"Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści" - H.P. Lovecraft

10 sierpnia

Bardzo mi miło, że po raz kolejny mogę gościć was na moim blogu :).

Od ostatniej opinii minął już tydzień, dlatego dziś czas na kolejną! W tym czasie jednak pojawił się wpis o tym, co mnie denerwuje mnie i większość innych książkoholików, który wzbudził troszeczkę kontrowersji. Zdarzył się przypadek, gdzie pewne osoby obruszyły się, ponieważ według nich napisałam tekst pełen zakłamania i w ogóle, nie znam się, a wypowiadam. Do dziś nie rozumiem w jakiej sprawie tak bardzo błądzę, kiedy mówię o tym, co mnie wkurza. Widocznie pewne rzeczy nie powinny mi działać na nerwy, a jednak to robią :D. Dziękuję jednak za dyskusję na blogu i tak dłuuugie wypowiedzi, dzięki nim poznałam wasze zdanie i bardzo się cieszę, że jakieś 95% z was ma podobne poglądy do mnie :).

Poza tym wprowadzam od dziś nowe udogodnienie we wpisach z recenzjami. Mianowicie będzie to zestawienie największych zalet i wad danej pozycji.

Przejdźmy jednak do tematu dzisiejszego wpisu :). Dziś zdecydowanie inaczej, ponieważ po raz pierwszy w życiu (nie licząc jednej części cyklu o Sookie Stackhouse) przeczytałam zbiór opowiadań, na dodatek jak obiecuje się na okładce- przerażających.


30/2016

Przekład: Maciej Płaza (postać niezwykle ważna)
Wydawnictwo: Vesper
Cykl: -
Kategoria: horror
Liczba stron: 792
Cena okładkowa: 69,90 zł

Howard Phillips Lovecraft, do tej pory niestety nie słyszałam o tym autorze. Pisarz ten zmarł w marcu 1937 roku, jest prekursorem fantastyki naukowej, jego konikiem były utwory fantasy a także gatunku zwanego weird fiction. Te dwa słowa zdecydowanie opisują jego dzieła. Dziwne, zdecydowanie. Jego opowiadania były już publikowane, chociaż pisarz ten przez całe swe życie pozostał niedoceniony. 

"Zgroza w Dunwich..." jest zbiorem opowiadań, które wybrał wyżej wymieniony Maciej Płaza. To on dokonał tak wspaniałego i wiernego przekładu Lovecrafta, sam mówi, że pisarz ten zasługiwał na coś więcej, niż tylko na niedołężne próby oddania jego mistrzostwa. Postanowiłam przeczytać ten zbiór przy okazji lipcowej premiery wydania kolejnego tomu opowiadań tegoż autora, zatytułowanego "Przyszła na Sarnath zagłada- opowieści niesamowite i fantastyczne".

Jeżeli chodzi o oprawę. Książka ta jest pięknie wydana i co najważniejsze: w dwóch opcjach do wyboru, jeżeli wolimy okładkę miękką to możemy kupić ją sporo taniej, jeżeli bardzo cenimy sobie wygląd naszych cudeniek i komfort czytania, wówczas do dyspozycji mamy twardą okładkę. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką tej drugiej opcji. Świetna, klimatyczna ilustracja, a dodatkowo w środku czeka na nas jeszcze kilka innych. Dodatkowo, zakładka tematyczna, co uwielbiam <3 . 

W tym zbiorze czeka na nas 15 opowiadań Pana Lovecrafta, a także bardzo rozwinięte posłowie od tłumacza, które było równie interesującą lekturą, co sama treść właściwa. Książka składa się z następujących części:

- Dagon (Dagon, 1917)
- Usta­le­nia w spra­wie zmar­łego Arthura Jer­myna i jego rodu (Facts Con­cer­ning the Late
  Arthur Jer­myn and  His Family, 1920)
- Wyrzu­tek (The Out­si­der, 1921)
- Muzyka Eri­cha Zanna (The Music of Erich Zann, 1921)
- Szczury w murach (The Rats in the Walls, 1923)
- Święto (The Festi­val, 1923)
- Zew Cthulhu (The Call of Cthulhu, 1926)
- Przy­pa­dek Char­lesa Dextera Warda (The Case of Char­les Dexter Ward, 1927)
- Kolor z innego wszech­świata (The Colour Out of Space, 1927)
- Zgroza w Dun­wich (The Dun­wich Hor­ror, 1928)
- Szep­czący w ciem­no­ści (The Whi­spe­rer in Dark­ness, 1930)
- W górach sza­leń­stwa (At the Moun­ta­ins of Mad­ness, 1931)
- Widmo nad Inn­smo­uth (The Sha­dow Over Inn­smo­uth, 1931)
- Cień spoza czasu (The Sha­dow Out of Time, 1935)
- Nawie­dzi­ciel mroku (The Haun­ter of the Dark, 1935)
- Posło­wie: W przed­dzień potwor­nego zmartwychwstania.

Przyznam się bez bicia, że do tej cegiełki nie mogłam się zebrać przez 1,5 miesiąca. Wisiała mi nad głową cały czas ale nie mogłam się jakoś wziąć w garść. W końcu, gdy stwierdziłam, iż sierpień będzie u mnie typowo czytelniczy, zaplanowałam sobie tę pozycję na 11 dni, tymczasem wystarczyło tylko siedem :). Wiem, że to i tak dość sporo, ale to nie jest zwykła książka, czy lekka lektura na dobranoc. Wymaga od czytelnika czujności i skupienia, a przy tym jest istnym pokazem językowych fajerwerków. 

To nie jest zwykła książka, to poezja sama w sobie. Pisana prozą, jednak ma tyle ozdobników tak dobrze wplecionych w fabułę, że naprawdę poraża. Na początku nie mogłam się jakoś "wbić" w styl Lovecrafta no i trwało to jakieś 200-250 stron. Niesamowicie rozbudowana składnia, tekst naszpikowany archaizmami, ale najbardziej charakterystyczne są liczne przymiotniki, które atakują nas w każdym zdaniu, np.: bluźnierczy, złowieszczy, rozchwierutany (moje ulubione słowo od kilku dni ;)), pełen zgrozy, pierwotny, bezbożny, przerażający, trędowaty, ponury, rozbestwiony, zatęchły, dziwny, obmierzły, potworny, przeklęty, strwożony, najohydniejszy, diabelski i wiele, wiele innych. Nie znajdziemy tu powtórzeń, o nie, jedyne co na nas czeka, to bogactwo językowe tak wielkie, że często przytłacza.

O! Tak na marginesie, ostatnio często trafiałam na książki pełne literówek, błędów gramatycznych i tak dalej. Tutaj w całej książce znalazłam tylko DWA BŁĘDY. Na pewno jest ich więcej, których nie zauważyłam, ale 800 stron i tylko dwa potknięcia - coś takiego zasługuje na jakąś nagrodę.

Później kiedy już naprawdę wczułam się w ten klimat, nie mogłam się oderwać od lektury. 
Jednak często pozycja ta wręcz odpychała mnie od siebie. Schematyczność, braki dialogów, długie opowieści bohaterów naprawdę mogą zniechęcić, jednak mam wrażenie jakby było to efektem zamierzonym. Właśnie dzięki temu nastrój grozy, całej tej stęchlizny i obrzydliwości jest niesamowicie spotęgowany. Abyście sami się o tym przekonali, zaprezentuję wam fragment tytułowej "Zgrozy w Dunwich":

Skórę porastała szorstka czarna sierść, z brzucha zaś zwisało bezwładnie mrowie zielonkawoszarych macek zakończonych czerwonymi ssawkami. Układały się one w sposób przedziwaczny, podług jakichś kosmicznych symetrii, nieznanych geometrii naszego świata i Układu Słonecznego. Na biodrach, w głębokich okolach różowawych, urzęsionych orbit tkwiła para szczątkowych oczy, w miejscu ogona z kolei wyrastało coś na kształt czułka czy trąby złobionej w purpurowe pierścienie i wedle wszelkich oznak będącej nierozwiniętą gębą czy gardłem.

W niektórych opowiadaniach mamy wręcz do czynienia z całkowitym brakiem akcji. Nie mam pojęcia jakim cudem, ale i tak dobrze się to czytało, chociaż w połowie jednego z nich zwyczajnie odpadłam i przeszłam do następnego. Lovecraft nie traktuje czytelnika z góry, wręcz przeciwnie, ma go za inteligenta, który poradzi sobie nawet z największymi trudnościami. Dlatego też nie podaje nam niczego na tacy, połowy wydarzeń, opisów, wyglądu wszelakiego paskudztwa musimy się domyślać. Jest to jednak niewiarygodnie pobudzające dla wyobraźni. Jeszcze nigdy nie czytałam czegoś tak niedopowiedzianego, tak tajemniczego i tak cudownego a jednocześnie odpychającego.
Opowiadania te warto czytać w podanej kolejności, ponieważ w następujących po sobie powiastkach zdarzają się nawiązania do poprzednich. 

Lovecraft był ateistą i doskonale to widać w jego twórczości. Brak tu konkretnego Boga czy bogów, natomiast spotykamy tu liczne "obmierzłe potworności", stworzenia dziwne i przerażające do szpiku kości, często starsze niż cały świat.

Jeżeli chodzi o bohaterów, są to zazwyczaj ludzie z tzw. inteligencji, a do poznania największych ziemskich i pozaziemskich tajemnic często przyczynia się zwykły przypadek. Równie często jest to "przeznaczenie", o którym nie mamy pojęcia.

Z tych schematycznych bądź co bądź opowiadań, najbardziej spodobało mi się "Widmo nad Innsmouth", według mnie najbardziej oryginalne, które rzeczywiście miało akcję i to tak wartką, że często czułam szybsze bicie serducha, gdy bohater uciekał przed rybio-żabimi stworami, niepodobnymi już do ludzi. To zdecydowanie mój numer jeden, drugim, już bardziej w stylu Lovecrafta był "Kolor z innego świata", motyw szaleństwa (dość lubiany przez autora), rozpadającej się rodziny i przede wszystkim, co rzuciło mi się w oczy to podobieństwo do "Stukostrachów" Stephena Kinga. Tam również mamy do czynienia z tajemniczym przedmiotem z kosmosu, który powoduje, iż ludzie stają się zupełnie innymi osobami, a wszystko dookoła się zmienia. Należy jednak pamiętać, iż King pisał później, być może inspirował się utworem Howarda Phillipsa. 

Na koniec chcę powiedzieć kilka słów o udziale Macieja Płazy w tworzeniu tej pozycji. W posłowiu tłumaczy, dlaczego podjął się tego wcale nie łatwego zadania, jakim było przełożenie utworów Lovecrafta, a także co sądzi o dotychczasowych "dokonaniach" swoich poprzedników:

W zasadzie nieładnie jest kpić z dokonań poprzedników, ale dotychczasowych polskich przekładów Lovecrafta nie mogę nie skomentować. Powiem więc krótko i po Lovecraftowsku: jest to bluźniercze plugastwo z najczarniejszej otchłani ignorancji i złego smaku; niechaj winni tej zbrodni skończą w szponach Wielkiego Cthulhu.

Ta wypowiedź wyjaśnia wszystko. Oddaję pokłony Panu Maciejowi, bo pewnie nawet nie zdaję sobie sprawy, jak trudne było to zadanie i jak wiele pułapek czekało na każdej stronie. 

Obietnica na okładce, jakoby powieści zawarte w tej książce były przerażające, na pewno została spełniona. Tym razem nie podejmę się oceny tej książki, ponieważ jest naprawdę świetna, jednak osobiście nie gustuję w tego typu literaturze, dlatego nie mam zbytniego porównania. Na pewno tę pozycję polecam fanom fantasy i sci-fi.

Plusy :
  • horror z krwi i kości,
  • kwiecisty język porażający różnorodnością,
  • autor szanuje czytelnika i daje pole do popisu jego wyobraźni,
  • oryginalny styl,
  • wspaniały przekład, 
  • klimatyczne ilustracje, oddające grozę utworów,
  • książka występuje w dwóch wersjach: w twardej i miękkiej oprawie, pięknie wydana.

Minusy:
  • schematyczność i w większości brak akcji i dialogów,
  • długie, niekiedy nudne opisy zdarzeń.

Za cudownie wydaną książkę dziękuję wydawnictwu Vesper :)
www.vesper.pl

Czytaliście?:)

Zajrzyj również tu

37 komentarzy

  1. Twoje recenzję jak zwykle świetnie się czyta i człowiek sam nie wie kiedy dociera do końca. Rozumiem dlaczego ludzie chcieliby byś dawała na końcu podsumowanie, ale mam nadzieję, że jego umieszczenie nie sprawi iż będą oni tylko je czytać.

    Co do twojego pytania, to mimo całego szacunku do twórczości Lovecrafta jakoś nie sięgałem jeszcze po jego dzieła. Ma on swój specyficzny styl który może być ciężki do przyswojenia. Ale nie wykluczam, a nawet jestem pewny, że kiedyś skuszę się na bliższe spotkanie z jego dziełami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, to jedne z milszych słów jakie przeczytałam w ostatnim czasie :)
      No cóż, również mam taką nadzieję, chcę spróbować, jeżeli nie będzie się sprawdzać, to zwyczajnie nie będę już dodawać, bo w zasadzie jeżeli ktoś chce przeczytać moją opinię, to przeczyta ją i nie ma znaczenia podsumowanie na końcu :).

      Oj zdecydowanie, lekko nie jest, sama musiałam się "przyzwyczaić" do jego stylu, który jest naprawdę fantastyczny i dopiero do mnie dociera, jak prosto pisane są te książki, po które sięgam zazwyczaj. Osobiście po drugi tom wydanych opowiadań Lovecrafta raczej nie sięgnę, ponieważ tam skupia się bardziej na fantastyce a czuję, że już tego mogłabym nie ogarnąć.

      Usuń
  2. O nie! Horrory absolutnie to nie moja bajka :D
    Pozdrawiam,
    Reading-mylove :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna recenzja! Zresztą jak zwykle... 😉
    I choć nie jestem fanką Lovecrafta, gdyż dotychczas nie czytałam żadnej pozycji jego autorstwa, jednak moja przyjaciółka to jego wielka fanka, a na poczatku roku stworzyłam przerażająco realistyczny cosplay Cthulhu 😉
    Jestem pewna, że kiedyś wreszcie spotkam się z twórczością Lovecrafta, jednak na początek wybiorę chyba nieco lżejszą pozycję 😜 Chociaż tutaj i tak plusy przeważają nad minusami, więc kto wie...
    Jednakże wielki podziw i gratulacje dla Ciebie! Naprawdę przebrnęłaś przez to tomiszcze w zadziwiająco szybkim czasie.
    Pozdrawiam!
    Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3
      Pokaż ! Czekam na facebooku i bez gadania!
      Zdecydowanie to świetna książka, a minusy, które wymieniłam nie są w zasadzie wadami, a cechami charakterystycznymi jego twórczości.

      Postanowiłam, że w końcu to przeczytam i przeczytałam! Polecam jednak tę ksiązkę czytać bardziej w kawałkach, ja czytałam ciągiem i to chyba dość duży błąd był...

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Książka wydaje się bardzo ciekawa, ale boję się, że nie dałabym rady jej przeczytać ze względu na język. Co do okładki, to cudownie, że jest dostępna w dwóch wariantach, ponieważ wszyscy będą szczęśliwi. (Dziwię się trochę, że wydawnictwa rzadko dają czytelnikom wybór, choć ostatnio widziałam zbiór wakacyjnych opowiadań, który jest dostępny w oprawie twardej i miękkiej :)) Recenzja bardzo dobra! <3
    Pozdrawiam, Riri :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie spodobał mi się właśnie język w tej książce, składnia jest niesamowita, choć przez długi czas nie mogłam się do niej przyzwyczaić.
      Też to uwielbiam! Jest to mniej popularne wydawnictwo raczej, a taką cudowną politykę wydawniczą mają :)
      Bardzo dziękuję i pozdrawiam ! :)

      Usuń
  5. Szczerze mówiąc, gdy tylko zauważyłam, że czytasz tą książkę nie mogłam doczekać się, aż ją zrecenzujesz :D Od dawna ta książka mnie intryguje. W prawdzie są to straszne powieści (których ja nie lubię i się boję :P) ale mimo to jakoś mam ogromną ochotę na przeczytanie tych opowiadań :)
    Bardzo fajny pomysł z tymi plusami i minusami :)
    Świetna recenzja :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że napisanie opinii o tej książce było nie mniejszym wyzwaniem niż samo jej przeczytanie. Istnieje rzesza fanów Lovecrafta i nie chciałam żeby mnie zlinczowali, nawet jeżeli ta pozycja ma według mnie naprawdę niewiele wad.
      Jeżeli będziesz czytać, to rób to raczej "na raty", ja pociągnęłam to na raz i to był chyba niestety błąd;/
      Cieszę się i mam nadzieję, że się spodoba :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ani o tym autorze ale zaciekawiłaś mnie. Trochę przerażają mnie te długie opisy i ilość stron tej książki, ale może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to niezły klocek, ale dzięki temu, że jest to zbiór opowiadań to można go czytać po trochu i tak chyba najlepiej właśnie jest :) Polecam zdecydowanie

      Usuń
  7. O Lovecraft słyszałam, ale nigdy bliżej nie zainteresowałam się jego twórczością. Wiedziałam tylko, że jest dziwna i tyle. Z jednej strony pociąga mnie ten kwiecisty styl i horror z krwi i kości, ale z drugiej ten brak akcji i dialogów trochę mnie odstrasza, bo jestem ich ogromną fanką. Może na początek spróbuję z pojedynczymi opowiadaniami, a potem przerzucę się na coś dłuższego :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dziwna ale zdecydowanie fantastyczna :)
      Ta ksiązka to zbiór 15 opowiadań, dlatego na spokojnie można ją sobie czytac na raty, tak nawet lepiej. Tak więc można ją przeczytać w ciągu miesiąca, tygodnia, a można w ciągu roku i podejrzewam, że pozycja ta miałaby podobny urok :)

      Usuń
  8. Zacznę od tego, że książka jest naprawdę pięknie wydana-ta okładka i te ilustracje...ACH!! ♥
    Czytając fragment "Zgrozy w Dunwich" krzywiłam się do ekranu-czy to normalne????
    Książka wydaje się być naprawdę ciekawa i chętnie poczytałabym coś, co zjeży mi włoski na karku, ale chcę odpocząć od fantastyki, a do tego te nudne i długie opisy do mnie nie przemawiają. Na pewno za jakiś czas, może w jesienne wieczory, kiedy na dworze będzie panować mroczny klimat, sięgnę po ten zbiór opowiadań, bo jakby nie patrząc, plusów jest tu o wiele więcej niż minusów, ale na razie się wstrzymam. Podziwiam Cię za to, że udało Ci się przebrnąć przez taką cegłę!
    Recenzja jak zawsze perfekcyjna ^.^ Dziewczyno, oddaj mi swój mózg!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, mnie raczej nie ruszało, ale ja nie jestem normalna, więc swoje zachowanie możesz uważać za standardowe :D

      Te długie opisy to cały styl Lovecrafta!

      Jak chcesz grozy wyższej ligi to zacznij czytać w jakąś jesienną noc, gdy na dworze zawierucha i siąpi deszcz...O to by było dobre!

      Bardzo mi miło, dziękuję :* Nie jest taki dobry, czasem bierze ode mnie wolne na dość długo xD

      Usuń
  9. Ale się rozpisałaś. :) Ale recenzja dobra. Ja jednak więcej w horrorze i opowiadań siedzę, i znam Lovecrafta, dlatego te minusy, które wymieniłaś to w sumie jego cecha, bo u niego dialogów jest niewiele (zresztą nie tylko u niego, jakbyś poczytała trochę więcej klasyki horroru, POE, Blackwood, Grabiński, James to zauważyłabyś, że ta oszczędność dialogowa była normalna kiedyś) i te opowiadania są dłuższe. Ale nie wszystkie. Polecam drugą część, którą właśnie czytam, czyli "Przyszła na Sarnat zagłada" - tam masz opowiadania zdecydowanie krótsze i powinny Ci się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, to niezwykle miłe, bo już zdążyłam przeszperać Twojego bloga i wiem, że bardziej się znasz na tych klimatach- dużo bardziej :D
      Na razie jeszcze nie wiem, być może kiedyś ja przeczytam, ale tym razem Lovecrafta będę czytać "na raty", bo czuję, że właśnie w ten sposób powinno się to odbywać :)

      Usuń
    2. Obecnie już tak nie czytam horrorów. Kiedyś non stop tylko to. Teraz wolę mieszać gatunki i horror czytam rzadziej. Głównie King, Ketchum, Masterton, trochę klasyki.
      Ja to sobie czytam powieść i opowiadania, z 1-2 opowiadania codziennie lub co drugi, i do tego powieść. Tak się lepiej czyta, bo dla mnie masowe czytanie opowiadań jednego za drugim nie daje takiej frajdy. :)

      Usuń
    3. Ja swego czasu wyłącznie kryminały, teraz wzięło mnie na fantasy i od około 2-3 miesięcy czytam tylko takie książki xD
      Za Ketchuma planuję się wziąć (nie wiem czy to nie zabrzmiało dziwnie), King jakoś mnie nie bawi chyba, za długo to się rozkręca, ale mam w domu kilka jego książek, żeby się upewnić :)

      Usuń
    4. No to będzie więcej tematów wspólnych do rozmowy, jak coś. W każdym razie ja jestem otwarty. :)
      No być może, ale Ketchum pewnie byłby zadowolony. :P King jest rewelacja, i niekoniecznie musisz czytać jego najgrubsze książki, bo nie tylko takie są najlepsze. Spróbuj na przykład "Wielki marsz" albo "Zieloną milę". :)

      Usuń
  10. Okładka od razu przyciągneła mój wzrok, zapowiada mroczne historie. Z twojej recenzji wnioskuję, że w tej książce kryją się straszne historię, które aż proszą się o przeczytanie. Horrory rzadko czytam, ale ten zbiór zwrócił moją uwagę :)
    Pozdrawiam,
    Tina Uwielbiam litery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka cudowna i koniecznie musisz go przeczytać! Nie dość, że jest wspaniała, to jeszcze pięknie wygląda na półce! :D

      Usuń
  11. Strasznie lubię takie mroczne klimaty, a do tego ta okładka! No jest po prostu niesamowita!
    Mimo iż książka wydaj się być bardzo ciekawa, a działa na wyobraźnie - to normalnie aż mnie ręce świerzbią żeby kupić i zabrać się za czytanie. Z drugiej strony, nie lubię siedzieć w miejscu, więc przydługie opisy i mała ilość dialogów lekko zbiły mnie z tropu.
    Hahha, oniee XD Posłowie jest świetne :D! Zazwyczaj omijam wszelkie podziękowania czy właśnie posłowia szerokim łukiem, ale po tym chyba się nawrócę i zacznę czytać XD
    Recenzja niesamowita!
    Buziaki! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty i te Twoje okładki xD
      Możesz ją czytać po trochu-i właśnie ten sposób polecam najbardziej :)
      Posłowie jest naprawdę genialne, też nigdy nie czytam tego typu rzeczy, ale tu było tak długie, że przeleciałam kilka zdań, a potem zaczęłam czytać od deski do deski :D

      Dziękuję kochana :*

      Usuń
  12. Jak ja lubię Twoje teksty, czy to recenzje, czy te różnościowe <3 Oprócz Ginekologów (mój chłopak mówi o Tobie "Ta Od Ginekologów" T.T Nie wiem czy się śmiać, czy płakać)

    Rzadko sięgam po zbiory opowiadań, wyjątkiem byli jak do tej pory Sapkowski i Pilipiuk, ale ten zbiór... cholera jasna, chcę go! Chociaż podejrzewam, że zanim sama się do niego dostanę, to będę musiała odczekać, aż mój brat wypuści go ze swoich szponów.
    To jest straszne, że wielu autorów zyskuje sławę dopiero po śmierci. Pamiętam, jak polonistka w gimnazjum zapytała się mnie, czy nie chciałabym być pisarką. Ula oczywiście powiedziała, że po jej trupie. Polonistka zdziwiona zapytała czemu, na co ja: "Nie ma mowy! Po co mam się omyśleć, opisać, jak znając moje szczęście będę musiała umrzeć, żeby coś z tego było?" -,-
    A ten fragment, który przytoczyłaś mnie powalił. Tosz to genialne! (sprawdzałam w Googlach co znaczy rozchwierutany xD)
    Co do spisu plusów i minusów, to sama się zastanawiałam, czy by czegoś takiego nie zrobić u mnie... ale obawa, że ludzie będą czytać tylko to podsumowanie wygrała. No ty się o to nie musisz martwić, bo trzeba być durniem, żeby pominąć kasiowaty tekst właściwy :P
    Buziaki ;*
    Q.
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skisłam xDDD
      "Ta od Ginekologów"- umarłam po prostu! Dobra ksywa, nie powiem, może sobie ustawię jako nick na blogu? xD

      Na dodatek możesz sobie wybrać, czy w miękkiej czy w twardej chcesz, idealne rozwiązanie :D

      Dosłownie "po Twoim trupie" xDD Może napiszemy coś razem co? To byłaby miazga normalnie xD

      "Rozchwierutany" to teraz takie moje słowo na niedzielę, tylko w czwartek, ale co tam.

      Oooo matko <3 Kochana jesteś :*

      Usuń
  13. O widzisz! Dobrze, że przypomniałaś mi o tej książce, bo daaaawno temu miałam ją w planach i jakoś wyleciała mi z głowy :D Faktycznie, Lovecraft ma bardzo specyficzny, bogaty styl pisania, podobne odczucia do Twoich miałam kiedy czytałam "Zew Cthulhu", który bardzo mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat "Zew Cthulhu" jakoś strasznie do gustu mi nie przypadł, było wiele innych, które okrutnie polubiłam :D Przeczytaj koniecznie!

      Usuń
  14. No nie, teraz to rzuciłam portfelem w ekran! Czuję, że to książka idealna dla mnie, a od dłuższego czasu chciałam poznać tego autora. Twoja recenzja strasznie mnie do tego zachęciła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieraj wytrwale, bo książka jest warta takiego wydatku :D
      Bardzo się cieszę <3

      Usuń
  15. Te obrazki przypominają mi serią "Pax".
    One są takie cudowne!
    Ale ta liczba stron, to mnie dobija!
    Toż tą cegłą zabiłoby się człowieka :D
    Pozdrawiam serdecznie.
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zupełnie inna bajka, "Pax" i "Zgroza w Dunwich..." xD
      Eee, nie przejmuj się, to opowiadania, więc możesz czytać nawet jedno na miesiąc i będzie super :D
      Wiesz, w razie co- to mam się czym bronić, w razie napadu albo coś.
      Pozdrawiam ! :D

      Usuń
  16. Cudne wydanie, ale to książka zupełnie nie w moim stylu. Poza tym nienawidzę archaizmów i ciężkiego języka zawartego w tekście, stąd też wnioskuję, że ta pozycja nie jest dla mnie. Choć może warto się przełamać i jednak po nią sięgnąć? Sama nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam za archaizmami, ale z drugiej strony w liceum zakochałam się w "Quo vadis" xd
      Może spróbuj poszukać w internecie jakiegoś jednego, może dwóch jego opowiadań żeby się przekonać? Albo w bibliotece, podejrzewam, że mogą mieć :)

      Usuń
  17. Ja również nie miałam jeszcze nigdy styczności z twórczością Lovecrafta, ale na pewno to zmienię, bo jego dzieła wydają się lekturą wręcz obowiązkową... Tylko właśnie nie umiem zdecydować, za co zabrać się najpierw - "Zgroza w Dunwich" czy "Przyszła na Sarnath zagłada". Przy ostatniej mojej wizycie w Empiku miałam już jedno w ręku, ale ostatecznie zdecydowałam się na tom Poego... no cóż, przyjdzie jeszcze czas i na to ;)
    Mnie sam klimat mroczności przyciąga! I jestem pewna tego, że kupię akurat te wydania, ze względu na osobę, która przełożyła opowieści i o której pisałaś. Nie ma nic lepszego, niż wierne oddanie oryginału.

    Pozdrawiam, seekerofthebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co bardziej lubisz: klimaty grozy, czy jednak bardziej fantastyczne. Podobno w tomie Przyszła na Sarnath zagłada zgromadzono trudniejsze opowiadania, więc ja osobiście sobie je na razie odpuszczę.

      Tłumacz zrobił tu niesamowitą robotę i po prostu szacunek!

      Pozdrawiam cieplutko! :D

      Usuń

Obserwuj przez e-mail