"Dwór mgieł i furii" - Sarah J. Maas | Czy naprawdę wypadł lepiej niż pierwszy tom tej serii?

10 kwietnia

Wszyscy, dosłownie wszyscy mówili mi, że drugi tom tej serii jest jeszcze lepszy od "Dworu cierni i róż". Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, ponieważ w pierwszej części się absolutnie zakochałam, a jeżeli ACOMAF podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, to co by mi pozostało? Wybudować ołtarzyk Maas?


*** Fabuła ***

Feyra po niewyobrażalnie ciężkiej próbie stara się wrócić do normalnego życia. Jednak na drodze powrotu do zwyczajności stoi jej... ukochany. Zamknięcie w klatce, choćby najbogatszej, zbudowanej i ze szczerego złota i tak będzie dla naszej bohaterki największą w życiu męczarnią. Jakby tego było mało, Feyra zaciągnęła dług, który ma spłacać do końca życia, lecz czy na pewno zły i okrutny Rhysand będzie jej największym koszmarem?

*** Wydanie ***

26/2017
Tytuł oryginalny: "A Court Of Mist And Fury"
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 2)
Kategoria: fantasy/fantastyka
Liczba stron: 768
Cena okładkowa: 44,99 zł
Oprawa: miękka

Okładka tej części podoba mi się o wiele bardziej, pewnie dlatego, że jest niebieska xD. Zdecydowanie najmocniejszym elementem szaty graficznej jest grzbiet tej książki. Na półce seria ta prezentuje się nieziemsko wręcz. Szkoda tylko, że póki co nie doczekaliśmy się twardej oprawy, ponieważ "Dwór mgieł i furii" liczy prawie 800 stron. Mimo wszystko czyta się bardzo wygodnie, a to ze względu na giętką konstrukcję.

Tu znajdziecie moją opinię na temat pierwszego tomu tej serii [link].

*** Opinia ***

Ostatnio przekonałam się, iż wiele osób nie wie, co znaczą skróty ACOTAR i ACOMAF, tak często przytaczane przy okazji oceny tej serii. Już wyjaśniam zagadnienie.
ACOTAR -  "A Court Of Thorns And Roses" - czyli po prostu "Dwór cierni i róż".
ACOMAF - "A Court Of Mist And Fury" - czyli "Dwór mgieł i furii".

Opinie czytelniczek na temat tej książki sprowadzają się głównie do czegoś takiego:
"AAAAAAAAAAA RHYYYYS <3"
"Rhys, Rhys, Rhys, Rhys <3"
"Rhysand najlepszy!"
"Kocham Rhysa!" 
i tym podobne. 
Czy i na mnie Rhysiątko zrobiło aż takie wrażenie?
No właśnie - nie. 
Mam wrażenie, że właśnie przez to, że postać ta nie zauroczyła mnie w takim stopniu jak wielu innych czytelników, nie uważam, by "Dwór mgieł i furii" był lepszy od poprzedniej części tego cyklu.

Przyznam, że "Dwór mgieł i furii" wzbudził we mnie wiele emocji. Często sprzecznych.

W pierwszej połowie książki dzieje się niewiele. 
Feyra, którą poznaliśmy w poprzednim tomie, w zasadzie nie istnieje. Ta butna, wojownicza dziewczyna staje się praktycznie swoim cieniem. Przeżywa ogromną traumę, przy czym w nikim nie może znaleźć oparcia. Z dala od rodziny, a w pewnym sensie też od ukochanego, którego nie widuje zbyt często, choć dzielą łoże. Przyznam, że chandra i apatia Feyry bardzo uwiarygodniła tę powieść. Niestety w wielu młodzieżówkach i dziełach fantasy bohaterowie przeżywają najrozmaitsze koszmary, które normalnego człowieka zniszczyłyby doszczętnie, a oni są we wspaniałym nastroju, na drugi dzień o niczym nie pamiętają i na luzie wracają do normalnego życia. Oczywiście, rozumiem, zwykle wyróżniają się silnym charakterem, nadnaturalnymi umiejętnościami i tak dalej, ale są pewne granice. Gdy mordują Ci rodzinę, palą Twój dom, niszczą całe Twoje życie, to nie idziesz na łąkę i nie podziwiasz wspaniałości tego świata, ani nie śpiewasz o tym, jak Ci smutno. Tutaj Feyra naprawdę przeżywa ostatnie wydarzenia, co naprawdę mnie zaskoczyło.

Na początku bardzo przeraziło mnie kilkukrotnie użyte sformułowanie "rozpadam się na kawałki", które niebezpiecznie prowadziło do skojarzeń z pewną, popularną serią.

Przerwałam jedzenie na krótką chwilę, żeby wymamrotać:
- Tak.
- Spodziewałem się raczej odpowiedzi w rodzaju "nie zadawaj głupich pytań, na które znasz już odpowiedź" albo mojego niezmiennie ulubionego "niech cię piekło pochłonie".

Maas stworzyła powieść opartą na znanej baśni, która, o dziwo, łamie wiele schematów. Jest nim m.in. miłość Feyry i... jednego z pozostałych bohaterów. W wielu książkach bohaterka zakochuje się we wspaniałym mężczyźnie, a po wielu próbach i kłopotach żyją długo i szczęśliwie. Aż mdli od tej słodyczy. Autorka stwierdziła, że przełamie ten schemat i poszła w zupełnie inną stronę, co, niestety, miało ciut opłakany skutek.

Jeden z bohaterów (nie powiem który, aby nie spoilerować osobom, które nie czytały jeszcze "Dworu cierni i róż") był po prostu uosobieniem dobra. Wspaniałomyślny, troskliwy, wierny, czuły, ufny i co tam jeszcze sobie wymyślimy. Teraz? Zrobiono z niego, za przeproszeniem, zwykłego, złamanego kutasa i to w zasadzie bez powodu.
Czy naprawdę tak ciężko zrozumieć, że bohater ten również przeżywał traumę? Przecież ludzie w takim stanie często nie myślą racjonalnie i nie pozostają sobą. Feyra natomiast okazała się cholerną egoistką i stwierdziła, że sory, dla tyranów nie ma miejsca w jej życiu i krzyżyk na drogę.
NO UHHHH!


Moje drugie "ale" dotyczy uczucia, które zawiązało się między dwójką bohaterów, a które magicznie ulotniło się, gdy do gry wszedł pewien obcy osobnik. 
Ja rozumiem, wytłumaczenie tego zjawiska, które zaserwowała Maas jest naprawdę logiczne, ale kurde, serio?
Gdy dziewczyna zakochuje się w kimś po raz pierwszy w życiu, po raz pierwszy dzieli się z kimś swoimi uczuciami, emocjami, przemyśleniami, chce dosłownie oddać za niego własne, tak po prostu może stracić zainteresowanie? No heloł. Nie ma tak. Uczucie może wygasnąć, można się rozkochać w kimś innym, no cokolwiek, ale zawsze pozostaje jakiś cień sentymentu, cokolwiek. Ten ktoś może ją ranić na wiele sposobów, ale nigdy go nie zapomni i zawsze wspominać będzie te dobre chwile, nawet jeśli nie było ich zbyt wiele, a tu co? Gówno. Nic nie ma. Trochę to wszystko naciągane moim zdaniem.

- Zdradź mi sekret nieznany nikomu innemu, władco nocy, a ja zdradzę ci mój.
Przygotowałam się na usłyszenie jakiejś koszmarnej opowieści, ale Rhysand powiedział tylko:
- Kiedy leje, strzyka mi w prawym kolanie.

Dobra, pomarudziłam, więc teraz czas na te najsmaczniejsze kąski.

Podobnie jak w przypadku poprzedniego tomu, w "Dworze mgieł i furii" znaleźć można kilka odwołań do znanych utworów np. "Iliady" czy oczywiście mitu o Persefonie.

Jeżeli chodzi o cały świat przedstawiony, to tym razem Maas zaimponowała mi wykreowaniem wspaniałej hierarchii wśród Fae, a także ukazaniem ich zwyczajów, tradycji i kultury. Wszystko trzyma się tu przysłowiowej kupy, przy czym historia naprawdę intryguje i fascynuje. Jeszcze lepiej przedstawione zostały skomplikowane stosunki tych magicznych istot. Spiski i zawoalowane przytyki są tu na porządku dziennym.
Warta uwagi jest również teoria stworzenia ukazanego świata, bowiem winien wszystkiemu jest Kocioł, na który bohaterowie często się zarzekają i do którego znajdziemy tu wiele odniesień.

Wobec wątku miłosnego miałam kilka zarzutów, jednak przyznam, że ukazanie miłości jako swego rodzaju trucizny od której dusza sączy się nieustannie, było naprawdę świetnym posunięciem. 

Feyra nie jest kolejna cnotliwą bohaterką, wobec czego w "Dworze mgieł i furii" znajdziemy kilka scen erotycznych, które są naprawdę dobrze rozpisane i, co najważniejsze, przemyślane. 

No i cóż, przejdę do chyba najmocniejszego elementu tej powieści, którym jest Rhysand. Postać kreowana na typowego łamacza niewieścich serc. Wspaniałe poczucie humoru, mistrz riposty i ciętego dowcipu, jednocześnie bardzo czuły, cierpliwy, uczynny facet o wspaniałym sercu, które okazuje nielicznym.
Jestem świadoma powodów, dla których powstało tyle pieśni pochwalnych na cześć Rhysanda, lecz mojego serducha nie podbił, w co sama uwierzyć nie mogę. W końcu jestem niezwykle kochliwa i 90% męskich bohaterów do mnie trafia, a tu... było miło, było sympatycznie, czasem zrobiło się cieplej na duszy, ale nie szaleję na punkcie tego bohatera i raczej wątpię, by się to zmieniło.
Chyba się starzeję.

Wspominając o Rhysie nie można zapomnieć o humorze. Fantastycznym, lekkim, często dwuznacznym humorze, który uwielbiam. 
No ale cóż, jeżeli jesteście po lekturze pierwszego tomu i macie nadzieję na to, że w kolejnym będzie więcej Rhysa, to mam dobrą wiadomość - tu jest go od groma i w zasadzie to on "robi" te książkę :)
Pod koniec jest nawet jeden rozdział z jego perspektywy ale nie radzę od niego zaczynać, bo zaspoilerujecie sobie calutką historię!

- A gdyby mnie pochwycił siłą?
W jego oczach była tylko nieznosząca sprzeciwu wola.
- Wtedy rozdarłbym świat na strzępy, aby cię sprowadzić z powrotem.

Słowem podsumowania. Prawie 800-stronicową książkę przeczytałam w dwa dni i był to wspaniale spędzony czas. Trochę ponarzekałam, jednak uważam, że "Dwór mgieł i furii" trzyma poziom i mimo tych początkowych zgrzytów jestem w nim absolutnie zakochana i z niecierpliwością czekam na ostatni już, niestety, tom. Chciałabym mieć ten cykl w twardej oprawie, wobec czego chyba kiedyś nawet zainwestuję w oryginalne wydanie :D.

Za wspaniałą przygodę dziękuję:
http://www.gwfoksal.pl/wydawnictwo/uroboros-1/

Zajrzyj również tu

34 komentarzy

  1. Dwa dni 800 stron... Bogowie, jesteś jakimś czytelniczym robocopem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie cuda czytam szybko i dłuuuugo :D Nawet o jedzeniu zapominam :D

      Usuń
  2. Chyba pierwszy raz od ciul wie jak dawna komentuje twój post na laptopie będąc - więc będzie porządnie xD
    "Okładka tej części podoba mi się o wiele bardziej, pewnie dlatego, że jest niebieska" - już masz propsy za uhonorowanie niebieskości, idę czytać dalej xD
    Zdecydowanie się starzejesz Kasiu ale... mi to pasi, będę miała Rhysa na wyłączność do "karmienia" :P #ifUknowwhatImean
    W sumie dopiero po twojej recenzji uświadomiłam sobie, że kutas Tamlin zasługuje na trochę współczucia. no ale też bez przesady, on w ACOTER plaszczył dupe, kiedy ona walczyła i... no nienarobił się, a w drugim odjebało mu na tyle, że i w ten sentyment śmiałabym wątpić ;/
    Faktycznie, twarda oprawa marzy się i mnie ;< Ale Uroboros chyba ich nie uznaje, wszystko leci w miękkich. Dobrze, że się je mimo wszystko całkiem wygodnie czyta ;)
    Kaśka a ogarniesz mi czy to jest trylogia, czy nie? xD Bo mi już tyle ludzie nagadali, że.. ughh!
    Buziak :*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok po prostu xD
      Tak myślałam, że ten fragment Ci się spodoba :D
      Oczywiście, że I know xD No ja bym nie wiedziała?
      No zasługuje! No wiem, wiem. W sumie dopiero w drugim tomie jakoś zdałam sobie z tego sprawę, no ale kurna, nie idźmy w przesadę.
      Teraz Czytacz zbiera zamówienia na trzeci tom po angielsku z autografem autorki :D
      To trylogia :D
      Buziaki :*

      Usuń
  3. Zgadzam się co do wątku romantycznego. To co zrobiła autorka z Tamlinem strasznie mi się nie podobało. W pierwszym tomie ideał, a w drugim jakiś gbur nierozumiejący potrzeb swojej ukochanej. Zalety gdzieś wyparowały. W sumie zrozumiałe, że chciał bronić Feyry, ale w moim mniemaniu autorka ułatwiła wybór głównej bohaterce. Zrobiła to z premedytacją, co trochę kuło mnie w oczy. Co do sentymentów pierwszej miłości, to zgadzam się, że to tak nie znika. Aczkolwiek nie czepiam się, bo... jego konkurentem jest Rhys i wszystko jasne ;P
    Książka jest świetna - w moim mniemaniu nieco lepsza od pierwsze tomu :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie lubię takiego popadania w skrajności.
      Hahahahhaha xD No tak, mowa o Rhysie i zero wątpliwości :D
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Fajnie, że ktoś zauważył to z autorka zrobiła z Tamlinem, bo to była jakaś porażka. W pierwszej części byłam team Rhys, ale teraz mam ochotę tak dla zasady stanąć po jego stronie, bo nagle wszyscy go nienawidzą. To dobrego człowieka, autorka zrobiła wrednego psychopatę. No wtf.

    OdpowiedzUsuń
  5. No niee wyciągnęłaś wszystkie brudy z tej książki. :D Ja starałam się ich nie widzieć i dlatego pokochałam tę książkę. Na pewno zgodzę się z tobą co do Rhysa, lubię go, jest fajny, ale żeby aż tak się zachowywać jak niektórzy? o.O
    A i jesteś pierwszą osobą, która broni Tamlina. Przyznaję, że też trochę było mi go szkoda, ale cóż.
    Ja przede wszystkim kocham te książki za to że bardzo fajnie się je czyta i miło się spędza przy nich czas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha xD
      No cóż, ja się jaram Jace'em :D
      To dobrze, że opisałam tu trochę ten problem :)
      Ja również! <3

      Usuń
  6. zastanawiajace... nie czytalam ani 1 ani 2 i nei wie mczy cyztac cyz nie widze i chwalebne i nico inne i takei srednie i teraz sie pogubilam :D ale pewnie bym chciala zobaczyc to i owo :3 dlatego pomimo tego watku romantycznego bym siegnela po obie pozycje :) pozdrawiam i zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też broniłam się przed tą serią, a koniec końców - pokochałam :)
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. Obiecałam że wpadnę to wpadam :D
    Juz tyle pisałyśmy o tej pozycji, że więcej do dodania nic nie mam jak to że Twoja recenzja pokrywa się opiniowo z moją :P
    No i ładne zdjecia :D Ale wiesz... że zawsze są ładne :)


    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Dokładnie, czytałam także Twoją opinię i cieszę się, że myślimy podobnie :)
      Dziękuję!

      Usuń
  8. Czytając Twoją recenzję z jednym muszę się zgodzić. Feyra jest egoistką. I to straszną. Ale co do Rhysanda to się nie zgodzę. I co do ich związku, też nie. Myślę, że po prostu nie zrozumiałaś do końca idei towarzyszy, na który Maas zdawała się kłaść duży nacisk. Feyra i Tamlin od początku nie mieli szans. A co do samego Tamlina, no cóż. Jest despotą, a żadnym tam księciem z bajki. Doskonale to widać, jak się przeczyta pierwszy tom, drugi raz, już z tą wiedzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, szanuję Twoje zdanie :)
      Myślę, że zrozumiałam całą ideę i otoczkę, która towarzyszyła temu związkowi, jednak jak wspomniałam w tekście, dla mnie to nie do końca przekonujące wytłumaczenie.
      Oczywiście, jednak uważam, że tak radykalna zmiana podejścia do tego bohatera była zwyczajnie krzywdząca.

      Usuń
  9. Pierwszy raz chyba spotykam się z tym, że ktoś broni Tamlina ;P Ja się w sumie ciesze, że tak wyszło, bo Rhys jest o wiele lepszy od niego ^^ I widzę, że nie tylko ja wolę tą niebieską okładkę :D <3

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no tak xD
      Zdecydowanie, choć ogólnie nie jestem fanką tych frontów.

      Usuń
  10. Ta książka jest naprawdę wspaniała ♥♥
    Cieszę się, że Feyra stała się dla mnie całkiem znośna. :P
    I Rhys, duuuuużo Rhysa <33

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w swoim życiu spotkałam się z tak irytującymi bohaterkami, żę Feyra jest dla mnie istnym cudem :D

      Usuń
  11. Rhys lepszy?! Jak to? Właśnie skoczyłam pierwszy tom (w którym się zakochałam tak jak w Tamlinie) i teraz jeszcze bardziej nie mogę doczekać się jutra i rozpoczęcia drugiego tomu! Jestem pewna, że teraz cały jutrzejszy dzień nie oderwę się od książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie będziesz zadowolona przez pewną zmianę, którą zaserwuje Ci Maas ;/
      Mam nadzieję, że Ci się spodoba :D

      Usuń
  12. No cóż zrobić, teraz bohaterki lubią rozpadać się na kawałki, taka nowa moda XD
    Ciekawa jestem, jak ja odbiorę Ryśka i czy dołączę do ciebie czy raczej do tych wiernych fanek

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś w tym jest xD
      Czytaj czym prędzej!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. A ja, w przeciwieństwie do ciebie, jestem zachwycona wątkiem romantycznym i tym, że Feyra (uwaga, SPOILERY!) dała sobie spokój z Tamlinem. Racja, uwielbiałam go w pierwszej części, ale już wtedy był z lekka dupkiem. Ona o niego walczyła, a ten siedział i pierdział w stolik, a jak już mieli chwilę dla siebie, dosłownie kilka minut, ten ćwok próbował dobrać jej się do majtek XD No bez jaj. Po tym wszystkim Tamlin oczywiście miał prawo "rozpaść się na kawałki" w takim samym stopniu jak Feyra, ale jemu to całkiem odbiło i zachowywał się faktycznie jak tyran. Ja to bym wywaliła faceta w pizdu już jakby mnie nie dopuszczał do głosu, a co dopiero gdyby mnie jeszcze dodatkowo zamknął w domu tak jak Feyrę i mieszkał ze mną tylko po to, żeby mieć ładną żonkę i osobę do wydymania w nocy przy okazji XD Poza tym miał w dupie jej załamanie nerwowe i przejmował się tylko sobą, podczas gdy Rhys mimo swoich koszmarnych wspomnień i traumy nigdy nie lekceważył problemów Feyry.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że był, ale bez jaj xD
      Cóż, Rhysa doszczętnie wybielono i już nie zauważano jego grzechów. Tego, że zabił setki, może tysiące ludzi i Fae, tego, że dręczył i męczył niewinnych bez litości -.-
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  14. ...........................................................................................................................................................................................................................................................................
    *zbieram szczękę z podłogi*

    Dobra, co jak co, ale nie powiedziałabym, że to właśnie Ty będziesz miała do tej książki jakieś "ale". Dałabym sobie rękę uciąć, że zachwalisz ją pod niebiosa i będziesz się nad nią rozpływać, zwłaszcza, że pierwszy tom Ci się podobał. No i cholera-nie miałabym teraz ręki... :D

    Po pierwsze, jak to Rhys nie zawładnął Twoim sercem?! To jest dla mnie największy szok i stwierdzenie, którego nigdy nie pojmę... Serio-zaskoczyłaś mnie jak cholera!

    Po drugie-oj czepiasz się o tego Tamlina :P No wiadomo, że przeżywał na swój sposób te okropne wydarzenia, ale cholera jasna, jak można zrobić coś takiego, co on zrobił pod koniec książki?! Choćby jak wielką miał traumę to to nie usprawiedliwia jego egoizmu.
    Nienawidzę gnoja!

    Z tą Feyrą i z tym, że tak nagle jej uczucie do Tamlina wygasło i nawet nie pozostał w niej żaden sentymentalny ślad to muszę się zgodzić. Tylko wiesz-co ja-takie głupie młode dziewczę, co to nie zna pojęcia miłości-może o tym wiedzieć? Nie przeszkadzało mi to zbytnio, ale i doświadczenia brak, więc no... :D

    No i co ja Ci tu napisać? Ty wiesz, że ja kocham tę książkę i już naczytałaś się moich OCH-ów i ACH-ów, więc co się będę powtarzać? :D

    Buziaki kochana! ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam niedawno pierwszy tom i z chęcią niedługo się skuszę na kolejny. Już jestem ciekawa tych wszystkich wydarzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na tę książkę, a właściwie serię jest niesamowity hype (widać zasłużony), ale kompletnie nie mogę się przekonać. Może jak szum medialny opadnie to zrobię podejście, jednak po ''cudownej'' książce Roth do fantastyki będę chyba podchodziła po minimum 10 recenzjach. Przy wspomnianej książce Roth (Naznaczeni śmiercią) przeczytałam z pięć i nikt nie wspominał, że to będzie tak źle pisane... Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, miałam tak samo :)
      Wiem, współczuję xD
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  17. Drugi tom kupiony, więc teraz robię sobie maraton z serią, może na majówkę - kto wie? :D Ale mam nadzieję, że będę tak zachwycona, jak sobie wyobrażam, że będę i nawet małe zgrzyty mi nie przeszkodzą. :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail