tak powstała Riley i jej brat bliźniak, Rhoan. 

Główna bohaterka pracuje jako urzędas w Departamencie Innych Ras w Melbourne. Zajmuje się typową papierową robotą, w przeciwieństwie do brata, który jest strażnikiem - jego praca polega głównie na zabijaniu

Jednak nikt nie wie, że para ta jest rodzeństwem i oby nikt się nie dowiedział...

Akcja powieści rozpoczyna się na tydzień przed pełnią. Jest to trudny okres na likantropów, ponieważ wówczas są jedną wielką burzą hormonów, a ich egzystencja sprowadza się głównie do seksu.
No i cóż, jakieś 30% tej historii to zafiksowanie wokół owego tematu.
Riley jest seksualną maszyną (Boże, jak to brzmi) i aby móc skupić się na czymkolwiek innym choć przez 5 minut, musi oddać się innemu wilkołakowi. Kilka razy. Dobra, kilkanaście.

Przyznam, że na początku naprawdę mnie to denerwowało i miałam ochotę rzucić w kąt Wschodzący księżyc. Nie myślcie jednak, że ta powieść zalicza się do literatury erotycznej. Opisy intymnych sytuacji są dość rozbudowane jak na standardy zwykłej powieści dla młodzieży, jednak dość okrojone jeżeli porównamy je do tych, które możemy znaleźć w typowych (dobrych - tak, są takie) erotykach. Niestety czytanie o niech nie powoduje żadnego dreszczyku.
Całe szczęście, że niekiedy zostajemy tylko poinformowani, że do stosunku doszło, ale nie musimy przechodzić przez to po raz pięćsetny. Serio, nigdy nie myślałam, że opisy seksu w książce będą mi przeszkadzać, ale tutaj już mi się trochę od nich ulewało.
Byłoby okej, gdyby między nie wbito choć ociupinkę jakiejś fabuły.

Jednym z niewielu plusów tej powieści jest to, że bohaterka nie jest nastolatką. Ma 29 lat, choć czasami wykazuje skłonności do posiadania papki, zamiast mózgu. Jednak ogólnie wypada naprawdę w porządku, nie jest irytująca, nie chce polegać na innych, całkiem okej :).

Nie mogło oczywiście zabraknąć porażająco przystojnego wampira, który stanie na drodze Riley. No i tradycyjnie jest piękny, bogaty, tajemniczy i od razu w oko wpada mu główna bohaterka.
Wybaczcie, muszę iść się porzygać.

***

Dobra, już jestem.


Całe szczęście już niedługo potem zostajemy wrzuceni w wir nie lada intryg, co zdecydowanie umila czytanie. Przy okazji autorka zaczyna tłumaczyć nam owy wpływ księżyca na wilkołaki i czytelnik wreszcie zaczyna - w choć maleńkim stopniu - rozumieć Riley. Dzięki temu przestałam patrzeć na nią jak na bezmózgą babę, zdolną tylko do oddawania swego ciała. 

Muszę przyznać, że zagadka, z którą borykają się bohaterowie, jest naprawdę dobrze skonstruowana. Mamy tu do czynienia z klonowaniem, modyfikacjami genetycznymi różnych ras i tym podobne, co było naprawdę niesamowicie ciekawym wątkiem, choć jego rozwinięcie pozostawia troszkę do życzenia.
To był zdecydowanie najmocniejszy element tej historii i w zasadzie to on jest bodźcem do dalszego czytania. Tutaj autorka trafiła w punkt, a już historia z eksperymentalnym zapłodnieniem... No szał.

Jeżeli chodzi o samą koncepcję mieszańca. Wampir i wilkołak? Może się wydawać ciekawie, jednak niewiele dowiemy się o tego rodzaju hybrydzie. Wszystko, czego się dowiadujemy to, że Riley w przeważającej części jest likantropem, nie musi pić krwi, słońce jej nie szkodzi, jest silniejsza niż zwyczajny człowiek (no ale wilkołak - niemieszaniec - też przecież). W zasadzie jedyne, co przejęła z natury wampira, to, jak określa autorka, zdolność przemiany w cień. To swego rodzaju zamaskowanie przed wzrokiem innych. No i to by było na tyle niestety.

O wiele, wiele, wieeeeele ciekawszy był wątek pół-wampira, który znaleźć możemy w cyklu o Nocnej Łowczyni, pani Jeaniene Frost. Z całego serducha polecam wam tę serię, to jedna z moich ukochanych. Dzięki niej powróciła mi wiara w to, że książki o krwiopijcach naprawdę mogą być nieszablonowe i wprost genialne. 

Tutaj niestety wątek ten został potraktowany po macoszemu.
Podobnie jak inne hybrydy. Znajdziemy tu chociażby mieszankę wampira z trytonem, czy gryfa z człowiekiem i czymś bliżej niezidentyfikowanym.  Wszystko to brzmi fantastycznie, jednak ów dziwne twory w tej książce po prostu są, Riley musi z nimi walczyć i o. To tyle. 

Jeżeli chodzi o sam styl Keri Arthur. To moja pierwsza książka tej autorki, no i na pewno nieostatnia, ponieważ wraz z pierwszą częścią tego cyklu, kupiłam także drugą ;). Seria ta liczy 8 tomów. 
W tej powieści strasznie brakowało mi humoru. To element, bez którego nie może się obyć tego typu książka, choć z pewnością nie jest pisana "na sztywno". Jak widzicie, nie mam dla was nawet żadnych cytatów, bo nie znalazłam ciekawych ;(.

No i kurcze, to chyba tyle, co mam wam do powiedzenia w kwestii tej książki. Niczego w moim życiu nie zmieniła, już nie pamiętam dokładnie imion bohaterów, więc jak widzicie - bez przeczytania tej powieści na pewno się obejdziecie, bo we mnie wzbudziła tyle emocji, co butelka piwa, która wietrzała otwarta przez tydzień.

Przeznaczcie ten czas na lepsze książki :)

Zajrzyj również tu

49 komentarzy

  1. Chyba Ci nie wyszło to krótko ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety chyba nie nadaję się do pisania krótkich recenzji :(

      Usuń
  2. Książka zdecydowanie nie dla mnie. Zdjęcie świetne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też średnio :D Dziękuję ślicznie!

      Usuń
  3. Ojejku. Dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję. Kiedyś chciałam przeczytać tę książkę, ale miałam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie książki.. I jeszcze ta okładka... Muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  5. miało być krótko XD erotyk z wilkołakami? nie, dziękuję. ale spójrz na to z innej strony. dzięki takim książkom doceniasz perełki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle nie wyszło xD
      To przez perełki tak wybrzydzam! :D

      Usuń
  6. Nocna Łowczyni (Crispin!) <3 Co prawda nie mam na półce, ale czytałam kiedyś w postaci ebooka. I bardzo chciałam mieć papierowe wersje! Tylko strasznie nie podobały mi się ich okładki, no i moje dylematy trwały tak długo, że w końcu nie kupiłam książkowych wersji...
    Wracając jednak do recenzowanej książki - przez przypadek tak właściwie k kiedyś którąś część z tej serii - nie wiem nawet którą, ale ma tytuł "Niebezpieczna rozgrywka" i stwierdziłam, że wypadałoby również zamówić pierwszą, żeby zobaczyć, z czym mam do czynienia, ale potem o tym zapomniałam. No i tamta część leży. I leży. I się kurzy. W każdym razie, mimo, że masz nieszczególnie dobre wrażenie, to i tak kiedyś kupię tą pierwszą część, bo aż mi głupio mieć takie odstępstwo od normy na półce w postaci którejś części cyklu, którego nigdy w życiu nie czytałam xD
    I tak w ogóle to świetne zdjęcie, tylko jak ty tę książkę tam umieściłaś, że nie spadła?! Siłą umysłu?! :o
    Pozdrawiam, Poszukiwaczka Książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo kocham Bonesa <3 Chociaż przyznam Ci się szczerze, że moje serducho skradł Vlad :D
      Ja mam niestety tylko jedną część :( A wiesz, że w oryginale jest już ich ponad 10? A u nas? Wydano trzy...
      Myślę, że tę serię da się czytać nie po kolei, więc w zasadzie nie musisz kupować pierwszej :D
      Ślicznie dziękuję :D Hahahaha było ciężko, jeszcze musiałam uważać, żeby się nie ufajdała xD
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Zdecydowanie szkoda mi czasu na takie historie. Poza tym sama fabuła nie intryguje mnie na tyle, aby chcieć poznać ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie także, dlatego lubię przestrzegać przed tego typu książkami :)

      Usuń
  8. Dzięki za potwierdzenie, że nie powinnam jej czytać. Bleh, fuj i ugh. Czasu szkoda.


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze do usług, Ewo! :D
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. Ojej, co to za koszmarek? XD Już okładka krzyczy mi, żebym trzymała się od książki z daleka, a ja swojej wzrokowej intuicji ufam, bo bardzo rzadko się zdarza, żeby mnie zawiodła. No i wampiry i wilkołaki to istotki, których w literaturze unikam, a tu jeszcze hybryda się trafia. Zdecydowanie jestem na nie. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mała paskudna się wydarzyła xD
      Ja też ufam mojej :D Nie było źle, naprawdę, ale nie lubię przeciętnych ksiązek, więc odradzam ;)

      Usuń
  10. Oj widać, że krótko xD Raczej nie zwracam uwagi na okładkę, ale ta dupy nie urywa xD Ta książka raczej nie jest dla mnie. Będąc w księgarni bym jej nie kupiła i z pewnością nie kupię. Moje postanowienie to abym nie marnowała czasu na beznadziejne książki, gdy wokół mnie jest tyle perełek. Ehh ale teraz coraz więcej kiczów piszą. Schematy bla bla bla xd Mimo wszystko fajna recenzja, ale miała być krótka. Oj ty zła! :D
    Pozdrawiam i przesyłam buziaki :*
    Natalia z bloga Książki widziane oczami Natalii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale jak na mnie, to nawet krótko xD
      Zgadzam się w 100%! Dlatego tutaj odradzam, lepiej się skupić na perełkach :D
      Dzięki bardzo :D No cóż, nie jest mi pisanie krótkich recenzji...eh...
      Buziaki kochana! :*

      Usuń
  11. Posłucham się rady i nie zmarnuję czasu, którego ostatnio i tak mam jakoś mniej. Wyszło (chyba) ciut krócej, ale mi to nie robi różnicy, lubię i takie i takie Twoje posty. ^^ Szkoda, mi tej książki, bo trochę zmarnowany potencjał, pomysł niby jest, ale wykorzystanie...
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę :D
      Tak, wyszło sporo krócej! Miło mi <3
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Chyba zastosuję się do Twojej rady i nie przeczytam. Chociaż świat nęci, czuję, że z główną bohaterką się poprztykamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i idea tego świata tu przedstawionego jest nęcąca, to jego rozwinięcie...dramat. Nie warto, serio :)

      Usuń
  13. Kurde! Jak bym czytała o Bogini oceanu! Sceny seksu, dorosła bohaterka, mało zwykłej fabuły XD Toż to ściągnięte jak nic, jedyne co zmienili to to, że tu są wampiry i wilkołaki, a u mnie syreny i bogowie ;)
    Kasiu, przytrzymać ci włosy? xD
    A czyli tu też są trytony...kolejne podobieństwo xD
    No cóż...w najbliższym czasie raczej po nią nie sięgnę :P Po Bogini oceanu mam serdecznie dosyć książek twego typu xD
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no właśnie dziś u Ciebie pod Boginią pisałam to samo xDD
      Ooo kochana jesteś <3
      Nie sięgaj, z biegu mogę Ci polecić 100 lepszych :D
      Buziaki :*

      Usuń
  14. Erotyka i wampiry to dla mnie okropne połączenie, bo nie lubię ani książek erotycznych, ani tych, w którym są wampiry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest złe połączenie, ale trzeba pamiętać, że to ma być przede wszystkim książka fantasy, a nie erotyk -.-

      Usuń
  15. Książka nie plasuje się wysoko na liście moich czytelniczych zainteresowań, ale wiem komu mogę ją polecić, być może jeszcze jej nie czytała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubi takie klimaty, aczkolwiek nie jest to zbyt dobra książka ;)

      Usuń
  16. Jak najbardziej jestem zainteresowana nawet mimi tego że szybko zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że będzie Ci się podobać :)

      Usuń
  17. Krótko nie było ale dzięki temu wiem, żeby po to coś nie sięgać:p ilość tych seksów w książce zdaje się być zatrważająca, to chyba byłoby po prostu niezdrowo aż tyle kopulowac;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajjj, nie nadaję się do pisania krótkich recenzji ;) Hahaha padłam xDD

      Usuń
  18. Książka jednak nie dla mnie ale recenzja naprawdę mi się podoba :)

    Zapraszam do siebie i pozdrawiam :)
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      Pozdrawiam i dzięki! Byłam już dziś nawet :)

      Usuń
  19. krotko... az dotarlam do "juz jestem" hehehehe xD czyli nie tykam :D dzieki za szczerosc pozdrawiam i zapraszam do siebie na owa recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No krótko nie było, musisz mi wybaczyć xD
      Dzięki, już byłam nawet :D

      Usuń
  20. Wiesz co nie wiem dlaczego, ale czytając twoją dzisiejszą recenzję, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Serio! Normalnie nawet negatywną opinię potrafisz zrobić w zabawny sposób. Powiem ci, że po tym całym szale na wampiry i wilkołaki, jakoś tak człowiekowi ciężko jest się przełamać by sięgnąć po książki tego typu. Co innego książki pani Frost! Ubóstwiam Cat i Bonsa i Vlada i w ogóle cały ten świat! <3 Być może dlatego ciężko jest obiektywnie spojrzeć na coś innego, jak się czytało takie perełki :D Co do tej pozycji powyżej, że tak powiem nie porwało mnie. Jakoś nie widzę tej historii o pół wampirze i pół wilkołaku, a tym bardziej nie mam ochoty czytać ich łóżkowych ekscesów. Co innego Bons w akcji, ale on jest jedyny w swoim rodzaju xD

    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam do Ciebie w tej sprawie nawet :D
      Właśnie negatywne lepiej mi wychodzą, chociaż ta ksiązka nie była zła xD
      Vlad <3 Kocham go po prostu <3 A czytałaś Nocnego Księcia? :D
      Bones też był niczego sobie no i oczywiście Cat! Bardzo ją polubiłąm :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  21. Seria z tego, co wiem, liczy 9 tomów. Od piątego nie ma polskiego przekładu. Jestem na siódmym i muszę, po prostu muszę napisać, że pierwsza część jest fabularnie najgorsza. Autorka kompletnie błądziła, myśląc, że takie ilości scen erotycznych zachwycą czytelnika. Czytając pierwsze części można odnieść wrażenie, że Keri Arthur regularnie pytała kogoś o zdanie "co zmienić", ponieważ z książki na książkę seria staje się coraz bardziej przystępna. W 3 i 4 tomie ilość seksu jest moim zdaniem optymalna. Jest jednak pewne moje zastrzeżenie...a mianowicie takie, że książka, według mnie, powinna skończyć się na trzecim tomie. Czwarty jest ok, przy piątym jeszcze miałam nadzieję, a szósty to już kompletna papka i tasiemiec. W jednej piątej siódmego tomu nie zapowiada się na zmiany. Czytam, bo nie lubię zaczynać i nie kończyć, także serię pochłonę. No i jestem ciekawa z kim Riley połączy tytułowa "Przysięga Księżyca" (9 tom), choć z każdym zapisanym zdaniem ciekawi mnie to coraz mniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! No proszę, dziwna sprawa. Na okładce tego tomu wyliczonych zostało właśnie 8 tomów, wiec tym się zasugerowałam, ale dzięki za poprawkę :)
      Ja przeczytam najwyżej ten drugi, a to też nie wiem czy w ogóle. W końcu spoko mam... Nie wiem. Mam nadzieje, że części, które zostały Ci do przeczytania, będą dużo lepsze!

      Usuń
  22. Widziałam tę książkę niedawno w bibliotece, jednak nie zainteresowała mnie na tyle, by ją wypożyczyć. Widzę, że dobrze zrobiłam, bo takie historie wywołują u mnie odruch wymiotny. Ale podziwiam Cię, że dotrawałaś do jej końca - mnie pewnie to by się nie udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze :)
      Dzięki :D Nie było w sumie tak źle, koszmarna nie jest, ale nie zasługuje na dużą uwagę...

      Usuń
  23. Nie, nie, nie.... Nie cierpię takich książek. Najpierw zaciekawiło mnie to połączenia wampira z wikołakiem, ale na coś takiego co opisałaś nie mam najmniejszej ochoty...

    OdpowiedzUsuń
  24. Warto spróbować, sięgne
    pozdrawiam Tomek z http://wswiecieksiazeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. To od samego początku brzmi... dziwnie... Chyba tyle w temacie... Jakoś już mnie nie ciągnie do wampirów i wilkołaków :D teraz przyszła faza na wiedźmy i górotwory :D
    Nie przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  26. O nie... xDDD
    To brzmi jak takie w sumie typowe paranormal romance dla trochę starszej publiki, ale w dalszym ciągu tak sama schematyczne i płytkie XD

    Przyznam się, że jak byłam młodsza to uwielbiałam takie powieści (tylko te bez scen erotycznych xD), ale teraz mnie nudzą... I rzeczywiście, po kilku dniach zapominam o czym w ogóle czytałam ;)

    Zdecydowanie nie przeczytam, chociaż recenzję czytało się przyjemnie. ;)

    Buziaki!
    Ola aka Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie mam zamiaru się za to brać. Jak sama mówisz książka ta szybko wyleci z mojej pamięci, więc to z pewnością nic wybitnego. Nie powiem, że nie przeszkadzają mi te nagromadzone sceny erotyczne, bo przeszkadzają! Jak już mówiłam na erotyki przyjdzie jeszcze czas i choć to nie jest erotyk, to jednak podziękuję. No i kolejny minus-osiem części?! Mój portfel mówi nie!

    Za to ciekawi mnie ten cykl o "Nocnej Łowczyni", bo skoro to jeden z Twoich ukochanych-a gust masz dobry-to musi być świetny. Tylko powiedz mi, że nie ma on ośmiu części!

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail