"Zatrzymać dzień" - historia Kuby z Rzeszowa

18 października

Witajcie kochani!
Dziś przychodzę do was z hmmm... Nie, to nie będzie recenzja, po prostu opowiem wam o moich odczuciach i wrażeniach po przeczytaniu książki "Zatrzymać dzień" (wcześniej: "Jak internet ratował Kubę).

Przyznam szczerze, że wcześniej nie słyszałam o historii Kubusia z Rzeszowa, w przeciwieństwie do moich rodziców. Znali ją z wiadomości nadawanych w telewizji.

Jak wiecie tego typu literatury nie czytam, ale fragment, który dostałam od księgarni wprost mnie urzekł, a oszołomił  fakt, że wydawnictwa nie chciały wydać tej książki, bo podobno słowa Pani Wioli (mamy Kuby) były za mocne.

Książka jest zapisem całej historii choroby Kuby, a także tego, co działo się przed i po niej.
Na początku bliżej poznajemy Panią Wiolę - niesamowicie ciepłą kobietę, dla której rodzina jest najważniejsza. Ciąża była upragnionym cudem i kiedy w końcu jej marzenie o posiadaniu dziecka się spełniło - była przeszczęśliwa, chociaż jak sama przyznaje - początki do łatwych nie należały.

Życie Pani Wioli i jej męża diametralnie się zmieniło w dniu, kiedy potwierdzono podejrzenia mamy Kuby o tym, że ich syn choruje na siatkówczaka. Jeżeli nie wiecie co to jest, to już spieszę z wyjaśnieniem. Siatkówczak to najczęstszy wewnątrzgałkowy ZŁOŚLIWY nowotwór u dzieci. 
Dziwny odblask na oczku zauważyła jego mama. Co robi każdy normalny człowiek, gdy zauważy coś niepokojącego? A no biegnie do komputera, by sprawdzić to w internecie. Najczęściej dowiadujemy się, że nasz katar może oznaczać wszystko, od wylewu, przez niewydolność nerek po raka (sama często tak miałam, potem biegłam z krzykiem do lekarza i diagnoza: przeziębienie). Tutaj niestety tak to nie wyglądało. Przerażona matka zgłasza się do przychodni, na początku zostaje potraktowana, jakby była niepoważna. "Skąd Pani to wie? Z internetu? Niech Pani idzie do domu się lepiej wyśpi" i ironiczny uśmieszek pod nosem. Do czasu. Wkrótce okazuje się, że znalezione w internecie informacje... sprawdziły się.
W tym momencie zaczyna się horror, a w konsekwencji Kubuś traci oczko.

Postanowiłam, że od teraz pokazywać wam będę, jak
wygląda dana książka w środku. W tej znajdziemy
ogrom stylizowanych na rysunek zdjęć.
Na rodzicach nadal ciąży wiele obowiązków. Czyszczenie oczodołu czy pilnowanie drożności browiaka (taka rurka bezpośrednio podłączona do serca dziecka - drugi jej koniec wystaje na zewnątrz - nie mam pojęcia czy dobrze to tłumaczę).
Jestem pod wielkim wrażeniem samozaparcia i siły rodziców. Często sama wyobrażałam sobie co czuliby moi, gdyby mnie spotkało coś podobnego. To musiało być straszne. 
Starali się nigdy nie płakać przy Kubusiu i każdy jego dzień czynić piękniejszym.

Oczywiście zdarzały się chwile zwątpienia, czy jak to Pani Wiola ujmowała "kłótni z Bogiem", bo który Bóg pozwoliłby na takie cierpienia niewinnego dziecka?

Kiedy już wszystko wydawało się stabilizować, jak grom z jasnego spadła na Panią Wiolę i Pana Grzegorza kolejna wiadomość. Jaka? Nie powiem wam, w końcu nie mogę wam zdradzać wszystkiego.

Na którymś z kolei badaniu kontrolnym okazało się, że Kubuś ma guza na drugim oku. Wyrok zapadł: w Polsce nie da się nic zrobić, pozostaje usunięcie i drugiej gałki ocznej. Jedynym wyjściem były kosztowne zabiegi i leczenie za granicą.
Niestety były one niesamowicie kosztowne, a rodziców nie było na nie stać. 
Pomógł im przyjaciel, Pan Irek - przyjaciel.
W ekspresowym tempie założył stronę internetową - http://okokuby.pl/ oraz fanpage na facebooku. Sprawa została nagłośniona, odbywały się wszelakie akcje charytatywne, koncerty, pomagały szkoły, pojedyncze osoby, generalnie - wszyscy. Tak w trzy dni zebrano 600 000 zł.

Już dzisiaj Kuba jest zdrowy, a pieniądze, które pozostały zostały przeznaczone na inne dzieci i do dziś tak jest. Nawet kupując tę książkę pomagacie, bo dochód z niej przeznaczony jest na inne chore maleństwa.
Pokażę wam jedną ze stron tej książki, do której przyklejony jest 1$.
To cegiełka w akcji Podaj dalej. 
Dostajecie jednego dolara, którego wpłacić możecie na konto fundacji, możecie dorzucić coś od siebie - lub nie, możecie go wpłacić - lub nie. Wasz wybór. Dzięki temu nie dodajemy, ale mnożymy pieniądze. Świetna akcja i genialny pomysł.

Jeżeli chodzi o samą książkę - nie wydało jej żadne wydawnictwo, w związku z czym brak tu korektora, redaktora czy kogokolwiek profesjonalnego, dlatego mamy przed sobą czystą historię - bez poprawek, bez kłamstw, z kilkoma błędami, które czynią tę opowieść jeszcze bardziej wiarygodną i zapada w nasze serducha jeszcze głębiej. Osobiście mam głęboko gdzieś braki wyjustowania jakiegoś fragmentu, źle powstawiane przecinki i tak dalej. Szczerze? Czytało mi się ją tysiąc razy lepiej niż inne oparte na faktach książki, bo czułam, że Pani Wiola i Pan Irek (który również ma swoją część tutaj) mówią bezpośrednio do mnie i to, co naprawdę myślą.

Pozycja ta zawiera również wiele wpisów mamy Kuby z facebooka. Aczkolwiek świetnie się komponują z resztą. Dodatkowym atutem są komentarze z tego serwisu.
Pozytywne.
Ciepłe.
Niesamowite.
Szczerze wam powiem, że cudownie mi się je czytało. Jeżeli prowadzicie bloga, kanał na YouTube, napisaliście książkę, namalowaliście obraz, no cokolwiek, co ktoś inny może obejrzeć czy przeczytać - wiecie jak często można spotkać się z typowymi hejterami. Smutne, bo zwykle są to ludzie nieszczęśliwi, którzy tylko niegrzecznie krytykują czyjąś pracę, a uwagi takie nieraz naprawdę bolą. Sama już tego kilka razy doświadczyłam i genialna jest możliwość poczytania sobie takiej ogromnej ilości ciepłych słów.

Masa cudownych wypowiedzi <3
Wzburzyłam się okrutnie, gdy Pani Wiola pisała o tych niekoniecznie miłych komentarzach, czy mailach. Zastanawiałam się czy naprawdę istnieją ludzie, którzy cieszą się z czyjejś krzywdy? Nie do ogarnięcia jest to dla mnie.

Jestem także zauroczona jakimkolwiek brakiem anonimowości w tej książce. Tu pojawiają się nazwiska, adresy, nawet zdjęcia profilowe komentujących ludzi. Pani Wiola nie jest osobą anonimową, a po rejestracji na stronie - dostaniemy kontakt do rodziców Kuby.

Na końcu znajdziemy podziękowania. Nie byle jakie! Liczą 43 strony! Nazwiska zapisane maczkiem, w 5 kolumnach. 

Książka ta po prostu przywróciła mi wiarę w ludzi. Nie ukrywam, że czasem łezka w oku mi się zakręciła.
Natomiast w dalszej części uśmiech nie schodził mi z twarzy. :D. Rodzice Kubusia to wspaniali ludzie.
Pani Wiola świetnie spisała historię swojej rodziny, jeżeli macie chore dziecko, czy jakiekolwiek problemy, ze zdrowiem, z emocjami, no z czymkolwiek - przeczytajcie ją koniecznie. 
Jeżeli jesteście w tak skrajnej sytuacji jak byli nasi bohaterowie, to dowiecie się jak zebrać potrzebne pieniądze. Praktycznie krok po kroku.

Przeczytałam ją praktycznie w ciągu jednego dnia i nie zmieniłabym w niej ABSOLUTNIE NIC.

Na końcu książki znajduje się taki oto zapisek:
"Jeżeli znasz kogoś w potrzebie, to proszę poinformuj go o tym, że wyślemy mu tę książkę za darmo".
Szacunek.

Za książkę dziękuję księgarni internetowej (tam możecie kupić książkę):

http://lovebooks.pl/

Dobra, to tyle, bo i tak się nagadałam/napisałam, a i już ledwo widzę, bo oczy wypływają mi na klawiaturę. Jeszcze gorzej się pochorowałam i strasznie łamie mnie dzisiaj w plecach ;/.

Dajcie znać, czy macie zamiar tę książkę przeczytać :)
Buziaki!


Zajrzyj również tu

30 komentarzy

  1. Wzruszyłam się już samą recenzją. Strach pomyśleć, co będzie jak przeczytam książkę. A że ją przeczytam to pewne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, jak widzisz fanka krwawych kryminałów i sadystycznych horrorów została oszołomiona!

      Usuń
  2. Książka daje do myślenia :)
    Obserwuje i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :)
      Bardzo dziękuję i na pewno wpadnę w odwiedziny!

      Usuń
  3. Czytałam o tej historii. Może książka też pomoże innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem o tym przekonana. Nawet mnie pomogła w moich maleńkich kłopotach i zdecydowanie wsparła na duchu!

      Usuń
  4. Ooo w końcu doczekałam się twojej recenzji! Bardzo się cieszę, że ciebie także urzekła ta książka, jednak po namyśle muszę stwierdzić, iż po prostu nie mogło być inaczej!
    Sam cel na jaki pójdą pieniądze uzbierane za kupno książki jest na tyle cudowny, że zasługuje na rozgłos. A szczególnie, że historia jest tak prawdziwa, tak wzruszająca i tak dobra.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety trochę to trwało, ale sama wiesz jak jest, kupa egzemplarzy do recenzji, a zwykle jak się zbierze kolejna- to wtedy się nie chce czytać XD
      Też tak myślę :)
      Bardzo dobrze, że księgarnia postanowiła pomóc, a że bloger też człowiek - to też pomagam :D
      Pozdrawiam kochana!

      Usuń
  5. Książka wygląda na bardzo piękną i wzruszającą i na pewno taka jest. Nie słyszałam o historii Kuby, albo słyszałam tylko nie pamiętam, bo ona mogła przepaść wśród wielu innych. Dobrze, że postanowiono wydać tę książkę. Zwróci to uwagę ludzi na chorobę dziecka i może sprawi, że ludzie zaczną pomagać, nie tylko jemu, ale też innym dzieciom.

    Pozdrawiam
    To Read or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie słyszałam o tej historii, nie wiem jakim cudem, bo z tego co mi przedstawiono w książce widzę,że była to ogromna akcja na niewiarygodną skalę.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę i poznać historię Kuby :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny pomysł z tym dolarem. Książkę przeczytam. Boję się jej, ale czuję, że dam jakoś radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się,jeżeli poczytasz więcej na temat tej akcji sama się przekonasz, jaki odzew ona wywołała :D
      Wierzę, że dasz radę, ale podejrzewam, że na Tobie zrobi kolosalne wrażenie, w końcu sama jesteś mamą

      Usuń
  8. Jak już wiesz, albo nie...ale raczej wiesz xD Ta książka czeka na swoją kolej na mojej półce :P W prawdzie jej jeszcze nie czytałam, ale na pewno niedługo sie za nią zabiorę :) Nie przepadam zbytnio za książkami "z życia wzięte" gdyż no, po prostu kocham akcję, fantastyczne stworzonka, i facetów których w prawdziwym życiu nie znajdę, ale czasem trzeba sięgnąć po coś innego, po coś spokojniejszego i prawdziwego. Muszę przyznać, że jestem strasznie wrażliwa na krzywdę innych (ostatnio pamiętam jak na lekcji się poryczałam, bo oglądaliśmy film o wojnie i aż mi się przykro zrobiło jak widziałam, że tyle ludzi musiało zginąć i to jeszcze w takich okolicznościach) dlatego z chęcią ją przeczytam :)
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wiem!
      Jak najbardziej się z Tobą solidaryzuję, bo mam dokładnie tak samo i z tych samych powodów czytam fantasy ;)
      O biedna :*
      Na mnie zawsze robi wrażenie krzywda zwierząt, nawet pająka nie lubię zabijać jak nie muszę ;<
      Buziaki kochana!

      Usuń
  9. Jeju jak zrobiło mi się smutno. Jak ktoś może hejtować rodziców, ktporzy ratują dziecko?! Pani Wiola i pan Irek to wspaniali rodzice, a sam pomysł z dolarem jest bardzo mądry :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiały się komentarze typu:" A czy Kubuś na pewno nie istnieje", różne podejrzenia o machloje, paskuda.
      Jest wprost genialny!
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  10. Jedziesz po sumieniach Kasia. Ale ta książka na pewno ratuje reputacje ludzi.
    Wiara w ludzkość: ON!
    Tak Ci powiem, że ładnie opisałaś książkę. Zastanawiałam się czy dasz jej ocenę - ale na szczęście takowej nie ma. Byłoby to takie... nie okej. Ale mnie nie zawiodłaś - więc gites.
    Tak czy siak, książka ta jest na pewno ciężka. W końcu opowiada o chorobie. Jednak, podnosi na duchu osoby w podobnej sytuacji/potrzebujące pomocy.
    Nie lubię książek biograficznych, opowiadających o chorobach - czy innych okropnościach, które miały miejsce na prawdę. Wolę czytać fantastykę, aby znaleźć się w świecie bez takiej 'normalnej' ludzkiej skazy. Czytam, żeby uciec.
    Więc, mimo iż ja nie przeczytam, to jeśli ktoś z mojego otoczenia znajdzie się w trudnej sytuacji - na pewno mi polecę.
    Straszne jest to, że żadne wydawnictwo nie podjęło się tej książki. To.. nawet nie żaosne - to najzwyczajniej w świecie - smutne. Dziwi mnie to, że potrafią wydać jakieś psychiczne badziewnie, ale słowa pani Wioli były za mocne. No, tak. Przecież "człowiek człowiekowi wilkiem"...
    Piękny gest o tym wysłaniu książki za darmo :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może odrobinkę ;)
      Oooo jak mi miło, że tak myślisz :* O w życiu! Nigdy Cię nie zawiodę :D
      No właśnie...ona wcale nie jest ciężka, czasem łezka w oku mi się też zakręciła a za chwilę znów powracała wiara, po prostu Ci ludzie są niesamowicie ciepli i szacun dla nich.
      Biograficznych też nie lubię ;/
      Polecaj, gdzie tylko możesz!
      No cóż, erotyki wylewają się na nasz rynek, pełne błędów wszelakiej maści, a czasem mam wrażenie, że nawet nikt tego nie czyta, ale ta ksiązka? Za mocna, śmiech na sali.
      Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie :D

      Buziaki :*

      Usuń
    2. Wiesz: "Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie" - to moje nowe motto życiowe xDDDDDDDD

      Usuń
  11. Chętnie kupię choćby tylko po to, żeby komuś pomóc. Boję się trochę, jak psychicznie poradzę sobie z taką książką, ale przeczytam. Na pewno warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny gest z Twojej strony!
      Wierzę w Ciebie, dasz radę i życzę Ci wspaniałej lektury! :)

      Usuń
  12. Jacież pieprze Kaśka, mam łezke w oku po samej "nie-recenzji" :'(
    (Tak, jest 5:18 jak to pisze, proszę więc o wyrozumiałość za wszelkie literówki ;)).
    Skoro tak mnie nosi przy twoim poście, to nie wyobrażam sobie co się stanie, jeżeli zabiorę się za właściwą historię Kubusia. O ile się zabiore. Bo zabrać się chcę, ale też znam moje możliwości i prawdopodobieństwo, że mnie zesłabi przy pierwszym szpitalnym opisie jest tak ogromne, że... No cykam się. Ale cała akcja z tą książką, z Panią Wiolą, z Facebookiem... No całość - tak mnie ciekawi, że szok. Więc słowo daję - spróbuję się przemóc i przeczytać, ale czy mi się uda... Tego nie wie nikt ;/
    (teraz jest już 5:23 xD wypadało by iść spać holibka ;'))
    Buziaki ;*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo :* No coś Ty? To pewnie przez tę chorobę, skoro takie twarde babki nawet się wzruszają.
      Nie ma problemu, zamiast spać, to po blogach latasz- czub xd
      Myślę, że nie będzie źle, właśnie wszystkie... przykre rzeczy zostały opisane w piękny sposób i na pewno nie zasłabniesz.
      Dasz radę, wierzę w Ciebie!
      Wyśpij się w końcu :*

      Usuń
  13. JEJU *.* Łezka w oku mi się zakręciła już teraz, a co dopiero jak książkę przeczytam. Bo na pewno to zrobię!!
    Chcę zobaczyć to, że jeszcze istnieją na tym świecie ludzie dobrzy, którzy potrafią pomagać i ofiarować coś swojego dla innych. Myślę, że niesamowicie mnie ta książka wzruszy!
    Brawa dla rodziców Kubusia! Naprawdę nie wyobrażam sobie, ile oni musieli znieść.
    Nie jest wielką tragedią dla mnie to, że znajdę w tej książce jakieś literówki, myślę, że poczucie, iż czytam prawdziwą historię, zrekompensuje mi to i da jeszcze więcej. Bez wątpienia historia Kubusia rozerwie moje serducho.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo Ty jesteś takie wrażliwe dziewczę :*
      Literówki nadają wiarygodności, takie niedociągnięcia są tu wręcz urocze i "normalne". Nie wszystko na świecie jest idealne i własnie te drobnostki pięknie to podkreslają.
      Mam nadzieję, że książkę przeczytasz i koniecznie napiszesz kilka słów na blogu!

      Usuń
  14. Łezka w oku sie zakręciła już po twoim poście... Myślę, że dam ją do przeczytania mojej mamie - mój brat, może nie jest jakoś bardzo, bardzo chory z pewnością nie tak jak Kubuś, ale ma problemy z mową (jąkanie spowodowane dużą ilością emocji, teraz do tego doszedł kaszel psychogenny, czyli kaszel zapisany w mózgu również na tle nerwowym). Może nie jest to jakaś bardzo wielka choroba, ale trwa to już ponad trzy lata. Raz było gorzej, raz lepiej ale teraz nie idze za bardzo w dobrą stronę. Moja mama bardzo się tym przejmuje.

    Bardzo podziwiam rodziców Kuby! Z tego co poszesz to wspaniali ludzie! Brawa!!

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, mam nadzieję, że jak najszybciej wszystko się poprawi!
      Wierzę,że Twój brat sobie poradzi :)
      Myślę, że ta książka na pewno tchnie w Twoją mamę sporo wiary :)

      Cudowni wręcz!
      Buziaki :*

      Usuń
  15. Hmm... Jako, że sama mam spore kłopoty ze zdrowiem, więc wiem jak wygląda taka szara codzienność. W moim najbliższym otoczeniu miałam również osobę z nowotworem złośliwym, więc wiem jak wygląda ten koszmar. Koszmar, bo inaczej tego nazwać nie można.
    O historii Kuby słyszałam, książki nie czytałam, ale postaram się w nią zaopatrzyć, bo uwielbiam pomagać ludziom! A przy okazji fajnie będzie się zapoznać z całą jego historią. Poza tym twoja recenzja mocno mnie wzruszyła, dlatego jestem pewna, że jest to książka warta przeczytania :)
    Buziaki!
    Ola aka Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail