"Zła krew" - Sally Green

20 maja

Miał być ogień, a wyszedł niewypał...


34/2017
Tytuł oryginalny: "The Half Bad"
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Zła krew
Kategoria: fantastyka/literatura młodzieżowa
Liczba stron: 398
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka

Od dawna chciałam przeczytać tę trylogię, a to ze względu na ogrom pozytywnych opinii. Praktycznie wszyscy, bez względu na wiek, twierdzili, że to powiew świeżości, oryginalności, coś absolutnie niesamowitego. Oczywiście detektyw Kasia musiała zbadać sprawę i przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście ta seria jest tak wspaniała, jak się o niej mówi. 

Już po stu stronach wydałam tymczasową, jakże profesjonalną opinię na temat tej książki, która zamykała się w sformułowaniu: "taka se". Oczywiście nie poddawałam się i brnęłam dziarsko dalej przez kolejne zadrukowane stronice. No i tak czekałam, czekałam i czekałam na jakiś wątek, nawet maleńki, który w końcu wyrwie mnie z moich niefirmowych kapci i... nie doczekałam się. 

"Zła krew" opowiada o nastoletnim Natanie, który w świecie podzielonym na "białych" i "czarnych" nie ma najłatwiejszego życia. Jest bowiem półkodem - synem "złego" czarownika i "dobrej" czarodziejki, przez co od urodzenia postrzegany jest jako dziwadło, niebezpieczne dziwadło. Wiecznie szpiegowany, kontrolowany w końcu trafia pod stały, rygorystyczny nadzór. Więziony w klatce w końcu postanawia odnaleźć ojca, bo tylko on może przekazać mu trzy dary, dzięki którym Natan odkryje swój talent i... przeżyje...

Uwielbiam książki o czarodziejach i nie, nie wypatruję tylko ewentualnych podobieństw do serii o Harrym Potterze. Po prostu lubię ten magiczny klimat i wręcz nieograniczone możliwości dla wyobraźni. Niestety "Zła krew" nie pozwoliła mi rozwinąć skrzydeł w tym temacie. Świat, który skonstruowała Sally Green jest po prostu praktycznie pozbawiony magii. Nie żądam sytuacji, w których bohaterowie wyskakują z różdżką na ogromnego smoka, który jednym ognistym tchnieniem pali całe wioski, latających dywanów, trójgłowych potworów i Bóg wie jeszcze czego. Wystarczyłby mi chociaż jakiś specyficzny klimat, a tu nic...

No ale dobra, nie samą magią człowiek żyje, prawda? Jeżeli chodzi o styl Sally Green, no to niestety, od początku czuć, że to debiut tej autorki i książka jest zwyczajnie niedopracowana. Być może miałam zbyt duże oczekiwania wobec niej. Mimo wszystko Green pisze bardzo poprawnie i powieść ta jest lekturą naprawdę przyjemną, którą czyta się bardzo szybko, choć osobiście za miesiąc nie będę jej w ogóle pamiętać. Mam pewien zarzut do słownictwa, które jest dość ograniczone - bohater "znów wybucha śmiechem" kilka razy na jednej stronie, co może być ociupinkę irytujące.
Po raz pierwszy, w jakiejkolwiek książce, znalazłam ocenzurowany wulgaryzm. 
Moja reakcja na to wyglądała mniej więcej tak:


Akcja obejmuje dość długi okres czasu, co niewątpliwie jest ogromnym plusem tej powieści. Wciąż można śledzić zmiany charakteru głównej postaci, choć przyznam, że Natan nie jest zbyt dynamicznym bohaterem. W zasadzie od początku, będąc nawet 5-latkiem, jest cichy, dość zamknięty i obwinia się o wszystko. Całe szczęście ta ostatnia cecha z wiekiem zanika. "Zła krew" nie ma zawrotnego tempa i dopiero druga połowa książki obfituje w ciekawe wydarzenia. Mnóstwo tu spisków i pogoni, które ratują tę historię.

Książka ma dość dziwną konstrukcję. W większości Green używa narracji pierwszoosobowej (z perspektywy Natana), jednak od czasu do czasu natknąć się można na rozdział pisany przy pomocy narracji drugoosobowej, którą osobiście uwielbiam. Pierwszy raz z tego typu dziwadłem miałam do czynienia podczas czytania "Piątej pory roku" [link do opinii] i z miejsca się zakochałam. W przypadku "Złej krwi" ciekawym doświadczeniem było czytanie powieści z użyciem męskiej formy jak np. "poszedłeś", "wstałeś", "pomyślałeś".
Rozdziały często są bardzo, bardzo krótkie, czasem po pół strony, a nawet mniej. Przyznam, że akurat taka konstrukcja naprawdę mi się podobała, bo mam już dość kilkuhektarowych rozdziałów pisanych ciągiem, bez żadnych urozmaiceń.


Natan jest postacią dość jednowymiarową, którą o dziwo da się polubić. Mam wrażenie, że zamysł autorki był naprawdę fantastyczny i gdy odłożyłam na chwilę książkę i zaczęłam rozmyślać nad trudami życia, które musiał znosić, naprawdę byłam w stanie się wczuć w jego rolę, jednak podczas lektury często wydawał mi się... kartonowy. Jestem cholernie zła właśnie za to, bo mogło być coś naprawdę coś na miarę "Igrzysk śmierci", a tymczasem za jakiś czas nawet nie będę pamiętać tej powieści. 
Chłopak zamknięty w klatce, zmuszany do treningów, trzymany w odosobnieniu, który każdego dnia musi walczyć z wizją śmierci... Syn złego czarownika, który jest dręczony psychicznie i często musi znosić okropne katusze fizyczne nie za to jaki jest, lecz za to kim jest. Chłopak, który całe życie miał pod przysłowiową górkę, żyjący w brutalnym świecie, pełnym śmierci i bólu po prostu... nie robi wrażenia, co jest najzwyczajniej w świecie straszne. 

Bardzo tu marudzę i uwierzcie, w przypadku tej książki okropnie się z tym czuję, bo miała niesamowity potencjał, a wyszła z tego taka trochę nijaka opowiastka. Mam też wrażenie, że jestem na nią zwyczajnie za stara. Polecałabym ją zwłaszcza osobom w wieku 11-15 lat, a tym bardziej chłopcom. Myślę, że właśnie na tej grupie czytelników seria ta może zrobić największe wrażenie. Muszę oddać "Złej krwi" to, że jest książką niosącą wiele przesłań i morałów, które nie są za bardzo ukryte, przez co młodsi ludzie bardziej je docenią. To powieść naprawdę niegłupia, która i mi bardzo dała do myślenia i jakkolwiek historia ta nie jest spisana najlepiej, tak pod tym względem zrobiła na mnie wrażenie. Po ukończeniu lektury stwierdziłam: "O matko, ale to nijakie", lecz potem sama zaczęłam się łapać na tym, że co jakiś czas wracam myślami do tej historii, bo w pewien sposób pobudziła moją wyobraźnię. Głównie ze względu na brutalność i motyw znęcania się nad niewinnymi, który towarzyszy nam od samego początku do końca książki. 

Dziwny twór, niby zły, a jednak daje do myślenia...

Książka od wydawnictwa Uroboros :)

http://www.gwfoksal.pl/wydawnictwo/uroboros-1/

Zajrzyj również tu

15 komentarzy

  1. Ja również słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii odnośnie tej książki, Twoja niewątpliwie od nich odchodzi i w sumie dobrze - nie każdemu można dogodzić. Ocenzurowane wulgaryzmy? No proszę Was :v Idealnie ukazana reakcja <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się na nią chyba raz gdzieś natknęłam, ale od początku nie zainteresowałam się tym tytułem. Czarodzieje to jednak nie moja bajka. xD Teraz tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że prawie nic nie straciłam nie czytając jej. :)
    Hahahaha ocenzurowany wulgaryzm? Twoja reakcja jest bezcenna, kochana! xD Za wszystko inne można zapłacić kartą master card! xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha.. ocenzurowane wulgaryzmy. Skisłam, serio, ale dobra mniejsza o to. Temat dość intrygujący, przyznam, a Twoja recenzja klasyfikuję tą książkę, jak dla mnie, do przeciętnej powieści. Z drugiej się nie dziwię, jeśli to debiut. Ciężko oczekiwać od debiutu wielkiego polotu. To tylko ułamek książek wśród gąszczy innych.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, szkoda, że wyszła bardzo przeciętna. Zawsze szkoda mi, kiedy książka ma potencjał, którego nie wykorzystuje. Tym bardziej, że o tej książce nasłuchałam się straaasznie dużo dobrych opinii. No cóż, pozostaje mi tylko przekonać się samej :)
    Buziaki kochana!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej, ej ja mam ją na swojej wish liście... i skoro ty jesteś za stara, to co ja mam powiedzieć? :(

    My fairy book world

    OdpowiedzUsuń
  6. Już sama fabuła mnie nie zachęca, więc nawet gdybyś wypowiadała się o tej powieści w samych superlatywach, to nie dałabym się namówić. Widzę, że nie ma czego żałować. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat Złej krwi, ale trafiały się też podobne do twoich, że nie ma w niej nic ciekawego. Mnie na szczęście nigdy specjalnie nie ciągnęło do tej trylogii i raczej tak już pozostanie ;)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka nie dla mnie, ale widzę zmianę wizualną na stronie. Ta jest znacznie bardziej przyjemna w odbiorze, przede wszystkim czcionka. Lepiej się teraz czyta Twoje recenzje. Taka drobnostka, a jednak zmienia postrzeganie. :) Udanego startu w nowy tydzień, te poniedziałki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytalabym raczej z czystej ciekawosci bo tez lubie klimaty magiczne jednak jak sama piszesz jest taka se. Czyli z nudow mozna brac xd pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i dzieki ci za tę recenzje bo chcialam ja przeczytac, a teaz ju mi sie odechcialo.
    Ale okladke ma naprawde swietna

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  11. To zdjęcie mnie rozwaliło :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach, ta recenzja to cios prosto w moje totalnie zakochane w tej trylogii serduszko :D Ta książka faktycznie jest najlepsza dla osób w wieku 11-15 lat, szczególnie dla chłopców, mimo wszystko jednak mnie, 22-letnie babsko, całkowicie ta trylogia zauroczyła, nie mogłam się od niej oderwać i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej powrócę. Chociażby do tej 3 części, która jest jednak zdecydowanie najlepsza z całej trylogii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahahaha <3 uśmiałam się z jakże celnej opinii "taka se". :D Niestety, wszystkie czytane przeze mnie recenzje tej serii nie pozostawiały mi nadziei, że po nią sięgnę, więc pewnie Cię nie zdziwi jak powiem - nie będę jej czytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałem różne opinie na temat tego dzieła. Mam mieszane uczucia, ale chyba sięgnę po ten utwór ;) Wprawdzie piętnastolatkiem jestem tylko mentalnie. Super recenzja! :D I to zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałabym dylemat, czy po nią sięgnąć. Z jednej strony może być ciekawa, z drugiej... nie kupuję nawet pomysłu. Ocenzurowane przekleństwo? Padłam XD W pełni rozumiem reakcję. Może jeśli kiedyś zobaczę ją w bibliotece, dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail