"Zabawy z bronią" - Faye Kellerman

02 sierpnia

Dzień dobry.
Wybaczcie, że tak oficjalnie, ale aż mnie nosi ze złości. Jestem na ogromnym skraju z pieniędzmi i generalnie ostatki mojego budżetu wydałam na "Dary anioła", z których piekielnie się cieszę. Kupiłam je w sobotę i to w dwóch różnych księgarniach, bo skończył się nakład trzeciej części i tylko w nielicznych miejscach była opcja jej nabycia. No i zamówiłam. Wczoraj wchodzę na facebooka, patrzę a tu MAG ma 40% na wszystko i jeszcze 10% jeżeli się zakupi minimum dwie książki. Zamówiłabym 5. W ten sposób wydałam 140 zł, a na stronie MAGa koszt wyniósłby mnie jakieś 100-105 zł. Dziękuję za uwagę, idę rzucić się z mostu.

Dobra, pójdę się zabić jak napiszę recenzję, bo wydawnictwo Harper Collins mnie zamorduje.


28/2016

Tytuł oryginalny: "Gun games"
Wydawnictwo: Harper Collins
Cykl: Peter Decker & Rina Lazarus (tom 20)
Kategoria: kryminał/sensacja/thiller
Liczba stron: 432
Cena okładkowa: 36,99 zł

Dziś chcę wam przedstawić "Zabawy z bronią", książkę, która swoją premierę miała niecały miesiąc temu, a dokładniej 6 lipca tego roku. Dopiero spojrzałam czy to część jakiegoś cyklu i okazało się, że tak! W dodatku 20 tom!

O czym opowiada? Przytoczę opis wydawcy:

"Detektyw Decker prowadzi dochodzenie w sprawie samobójstwa nastoletniego chłopca. Szybko dochodzi do wniosku, że klucz do rozwiązania zagadki znajduje się w szkole, do której chodził Greg Hesse. Elitarne liceum, jedno z najlepszych w kraju, jest terenem łowieckim narkotykowych dilerów i handlarzy bronią. Kilkoro uczniów prawdopodobnie współpracuje z mafią, a pozostali boją się mówić. Śledztwo rusza z miejsca, gdy umiera kolejna uczennica z tej samej szkoły. Decker uważa, że znów ktoś upozorował samobójstwo. Ktoś, kto lubi okrutne zabawy i traktuje ludzi jak marionetki."

Muszę przyznać, że opis przedstawia jedynie połowę książki. Śledztwo, które prowadzi Decker rzeczywiście jest tutaj najważniejsze, ale jakby obok tego wątku zostaje przedstawiona relacja Gabe'a (podopiecznego porucznika, którym się chwilowo zajmuje), młodziutkiego, niezwykle uzdolnionego pianisty i Yasmine- irańskiej żydówki, która nie ma prostego życia, gdyż jej rodzina jest baaardzo ortodoksyjna i praktycznie wszystkiego się jej zabrania.

Muszę pochwalić wydawnictwo za wydanie. Okładka może nie powala, ale jest przyjemna dla oka, ale najlepszy jest środek. Tak dużej czcionki nie widziałam już dawno! Dzięki temu niewiarygodnie wzrasta komfort czytania :D.

Jeżeli chodzi o fabułę, to przyznam, że jest dość ciekawa i nieprzewidywalna. Kilka elementów układanki odkryłam dużo wcześniej od funkcjonariuszy, ale koniec końców rozwiązania w życiu bym się nie domyśliła. W zasadzie najbardziej spodobał mi się finał tej powieści. Jednak biorąc pod uwagę ogół, jest to dobrze skonstruowany kryminał, który czyta się w mig. Zostajemy przeniesieni w świat młodzieńczej mafii, narkotyków i prostytucji. Uwielbiam motywy handlu ciałem w tego typu książkach, w zasadzie im więcej, tym dla mnie lepiej. Widzimy jak w zasadzie funkcjonuje taki świat. Próbujesz kogoś zabić, inną osobę porywasz, jeszcze inną gwałcisz, posiadasz tonę narkotyków ale jeżeli masz przypuśćmy 5 milionów, to co Ci kto zrobi. Dalej możesz być postrzegany jako niewiniątko, wystarczy, że znasz kogo trzeba.
Jednak ten półświatek też ma swoje zasady. Gdy w końcu porwiesz się na bliską osobę jakiegoś psychopaty, możesz tego bardzo pożałować. Jeden z bohaterów w tej książce również się o tym przekonał i właśnie ten fragment "Zabaw z bronią" podobał mi się najbardziej :).

Akcja jest wartka, nie można się nudzić, ciągle coś się dzieje, co jest ogromną zaletą każdej książki. Nie cierpię, gdy fabuła ciągnie się w nieskończoność i jedyny dreszczyk emocji czuję na ostatnich 20 stronach. 

Jeżeli chodzi o bohaterów to najbardziej polubiłam postać w zasadzie niewiele znaczącą dla fabuły- Rinę- czyli opiekunkę Gabe'a. Kobieta ze świetnym poczuciem humoru, a do tego wyrozumiała, wierna i kochająca. Drugą postacią, którą bardziej szanowałam niż lubiłam był właśnie Gabriel. Niewiarygodna postać- sprytny, inteligentny, błyskotliwy, a kiedy trzeba niezła szuja. Uwielbiam takich ludzi.

Małpa podeptała mi miejsce zbrodni. Ale jak chcę mu zrobić zdjęcie specjalnie- to ucieka. Koty....
Nie obyło się bez postaci, które miałam ochotę po prostu rozszarpać. Była nią właśnie Yasmine. Rozumiem, ona miała 14 lat, ale po prostu tak irytującego charakteru nie widziałam w żadnej książce jeszcze nigdy. Grrrr! Boże, jak dobrze, że normalnie nie mam do czynienia z osobami w takim wieku. Generalnie "miłość" Gabe'a i Yasmine była opisana w sposób, który niesamowicie mi działał na nerwy. Czytając tę książkę w głowie aż słyszałam takiego piszczącego, małego, irytującego pokemona. Po dwóch tygodniach od momentu, gdy się poznali, już wyznawali sobie miłość. Nie wiem, może ja już jestem za stara i nie rozumiem takiego młodzieńczego "uczucia".

W każdym razie najbardziej podobały mi się te ostre fragmenty związane z pornografią (nie myślcie, że jestem jakimś zboczeńcem, po prostu lubię, gdy opisy są wyraziste, a ten motyw daje wiele możliwości autorowi) oraz te, w których pojawiała się Rina, bądź ojciec Gabriela, ponieważ baardzo poprawiały mi humor.

Tak powiedziała pielęgniarka. "Kiedy zechce sikać, niech sika do kubka".
Może w twoich sikach jest mnóstwo różnych ważnych pierdół, które chcą zbadać.
Może lekarz jest zbokiem.


Książka posiada jedną dużą wadę, którą ciężko mi wybaczyć autorce. No właśnie- autorce. Do teraz byłam przekonana, że Faye Kellerman jest mężczyzną, a tu o, niespodzianka. Mogłam się jednak domyślić, bo nieraz właśnie trochę mi to zalatywało kobiecą ręką. Wracając do wady- niestety bardzo często miałam wrażenie, że Pani Kellerman ma dość mgliste pojęcie o pracy w policji. Skończyłam studia kryminologiczne i mimo że nie pracuję jako funkcjonariusz, i nie piszę zawodowo kryminałów mogłabym wytknąć kilka błędów i to poważnych niestety. Wyobraźcie sobie sytuację, że jest sobie porucznik, zwykły porucznik (stopień będący mniej więcej na środku hierarchii w policji), który zajmuje się sprawą dwóch samobójstw nastolatków, na pierwszy rzut oka absolutnie ze sobą nie powiązanych, wszyscy twierdzą, że nawet się nie znali, koroner nie ma żadnych wątpliwości, że były to zwykłe zamachy samobójcze, nie ma żadnych poszlak, które w najmniejszym stopniu mogłyby świadczyć o tym, że ktoś im w śmierci pomógł. Do porucznika przychodzi matka dzieciaka, który się zabił i twierdzi, że jej dziecko by nie zrobiło czegoś takiego i już. To wystarczyło, żeby zaangażować całą jednostkę i nie zamykać sprawy. Nie kochani, to tak nie ma. Nie ma śladów, poszlak czy czegokolwiek, tylko zdanie matki denata, że jej ukochany syn nie mógłby się zabić. Może będzie przykre to, co powiem, ale w takim przypadku sprawę się zamyka, głównie ze względu braku czasu policjantów. Mnogość zgłoszeń po prostu przytłacza i gdy nie ma żadnych dowodów czy śladów sprawę się zamyka bądź umarza.
Po drugie: nie wiem czy to wina autorki, czy kryminalistycy w tej książce są tak tępi ale wyobraźcie sobie sytuację taką: chłopak popełnia samobójstwo i stwierdza się, że żadnych śladów osób trzecich nie ma. Później okazuje się, że to nie do końca prawda. Dzieciak strzelił sobie w głowę (gdybyście nie wiedzieli, po czymś takim po prostu wszystko, ale to wszystko, od podłogi po sufit jest umazane krwią, cząstkami kości i mózgu) i przecież jest różnica, jak ktoś czy coś stoi na drodze tego lotu cieczy czy nie. Kąt padania kropel krwi wówczas jest zupełnie inny niż gdyby leciała swobodnie. Proste i logiczne. To znaczy- to jest proste, tylko nie wiem czy to wytłumaczyłam jakoś sensownie xD.

Nie wiem, może się czepiam, ale mnie to bardzo raziło. Z ciekawości zobaczyłam kim jest Faye Kellerman i okazuje się, że jest ortodoksyjną żydówką, stąd ta znajomość wszystkich świąt i zwyczajów żydowskich! Muszę przyznać, że ta Pani ma dosyć oryginalny styl, chwała jej za to.

Ogólna ocena: 6,5/10.
Polecam fanom gatunku, jeżeli ktoś nie lubi kryminałów, to ta książka go raczej do nich nie przekona

Za książkę dziękuję wydawnictwu Harper Collins :)

http://www.harpercollins.pl/

Zajrzyj również tu

17 komentarzy

  1. Dwudziesty tom? Ta informacja wręcz przeraża, ale takie serie najczęściej są po prostu podobne pod względem gatunku, a każdy tom to inna historia.Myślę, że wyraziste opisy pornografii czy handlu żywym towarem mogłyby okazać się ciekawe, ale nie lubię - jak to ujęłaś - tępych postaci. Poza tym ten brak realizmu w fabule nie jest czymś zachęcającym. Pewnie ja - całkowity amator w tym gatunku - nie mógłby wytknąć tych błędów, ale mam jakieś przekonanie, że jeśli zapoznaje się z nowym dla mnie gatunkiem to zazwyczaj zaczynam od tych dzieł, najlepszych pisarzy. Przy horrorach zaczynałam od Kinga, gdy zaciekawiły mnie dystopie sięgnęłam po Orwella. Autorka, która nie do końca wie o czym pisze to nie dobry wybór na początek.

    Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie masz pojęcia jak ciężko było się dokopać do tej informacji w ogóle, musiałam szukać na anglojęzycznych forach, bo niestety na polskich portalach były tylko wzmianki o tym, że jest to część jakiejś serii.
      Myślę, że ona wie o czym pisze i robi to dobrze, ale po prostu ja się tym zajmuję i mam pojęcie też o tym, o czym normalni ludzie, nawet jeżeli się interesują kryminałami- pojęcia nie mają. Nie chciałam tu jakoś czepiać się autorki, ale jeżeli widzę błąd- i znam się na tym, to go wytykam :)

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Zapowiada się naprawdę ciekawie i gdyby nie to, że jest to 20!!! tom to zaraz pobiegłabym do biblioteki...Z kryminałami miałam jak do tej pory niewielki kontakt, ale myślę, że ten typ literatury by mi się spodobał. Pewnie nie zwróciłabym uwagi na błędy, które ty zauważyłaś (tak w ogóle-studia kryminologiczne- WOW!! :D ), ale myślę, że nie stanowiłoby to dla mnie dużej różnicy. Bardzo zachęcająca i ciekawa recenzja-jednym słowem-mistrzowska! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby dwudziesty, ale absolutnie nic nie odczułam, nie ma potrzeby czytać poprzednich, bo nawet żadnych nawiązań nie było do poprzednich części!
      Jeżeli chciałabyś zacząć przygodę z kryminałami to polecam Karin Slaughter, po jakąkolwiek książkę sięgniesz, wszystkie są w pyte! "Płytkie nacięcie" to w ogóle pierwsza powieść, jaką sobie w życiu kupiłam i była po prostu świetna! Być może dzięki niej zaczęłam przygodę z literaturą!
      Dziękuję :*

      Usuń
    2. Marto, a na Twoim blogu potrzebuję klikacza "obserwatorów", bo nie dowiaduję się o Twoich nowych postach :(

      Usuń
    3. W takim razie muszę sięgnąć po "Płytkie nacięcie".
      Dobrze dobrze-dziś coś z tym zrobię :D-będzie klikacz "obserwatorów"

      Usuń
  3. Uwielbiam kryminały, to mój drugi ulubiony gatunek po fantastyce, seriale kryminalne to moi przyjaciele haha :D Myślę, że błędy, które wytknęłaś, chyba przeważyłyby u mnie nad plusami książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, jednak lubię mieć odczucie, że autor zna się na tym, co robi. Jednak z drugiej strony podobnie jest z thrillerami medycznymi, ludzie po studiach medycznych podobno znajdują tysiące błędów w nich, mimo że my nie znalazłybyśmy ani jednego.
      Polecisz jakiegoś autora? Ale nie skandynawa, mam ochotę na coś innego :D

      Usuń
  4. Oboże! Czy mnie oczy nie mylą? Tom dwudziesty! - szok x.x
    Wydaje się ciekawe, jednak raczej w moje gusta ta książka nie trafia :') Choć na pewno polecę mamie - ona kocha kryminały :D
    Oo, bardzo dobrze że fabuła idzie do przodu :D Pamiętam, że czytałam książkę, kiedy autorka opisuje faceta i - o ironio! - cztery strony poświęciła jego przecudownej czuprynie... XD
    Wiesz, ja chyba przestanę się do Ciebie odzywać, bo właśnie awansowałam na irytującego pokemona :') XDXD
    No cóż, kolejna w dechę recenzja, nic tu po takim pikachu jak ja :'D Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mylą, nie mylą xD Nie masz pojecia jaki był problem z dotarciem do tej informacji, bo w Polsce chyba się poprzednie nie pojawiły, albo ja nic o tym nie wiem ;/

      O BOŻE! No przecież takie coś powinno być karalne!
      Nieee, Ty nigdy nie będziesz irytującym pokemonem :* Odzywaj się odzywaj!
      Pozdrawiam Amelko <3

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wiadomo nie jestem fanką kryminałów, bo przyprawia mnie to wszystko o ciarki! Dosłownie, mam je teraz po przeczytaniu Twojej recenzji. Jednak potrafisz pisać w taki sposób, że czytając o krwi na ścianach, zaczęłam się śmiać, tak, śmiać! Nie mam doświadczenia w tym gatunku, więc nie jestem w stanie nic powiedzieć. Jednak dla mnie to tam za dużo wszystkich nieprzyjemnych spraw na raz, porno, zabójstwa, handel żywym towarem - trochę kombo. :D Ale tak jak wspominałam piszesz tak, że chce się czytać <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, uwierz, mogłabym polecić kilka naprawdę przyprawiających o ciarki!
      I kto tu jest przerażający? Ja piszę o krwi, a Ty się śmiejesz!!!
      Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Pozdrawiam i zapraszam po więcej informacji :)
    http://sinkingindreams.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykro mi, że nie udało Ci się skorzystać z oferty promocyjnej.
    Co do recenzowanego kryminału, to jest to książka, nad którą od jakiegoś czasu się zastanawiam. Ale skoro jest to seria i to taka długa, to odpuszczam. Chociaż kocham kryminały i akacja wydaje się całkiem w porządku.
    Pozdrawiam i obserwuję bloga.
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też :< Chociaz już przyjęłam to na klatę :)
      Powiem szczerze, że absolutnie nie odczułam, że jest to część jakiejś serii, chyba nawet po polsku wydana jest ta jedna, więc nie ma problemu raczej :)
      Pozdrawiam !

      Usuń

Obserwuj przez e-mail