"Ginekolodzy" - Jürgen Thorwald

27 lipca

Jedna z tych książek, którą gdy tylko zobaczyłam, powiedziałam: chcę ją! No i mam :).
"Ginekolodzy" to pierwsza książka wydawnictwa Marginesy, którą miałam w rękach. To dosyć dziwne, bo w swojej ofercie mają naprawdę sporo świetnych pozycji, między innymi  jakiś czas temu wydana powieść "W dół", która prześladowała mnie przez kilka miesięcy, a w sumie której i tak nie kupiłam z powodu braku funduszy (Boże, jak dobrze, że nie pracuję w księgarni) :D.



27/2016 

Tytuł oryginalny: „Die Frauenärzte"
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: -
Kategoria: literatura faktu (medycyna)
Liczba stron: 392


Moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Jürgena Thorwalda pozostawi na mnie ogromne piętno i już szykuję się do nabycia "Stulecia chirurgów". Żałuję jedynie, że "Ginekolodzy" zostali wydani dopiero 10 lat po jego śmierci i nie mógł zobaczyć sukcesu swojej książki, bo niewątpliwie go osiągnął. Każdy, kto zaznajomi się z tą lekturą, wyniesie z niej ogrom wiedzy. Przyznam szczerze, że po kilkudziesięciu stronach odechciało mi się posiadania dziecka raz na zawsze, a po setnej stronie zaczęłam dziękować (no nie Bogu, tylko prekursorom ginekologii), że żyję w dzisiejszych czasach, a wypad do lekarza od spraw kobiecych jest najwyżej niekomfortowy. 

Przyznać muszę także, że spodziewałam się trochę innej konstrukcji książki. Bardziej lekkiej i "rekreacyjnej" jak ja to nazywam, a dostałam podręcznik historii ginekologii, uzupełniony bogatym komentarzem z nutą sarkazmu. Nie znajdziemy tu ocenzurowanej powiastki o trudach kobiecego życia, o nie, ta książka to kompendium wiedzy o torturowaniu, mękach a nawet morderstwach dokonanych na przedstawicielkach tzw. "słabej płci". Całość jednak napisana jest niezwykle przystępnym językiem i zrozumiale dla zwykłego, niewtajemniczonego czytelnika. Jedynym problemem może tu być po prostu bilion nazwisk, którymi byłam wręcz bombardowana.

Pocztątek był najbardziej krwawy. Co robiono z kobietami, nie mieści mi się w głowie.
Badanie kobiety po ciemku, w ubraniach, pod pościelą, gdzie mężczyzna, szumnie zwany ginekologiem, ma zawiązaną na oczach przepaskę, jest jakąś parodią kompletną. Ten cyrk trwał przez długi, długi czas. Wcześniej było jeszcze piękniej, łono kobiety traktowano jak ucieleśnienie grzechu, "coś" czego broń Boże nie wolno nawet dotknąć, a gdzie tu dopiero zbadać.

W czasach tego ciemnogrodu, gdy podczas porodu pojawiły się komplikacje, np. dziecko źle się ułożyło i kobieta nie była w stanie naturalnie go urodzić, bądź była zwyczajnie zbyt wąska w biodrach, zgadnijcie co robiono? 
Nic.
To znaczy nie- modlono się w jej intencji. Pozostawiano kobietę i czekano aż umrze. Dziecko najwyżej było chrzczone, aby mogło trafić do nieba.

Nie myślcie jednak, że dosłowne "wyjście z cienia" ginekologów i rozpoczęcie badań kobiet w negliżu było szczytem marzeń. Tutaj dopiero zaczęła się masakra. Zaczęto wymyślać jak można niewiastę "wyleczyć" z danego schorzenia.
Zawody w wycinaniu macicy na czas (rekord wynosił koło 5 minut) czy wypalanie raka szyjki macicy rozgrzanym, do żywego, żelazem były na porządku dziennym. Zaznaczę tylko, że wówczas nie znano narkozy, czy nawet środków przeciwbólowych, o antyseptyce nie wspominając.
Lekarz, który chwilę wcześniej dokonywał sekcji zwłok i biegnie do porodu nie myjąc nawet rąk nikogo nie dziwił. Obrzydlistwo.
Ogromna liczna kobiet, naprawdę kolosalna, umarła przez konowałów dlatego, że po prostu nie myli rąk. Czasami dziwiłam się, że nasza płeć zwyczajnie przez te wszystkie zabiegi nie wyginęła.

Pierwszy zabieg wycięcia łechtaczki wiecie dlaczego wykonano?:


"jako lekarstwa przeciw masturbacji, nadmiernej kobiecej chuci i chorobom psychicznym"

I wszystko jasne. Mamo! Pamiętaj, jeżeli kiedyś oszaleję, to dlatego, że mi jej nie wycięli.

Jak widzicie moja recenzja wygląda dziś trochę inaczej niż zwykle, ponieważ opowiadam wam sporo ciekawostek, ale naprawdę jestem wstrząśnięta tym, co się działo jeszcze nawet 100 czy 200 lat temu.
Zazwyczaj też staram się nie poruszać kwestii religijnych w moich opiniach. Dziś trudno, zaryzykuję, ale po prostu muszę wylać swoje żale do kościoła. Sama wierzę w Boga i jestem chrześcijanką, ale to, co wyrabiał Kościół kilkaset lat temu przechodzi ludzkie pojęcie. 

Wyobraźcie sobie, że jesteście w ciąży, lub wasza kobieta nosi pod serduchem wasze dziecko, przychodzi czas porodu i niewiasta okropnie cierpi, przeżywa niewyobrażalne katusze, bo czuje tak ogromny ból, żądacie od ginekologa, żeby chociaż obłożył ją ciepłymi ręcznikami, czy dał gorącego mleka, aby go złagodzić (przyjmijmy sytuację, że nie było jeszcze środków przeciwbólowych), a ginekolog czy nie daj Panie Boże akuszerka (taka kobita, która zajmuje się porodami, a która wie o tym tyle, ile przeciętny jednokomórkowiec) mówi, że absolutnie nie ma takiej opcji, w końcu w Biblii napisane jest: "W bólu będziesz rodziła dzieci" i tyle, nie ma gadania.

Kobieta była tylko narzędziem do rodzenia dzieci, niczym więcej, a ginekolog mając na szali jej życie i utrzymanie jej możliwości dalszej prokreacji, oczywiście wybierał śmierć. Trudno się mówi.


"Pacjentki, którym udaje się ujść z życiem, są jak wisielcy, pod którymi przypadkowo urwał się stryczek" 

Nie wspomnę już o lekarzach-szaleńcach, którzy wynajdowali (ich zdaniem) cudowny zabieg, a którzy po drodze zabijali kilkanaście-kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset kobiet. Nikt nie pociągnął ich do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Przypominam sobie przykład, gdzie ginekolog (nie pamiętam nazwiska) ubzdurał sobie, że w magiczny sposób wyleczy mięśniaka i sobie próbował na pacjentkach. Zabił 16 kobiet pod rząd i nikt sobie z tego nic nie robił.

Jedno słowo: masakra i to dosłowna.

Książka opisuje jednak o wiele więcej niż tylko nieudane, krwawe operacje kobiet. Przybliża nam historię wynalezienia wziernika, operowania macicy przez brzuch, leczenia raka promieniowaniem i wiele wiele innych. Jakieś dwie godziny temu skończyłam czytać tę książkę i czuję się naprawdę douczona, to naprawdę niesamowita odskocznia od beletrystyki.
Ten podręcznik, bo myślę, że właśnie tak go mogę nazwać, to naprawdę świetna pozycja, absolutny "must have" każdego książkoholika. Żeby nie było tak bajecznie powiem, że niestety jeden rozdział zwyczajnie pominęłam, bo był nudny i ciągnął mi się jak flaki z olejem. Biję się w pierś i błagam o wybaczenie. Wiem, że jestem okropna, ale najbardziej podobało mi się pierwsze 2/3 książki, bo właśnie ta część była najbardziej krwawa i czasem nawet mnie, żołądek wywracał się na lewą stronę.

Komu polecam? 
  • Wszystkim kobietom- żeby zobaczyły, że dzisiejsza służba zdrowia naprawdę nie jest taka nagorsza,
  • Wszystkim mężczyznom- żeby zobaczyli, co musiała przeżywać tzw. "słaba płeć" i jak naprawdę silne są kobiety.
Ogólna ocena: 8,5/10. 


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy :)

http://www.marginesy.com.pl/


Zajrzyj również tu

47 komentarzy

  1. Sama recenzja jest już zbiorem ciekawych faktów, które są zarazem krwawe i przerażające. Recenzja jak najbardziej zachęciła mnie do tej lektury, ale chcę dać sobie jeszcze trochę czasu zanim po nią sięgnę. Po 1) są wakacje, a to taki czas, w którym sięgam po lekkie pozycje o rozterkach miłosnych i problemach tak błahych, że w normalnym życiu byłby wręcz niezauważalne, poza tym 2) nie uważam, że potrafiłabym teraz przyswoić tą całą wiedzę tak jak należy.


    http://wielopasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Ja mam znowuż odwrotnie- w czasie roku akademickiego nie chcę widzieć takich książek, w wakacje lecę w kierunku takich jak na skrzydłach! :D

      Usuń
    2. Haha, to się dobrze składa. W wakacje poczytasz takie książki, abym ja mogła te wszystkie polecone tytuły przeczytać w roku szkolnym :D Cudownie się dopełniamy ;D

      Usuń
    3. Okej, mnie pasuje taki układ :D Jak natrafisz na jakąś dobrą fantasy to daj znać, sobie zapiszę na liście książek do przeczytania !

      Usuń
    4. Zanim ja przeczytam coś z fantasy miną wieki :")... No chyba, że II tom ,,Porwanej pieśniarki'' :)

      Usuń
    5. To trochę poczekam, skoro niedawno była premiera pierwszego tomu xD

      Usuń
    6. Otóż nie, tom II miał swoją premierę 20 lipca. Problem tylko w tym, że na razie nie przewiduje zakupów :")

      Usuń
    7. Oooo a to dla mnie nowość! Muszę zaktualizować swoje informacje :D

      Usuń
  2. Eureka! Znalazłam na twoim blogu gadżet "obserwatorzy" i mogłam sobie kliknąć <3 wcześniej nie widziałam i mi Twój blog umknął :< Ale już nadrobione :D
    Kochana chciałam przeczytać te recke. Bardzo chciałam, parłam i czytałam bo świetnie się Twoje posty czyta... ale to nie na moją wyobraźnie, nie zdzierżę wyścigów na wycinanie macicy, bo oczami wyobraźni to widzę i momentalnie mi słabo -,-
    Ostatnim razem, gdy skupiłam się całkowicie na temacie krwawienia w średniowieczu, było to na biologii w gimnazjum jeszcze. Nauczycielka miała dar do malowniczych opisów, i musieli mnie zbierać z podłogi, bo wyobraźnia pojechała po bandzie :D Także przepraszam, ale chyba poczekam na kolejny wpis.
    Nie mniej jednak świetnie, że ktoś czyta książki, które nie tylko odrywają od szarej codzienności, ale właśnie uczą.
    Buziaki :*
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam, chociaż robi się taki straszny wizualny śmietnik przez to :D
      Bardzo się cieszę! Jeżeli moja recenzja była tak okropna (że krwawa) i obrzydliwa, że nie da sie jej czytać to mój cel został osiągnięty! Chociaż uwierz, naprawdę mogłam dać z siebie jeszcze więcej, wystarczyłoby umieścić kilka cytatów;/
      Nie mam za złe, trzeba dbać o zdrowie! :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się ta recenzja, zupełnie inna niż wszystkie, ale niosąca za sobą sporo wiedzy. Co do książki to z ręką na sercu mogę przysiąc, że ją przeczytam, tylko jeszcze nie wiadomo kiedy. ;D
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam Cię do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham się "uczyć" o takich rzeczach i poznawać takie fakty. Dosyć dużo czasu spędzam na wyczytywaniu czegoś takiego w internecie, a potem opowiadaniu tego każdej możliwej osobie, która chce mnie słuchać. To, co tutaj napisałaś, jest bardzo ciekawe, ale zarazem przerażające. Nie mieści mi się w głowie co robiono kobietom i przez co przechodziły. A potem ludzie mówią, że feminizm nie jest potrzebny, pf. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę/podręcznik.
    Pozdrawiam cieplutko!💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba własnie to w tej książce jest tak przerażające, że nie jest to kolejna zmyślona historia, to wszystko miało miejsce naprawdę i te kobiety ginęły i cierpiały w rzeczywistości, a nie tylko na kartach powieści... Przykre, ale dobrze, że ktoś zechciał to spisać i poinformować o tym czytelników w tak przystępnej formie. Przeczytaj koniecznie, nie będziesz żałować!

      Usuń
  5. Mocna rzecz, jak czytałam to również dziękowałam, że żyję w XXI wieku.
    Thorwald zrobił na mnie duże wrażenie, jego "Stulecie chirurgów" czeka już na przeczytanie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również i to nie raz.
      Ta pozycja zdecydowanie jest warta przeczytania, dlatego również postanowiłam wziąć się za "Stulecie..." :) Pozdrawiam również!

      Usuń
  6. Nie wiem dlaczego często zdarza się tak, że powieści autora osiągają niebywały sukces dopiero po jego śmierci. Taki Stieg Larsson na przykład. "Ginekologów" czytałem i moje odczucia względem tej książki są bardzo podobne do Twoich. Książka szokuje swoją brutalnością, a przede wszystkim tym, że autor opisuje rzeczywistość... mrożącą krew w żyłach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Larssona przeczytałam jedynie pierwszą część jego trylogii (która już w zasadzie nie jest trylogią) Millennium i jestem zachwycona, na kolejne tomy niestety jeszcze nie miałam czasu. Wielka szkoda, że niektórych autorów potrafimy docenić dopiero po ich śmierci.
      To chyba jedna z tych książek, które wywołują w czytelniku tysiące skrajnych emocji, ale największe wrażenie robi dlatego, że opowiada o rzeczywistości.
      Bardzo dziękuję za wyrażenie opinii :).

      Usuń
  7. Powiem, że zazwyczaj nie czytam takich gatunków, ale tytuł mnie wprost zaciągnął tutaj XD i po nazwie twojego blogu poznałam, że będzie "fajnie" :D Znowu idealna recenzja, inna niż wszystkie. A co do samej książki to chciałabym ją przeczytać, ale skutecznie mnie odstraszyłaś. W sumie to wiedziałam, że medycyna nie była rozwinięta, ale w życiu nie słyszałam o takich okropnościach! Biedne kobiety :( Chyba nabiorę większego szacunku do lekarzy i współczesnej medycyny.
    MÓJBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaardzo mi miło :D

      Haha czyli można to uznać jako sukces, skoro przeniosłam całą okropnośc tej ksiązki do recenzji ? :D
      Powiem Ci, że mnie nieraz wmurowało aż jak czytałam o niektórych metodach "leczenia" .

      Usuń
  8. Genialna recenzja! Pomimo tego, że trochę mnie przeraziłaś (?) to i tak jestem bardzo zainteresowana tą książką i chcę ją przeczytać! Może dopiero po moim porodzie (jeszcze kilka/kilkanaście lat), bo obawiam się, że będę zbyt wystraszona,żeby urodzić :D ale książka naprawdę zapowiada się ciekawie. Po prostu: WOW!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :D
      A skąd ten znak zapytania? xD
      Powiem Ci szczerze że absolutnie odechciało mi się dzieci i w ogóle, czegokolwiek xD

      Usuń
    2. Znak zapytania dlatego, że nigdy nie spodziewałam się, że jakaś recenzja może mnie przerazić-książka tak, ale recenzja?!To tylko dowodzi to, jak wspaniale piszesz i ile emocji przekazujesz w swoich recenzjach! Uwielbiam Cię :*

      Usuń
    3. Aaaaaa już rozumiem :D Haha! W takim razie teraz mam pewność, że ta recenzja mi wyszła :D
      Ooo <3

      Usuń
  9. Cholerka, spodziewałam się, że to będzie mocne, ale nie żeby tak!
    Wiesz, zawsze kiedy ktoś mnie pytał, czy chciałabym się cofnąć w czasie, czy przenieść do przyszłości - odpowiadałam 'przeszłość'. Chciałam zobaczyć jak to jest chodzić w gorsetach i tych ogromnych kieckach, z parasolkami - jak taka 'wielka pani'. Jednak nigdy nie myślałam o tych medycznych aspektach... teraz przeniosłabym się do przyszłości, gdzie kiedy by się zachorowało, wystarczyłoby pstryknąć palcami i nagle - bezboleśnie!! - zdrowiejemy :')) - marzenia...
    Chciałam powiedzieć, że napisałaś wyśmienitą recenzję, jednak brzmi to trochę niesmacznie, także stwierdzę po prostu, że recenzja była niesamowita :'D
    Ja sama z siebie, boję się porodu, lekarzy i całej reszty igieł - więc ta książka skutecznie doprowadziłaby mnie do zawału - jednak, bardzo lubię dowiadywać się jak było na prawdę, nawet jeśli prawda jest mrożąca krew w żyłach.
    Ciekawostkami z tej książki raczej przed znajomymi nie zaszpanujesz, ale co Twoje - to wiesz.
    Jednym słowem, bardzo ciekawi mnie ta pozycje :"""D
    Pozdrawiam Cię serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze chciałam chodzić w tych takich wielkich kieckach, z koronkowymi rękawiczkami na dłoniach, ale po tym, co przeczytałam stwierdzam, że spokojnie mogę chodzić w moich obcisłych spodniach i bluzie z kapturem xD Przeżyję xD
      Ja nie zaszpanuje?! Za mało mnie znasz! :D
      Przeczytaj! Aż mnie skręca z ciekawości co byś o niej napisała xD
      Pozdrawiam i buziaki! :)

      Usuń
  10. Historia wydaje się szokująca i makabryczna. Czytając recenzję momentami miałam gęsią skórkę, a co by było przy czytaniu książki. Bardzo ciekawa recenzja. Inna niż wszystkie - mimo że sporo nawiązań do treści, nie traci na tym, a wręcz zyskuje. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dokładnie taka jest.
      Bardzo mi miło, chciałam pokazać, że tzw. spojlery, nie zawsze są złe :D

      Usuń
  11. O tej książce nigdy nie słyszałam, jednak ta okładka jest fenomenalna, tak przykuwa uwagę!
    Co do tematyki. Jakoś nie bardzo kręci mnie historia o operacjach. A wręcz mnie obrzydza. Boże... Dziwna jestem... O morderstwach krwawych to ja mogę czytać, a operacje to już fuj xD
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe! Na przełomie grudnia/stycznia/lutego wszędzie o niej trąbiono!
      Co do okładki to akurat mnie nie porwała, ale szacun do wydawnictwa, że wydało tę książkę w twardej oprawie (moja jest w miękkiej akurat) a sam front tej pozycji jest adekwatny do treści :D
      Haha xD Ja chyba wytrzymam wszystko, ale jak w jakimś filmie czy w książce robią coś przy oczach to nie mogę jeść przez następne 2 godziny, tak mi żołądek skręca ;/
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  12. Obrzydliwie (sic!) mocno chcę przeczytać tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #mampodobnie xD
      Jeżeli interesują Cię obrzydliwe, ale powieści, to polecam mocno "Ludzi z bagien", ohyda!

      Usuń
  13. Jestem zaintrygowana fabułą, widzę że tobie też się podobało więc sięgnę po tę książkę choć w nie najbliższej przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie mi się podobała i książka po prostu strzela wiedzą jak z kałacha przez 400 stron !

      Usuń
  14. Jeju, chyba nie dałabym rady doczytać. Pierwszy raz o niej słyszę i z pewnością chciałabym ją przeczytać, jednak obawiam się jej trochę.
    Na razie niestety nie jestem do końca pewna, więc chyba spasuję. Ale nie wykluczam, że kiedyś nadejdzie taki dzień, że po nią sięgnę i przeczytam.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to dziwne, że po raz pierwszy słyszysz, bo książka miała dosyć dużą promocję.
      Sięgnij koniecznie, bo jak mało która nie zasługuje na odkładanie!

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o tej książce, ale przyznam, że nie wiem czy dałabym radę wytrwać do końca. Sama recenzja jest przerażająca. Napisałaś ją rewelacyjnie. Może kiedyś przeczytam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem naprawdę jest ciężko. Baaardzo dziękuję, to jeden z najlepszych komplementów :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  17. Dobrze, że trafiłam na tę recenzję, ponieważ sama przymierzam się do przeczytania tej książki. Teraz muszę to zrobić jak najszybciej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba się tak samo jak mnie! :)

      Usuń
  18. Nie dokończyłam tej recenzji, przepraszam. Nie lubię wiedzieć co mnie czeka podczas czytania, a okazuje się, że po prostu MUSZĘ kupić tą książkę... :)
    Przekonałaś mnie! Teraz muszę poszukać na Twoim blogu recenzji Donny Tartt- zastanawiam się czy warto się za jej książki zabierać, a myślę że Twoja recenzja powinna mi pomóc podjąć decyzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie szkodzi, najważniejsze, że postanawiasz przeczytać tę książkę :)
      Niestety dzieł tej autorki do tej pory nie miałam okazji przeczytać ;/ Jest tyle wspaniałych książek, ale kiedy to wszystko przeczytać?

      Usuń
  19. Chcę przeczytać "Kruchy dom duszy" tego autora ze względu na opisaną tam podobno lobotomię (mój zmysł psychologa chce poznać też te ciemne strony zawodu, nawet jeśli było to kilkadziesiąt lat temu). Słyszałam, że ta książka jest dobra, ale nie wiedziałam, że aż tak mocno wstrząsa. Muszę sobie ją sprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, lubię czytać o tym zabiegu, więc musze sobie tę pozycję zapisać :D Koniecznie! Jest świetna!

      Usuń
  20. Z jednej strony mam ogromną chęć na przeczytanie tej książki, z drugiej jednak mam pewne obawy, czy to na pewno książka dla mnie i czy będę w stanie ją przeczytać :) Może wkrótce się do niej przekonam i wtedy po nią sięgnę.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu masz takie wątpliwości? Moze mogłabym je rozwiać :)

      Usuń

Obserwuj przez e-mail