Etui na książkę - warto się zaopatrzyć czy nie?

06 kwietnia

Podejrzewam, że większość z was zastanawiała się, czy warto kupić etui na książkę. W końcu lubimy, gdy nasze nabytki pozostają w idealnym stanie, rogi nie są rozwarstwione, a brzegi czyste. Tylko jak tego dokonać, jeżeli często przewozimy je w torbie lub plecaku?


Z pomocą przychodzi nam etui. Wystarczy owinąć nim książkę, zabezpieczyć gumką, tasiemką, zamkiem, czy czym tam konstruktor wymyślił i już!

No dobra, wszystko ładnie, pięknie, ale cena tych cudeniek zwykle waha się w przedziale 45-60 zł. To są jednak dwie nowe książki, prawda?

Też tak kiedyś twierdziłam :D. Książki owijałam reklamówkami i innymi cudami, żeby tylko nie pogięły się w torebce. Czara goryczy przelała się w momencie, gdy pewnego pięknego, słonecznego dnia będąc na uczelni odkryłam, że w mojej czarnej dziurze, potocznie zwanej torebką, jest ciut mokro. W zasadzie zrobił się tam niezły gnój, ponieważ genialna Kasia nie zamknęła płynu do demakijażu i wraz z długopisami, zeszytami, młotkiem, kilogramem innych kosmetyków, kanapkami, gazem pieprzowym, wytrychem i tą nieszczęsną książką wepchnęła do torby.
Efekt był opłakany, lecz gdy zobaczyłam paskudne, jebitnie różowe plamy na mojej cudownej "Córce dymu i kości" (w otchłaniach mojego worka zawieruszyło się kilka torebek herbatki owocowej), powiedziałam O NIE! TAK DŁUŻEJ NIE BĘDZIE! KUPUJĘ ETUI!

Jak powiedziała, tak nie zrobiła. Sytuacja ta miała miejsce jakieś 2 lata temu, a swoją okładkę nabyłam jakieś 2 miesiące temu. No cóż, z niektórymi decyzjami należy się przespać noc, dwie albo 500. 

Obecnie jestem szczęśliwą posiadaczką aż dwóch etui i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Świetnie chronią moje książki i jak dotąd żadnej nic się nie stało.


Przekonałam się, że etui wcale nie musi kosztować 50, 60 czy 70 zł. Wprost przeciwnie! Na jednej z grup na facebooku dałam ogłoszenie o sprzedaży i wymianie kilku książek, które mi zalegały. Odezwała się do mnie pewna urocza dama z propozycją wymiany "Prawdodziejki" (nie macie pojęcia, jak się cieszę, że już nie muszę jej oglądać) na własnoręcznie robione etui.
Na początku byłam sceptycznie nastawiona, bo w końcu książka za takie cudo? Pewnie cienkie, słabo szyte albo nie daj Boże klejone i zaraz mi się rozłoży na czynniki pierwsze.
Tak, tak, wiem, tyle ufności w mej duszy.
Jednak na zdjęciu wyglądało fantastycznie! Zaryzykowałam, książkę wysłałam i już po kilku dniach przyszło do mnie cudo w moro. 


Jakiś czas temu postanowiłam sprezentować mojego chłopakowi podobne (nieważne, że teraz przechowuje w nim czytnik), a skoro zamawiałam jedno, to grzechem nie byłoby zamówić drugiego, prawda? Zwłaszcza, że w oczy od razu rzucił mi się ten pierdolnik kolorów.
Podobnie jak z kupowaniem książek, no przecież dla jednej maleńkiej, samotnej sztuki bez sensu fatygować listonosza. Niech przytaszczy od razu całą paczkę i wszyscy będą szczęścili. No, może oprócz listonosza, ale trudno.

W ten sposób dorobiłam się drugiego i coś czuję, że nie ostatniego. 


Etui, które posiadam, różnią się rozmiarami.
To w moro ma wymiary: 16,5x24cm.
Etui w kwiatki: 16x22 cm.

W większym mogę przenosić sporych rozmiarów książki, nawet te w twardej oprawie, niestety "Pułapki myślenia" (15,6x21,2 cm) nie zmieściły się w kolorowym etui. Na upartego upchałam je jakoś, jednak nie byłam w stanie naciągnąć gumki w taki sposób, aby okładka odpowiednio się domknęła. "Angelfall" (19,8x13,6) pasowało idealnie, nawet zostało trochę zapasu.


Grubość książek nie ma zbyt wielkiego znaczenia, ponieważ moje większe etui na spokojnie pomieściło prawie 800-stronicowy "Dwór cierni i róż" i obeszło się bez upychania książki nogą. 

Gadżety te świetnie sprawdzają się także w podróży jako podkładki. Chciałam wam pokazać jak to wygląda np. w pociągu, tramwaju albo autobusie, lecz w mojej okolicy żaden z tych środków transportu niestety nie działa. Czytanie na rowerze sobie odpuściłam.


Kiedy gdzieś wyjeżdżam, bądź spędzam noc poza domem, książki trzymam w lnianej torbie. Niby są tam w miarę bezpieczne, lecz gdy się je przekłada, zawsze istnieje ryzyko zagięcia moich perełek. Do tej pory, kiedy tylko ktoś się do nich zbliżal, włączał mi się alarm i czerwone lampki w oczach, a owy intruz z krzykiem uciekał do innego miasta. Teraz, gdy wiem, że książki są całkowicie bezpieczne w swoich ubrankach, mogę spać spokojnie. 


Na rynku można znaleźć coraz więcej etui różnego rodzaju. Zapinane na zamek, guzik, tasiemkę, gumkę, minimalistyczne, kolorowe, z filcu (moje takie są), ze skóry (drogie jak zboże), dziergane na drutach, bądź na szydełku, zrobione ze starej skarpety (mam nadzieję, że czystej) z dodatkowymi kieszonkami albo bez. Słowem: co tylko sobie wymyślimy.


Gdy poszperacie trochę w internecie, na pewno znajdziecie dziesiątki lub nawet setki tutoriali, które pokazują jak zrobić własne etui krok po kroku :)

No cóż, moim zdaniem naprawdę warto kupić sobie etui. Ochroni książki przed zagięciami i plamami z kawy innych napojów. Zwróćcie jednak koniecznie uwagę na to, czy okładkę w którą chcecie się zaopatrzyć, można prać!

To tyle na dziś, dajcie znać, czy macie już swoje etui, czy przymierzacie się do jego kupna, bądź własnoręcznego wykonania, czy w ogóle macie gdzieś stan waszych książek, bo najważniejsze jest czytanie :).


Zajrzyj również tu

82 komentarzy

  1. Ostatnio na grupach facebookowych ogłasza się bardzo dużo osób, które w zamian za pieniądze czy książki oddają takie cudeńka. Bardzo mnie kuszą i chyba dłużej nie dam rady się opierać, zwłaszcza że jest tyle wzorów, że aż można dostać oczopląsu 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli czytasz poza domem to koniecznie się w nie zaopatrz! :)

      Usuń
  2. Zawsze mi było szkoda hajsu na takie etui, a szczerze mówiąc kusi mnie ono już od kilku dobrych miesięcy :D Też kiedyś ubrudziłam sobie książkę nosząc ją w torbie (na całe szczęście swoją), ale nawet to mnie nie zmotywowało do kupna takiego cuda, choć do tej pory nie mogę przeżyć tego, że aż tak tę książkę, mówiąc wprost, uświniłam. Generalnie swoich książek niczym nie obkładam (robię tak tylko z pożyczonymi od kogoś i zazwyczaj kuszę się po prostu na prowizoryczną okładkę zrobioną z papieru), nawet jak wrzucam je do torby i wychodzę z nimi z domu, choć wtedy akurat właśnie takie etui bardzo by mi się przydało

    PS Ej, ja noszę gaz pieprzowy w torebce, NA SZCZĘŚCIE jeszcze nie musiałam go używać, ale dobrze jest mieć go pod ręką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też musiałam się przespać z decyzją, aż w końcu trafiła się świetna okazja :D
      Jak to mówią - przezorny zawsze ubezpieczony :D

      Usuń
  3. Bardzo bym chciała etui do książek, ale podobnie jak Ty.. Chyba musi minąć noc, ewentualnie 300 nocy żebym się zdecydowała. xD a czy tak cichaczem możesz mi powiedzieć skąd masz to kolorowe ubranko? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ten tego... Ale tu dalej można zalać kartki z dwóch stron - od góry i od dołu. :P Nigdy w życiu nie słyszałem o czymś takim jak etui na książkę, więc czytałem tego posta czekając na zdjęcia. A tu o - no ładne, bo ładne, kartki się nie zagną, ale absolutnie nie zabezpieczy to przed zalaniem. :P

    Swoją drogą ja tam mam na to łatwiejszy sposób - do torby nie wrzucam płynu do demakijażu, a książkę wkładam w specjalną kieszonkę przeznaczoną pewnie do innych celów, ale nadającą się do tego idealnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można, ale wylany napój zostanie pochłonięty przez materiał etui, a od góry i z dołu jest jeszcze spory zapas, wobec czego ciężej zalać książkę :D
      No cóż, jesteś facetem, więc masz łatwiej xD

      Usuń
  5. Dla mnie etui to świetne i wygodne rozwiązanie ;-) Uwielbiam bardzo mieć przy sobie książkę w każdej sytuacji poza domem nie zawsze mieszcząc ja w torbie. Trzymając ja w ręce narażona jest na zagniecenia, zaplamienia dlatego ubieram etui i problem rozwiązany ;-) Świetny post <3 Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również - uwielbiam czytać w plenerze :D
      Bardzo dziękuję i pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Szczerze mówiąc to ostatnio dałem sobie wyzwanie bardzo mocnego ograniczenia książek fizycznych. Kupuję tylko kolekcje kioskowe (te które zacząłem), oraz książki przeznaczone na prezent. Egzemplarze dla siebie mam w swoim nowym, malutkim i zgrabnym czytniku.
    Jeśli chodzi o takie etui na książkę to kto wie może zakupię komuś w prezencie. Tak naprawdę to jest to ciekawa sugestia. I na pewno wezmę ją pod uwagę podczas kompletowania prezentów.

    Dzięki, Kasieńko na twoją głowę z milionem świetnych pomysłów zawsze można liczyć. Szkoda, że ja nie mam ich tak dużo ;)

    Do następnego
    Książki Czytamy
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie to wygląda, ale... ja bym sobie raczej tego nie kupiła. xD W sumie to nie noszę książek do szkoły, czy na miasto - czytam je tylko w domu, więc takie etui jest mi raczej niepotrzebne. Na razie odpuszczam sobie i w najbliższej przyszłości raczej sobie takiego gadżeciku nie kupię. :D
    Pozdrowionka! :P
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie targasz nigdzie ze sobą książek, to nie ma sensu :D
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  8. Ciekawy pomysł, ale brakuje mi czegoś co ochroniłoby je przed deszczem albo wylaniem jakiegoś napoju :) Pewnie kilka drobnych kropel nie przejdzie przez ta warstwę materiału, ale jak już się coś porządnie wyleje, to książkom nic nie pomoże :( Jeżeli chodzi o przewożenie z miejsca na miejsce, idealne rozwiązanie zapobiegające zagięciu rogów :) Cena trochę odstrasza, więc spróbuje własne zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od deszczu i napojów zawsze trochę ochroni, chociaż jeżeli coś spadnie na książkę z góry lub z dołu, to rzeczywiście może być problem ;/ Można kupić takie etui w kształcie kieszonki, wówczas lektura jest cała zakryta :)
      Powodzenia!

      Usuń
  9. Coraz bardziej przekonuję się do zakupu takiego etui. Wiadomo, zawsze przyda się przy wyjściach, żeby książka nie ucierpiała w torebce :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie też ostatnio rozważałam zakup etui, bo też wkładam książkę do dziwnego opakowania foliowego, bo mi się książka brudzi torbie czy plecaku, a nie znosze mieć brudnych boków. Tak więc, może się zaopatrzę. :)
    Ale miałaś farta z tą wymianą. Świetne te etui!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość dobrym patentem jest folia bąbelkowa :D
      Ów osoba ma jeszcze wiele takich etui, ponieważ sama je robi ;)

      Usuń
  11. Nie lubię, jak książka się niszczy, ale manii chronienia też nie mam. Etui na książkę mi niepotrzebne, zwłaszcza, że w podróży czytam na czytniku. Ten swoje ma, ale też uważam naniego bardziej niż na książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój chłopak w swoim etui przechowuje czytnik właśnie i też świetnie się sprawdza :)

      Usuń
  12. Fajny pomysł, ale chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi takie cudo jest niepotrzebne. Książek jakoś specjalnie nie noszę za często ze sobą, tylko do szkoły biorę, ale wydaje mi się że w plecaku jest bezpieczne, jeszcze nigdy takiej sytuacji nie miałam. No nie wiem, może kiedyś kupię, ale pewnie jeszcze będę się musiała z tym przespać jakieś kilkaset nocy xD No i ten twój pierdolnik kolorów jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli Ci niepotrzebne to pewnie, lepiej kupić książki :D
      Też się w nim zakochałam <3

      Usuń
  14. Chodzi za mną takie etui od jakiegoś czasu. I właśnie wzór folkowy sobie upatrzyłam :-). Prędzej czy później zrobię sobie taki prezent.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnie kilka słów to ja! Do niedawna jeszcze zaginałam grzbiety, wręcz je łamałam żeby tylko wygodniej się czytało. Staram się już tego nie robić, ale nie zależy mi aby książki były piękne i wyglądały jakby nikt nigdy ich nie czytał. Wręcz przeciwnie, lubię gdy widać, że były czytane już raz czy sto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xD Powiem Ci, że gdy jeszcze wypożyczałam książki z biblioteki, to też tkwiłam w szponach uroku tych zagięć, zażółceń i w ogóle <3

      Usuń
    2. Nie minął miesiąc, a ja już zmianiłam nawyki do tego stopnia, że książki mają wyglądać pięknie! Więc co? ZAMÓWIŁAM etui! Jeszcze fizycznie go nie mam, ale zagięte narożniki przez transport książki do pracy i z powrotem w plecaku pchnął mnie do podjęcia takiej decyzji <3

      Usuń
  16. Normalnie przypomniało mi się jak kiedyś w szkole się zeszyty i książki oprawiało. :) Ja dostałem niedawno od jednej blogerki coś ala wsuwkę, zresztą robiłem foto i wstawiałem na fejsa, bo to było razem z książką "Był sobie pies". Fajna rzecz, ale po w większej mierze przydatna chyba w podróżach, bo u Ciacha w domu jest krystaliczna czystości książka nie ma prawa się zabrudzić. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zagiąć zawsze się może! :D

      Usuń
    2. Mnie nic nie zagnie, to moich książek tym bardziej. :D

      Usuń
  17. Każdy kto czyta w podróży i nie jest istotne czy to podróż do pracy czy też dalsza, powinien mieć takie etui które ochroni książkę przed zniszczeniem. Szczególnie jak sie jest kobietą lubiącą przepastne torby a w tych torbach poza książką jest wszystko co sie tylko może przydać np. szminka, tusz, mineralna, zużyty pampers dziecka ( zapomniany, nie wyrzucony ),śrubokręt Męża ( "Kochanie, weźmiesz, bo nie mam gdzie włożyć a przyda się do rowerka synusia " :) ). I ja takie mam :) od Alkanba https://pl-pl.facebook.com/Alkanba.bags.and.toys/

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego! A przydałoby mi się, bo jestem okropnie pedantyczna, jeśli chodzi o książki. Wkurzają mnie najmniejsze rysy czy plamy na nich, nie wspominając już o zagiętych rogach czy całych stronach i innych nieszczęściach. W księgarni zawsze biorę książki z najdalszych czeluści półek bo wiem, że są najmniej "zmacane".

    Na pewno będę miała ten gadżet na uwadze, chociaż pewnie nieprędko się w niego zaopatrzę (mam tyle ważniejszych rzeczy do kupienia na wiosnę, że nie mogę sobie pozwolić na wydatek, który nie będzie konieczny). Chyba, że trafi mi się jakaś naprawdę dobra okazja. Bo z nauki szydełkowania, szycia czy robienia na drutach przynajmniej na jakiś czas nie ma szans w moim przypadku.

    Wspominasz o tym wylanym płynie i wiesz co? Dziś też mi się zdarzyło coś podobnego, bo herbata wylała mi się w torbie (tyle dobrej herbaty poszło i cała torba mokra :( )Ale i tak jestem dzieckiem szczęścia — akurat tego dnia stwierdziłam, że nie będę brać ze sobą żadnej książki. A miałam wcześniej zamiar spakować książkę z biblioteki. Ale by było! :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Bardzo się cieszę, że mogłam Ci pokazać to cudo :D
      Mam dokładnie to samo, często kupuję ksiązki przez internet, bo w księgarniach stacjonarnych często są porysowane i mają zagięte rogi ;/
      Cholerne herbaty -.-
      Szczęście w nieszczęściu :D
      Ściskam :*

      Usuń
  19. Wydawało mi się, że etui to zbędny gadżet. No właśnie, wydawało mi się :)
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  20. Swego czasu kupiłam takie etui przyjaciółce, jednak sama nigdy go nie miałam. Kiedyś robiłam podejście do wykonania go samodzielnie, ale, jak to zwykle bywa, marzenia okazały się uderzająco inne niż rzeczywistość, i przeceniłam swoje umiejętności plastyczne :D Mimo wszystko z chęcią zaopatrzyłabym się w takie etui, bo o książki staram się dbać i są moim oczkiem w głowie, a wkładając je do tak pięknego etui nie musiałabym się martwić, gdzie książkę kładę i co się z nią dzieje. :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba w końcu się wezmę i sama sobie zrobię :D
      Mam nadzieję, że trafisz na jakąś okazję, buziaki! :D

      Usuń
  21. To nie jest głupi pomysł, kupno etui. Jednak prawko się samo nie kupi :c
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, sama w końcu muszę zrobić prawko ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  22. płyn do demakijażu w torebce? XD dobra, nie pytam :D dla mnie etui jest zupełnie nie potrzebne, nie zdarzyło mi się uszkodzić książek w torebce :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, jak się studiuje zaocznie xD
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  23. Choć mam zbiór książek, to raczej nie sięgnę po etui. Jak już to może je sobie oprawię w przeźroczystą folię, aby ładnie okładka wyglądała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) U mnie się to niestety nie sprawdzi, ponieważ nie jestem takim bogaczem, by oprawić prawie 400 książek w ten sposób :D

      Usuń
  24. Jak tylko dowiedziałam się o istnieniu tego fantastycznego gadżetu od razu go nabyłam. Nie tylko dobrze wygląda, ale przede wszystkim chroni książkę przed zniszczeniem. Niestety w czeluściach torby dzieją się z nią niesamowicie destrukcyjne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja się już o tym niestety przekonałam ;/

      Usuń
  25. Zawsze jak widze te wszystkie piękne i pełne kolorów etui to mam ochotę od razu kupować wszystkie. Jednak po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że nie jest mi ono potrzebne, bo czytam prawie jedynie w domu. Jak już od wielkiego dzwonu czytam w trasie to zabieram czytnik. Biorąc to pod uwagę pozostaje mi jedynie podziwianie z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie wychodzisz z książką, to rzeczywiście nie ma sensu :)

      Usuń
  26. Dawno mnie tu nie było, więc czas nadrobić zaległości :)
    Takie etui to świetna sprawa; rogi się tak bardzo nie zaginają, na okładce nie ma zadrapań... Tylko ta cena, brrr :/
    Kiedyś próbowałam sama zrobić coś takiego. Niestety, przeceniłam swoje umiejętności i skończyło się na zgrzytaniu zębami, oraz po kłutych palcach.
    To etui z wzorem moro jest naprawdę cuudne ♥ To drugie też jest niczego sobie, jednak nic nie pobije wzoru moro ♥.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadaj jak najczęściej! :)
      Ja na pewno spróbuję jeszcze kiedyś zrobić sobie sama :D Z kotami na pewno xD
      Też uwielbiam moro <3

      Usuń
  27. Takie etui, z tego co widzę, ani trochę nie zabezpiecza przed zalaniem, bo strony i tak nie są osłonięte. Ja za to załatwiłam sobie etui, kupione gdzieś za 10zł. Może nie jest szczytem piękna, ale spełnia swoją rolę idealnie. Jako, że popsuł mi się tablet i już z niego nie korzystam, to etui po nim teraz służy mi do przenoszenia książek, a że to taka "kieszonka", to nie ma możliwości zalania z żadnej strony. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabezpiecza! Jednak, gdy coś wyleje się pod kątem prostym na górną lub dolną część, to rzeczywiście może być problem.

      Usuń
  28. Miałam takie samo podejście jak ty, że po co mi etui, za te same pieniądze mogę kupić dwie książki. I dlatego moje cuda nigdy domu nie opuszczają, w tramwajach czytam albo na telefonie albo biorę czytnik. Lżej i poręczniej, można czytać na stojąco. Na wakacje też już dostały zakaz wjazdu. Z czytnikiem po pierwsze wychodzi taniej, bo nie dopłacasz za nadbagaż w samolocie, a po drugie słona woda, piasek i książka? Raz tak zakatowałam Małą księżniczkę (powiedzmy, że nie ma już ani przedniej ani tylnej okładki :S) i nie, dziękuję. Jednak na elektronikę się bardziej uważa

    Ale... zasiałaś we mnie chcicę posiadania. I teraz będę ze sobą walczyć, że w sumie to mi się to nie przyda, ale jednak mi się przyda

    Piękne cycki eksponujesz na tym zdjęciu! XDDDD

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poręczniej zdecydowanie :D
      Ja na takie wypady po prostu zabieram telefon i czytam na tym piekielnym ekraniku.

      "Chcicę posiadania" - umarłam xDDD
      Dziękuję xDDDDDD
      Buziaki! :)

      Usuń
  29. To gadżet idealny dla mnie! Nienawidzę, jak na moich książkach widać ślady użytkowania w postaci zagiętych stron czy rogów albo odcisków palców. Niekiedy jest to nieuniknione, ale wtedy moje serce mnie boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie się w nie zaopatrz! :)

      Usuń
  30. A ja tam wolę jak książka jest trochę podniszczona, te rogi i w ogóle :) Ps. Czy w tytule nie zabrakło ci 'o'? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podniszczone książki mają swój urok :)
      O dzięki Ci! Ty pierwsza zauważyłaś <3

      Usuń
  31. Przydałoby mi się coś takiego, bo w torebce książka strasznie się niszczy jak nie jest oprawiona. Muszę się w to zaopatrzyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że upolujesz jakieś piękne etui :D

      Usuń
  32. Ja raczej nie jestem przekonana do takich "wynalazków" XD Po prostu nie są mi szczególnie potrzebne. Torebek nie noszę, a w szkolnym plecaku mam zawsze idealny porządek - dziwne, wiem :D Trochę szkoda mi wydawać na to kilkadziesiąt złotych, kiedy za taką cenę, mogłabym sobie kupić jedną, a nawet dwie, książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, dokładnie xD
      Jeżeli nie potrzebujesz, to pewnie, nie ma sensu :D

      Usuń
  33. "pierdolnik kolorów" hahah padłam xD Ale to w moro jest boskie *.* Szczerze mówiąc, ja jakoś nie myślałam nad etui na poważnie, ale po Twoim poście, chyba to przemyślę jeszcze ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xD Uwielbiam motywy moro <3 Wbrew pozorom są niezwykle kobiece :D
      Przemyśl koniecznie!

      Usuń
  34. Nigdy nie myślałam o etui na ksiażki. Ale chyba to przemyślę

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetna sprawa. Jakiś czas temu uszyłam takie cudeńko na urodziny koleżanki - była zachwycona. Ja korzystam raczej z czytnika, więc taki gadżet raczej mi się nie przyda, ale mimo wszystko to świetny sposób na zabezpieczenie książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh Ty uzdolniona <3
      Mój chłopak w swoim etui przetrzymuje czytnik własnie :)

      Usuń
  36. Ładne te twoje etui... Kurde, nie chce mi się kupować, ale może tak jak ty wymienię sobie książki na takie ładne cuś? Mam w końcu kilka pozycji, których albo czytać nie zamierzam albo zwyczajnie przeczytałam i wole o tym zapomnieć. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! Wymieniaj się, ponieważ ta Pani, z którą się wymieniłam ma ich jeszcze duuuzo :)

      Usuń
  37. Rzeczywiście dla książkoholików to gadżet idealny. Ja nie planuję jego zakupu, ponieważ przeważnie czytam w domu, a jeśli zdarza mi się robić to poza domem, to niedługo będę brała mój czytnik e-booków, który powinien dotrzeć w tym tygodniu :)

    Pozdrawiam!
    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, jeżeli nie wychodzisz nigdzie z książką, to rzeczywiście nie ma sensu :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  38. Ja sama szyję i oczywiście kilka musiałam zostawić dla siebie, bo są super <3 :D Najbardziej podoba mi się wzór w czarne koty :D Szkoda, że nie mogę dodać tutaj zdjęcia, bo są naprawdę śliczne <3 Mam podobny problem - w torebce pierdylion rzeczy i książki nie raz pobrudzone :< Jednak najbardziej złości mnie fakt, że jak wrzucę jakąś książkę, a później np. portfel to ona się otwiera i kartki pogniecione :<

    OdpowiedzUsuń
  39. Zapraszam do crazydaisy.pl (FB: https://www.facebook.com/CrazyDaisyUpcycling/) - szyjemy wyjątkowe otulacze książkowe! Wyjątkowe, ponieważ są szyte z wykorzystaniem materiałów z odzysku - upcycling - oraz w pojedynczych egzemplarzach! Serdecznie zapraszam - zwłaszcza, że do każdego otulaczka dokładamy zakladkę gratis! <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeszcze tansze i także na wymianę są tutaj
    www.facebook.com/stylowaksiazka/

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail