"Jutro będzie koniec świata" - Justyna Posłuszna | Książka o pokonywaniu strachu

06 grudnia

Jutro będzie koniec świata Justyny Posłusznej to z pozoru prosta, z życia wzięta opowieść. Gdy jednak zagłębimy się w jej treść zauważymy, że porusza znacznie więcej, niż tylko jeden problem. W małym wycinku rzeczywistości, który prezentuje, chyba mógłby odnaleźć się każdy. Bo tematem przewodnim, lecz tylko jednym z kilku z zawartych w powieści, jest coś, co w większym lub mniejszym stopniu ma wpływ na nas wszystkich. A mowa tu o strachu, a także o walce z nim.


Henry jest ekscentrycznym Anglikiem w podeszłym wieku. Cierpi na agorafobię, czyli krótko mówiąc, panicznie boi się przebywania w tłumie, nieprzewidywalnych sytuacji społecznych, a nawet wyjścia poza progi własnego domu z obawy przed utratą kontroli nad tym, co dzieje się wokół niego. Jakby tego było mało, ma liczne natręctwa i jest dość nieobliczalny. Obserwując świat zewnętrzny jedynie za pomocą radia i telewizji, a więc żyjąc pod nieustannym zalewem złymi wiadomościami, dręczy go przekonanie o tym, że świat nieuchronnie pędzi ku samozagładzie.

Paweł, młody Polak przebywający w Londynie na emigracji, w mieście obiecującym nieograniczone możliwości, próbuje jakoś odnaleźć się w życiu. Wyjazd za granicę to też dla niego forma ucieczki przed problemami, z którymi nie potrafi się uporać. Liczy na to, że w Londynie znajdzie czas, aby przemyśleć pewne sprawy i zdecydować, jak ma postępować, chociaż nie przyjmuje żadnego konkretnego planu działania. Gdy odchodzi gospodyni Henry'ego, zostaje zatrudniony na jej zastępstwo. Praca dla tego dziwnego człowieka okazuje się niełatwa, zwłaszcza gdy ten zaczyna poważnie przygotowywać się na rzekomą apokalipsę, ale Paweł nie ma jeszcze pojęcia, jak duże spowoduje to zmiany w jego życiu. 

Jutro będzie koniec świata to dosyć ciekawa pozycja, którą chociaż czyta się z wielką lekkością, nie sposób odmówić jej refleksyjnego charakteru. Na jej kartach wyłania się wyraźny portret Londynu jako miasta bardzo niejednorodnego, wielkiego, pociągającego i żyjącego codziennym, niezmiennym rytmem. Metropolia przyciąga do siebie ludzi czegoś w życiu poszukujących, czy to zarobku, czy czegoś mniej prozaicznego. 

W powieści pojawiają się także inne portrety, tym razem jednak są to portrety ludzi. Nie sposób nie wspomnieć o obrazie brytyjskiej polonii, która chociaż przedstawiona w lekko stereotypowy sposób — przeważnie jako pijacy i awanturnicy, którzy chodzą w dresie i słomą w butach, a słowa „dupa” używają na co dzień na określenie kobiety — chyba całkiem dobrze oddaje rzeczywisty stan rzeczy. Wyodrębnia też pewne „narodowe” cechy Polaków, które stają się tym wyraźniejsze, im w bardziej obcym środowisku przebywają. Czytelnikowi aż robi się wstyd za własnych krajan, którzy zapewne nie tylko w powieści Posłusznej ciężko pracują na rozpowszechniony na świecie, charakterystyczny i niezbyt przychylny wizerunek. Autorka zdaje się jednak rozumieć, co sprawia, że wielu Polaków myśli i żyje w taki sposób i unika moralizowania. 

Spotkamy również portret ludzi dotkniętych mniej lub bardziej oczywistymi lękami, czyli tych, z którymi utożsami się większość z nas. Bohaterowie Jutro będzie koniec świata nie tylko cierpią na fobie, ale muszą pokonywać w sobie też bardziej powszechne obawy. Boją się chwycić własne szczęście, krążąc wokół niego jak lew wokół ofiary, ale nie podchodząc bliżej, nie chcąc zderzyć się z brutalną rzeczywistością. Boją się koniecznych do rozwoju zmian. Boją się podjęcia słusznej decyzji albo stabilizacji, a bardziej od niej ograniczeń, które ze sobą niesie. Zawsze są o krok od tego, co chcą osiągnąć, ale najpierw muszą pokonać paraliżującą barierę lęku. Jedni, napotykając ją, dają za wygraną. Inni potrzebują kilku prób, nim się przez nią przebiją, ale to jeszcze nie oznacza, że są gotowi unieść zmiany, które pojawią się po wzięciu losu we własne ręce i tylko przyszłość może pokazać, jak sobie z tym poradzą. Inni zaś idą śmiało naprzód, całkowicie pogodzeni z nadciągającym przeobrażeniem się rzeczywistości. Każdy z nas ma przecież coś, czego się boi i z czym na różne sposoby walczy. 

Postacie występujące w Jutro będzie koniec świata są zbudowane z prostotą, ale nie ma w tym nic złego. Mają proste motywy, mimo to ich kreacje są jak najbardziej realistyczne i poprawne psychologicznie. Powieść Posłusznej nie jest długa i autorka skonstruowała swoich bohaterów tak dobrze, jak tylko pozwalała jej na to objętość powieści. Są konsekwentni, niewymuskani i różnorodni. Ale mimo, że Paweł i Henry pozornie różnią się między sobą wszystkim, w końcu okazuje się, że są do siebie wręcz bliźniaczo podobni, co tworzy całkiem ciekawy efekt. Jasne, to żadna nowość w literaturze, mimo to jest to coś ponadczasowego i sprawdzającego się niemal zawsze.


Jedną z mocnych stron książki są dialogi, a zwłaszcza te prowadzone między Polakami. Autorka świetnie oddała ducha naszej mowy ojczystej w jej najbardziej potocznym wydaniu, ale nie oznacza to, że traktuje kurwę jak przecinek. Zdołała uchwycić to, jak na co dzień porozumiewają się stosunkowo prości ludzie, ale na tyle zgrabnie przeniosła to na papier, że czyta się to bardzo płynnie, zdania o dziwo są poprawne gramatycznie i nie trzeba się dodatkowo wczytywać, aby zrozumieć, o co chodzi. 

Fabuła, jak na powieść obyczajową przystało, nie jest wypełniona akcją. Wszystko toczy się w niej spokojnie, ale bez obaw — nie na tyle, żeby zasnąć nad książką. Autorka nie przeciąga w nieskończoność, pisze tylko o tym, co konieczne. Nie spotkamy więc niepotrzebnych wątków czy długich, nudnych opisów. Posłuszna nie przesadza także w drugą stronę, to znaczy nie pisze zbyt zwięźle, tak, abyśmy nie mogli wczuć się w to, co dzieje się w powieści. Dużą jej część zajmują retrospekcje, które dobrze uzupełniają historię. Muszę też przyznać, że na końcu książka potrafi przyprawić o lekkie napięcie i dodatkowo zaciekawić. 

Jedyne małe niedociągnięcie, które zauważyłam, pojawia się przy przechodzeniu z głównego nurtu wydarzeń do retrospekcji. Właściwie chodzi mi o to, że wyraźnego przejścia zawsze brakuje. W jednej chwili nasz bohater jedzie autobusem, a w następnej bawi się na jachcie z bratem. Oczywiście, wiemy już, że właśnie wspomina dzieciństwo. Czasami jednak przez brak jakiegokolwiek zasygnalizowania, że narracja przechodzi do przytaczania wydarzeń z przeszłości, czułam się zdezorientowana, bo nie zawsze dało się od razu uchwycić moment przejścia. A wystarczyłoby zacząć nowy akapit od, przykładowo, „X lat temu” i od razu wszystko byłoby jaśniejsze. Przez to, w jaki sposób retrospekcje są wprowadzane do narracji, w powieści tworzy się chaos. Niewielki wprawdzie, ale jednak chaos. Na ogół mimo wszystko książka jest dobrze uporządkowana i nie sprawiło to, że naprawdę nie mogłam się połapać, gdy nie na czas zorientowałam się, że czytam retrospekcję. To tylko niewielka niedogodność, która wcale nie popsuje lektury. 

Jutro będzie koniec świata okazała się ciekawą i wciągającą książką, która skłania do myślenia. Na rewersie okładki wydawnictwo zapewnia nas, że przypomina film Nietykalni. Czy rzeczywiście? Poniekąd tak, chociaż Justyna Posłuszna tworzy coś zupełnie nowego i własnego. Jej powieść to nietuzinkowa a zarazem przyjemna pozycja. Nada się, gdy chcemy przeczytać coś lekkiego i interesującego, ale nie wyłączać myślenia, a zamiast tego wyciągnąć z prostej lektury coś wartościowego dla siebie.

Kategoria: powieść obyczajowa
Liczba stron: 264
Cena okładkowa: 29,00 zł
Oprawa: miękka
Premiera: czerwiec 2017
Książka wydawnictwa: Media Rodzina



Isleen

Zajrzyj również tu

10 komentarzy

  1. Zapiszę sobie tytuł tej książki, bo chętnie się z nią zapoznam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Fajnie, mam nadzieję, że Ci się spodoba :D

      Usuń
  3. Nietykalni bardzo mi się podobali. A książkę mam na uwadze by ja upolować w bibliotece.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy Ci się spodoba :) Mam nadzieję, że tak.

      Usuń
  4. Brzmi ciekawie, może kiedyś przeczytam, jak będę mieć okazję. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemu nie? :) zapiszę sobie tytuł i poszukam, może mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować :) Miłej lektury!

      Usuń

Obserwuj przez e-mail